Nasze projekty
EyeEm,Freepik/Archiwum ks. Piotra Kieniewicza

Deklaracja o godności człowieka. Czekałem na nią [DEBATA]

Od dawna brakowało mi jednoznacznego przypomnienia nauczania Magisterium o godności człowieka. Choć sam termin pojawiał się stosunkowo często, żaden dokument nie przedstawiał klarownej, spójnej wykładni jego znaczenia.

Reklama

Z ogromną przyjemnością czytałem najnowszą deklarację Dykasterii Nauki Wiary. Od dawna mi brakowało jednoznacznego przypomnienia nauczania Magisterium odnośnie do godności osoby ludzkiej, bo choć sam termin przy różnych okazjach pojawiał się stosunkowo często, żaden dokument nie przedstawiał klarownej, spójnej wykładni jego znaczenia.

Najważniejsze w Deklaracji jest kategoryczne postawienie sprawy niezbywalności godności ontycznej osoby ludzkiej, osoby zaistniałej w chwili poczęcia i istniejącej aż po śmierć – ostatecznie zresztą znacznie dłużej, ponieważ człowiek powołany jest do wieczności (DI 18). Godność osoby – jej niezbywalna wartość wynikająca z samego jej człowieczeństwa – powoduje zaciągnięcie szczególnego zobowiązania zarówno u innych ludzi jako jednostek, jak i u całego społeczeństwa.

W zasadzie dokument nie wprowadza żadnych nowych elementów, raczej je swoiście kodyfikuje, zbierając w jedną całość i pokazując jak szeroki zakres ma ów pozornie oczywisty, a przecież powszechnie łamany w świecie obowiązek poszanowania godności osoby ludzkiej. Wydaje się, że stanowczość i jednoznaczność tonu Deklaracji odnośnie do konsekwencji rozpoznania godności osoby ludzkiej w każdym istnieniu ludzkim począwszy od poczęcia, po śmierć jest zasadniczym powodem, że przeszedł on w zasadzie bez echa.

Reklama

Persona semper afirmanda – mówi łacińska maksyma. Tylko miłość, w jej rozpoznaniu osoby ludzkiej i uszanowaniu godności bliźniego – jest odpowiedzią godną człowieka. Innymi słowy, rozpoznanie godności pociąga za sobą zobowiązanie do określonego postępowania. Wymowa Deklaracji w tym względzie nie pozostawia wątpliwości. Jest jednak w tym całym pięknym obrazie zobowiązującej afirmacji pewna rysa: ponieważ godność osoby posiadają obie strony relacji, także zobowiązanie do poszanowania godności odnosi się do nich obu, na miarę ich możliwości, oczywiście. Co jednak zrobić, jak ma wyglądać kwestia uszanowania godności w sytuacji, gdy jedna ze stron świadomie i dobrowolnie odmawia podjęcia swojego zobowiązania, co więcej wykorzystując dobrą wolę drugiej strony działa na jej szkodę?

Lektura „Dignitas infinita” wzbudziła we mnie pewne wątpliwości w trzech różnych sprawach: w kwestii wojny sprawiedliwej (bo ją de facto neguje – nr 38), równości ekonomicznej płci (bo równa godność nie oznacza równych możliwości – nr 45) i w kwestii migracji (bo prawa migrantów muszą wiązać się z ich obowiązkami – nr 40). Tu się raczej nie zgadzamy, choć zdaję sobie sprawę, że rzeczywistość jest złożona i wszelkie uproszczenia, także te zawarte w niniejszym tekście, mogą prowadzić do coraz to dalszych nieporozumień.

