Nasze projekty
Reklama

Znieczulone dusze, Tolkien i Wielki Post

Wielki Post jest po to, żeby przestać słuchać cyfrowych upiorów.

„Religia jest niewolnictwem, ja wybieram wolność” – tego rodzaju mądrości masowo pojawią się w sieci, ilekroć ktoś odważy się dziś powiedzieć cokolwiek pozytywnego na temat Kościoła. Podejrzewam, że część osób, które głoszą takie przekonania, nie potrafi przeżyć dnia bez Netflixa, Pornhuba, McDonalda, TikToka czy Instagrama.

Pamiętacie tę scenę z „Władcy pierścieni”? Stary władca siedzi na tronie, patrząc przed siebie błędnym wzrokiem. Jest zniewolony siłą potężnego czarodzieja Sarumana. Do ucha szepta mu Gadzi język, szpieg i zły doradca. To idealna metafora kondycji współczesnego człowieka. Wystarczy w miejsce Sarumana wstawić kapitalizm, a w miejsce Gadziego języka któreś z wielkich korporacji wspomnianych w pierwszym akapicie.

CZYTAJ>>> Hobbici i… prawdy wiary! Dlaczego dzieło Tolkiena jest dobre do wyjaśniania teologii?

Reklama

Marcin Makowski w swoim zeszłotygodniowym komentarzu zwrócił uwagę na podobny problem. Współczesny człowiek coraz częściej gardzi Kościołem, a jednocześnie tak bardzo pragnie oczyszczenia, odnalezienia siebie, wyzwolenia. Zamiast wybrać się do konfesjonału, zapisuje się na mindfulness. Staram się tego nie oceniać, ale podejrzewam, że część tych osób nawet nie wie, że realizuje te same duchowe potrzeby, tylko że w inny, bardziej modny, sposób. Jednak nasze znieczulone dusze potrzebują Wielkiego Postu. Po co? Aby poczuć na nowo kontakt z rzeczywistością i przestać słuchać cyfrowych, czy jakichkolwiek innych, upiorów.

W tym kontekście bardzo głośnym medialne przykładem był wywiad, jakiego Misiek Koterski udzielił jakiś czas temu Kubie Wojewódzkiemu i Piotrowi Kędzierskiemu. Aktor przyznał, że nawrócił się, ponieważ nic innego już mu nie pomagało. Był skrajnie „zmęczony ćpaniem”. Nasze człowieczeństwo może zostać zdegradowane przyjemnością, która niepostrzeżenie zamienia się w niewolnictwo. To niewolnictwo, od słabości wielkich, ale i tych małych i pozornie niegroźnych, trzeba z siebie zrzucić. I właśnie o tym jest Wielki Post.

ZOBACZ>>> Rozpieszczone dusze. Czy w Kościele chodzi o to, by się „dobrze czuć”?

Reklama

Co nakazuje Theodenowi Gandalf, gdy już oswabadza władcę z sideł Sarumana? Każe mu dobyć miecza. Monarcha i wojownik ma odzyskać utraconą godność dzięki fizycznemu wysiłkowi. W tej scenie zawarta jest głęboka teologia. Człowiek oswobodzony z niewoli grzechu, musi spotkać się z własnym ciałem i jego ograniczeniami. Umartwić ciało, aby odzyskać siłę do walki z własnymi słabościami.

Theoden musi stanąć do walki. Duch wysyła go na pole bitwy, tak jak w Ewangelii św. Marka czytanej w ostatnią niedzielę, gdy Duch wysyła Chrystusa na pustynię. Na spotkanie z samym sobą, dzikimi zwierzętami, niewygodą i pokusami.

Tęsknot współczesnego człowieka nie da się zredukować jedynie do potrzeby wyzwolenia z uzależnienia od strzałów dopaminowych dostarczanych przez różnorodne usługi internetowe. Jest w nas, a na pewno we mnie, wielka potrzeba przygody. Przeżycia czegoś naprawdę. Sprawdzenia się, wzięcia odpowiedzialności, podjęcia wyzwań, które tak długo odkładało się na później. Również o tym jest Wielki Post. Umartwienie, asceza i wyrzeczenia nie są celami samymi w sobie. Są potrzebnymi etapami, które przygotowują do zrobienia tego pierwszego kroku.

Reklama

Nie jest to łatwe. Rzeczywistość, w której żyjemy, ma coraz bardziej procesualny charakter. Rzadko jesteśmy postawieni przed istotnym, definiującym wyborem, ale jeśli nawet, to ociągamy się, żeby tę decyzję podjąć. Życie dzieje się niejako mimochodem i przypadkowo. Dopiero z perspektywy czasu możemy powiedzieć, że jakiś etap rzeczywiście był przełomowy, a ścieżka, którą obraliśmy, przyniosła takie a nie inne rezultaty. To nie jest do końca tak, że po prostu brakuje nam uważności. Przekleństwo nowoczesności polega na wrażeniu, że zawsze posiadamy tysiące opcji – partnera, pracy, miejsca zamieszkania, przyjaciół, pasji. Postawieni przed wyborem czujemy się trochę jak w supermarkecie, gdy musimy wybrać jedno opakowanie makaronu spośród 30 różnych możliwości. Wielki Post jest również dla mnie czasem dowartościowania wyborów, które już podjąłem i zachętą, aby rozwiązać sprawy, które już zbyt długo odkładam na potem.

Wielki Post nie jest dietą dla ciała, jest pokarmem dla duszy.


OPINIE STACJI7 to wartościowe komentarze do aktualnych wydarzeń, przygotowane przez grono doświadczonych publicystów.
W stałym dwutygodniowym rytmie piszą dla nas:

w poniedziałki – Tomasz Krzyżak,
we wtorki – Agata Puścikowska,
w środy – Marcin Makowski,
w czwartki – Konstanty Pilawa,
w piątki – Aneta Liberacka.

Zapraszamy!


Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę