ROZMOWY

Hobbici i prawdy wiary, czyli “Teologia Tolkiena”. “To lektura, która prowokuje ciekawe dyskusje”

"To nie jest książka o Tolkienie, ani o jego literaturze, ale raczej o teologii, o pewnych pojęciach teologicznych, z którymi stykamy się na co dzień w naszej wierze. Wolna wola, łaska Boża, Opatrzność – przykłady z dzieł Tolkiena znakomicie nadają się do wyjaśniania tych zagadnień". O swojej najnowszej książce opowiada ks. dr hab. Stanisław Adamiak.

Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

SPRAWDŹ: Przedsprzedaż książki Teologia Tolkiena

 

Anna Druś: „Teologia Tolkiena” – to tytuł serii podcastów, które wkrótce będą miały ciekawą kontynuację. Co to będzie?

Ks. dr hab. Stanisław Adamiak: Będzie to książka, która jest uporządkowanym i rozszerzonym zapisem podcastu, który znają czytelnicy i słuchacze Stacji7 od 2 lat. Podcast dotyczył właśnie teologii i Tolkiena – dokładnie w tej kolejności – i taka też będzie książka. Nie będzie to więc książka „o Tolkienie”, ale raczej o teologii. Dokładniej mówiąc – o pewnych pojęciach spotykanych w naszej wierze katolickiej, które staram się wyjaśniać korzystając z przykładów pochodzących z dzieł Tolkiena.

 

Jakie to są pojęcia?

Na przykład łaska, grzech, zbawienie, pokusa, sumienie, miłosierdzie, opatrzność, życie wieczne, aniołowie i demony. To wszystko, o czym słyszymy, ale czasem nie do końca jesteśmy pewni, czym jest.

 

Dlaczego Tolkien jest dobry do wyjaśniania teologii? Był przecież pisarzem, tworzył literaturę…

Ale również przez całe życie był głęboko wierzącym i praktykującym katolikiem. Oczywiście samo to by jeszcze o niczym nie przesądzało, jednak on tę swoją katolicką, głęboko ugruntowaną i zrozumianą wiarę niezwykle mocno eksponował w swojej twórczości. Stworzony w jego wyobraźni świat nie był wprost alegorią Ewangelii – mocno się przed tym wzbraniał – ale był przesycony ewangelicznym systemem wartości. I nie tyle jest to moja, czy teologów interpretacja, ile sam Tolkien wprost o tym wspomina, przede wszystkim w swoich listach.

 

 

Ale chyba nie trzeba koniecznie czytać Tolkiena, żeby zrozumieć pewne prawdy wiary?

Oczywiście, że nie trzeba czytać Tolkiena, trzeba czytać Ewangelię! O tym pisał także sam Tolkien. To nie jest tak, że ja chciałbym przy pomocy Tolkiena kogoś nawracać, albo nawracać na Tolkiena. Po jego książki ludzie sięgają zupełnie niezależnie od wiary, bo to jest po prostu dobra literatura. Jest jednak tak, że dobra literatura, czy raczej szerzej: dobra sztuka w ogóle pomagają nam zrozumieć pewne prawdy wiary, ukazują nam lepiej Pana Boga. Tolkien też tak uważał, opisał to w swoim mało znanym dziełku „Drzewo i liść”, zachęcam żeby po to sięgnąć.

Dobra literatura, czy raczej szerzej: dobra sztuka w ogóle pomagają nam zrozumieć pewne prawdy wiary, ukazują nam lepiej Pana Boga. Tolkien też tak uważał, opisał to w swoim mało znanym dziełku „Drzewo i liść”, zachęcam żeby po to sięgnąć.

 

Czy do zrozumienia przykładów z księdza książki czy wcześniej z podcastów, konieczna jest znajomość dzieł Tolkiena?

Obawiam się, że tak, choć sam „Władca pierścieni” powinien wystarczyć. W zasadzie znajomość filmu też wystarczy, dość wiernie bowiem oddaje treść powieści. Wydaje mi się jednak, że dziś jest to już świat na tyle obecny w pop-kulturze, że większość ludzi wie, kto to są hobbici, elfowie, Gandallf, że oni są ci dobrzy, zaś Sauron – to ten zły. Tyle powinno wystarczyć. Jeśli zaś chodzi o „Silmarilion” czy inne dzieła, do których się odnoszę w swoich przykładach – to staram się wyjaśniać o co chodzi w danych historiach, tak by mogli je zrozumieć również ci, którzy ich nie czytali. Mam jednak nadzieję, że moja książka czy podcasty zachęcą kogoś do lektury tego dzieła.

 

Czy jest taki temat teologiczny, przy którego wyjaśnieniu Tolkien jest niezwykle przydatny?

Jest kilka takich tematów, ale najbardziej chyba łaska i wolna wola. To temat niezwykle żywo dyskutowany w niektórych okresach historii Kościoła, zwłaszcza w czasach św. Augustyna a później w okresie Reformacji. To temat trudny, ponieważ w jego wyjaśnianiu doktryna katolicka idzie taką „granią” pomiędzy dwoma skrajnościami, czyli przekonaniem, że ludzie mogą osiągnąć zbawienie swoimi wysiłkami (np. dobrymi uczynkami), a przekonaniem, że ludzkie wysiłki są niepotrzebne, bo i tak wszystko zależy wyłącznie od łaski Bożej. To jeden z głównych tematów tej opowieści, przewijający się przez całą historię, a tłumaczony przez Gandalfa w jednym z pierwszych rozdziałów słowami: „nie do nas należy wybór czasów w których żyjemy, ale do nas należy decyzja co zrobimy z tym czasem, który został nam dany”.

 

Jak to się ma do tematu zbawienia przez uczynki albo zbawienia z łaski Bożej?

Wyjaśnienie widać w wielu historiach, ale zwłaszcza w wątku Froda i Sama. Z jednej strony to nie Frodo znalazł pierścień, nie on z własnej woli został wciągnięty w tę historię – zrobił to tajemniczy Ktoś, w którym możemy rozpoznać opisywanego w „Silmarilionie” Jedynego Boga i Jego Opatrzność. Jednak z drugiej strony to od wolnych decyzji Froda zależą losy tej historii. To on zgłasza się na powiernika Pierścienia, on sam podejmuje misję zniszczenia go. On nieustannie znajduje w sobie determinację, by mimo przeciwności i pokus pierścień nieść do Mordoru. Jego decyzje – jak choćby ta o oszczędzeniu życia Golluma – przynoszą skutek, zmieniają bieg historii. W tym i wielu innych wątkach widać bardzo katolickie podejście Tolkiena do połączenia łaski i wolnej woli. Tolkien tworzy świat, w którym bohaterowie z jednej strony są prowadzeni przez Opatrzność, ale z drugiej strony jest miejsce na ich wolne wybory. I to dotyczy zarówno dobrych bohaterów, jak i złych. U Tolkiena nikt nie jest przeznaczony na to, by zginąć.

Tolkien tworzy świat, w którym bohaterowie z jednej strony są prowadzeni przez Opatrzność, ale z drugiej strony jest miejsce na ich wolne wybory. I to dotyczy zarówno dobrych bohaterów, jak i złych. U Tolkiena nikt nie jest przeznaczony na to by zginąć.

 

Tych wątków i interpretacji teologicznych może być bardzo dużo. Byłam kiedyś na czuwaniu przed Zesłaniem Ducha Św. u warszawskich dominikanów na Freta i tam ludzie z DA mieli pomysł, by za pomocą opisu stwarzania świata i Muzyki Ainurów z początku „Silmarilionu” Tolkiena pokazać działanie Ducha Świętego, tej Bożej harmonii w różnorodności…

Ciekawy pomysł, choć mnie raczej Muzyka Ainurów kojarzy się z wątkiem buntu aniołów, który znamy z teologii, zaś w samej Biblii brakuje takiego opisu wprost. Tolkien jest tu zresztą do bólu ortodoksyjny ortodoksją katolicką. Z punktu widzenia tego, co teologia uczy o buncie Szatana, to opis z Muzyki Ainurów jest idealny i przy tym niezwykle poetycki. Jeden z Ainurów – przypomnę, że to jakby aniołowie, razem z którymi Iluvatar stwarza świat przy pomocy Muzyki – Melkor zaczyna tworzyć własne muzyczne wątki, niezgodne z zamysłem Jedynego i niewspółgrające z innymi wątkami. Tolkien pięknie wyjaśnia, dlaczego tak się działo. Pisze, że Melkora „paliła żądza stwarzania Bytów własnego pomysłu” i „wydawało mu się, że Iluvatar nie ma żadnych planów co do Pustki i niecierpliwie pragnął ją po swojemu wypełnić”. Przecież to niezwykle piękne i trafne opowiedzenie o buncie Szatana.

 

Chciałabym spytać Księdza również o najnowszy podcast poświęcony C.S. Lewisowi. Czy to jest kontynuacja „Teologii Tolkiena”?

W pewnym sensie kontynuacja, a w pewnym coś nowego. Kontynuacja o tyle, że dalej będę zajmował się wątkami teologicznymi w dziele literackim, ale teraz tym dziełem będzie twórczość przyjaciela Tolkiena – Clave Staplesa Lewisa, znanego głównie z siedmiotomowej serii „Opowieści z Narnii”. Koncepcja jest jednak o tyle inna, niż w przypadku serii tolkienowskiej, że tu będziemy iść nie pojęciami teologicznymi, a tytułami kolejnych części „Opowieści z Narnii”. Będę starał się pokazać, co jest motywem wiodącym danej książki, ale ze zwróceniem też uwagi na mniej oczywiste aluzje. I co ważne, postaram się również zwracać uwagę słuchaczy na inne dzieła CS Lewisa, tak by może zachęcić do rozszerzenia znajomości jego literatury. Innymi słowy chciałbym pokazać, że chrześcijaństwo Lewisa to „nie tylko Narnia”. Ciągle mniej są znane jego różne inne dzieła, gdzie tematy związane z grzechem pierworodnym, z łaską, wolną wolą są właściwie poruszane wprost.

 

 

Jakie tytuły tu ksiądz poleci?

Na przykład mało znane dzieło Lewisa pt. „Trylogia kosmiczna”, tłumaczona czasem na polski jako „Trylogia międzyplanetarna”, gdzie świetnie on wyjaśnia pojęcie grzechu pierworodnego. No bo jak wytłumaczyć, czym był grzech pierworodny? Biblia opisuje świat, w którym ten grzech już się dokonał. Tymczasem w literaturze science fiction można pokazać świat, w którym go nie było lub w którym ma się dopiero dokonać. Lewis w „Trylogii kosmicznej” nie tyle tłumaczy kwestię, dlaczego dzisiejsi „my” cierpimy konsekwencje grzechu popełnionego przez pierwszych ludzi, ile przedstawia naturę ich grzechu. Pokazuje, jaką straszną rzeczą jest sprzeciwienie się Bogu i dlaczego ma to skutki także dla innych.

ZOBACZ: “Nie tylko Narnia”. Nowy podcast Stacji7

 

Na koniec chciałabym zapytać o to, jak to się w ogóle stało, że ksiądz-historyk zafascynował się Tolkienem, Lewisem i teologicznymi pojęciami w literaturze?

Po prostu lubię historie. Nie tyle samą „historię”, ile właśnie historie – opowieści o dawnych dziejach, a to w wszystko jest zarówno w tej prawdziwej historii, jak i historiach wymyślanyh przez twórców literackich. Jeszcze jako nastolatka, obdarowanego przez wychowawczynię książką „Władca Pierścieni” pociągnęła mnie u Tolkiena właśnie fascynująca historia. Dopiero później, gdy byłem już klerykiem i studiowałem teologię, zacząłem dostrzegać również to, co się za tym przedstawionym tam światem i historią kryje. I wraz z wiedzą teologiczną zaczęła też przychodzić świadomość, jak bardzo Tolkien nadaje się do wyjaśniania pewnych trudnych teologicznych pojęć. Przecież gdy tłumaczymy tak abstrakcyjne często zagadnienia potrzebujemy przykładów. Sam Pan Jezus to robił, opierając swoją naukę na przypowieściach. Także tu, wymyślona przez Tolkiena historia może świetnie się nadawać w pracy duszpasterskiej. Ja sobie to uświadomiłem mocno w momencie, gdy dzięki ekranizacji „Władcy pierścieni” ta historia stawała się bardzo popularna, ludzie nią żyli. Jako młody ksiądz zacząłem więc często wykorzystywać przykłady z Tolkiena w pracy duszpasterskiej. Bardzo często korzystałem z nich gdy prowadziłem rekolekcje oazowe II stopnia, poświęcone wolności. Potem miałem okazję, wspólnie z ks. Janem Dohnalikiem głosić wykłady o teologii Tolkiena w duszpasterstwie akademickim przy kościele św. Anny w Warszawie. To notatki z tych wykładów posłużyły mi potem do przygotowania podcastów dla Stacji7.

 

Jaki był odbiór tych podcastów? Zdarzały się jakieś dyskusje z księdzem, różnice w interpretacji pewnych wątków?

Oczywiście, zdarzały się! Czasem widziałem je w komentarzach pod kolejnymi odcinkami na YouTube, czasem ktoś mi przysłał maila lub napisał komentarz na Facebooku. Zresztą, niektóre z tych uwag czy głosów uwzględniłem teraz w treści książki. Myślę, że to jest cecha dobrej literatury, której przykładem są dzieła Tolkiena: budzi pole interpretacji, poszerza horyzonty, prowokuje ciekawe dyskusje i przemyślenia. Mam nadzieję, że nasza obecna książka zachęci Czytelników do głębszego zastanowienia się nad tym, co można odnaleźć czytając twórczość tego wybitnego i wybitnie katolickiego – pisarza.

 


 

Ks. Stanisław Adamiak 

Teologia Tolkiena 

Chrześcijańskie prawdy wiary ukryte w losach Śródziemia. Odkrywa je pasjonat literatury, który nie chrystianizuje Tolkiena na siłę, lecz opiera się na jego własnej interpretacji, zawartej w pozostawionych listach.

 

Anna Druś

Anna Druś

dziennikarka i redaktor, w latach 2018-20 odpowiedzialna za sekcję news w Stacji7. Wcześniej pracowała w “Pulsie Biznesu”, “Newsweeku” i Katolickiej Agencji Informacyjnej. Z wykształcenia teolog i dziennikarz

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama
Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7



Reklama
Reklama

Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >
FILM

Wielkanoc 2020. “Wciąż musimy odrobić lekcję wdzięczności”

Ołtarz polowy w środku lasu, Msze święte przy kapliczkach, echo w pustym kościele podczas Triduum Sacrum. Takie obrazy przedstawia reportaż Michała Króla "Pod Twoją Obronę". To pełna emocji i wzruszeń opowieść o duchownym i parafianach z Czułowa w gminie Liszki pod Krakowem, którzy w czasie przygotowań do Wielkanocy próbują utrzymać i wzmocnić wspólnotę wiernych. "Warto spojrzeć na ten czas z zupełnie innymi emocjami. By wzruszyć się na nowo i docenić to, co mamy" - mówi ks. Krzysztof Cebula, proboszcz parafii w Czułowie.

Zofia Świerczyńska
Zofia
Świerczyńska
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Zofia Świerczyńska: Reportaż „Pod Twoją obronę” pokazuje czas ubiegłorocznego Triduum i Święta Zmartwychwstania Pańskiego z  perspektywy księdza – proboszcza Czułowa, małej wioski leżącej nieopodal Krakowa. Skąd wziął się pomysł na jego realizację?

Ks. Krzysztof Cebula: Autorem pomysłu i samego reportażu jest pan Michał Król, który od niedawna mieszka w naszej parafii. Przed Wielkanocą ubiegłego roku przyszedł do mnie i przedstawił luźny, niezobowiązujący pomysł zarejestrowania tego szczególnego czasu – na początku obaj nie wiedzieliśmy, jaki ostatecznie przybierze to kształt i czy cokolwiek uda się później zrobić ze zebranym materiałem. Powiem szczerze, że na początku miałem z tym pomysłem kłopot, bo nie lubię kamery w takiej “śledzącej” roli. Zadawałem sobie pytanie: po co? A z drugiej strony czułem, że trzeba też zaufać młodemu człowiekowi, który ma pomysł, entuzjazm i być może wyniknie z tego coś dobrego. Pan Michał przekonał mnie swoją pasją, zaangażowaniem i profesjonalizmem. Zgodziłem się. A nagrania szły spokojnie własnym rytmem, krok po kroku. 

 

Żadnej tremy, skrępowania?

Tylko na początku, przy nagrywaniu pierwszych ujęć trudne było przypięcie mikrofonu… czułem niewygodę, jakąś nienaturalność sytuacji, bo wiedziałem, że od tego momentu wszystko, co powiem, będzie rejestrowane. Później o tym nie myślałem.

 

Jaka była księdza reakcja po obejrzeniu gotowego reportażu?

Pierwsze wrażenie było takie, że jest mnie w tym filmie za dużo (śmiech). Natomiast jest on zrobiony w sposób profesjonalny, poruszający i podziwiam tytaniczną i błyskotliwą pracę Pana Michała, jest mistrzem w tym, co robi wielkie uznanie.

 

Kadr z filmu “Pod Twoją Obronę”

 

W reportażu nie brakuje bardzo symbolicznych obrazów – ołtarz polowy w środku lasu, Msze święte przy kapliczkach, echo w pustym kościele podczas Triduum Sacrum. Mimo pandemii parafianie mieli szansę być blisko Kościoła, liturgii. Takie wyjście do wiernych musiało wymagać od księdza wiele wysiłku.

Najważniejsze dla mnie było podjęcie takich starań, żeby ludzie nie stracili fizycznego kontaktu z Chrystusem, Kościołem, sakramentami. Oczywiście ograniczenia pozostały ograniczeniami, ale trzeba było szukać sposobów, by kontakt, żywotność i dynamika relacji okazały się ważniejsze. Akcent w duszpasterstwie naprawdę można położyć nie na przepisach sanitarnych, czy broń Boże ich omijaniu. Wysiłek kładłem na szukaniu takich możliwości, by zachowując restrykcje przedstawić Wiernym wiele okazji i różnych propozycji czerpania łaski, której przecież Bóg stale udziela.

Dla przykładu – co roku, odkąd jestem w tej parafii, mieliśmy w Niedzielę Palmową Drogę Krzyżową drogami wiosek. Szukałem pomysłu, w jaki sposób wypełnić to puste miejsce, zająć je w jakiś inny sposób spotkaniem z Panem Jezusem. I wtedy, w Niedzielę Palmową, kiedy normalnie odbywałaby się Droga Krzyżowa ulicami parafii, ulicami szedł Pan Jezus, którego niosłem w Monstrancji w Najświętszym Sakramencie, między wszystkimi domami w całej parafii – uliczkami, ale też polnymi zagonami, w asyście ministrantów. A ludzie byli bardzo poruszeni taką formą spotkania.

 

Szukał ksiądz inspiracji u innych osób, czy wszystkie inicjatywy były wynikiem księdza obserwacji, intuicji?

Mam znajomych Benedyktynów na Pomorzu, w Starym Krakowie. Jesteśmy w kontakcie więc i w tym czasie pytałem jak oni radzą sobie w pandemii. Ojciec Piotr powiedział mi jedną bardzo ważną rzecz, którą oni stosowali, a ja zainspirowałem się i przeniosłem ten pomysł do swojej Parafii. W polskich domach obowiązuje pewien porządek religijny niedzieli – lubimy iść o określonej, ulubionej porze na Mszę świętą.  Ojciec Piotr zasugerował, że warto podpowiedzieć ludziom, by tego swojego zwyczaju – niedzielnego rytmu – nie naruszali. Jeśli chodzą rano na Mszę św., a Komunia będzie rozdawana rano, niech przyjdą po czy przed transmisją. I niech przyjdą dokładnie tak samo jak na Mszę świętą: wypastują buty, ubiorą się odświętnie, żeby ten „rytuał niedzielny”, pewien porządek dnia zachować. I to też był dla mnie taki swoisty „klucz” wokół którego powstawały kolejne pomysły jak wyjść do parafian z Ewangelią, z Panem Jezusem, z sakramentami.

 

Kadr z filmu “Pod Twoją Obronę”

 

W reportażu jest niezwykła scena święcenia pokarmów przed Wielkanocą. Parafianie nie mogli przyjść do kościoła, dlatego ksiądz przyszedł, a właściwie przyjechał wozem konnym do nich. W reakcjach tych ludzi widać ogromne wzruszenie i radość z tego, że zostali odwiedzeni.

To jest właśnie owoc ciągłych poszukiwań jak – zachowując wszelkie restrykcje – nieść ludziom zapewnienie o bliskości. To też był owoc rozmowy z zaangażowanymi Parafianami i potem ich pomocy w samym konnym przejeździe. Wyszedłem od tego, co było głównym powodem braku możliwości przyjścia do kościoła – zakaz licznych zgromadzeń. Dlatego postanowiłem dotrzeć do małych, najważniejszych wspólnot: zgromadzonych na własnych posesjach rodzin. Błogosławiłem pokarmy na świąteczny stół, które wystawili przed własnymi domami.

 

Nie we wszystkich parafiach kapłani byli tak zaangażowani w ewangelizację w czasie pandemii. Czego pandemia nauczyła kapłanów? Jakie zadania postawiła przed duszpasterzami w wioskach i miastach?

Może to zabrzmi trochę banalnie, ale myślę, że mamy robić swoje. Szukać cały czas pomysłów na to, jak wyjść do ludzi i dojść do nich – z Ewangelią, z Panem Jezusem, z Jego sakramentami. Zdaję sobie sprawę, że nie wszędzie tak było, bo sam znam kapłanów, których sytuacja pandemii i wprowadzone restrykcje po prostu przygniotły, jakoś sparaliżowały. Trzeba umieć i chcieć spojrzeć na tych kapłanów z empatią. Jednak z tego, co wiem, większość księży poszukiwała różnych rozwiązań, by umożliwiać ludziom kontakt z Chrystusem w sakramentach. Starali się, żeby ludzie odczuwali to zaangażowanie. To nie jest tak, że wszystko, co ksiądz mógł zrobić w sytuacji pandemii, to być tylko i wyłącznie dla tych pięciu osób, które według wytycznych państwa mogły przebywać w kościele.

 

Kadr z filmu “Pod Twoją Obronę”

 

A co pandemia powiedziała nam o świeckich?

To, co pandemia wyniosła na pierwszy plan to to, że ludzie są bardzo przyzwyczajeni do “rytuałów”. Wspominałem o tym wcześniej. Jest w tym też niepokojący cień, bo bardzo trudno to uelastycznić. Ja zachęcam już od lat, by rozszerzać te religijne rytuały, by np. oprócz niedzieli w Wielkim Poście wybrać sobie jeden dzień w tygodniu, i w nim pójść na Mszę świętą: być na Eucharystii dodatkowo jeszcze raz w tygodniu. Zachęcam zwłaszcza młodych – o których sporej części, z takim gorzkim humorem mówimy, że jest to „grupa najbardziej przerażona pandemią”, bo najszybciej zniknęli z kościoła. Z myślą o nich bardzo często powtarzam, że jeśli nie byli w niedzielę w kościele, tylko uczestniczyli w transmisji, to mogą i powinni spotkać się fizycznie z Chrystusem w Eucharystii np. we wtorek o 7.00 czy w środę o 18:00. Jest to ogromna okazja, a raczej jest wręcz pewne, że w kościele będzie wtedy 4, 5 czy 8 osób. Świątynia bezpiecznie może pomieścić wiele więcej wiernych.

 

W reportażu trudno nie odczytać bardzo wymownego, mocnego przesłania…

Żyjemy teraz tak szybko, że jest duża obawa, że bardzo szybko zapomnimy o Wielkanocy 2020. I wtedy warto przypomnieć ten materiał. Spojrzeć na ten czas z zupełnie innymi emocjami. By wzruszyć się na nowo i docenić to, co mamy. Odrobić lekcję wdzięczności. Film daje też nadzieję, że jednak będziemy jeszcze ze wzruszeniem i uśmiechem wspominać tamten czas.

Udało nam się przez to wszystko przejść. Oczywiście dla wielu osób, które straciły w tym czasie swoich bliskich z różnych powodów, także okołopandemicznych, takie spojrzenie będzie inne, ale ufam że i z tych najtrudniejszych chwil Pan Bóg pomoże im wyciągnąć dobro.

A ten reportaż pana Króla będzie nabierał wartości wraz z upływem czasu, jak dobre wino. 

 

Reportaż “Pod Twoją Obronę” można obejrzeć za platformie “KATOFLIX” TUTAJ.

Poniżej prezentujemy zwiastun filmu:

 

Zofia Świerczyńska

Zofia Świerczyńska

Dziennikarz, sekretarz redakcji portalu Stacja7. Pracowała w Sekcji Komunikacji Komitetu Organizacyjnego Światowych Dni Młodzieży w Krakowie, agencji kreatywnej, swoje teksty publikowała także na łamach tygodników katolickich. Odpowiedzialna za projekty medialne i marketingowe.

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama
Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7



Reklama
Reklama

Zofia Świerczyńska
Zofia
Świerczyńska
zobacz artykuly tego autora >
Copy link
Powered by Social Snap