CZYTAJ>>> „Bezpieczny zestaw”. Promocja aborcji w Sejmie

Reklama

Wojna zawsze jest porażką

Kwestia wojny. Zgadzam się, że wojna zawsze jest porażką, zawsze – jako całość – jest niesprawiedliwa i w jej efekcie cierpią niewinni. Trudno mi jednak się zgodzić ze słowami Deklaracji stanowiącej, że „żadna wojna nie jest warta łez matki, która widziała swego syna poranionego bądź martwego; żadna wojna nie jest warta utraty życia, choćby nawet jednej tylko osoby ludzkiej, która jest istotą świętą, stworzoną na obraz i podobieństwo Stwórcy; żadna wojna nie jest warta skażenia naszego Wspólnego Domu; i żadna wojna nie jest warta rozpaczy tych, którzy są zmuszeni do opuszczenia swej ojczyzny i są pozbawieni w jednej chwili swego domu i wszystkich więzi rodzinnych, przyjacielskich, społecznych i kulturalnych, budowanych niekiedy przez całe pokolenia”[1]. Brzmią we mnie słowa kończące słynne przemówienie Ministra Spraw Zagranicznych RP Józefa Becka z 5 maja 1939 roku: „Pokój jest rzeczą cenną i pożądaną. Nasza generacja, skrwawiona w wojnach, na pewno na okres pokoju zasługuje. Ale pokój, jak prawie wszystkie sprawy tego świata ma swoją cenę, wysoką, ale wymierną. My w Polsce nie znamy pojęcia pokoju za wszelką cenę. Jest jedna tylko rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenna. Tą rzeczą jest honor”[2].

Jest rzeczą znamienną, że honor, który jest przejawem szacunku dla własnej godności osoby, jest powodem, dla którego – zdaniem min. J. Becka – Polacy muszą się liczyć z wojną, z koniecznością obrony swojej ojczyzny, swojej ziemi, ludności i prawa do samostanowienia. W moim przekonaniu Franciszek nie ma racji twierdząc, że „żadna wojna nie jest warta utraty życia”. Śmierć nie jest najgorszą rzeczą, jaka może spotkać człowieka. Najgorszą rzeczą jest sprzeniewierzyć się swojej godności, zaniedbując swoje obowiązki – bo godność rodzi zobowiązania.

ZOBACZ>>> Papież: rządy państw muszą zapewnić wszystkim kobietom poszanowanie godności

Reklama

Równa płaca za tę samą pracę?

Druga „rysa na Deklaracji” dotyczy jednego zdania w numerze 45: „Sprawą naglącą jest uzyskanie we wszystkich krajach rzeczywistej równości praw osób, a więc równej płacy za tę samą pracę, opieki nad pracującą matką, możliwości awansu zawodowego, równości małżonków z punktu widzenia prawa rodzinnego oraz uznania tego wszystkiego, co wiąże się z prawami i obowiązkami obywateli w ustroju demokratycznym”[3]. To jest piękny postulat, zgadzam się z nim, ale pomija on pewien szczegół: kobiety i mężczyźni niekiedy wykonują różne prace, ponieważ są inaczej zbudowani, mają różną fizjologię, inne możliwości i ograniczenia. Ta sama płaca za tę samą pracę jest ideą, która pomija fakty: cykl płodności, wymogi macierzyństwa, słabszą konstrukcję ciała kobiety a jednocześnie większą jego wytrzymałość, zdolność kobiety do równoczesnej pracy wielotorowej, podczas gdy mężczyzna jest zazwyczaj jednotorowy… Różnic jest wiele. Mężczyzna różni się od kobiety i pracodawca może i powinien to uwzględnić. Co więcej, społeczeństwo powinno to uwzględnić, rezygnując z niewypowiedzianego wprost, ale realnie istniejącego żądania, by kobieta funkcjonowała tak, jak mężczyzna, jeśli chce tyle samo zarabiać.

