Nasze projekty
Fot. Halinskyi Maksym/Freepik

Co czyni niegodnym Jezusa?

Dzisiejsza mowa Jezusa ma wywołać u nas wstrząs. Ma pokazać sprzeczność między Jego i naszą wizją życia. Co takiego czyni niegodnym Jezusa? Jaki grzech, jaka nieświadomość?

Reklama

Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien (Mt 10, 37)

Słowa te to porażający kontrast wobec obrazu Jezusa, który wcześniej pociągał za sobą i zachęcał do pójścia za Nim. Teraz wydaje się powstrzymywać, a nawet zniechęcać. Tamten obraz jest prawdziwy, równie prawdziwe są jednak słowa, które padają w dzisiejszej Ewangelii. Jak je rozumieć?

Porzucenie wszystkich ziemskich miłości na rzecz Boga?

Co takiego czyni niegodnym Jezusa? Jaki grzech, jaka nieświadomość? Niegodnym Mistrza jest ten, kto bardziej niż Jego kocha swoich najbliższych: ojca, matkę, syna, córkę. Kto kocha bardziej swoją rodzinę niż Mistrza, nie będzie w stanie iść Jego drogą. Kto jest przywiązany do swego życia, nie zaakceptuje rzeczywistości Krzyża. Tekst Mateusza jest i tak nieco bardziej wyważony niż wersja Łukasza.

Reklama

Oczywiście w żadnym z ewangelicznych fragmentów nie chodzi o porzucenie wszystkich ziemskich miłości na rzecz apodyktycznego Boga. Chodzi o przyznanie Mu pierwszego miejsca pośród wszystkich relacji.

CZYTAJ: Czy znasz swoją godność? Zainspiruj się słowami Henryka Sienkiewicza!

Świadomy wstrząs

Język, jakim operuje Jezus, ma wywołać wstrząs. Ma ukazać sprzeczność między naszą a Jego wizją życia. Po raz kolejny Pan stawia nas nad przepaścią wiary i zaprasza do tego, abyśmy w Jego ręce złożyli wszystkie nasze ukochane osoby i relacje, jakie mamy. Słowa Jezusa z dzisiejszej Ewangelii powinny zabrzmieć jak ostrzeżenie: „Kto chce znaleźć swe życie, straci je” (Mt 14, 39).

Reklama

Kto zechce na własną rękę szukać sensu życia, kto chce sam ocalić swoje życiowe skarby, straci je. Odbierze mu je nieszczęście, choroba czy śmierć. Kto powierzy swoje życie Jezusowi, kto zechce je stracić, to znaczy przeżyć dla Niego i z Nim, odzyska swoje życie tym piękniejsze. Nie chodzi wcale o życie w zaświatach, lecz także o naszą ziemską egzystencję, która z Panem nabiera sensu.

ZOBACZ: “W życiu trzeba zaryzykować!”, czyli jak odkryć swoje powołanie

Wtedy zacznie się historia Bożego prowadzenia

Ciekawe, że właśnie drogą przyjęcia, Bóg może wkroczyć w życie człowieka. „Kto was przyjmuje, mnie przyjmuje”. Kim jest ten, kogo przyjmuję, mogę rozpoznać dopiero wtedy, gdy go przyjmę. Dopóki będzie na zewnątrz mojego domu, nie będę wiedział, kim jest. Nie będę wiedział, kim jest Bóg. A wtedy zacznie się przedziwna historia Bożego prowadzenia, Jezusowa „nagroda proroka”.

Reklama

Fragment analizy książki „Jutro Niedziela” na rok liturgiczny A

Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę