Nasze projekty
Otylia Sałek

Niebo zaczyna się od komunii

Powiedzmy sobie szczerze – jeśli chcę mieć z Panem Bogiem relację, spotykam się z nim w Eucharystii. Bez tego ani rusz.

Reklama

Wielu moich znajomych, ochrzczonych i bierzmowanych, określających się tradycyjnym „wierzący-niepraktykującym” otwarcie przyznaje się, że Msza Święta i chodzenie do Kościoła nie jest im potrzebne, że wolą modlić się sami, że Pana Boga można spotkać wszędzie, i tak dalej. Dla takich ludzi niedzielna Msza jest prawdopodobnie przykrym obowiązkiem albo sposobem na chwilę wolnego, niedzielnego czasu. Szkoda.

Oczywiście nie mówię, że chodzenie z obowiązku jest lepsze niż wybór w wolności. Powiedzmy sobie szczerze – jeśli chcę mieć z Panem Bogiem relację, spotykam się z nim w Eucharystii. Jedna z moich koleżanek – uważająca się oczywiście za osobę mocno wierzącą – miała takie podejście, że jak wystarczy jej w niedzielę czasu, to na Mszę pójdzie, ale na zakupy też musi pójść, bo w tygodniu nie ma kiedy. Dziwiło mnie to niezmiernie, bo w mieście, w którym mieszkałyśmy Mszy było w niedziele co nie miara, od świtu do późnych godzin wieczornych, tak, że o każdej porze dnia można było z tego daru skorzystać. Mówię świadomie o „darze” bo, tak jak uczy papież Franciszek „Eucharystia to sam Jezus, który daje się nam całkowicie (…): chleb jest naprawdę Jego Ciałem ofiarowanym za nas, wino jest naprawdę Jego Krwią przelaną za nas.”

Piszę też o „darze” ponieważ wydaje mi się, że Msza Święta nam najzwyczajniej w świecie spowszedniała. Mamy ją na co dzień w swoich parafiach. W niedzielę – niemalże godzina po godzinie. Być może tu można byłoby się dopatrywać takiego luźnego podejścia do Eucharystii. Przypomina mi się doświadczenie ze spotkania Taize. Przez kilka dni spotykaliśmy się w dużych grupach na modlitwie śpiewem, rozważaniu słowa – piękna sprawa. Ale jaką radością była dla mnie Msza Święta, którą ostatniego dnia przeżywaliśmy w gronie tysięcy Polaków! Bardzo mocno poczułam wtedy, jak tęskniłam za Eucharystią.

Reklama
Reklama

Papież Franciszek pokazuje też wartość przyjmowania daru Eucharystii dla dobra innych ludzi: „Karmienie się Nim i mieszkanie w Nim dzięki Komunii eucharystycznej, jeśli czynimy to z wiarą, przemienia nasze życie w dar dla Boga i dla braci.” Jak być darem dla braci? Kochać, stawać się ludźmi pokoju, przebaczenia, pojednania, solidarnego dzielenia się. „Są to te same rzeczy, które czynił Jezus” – mówi papież. Stąd do pełni szczęścia droga niedaleka, bo Jezus zapewnia, że kto spożywa Jego Ciało i Krew, będzie miał życie wieczne. „Tak, życie w rzeczywistej komunii z Jezusem na tej ziemi już sprawia, że przechodzimy ze śmierci do życia. – wyjaśnia papież Franciszek – Niebo zaczyna się właśnie od tej komunii z Jezusem.”

Reklama
Reklama

Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas na Patronite