Godność osoby każe podejść z szacunkiem do każdego człowieka ze względu na jego człowieczeństwo, bez stawiania w opozycji mężczyzny i kobiety. Mężczyzna nie może być przedstawiany jako wróg kobiety w jej rozwoju, ponieważ w efekcie ona zakwestionuje swoją kobiecość i powołanie do macierzyństwa. Godność osoby każe dostrzegać nie tylko zdolności produkcyjne pracowników, ale również wkład rodzin w budowanie społeczeństwa. W praktyce oznacza to, że należy dążyć do wypracowania mechanizmów społecznych, które nie tyle będą traktowały wszystkich równo, co uwzględnią indywidualny wkład każdego w dobro wspólne – czy to poprzez aktywność zawodową, macierzyństwo (czy też szerzej – rodzicielstwo), wychowywanie dzieci… Równość dotyczy godności, ale jej uszanowanie powinno wyrażać się w zróżnicowaniu praw, ponieważ w różny sposób przejawia się uczestnictwo poszczególnych obywateli w dobru wspólnym. Nie chodzi przy tym o prosty podział na mężczyzn i kobiety, ponieważ ten byłby w sposób oczywisty seksistowski i w odbiorze społecznym dyskryminujący; właśnie z tego powodu próbuje się zachować zasadę sprawiedliwości poprzez równość praw. Tymczasem faktyczna sprawiedliwość, oparta o kategorię uczestnictwa, właściwą dla filozofii personalistycznej, oznacza że prawa są powiązane z obowiązkami, przywileje i dobra z faktycznym zaangażowaniem, zaś dobrem podstawowym jest właśnie osoba uczestnicząca, a nie finanse przez nią wypracowane. Tylko przy takim założeniu istnieje możliwość faktycznego docenienia wkładu w życie społeczności przez rodziców wychowujących swoje dzieci.

CZYTAJ>>> Omówienie watykańskiego dokumentu “Dignitas infinita”

Zobowiązania migrantów

Trzecia „rysa” na Deklaracji o godności osoby dotyczy kwestii migracyjnej. Chodzi mi o to, że mówiąc o zobowiązaniach wobec migrantów, dokument całkowicie pomija zobowiązania migrantów wobec kraju, który ich przyjmuje. Tymczasem, jak już wspomniałem, godność osoby rodzi zobowiązania. Nasi rodacy przez wiele dziesiątków lat byli uchodźcami w Anglii, w Stanach Zjednoczonych i wielu innych krajach. Wielu włączyło się w struktury społeczne, rozpoznając to jako swój moralny obowiązek wobec kraju, który zaoferował im schronienie. Wydaje mi się, że zaznaczenie tego wymiaru godności osoby, właśnie wyrażającej się w podjęciu odpowiedzialności za nowy dom, byłoby słusznym dopełnieniem wykładu o godności osoby.

Szacunek wobec godności ontycznej człowieka jest kwestią rzeczywiście kluczową dla budowania sprawiedliwych struktur. Jednocześnie, praktyczna realizacja tego zobowiązania nastręcza ogromne trudności, ponieważ domaga się uwzględnienia godności osoby także tam, gdzie dany człowiek sam się jej sprzeniewierza. Wymierzanie kar i dochodzenie sprawiedliwości musi dokonywać się w ramach tego szacunku dla człowieka, co oczywiście nie jest łatwe. Znacznie prościej by było wrzucić winnych do wyschniętej studni, pozamykać ich w kazamatach albo zaprząc do niewolniczej pracy (o szafocie nie wspominając). Deklaracja przypomina, że godność osoby jest rzeczywistością niezbywalną. I nawet jeśli nie umiemy jej uszanować w tych, którzy jej nie szanują, to nie znaczy, że nie powinniśmy tych dróg poszukiwać.

W Kazaniu na Górze Jezus postawił poprzeczkę bardzo wysoko: „Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski.” (Mt 5,43-48). Dignitas infinita podąża tą drogą i nawet jeśli nie na wszystkie pytania i wątpliwości odpowiada, przecież skłania do myślenia, do refleksji, do rachunku sumienia. Bo taka jest właśnie nieskończona godność osoby – pociąga za sobą zobowiązania, nade wszystko do poszukiwania pełni człowieczeństwa.


[1] DI 38. Cytat w Deklaracji pochodzi z: Franciszek, Przesłanie do uczestników VI „Forum de Paris sur la Paix” (10 listopada 2023): L’Osservatore Romano (10 listopada 2023), s. 7, cytat wewnętrzny: Tenże, Audiencja generalna (23 marca 2022): L’Osservatore Romano (23 marca 2022), s. 3.

[2] https://historia.org.pl/2009/10/27/przemowienie-jozefa-becka-w-sejmie-rp-5-maja-1939-r/

[3] Deklaracja cytuje tu Św. Jan Paweł II, List do kobiet (29 czerwca 1995), nr 4: Insegnamenti XVIII/1 (1997), s. 1875.


Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę