Fot. Screen FB/JULIA KAMIŃSKA OFFICIAL
„Umarły, bo takie mamy prawo”? Nieprawda. Wyjaśniam dlaczego
A ja kiedy słucham słów pani Julii zastanawiam się jakie imiona miałyby wszystkie te dzieci, które zostały zamordowane z różnych pobudek, którym nie dano szansy na decydowanie o sobie, o swoim życiu, bo nie dano im szansy się urodzić.
Julia Kamińska opublikowała nagranie, w którym zachęca do udziału w demonstracjach zaplanowanych na 22 października. Protestujący domagają się legalnej i dostępnej aborcji, oraz finansowania jej przez NFZ. Kamińska mówi również o kobietach, których śmierć stała się w ostatnich latach częścią debaty o polskim prawie aborcyjnym.
„Kiedy czytam newsy o protestach prawicowych ekstremistów pod przychodnią Abotak w Warszawie, przypominam sobie imiona kobiet, które umarły w polskich szpitalach, bo lekarze nie przeprowadzili aborcji: Iza, Dorota, Marta, Agnieszka, Justyna, Anna, Agata” – mówi Kamińska. I dodaje: „Umarły! Bo takie mamy prawo”.
Dlaczego słowa pani Kamińskiej są nieprawdą? Wyjaśnię!

Pani Izabela z Pszczyny. Lekarze zostali prawomocnie skazani
Najbardziej znana jest historia pani Izabeli z Pszczyny, która zmarła w 2021 roku wskutek wstrząsu septycznego. W marcu 2026 roku zapadł prawomocny wyrok wobec trzech lekarzy. Wszyscy zostali skazani na bezwzględne kary pozbawienia wolności – od roku do półtora roku – oraz zakazy wykonywania zawodu. Jeden odpowiadał również za nieumyślne spowodowanie śmierci kobiety.
To bardzo ważne ustalenie. W tej sprawie sąd stwierdził konkretne nieprawidłowości po stronie lekarzy. Nie można więc sprowadzać tej tragedii wyłącznie do abstrakcyjnego sporu politycznego – skoro prawomocnie ustalono odpowiedzialność lekarzy i to ewidentny przypadek błędów osób odpowiedzialnych.
Przeczytaj również
Pani Dorota z Bochni. Także są zarzuty, choć nie ma jeszcze prawomocnego wyroku
W sprawie Pani Doroty, która zmarła w 2023 roku w szpitalu w Nowym Targu z powodu wstrząsu septycznego, prokuratura postawiła zarzuty trzem lekarzom. Dwóm zarzucono narażenie pacjentki na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia, a wobec jednej osoby zarzut obejmuje także nieumyślne spowodowanie śmierci. Biegli negatywnie ocenili wdrożone postępowanie diagnostyczno-terapeutyczne.
Pani Agnieszka z Częstochowy. Śledztwo zostało umorzone
Sprawa Pani Agnieszki z Częstochowy, która zmarła w 2022 roku po stracie ciąży bliźniaczej zakończyła się prawomocnie umorzeniem śledztwa. Biegli nie dopatrzyli się uchybień w postępowaniu personelu medycznego i uznali zastosowane działania za prawidłowe, wystarczające i adekwatne do sytuacji klinicznej.
Pani Justyna z Wodzisławia Śląskiego. Wznowiono śledztwo, jest w toku
34-letnia Pani Justyna, zmarła w grudniu 2020 roku w piątym miesiącu ciąży w szpitalu w Wodzisławiu Śląskim (przyczyną był wstrząs septyczny). Początkowo sprawa została umorzona, jednak po zaskarżeniu tej decyzji przez rodzinę, prokuratura wznowiła śledztwo w celu dokładniejszego zbadania ewentualnych błędów medycznych i zwłoki w podjęciu decyzji o zakończeniu ciąży, ze względu na zagrożenie zdrowia i życia pacjentki.
Pani Anna z Bielska-Białej. Postawiono zarzuty dwom lekarzom
Sprawa dotyczy pacjentki prywatnej kliniki „Esculap” w Bielsku-Białej, która zmarła w maju 2025 roku po zabiegu cesarskiego cięcia z powodu niewłaściwej opieki pooperacyjnej i braku reakcji na pogarszające się parametry życiowe. Prokuratura Okręgowa w Bielsku-Białej postawiła zarzuty dwóm lekarzom (ginekologowi i anestezjologowi), wskazując na szereg drastycznych zaniedbań medycznych.
„Umarły, bo takie mamy prawo”. Wymienienie wszystkich tych historii jednym ciągiem ma sugerować, że w każdym tym przypadku doszło do śmierci z powodu ustawy aborcyjnej. Takiego ustalenia nie ma!
Pozostałe historie wymienione przez aktorkę także pojawiają się od lat w debacie publicznej, ale ich medyczne i prawne okoliczności są odmienne. Dlatego nie wolno na podstawie samego zestawienia imion formułować jednego kategorycznego wniosku dotyczącego przyczyny wszystkich tych śmierci.
Kiedy słyszę imiona kobiet, myślę też o imionach dzieci
Kiedy słucham słów Julii Kamińskiej i słyszę o „prawicowych ekstremistach”, zastanawiam się nad dziećmi, którym w wyniku aborcji nie dano możliwości decydowania o sobie. Myślę o tym, jakie miałyby imiona, kim byłyby dzisiaj, jakie życie mogłyby przeżyć, gdyby dano im szansę się urodzić.
Nie odbiera to niczego tragediom kobiet, które zmarły w szpitalach. Błąd lekarza, niewłaściwa diagnoza, zaniedbanie czy zwlekanie z koniecznym leczeniem, powinny być wyjaśniane, a tam, gdzie prawo zostało złamane – rozliczane. Czym innym jest jednak pytanie o prawidłową pomoc medyczną kobiecie w stanie zagrożenia życia, a czym innym pytanie, czy rozwiązaniem tych tragedii powinno być rozszerzenie prawa do aborcji.
! Obecne polskie prawo pozwala na przerwanie ciąży, gdy stanowi ona zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety albo gdy zachodzi uzasadnione podejrzenie, że ciąża jest wynikiem czynu zabronionego.
A ile aborcji wykonywano, kiedy prawo było liberalne?
W tej dyskusji rzadziej pojawia się druga liczba: liczba dzieci, których życie zostało legalnie przerwane, gdy polskie prawo pozwalało na aborcję na znacznie szerszych podstawach. Pani Julii potrzeba byłoby lat, aby wymienić te wszystkie przypadki.
W 1980 roku oficjalnie odnotowano 137 950 legalnych aborcji.
W 1989 roku – 82 137, w 1990 roku – 59 417, w 1991 roku – 30 878, a w 1992 roku – 11 640.
Te statystyki nie oznaczają oczywiście, że każdą różnicę między poszczególnymi latami można przypisać wyłącznie zmianom prawa. Zmieniały się także warunki społeczne, demografia, dostęp do antykoncepcji oraz sposób raportowania. Pokazują jednak skalę legalnych zabiegów w okresie, gdy dostęp do aborcji był w Polsce znacznie szerszy.
Tragedie nie powinny być wykorzystywane
Nie wolno manipulować ani wykorzystywać czyjejś tragedii, dramatu całej rodziny, błedów lakarzy i służb medycznych do tego, by prowadzić kampanię na rzecz wprowadzenia w życie jakiegoś poglądu. Historie tragicznie zmarłych kobiet, trzeba badać z najwyższą determinacją i zaangażowaniem wszystkich odpowiedzialnych służb.
Jeśli lekarz zaniechał koniecznego leczenia, powinien odpowiadać za swoje decyzje. Jeśli procedury w szpitalu są niewłaściwe, należy je zmienić. Jeśli jakakolwiek pacjentka, której życie lub zdrowie jest zagrożone, nie otrzymuje pomocy, którą prawo jej zapewnia, powinny zostać wyciągnięte wobec lekarzy, szpitala odpowiednie konsekwencje.
Imiona tych kobiet są bardzo ważne. Wzbudzają w nas smutek, żal i bunt, z powodu tragedii jaka się stała. Nic nie jest w stanie złagodzić bólu rodzin. Nie można jednak w tak prosty sposób używać tych tragedii.
A co mamy zrobić z tą okropną statystyką, która się dzieje, gdy prawo do aborcji jest wprowadzone.
137 950 aborcji w jednym tylko 1980 roku! Nie damy rady wypowiedzieć tych imion. Nie wiemy, kim zostałyby te dzieci po czterdziestu kilku latach. Może ktoś z nich, byłby w kręgu nieocenionych znajomych pani Julii. Tego się nie dowiemy, bo nie dano im szansy. Nie dlatego, że ktoś popełnił błąd lub zaniedbanie. Nie dano im szansy, bo 137 950 kobiet miało prawo do zabicia swojego dziecka i z tego skorzystało.
Więcej ciekawych artykułów znajdziesz na stronie głównej: stacja7.pl







