Nasze projekty
Anna Druś

Hobbici i prawdy wiary, czyli „Teologia Tolkiena”. „To lektura, która prowokuje ciekawe dyskusje”

"To nie jest książka o Tolkienie, ani o jego literaturze, ale raczej o teologii, o pewnych pojęciach teologicznych, z którymi stykamy się na co dzień w naszej wierze. Wolna wola, łaska Boża, Opatrzność – przykłady z dzieł Tolkiena znakomicie nadają się do wyjaśniania tych zagadnień". O swojej najnowszej książce opowiada ks. dr hab. Stanisław Adamiak.

Reklama

SPRAWDŹ: Przedsprzedaż książki Teologia Tolkiena

Anna Druś: „Teologia Tolkiena” – to tytuł serii podcastów, które wkrótce będą miały ciekawą kontynuację. Co to będzie?

Ks. dr hab. Stanisław Adamiak: Będzie to książka, która jest uporządkowanym i rozszerzonym zapisem podcastu, który znają czytelnicy i słuchacze Stacji7 od 2 lat. Podcast dotyczył właśnie teologii i Tolkiena – dokładnie w tej kolejności – i taka też będzie książka. Nie będzie to więc książka „o Tolkienie”, ale raczej o teologii. Dokładniej mówiąc – o pewnych pojęciach spotykanych w naszej wierze katolickiej, które staram się wyjaśniać korzystając z przykładów pochodzących z dzieł Tolkiena.

Reklama
Reklama

Jakie to są pojęcia?

Na przykład łaska, grzech, zbawienie, pokusa, sumienie, miłosierdzie, opatrzność, życie wieczne, aniołowie i demony. To wszystko, o czym słyszymy, ale czasem nie do końca jesteśmy pewni, czym jest.

Dlaczego Tolkien jest dobry do wyjaśniania teologii? Był przecież pisarzem, tworzył literaturę…

Reklama
Reklama

Ale również przez całe życie był głęboko wierzącym i praktykującym katolikiem. Oczywiście samo to by jeszcze o niczym nie przesądzało, jednak on tę swoją katolicką, głęboko ugruntowaną i zrozumianą wiarę niezwykle mocno eksponował w swojej twórczości. Stworzony w jego wyobraźni świat nie był wprost alegorią Ewangelii – mocno się przed tym wzbraniał – ale był przesycony ewangelicznym systemem wartości. I nie tyle jest to moja, czy teologów interpretacja, ile sam Tolkien wprost o tym wspomina, przede wszystkim w swoich listach.

Ale chyba nie trzeba koniecznie czytać Tolkiena, żeby zrozumieć pewne prawdy wiary?

Reklama

Oczywiście, że nie trzeba czytać Tolkiena, trzeba czytać Ewangelię! O tym pisał także sam Tolkien. To nie jest tak, że ja chciałbym przy pomocy Tolkiena kogoś nawracać, albo nawracać na Tolkiena. Po jego książki ludzie sięgają zupełnie niezależnie od wiary, bo to jest po prostu dobra literatura. Jest jednak tak, że dobra literatura, czy raczej szerzej: dobra sztuka w ogóle pomagają nam zrozumieć pewne prawdy wiary, ukazują nam lepiej Pana Boga. Tolkien też tak uważał, opisał to w swoim mało znanym dziełku „Drzewo i liść”, zachęcam żeby po to sięgnąć.

Dobra literatura, czy raczej szerzej: dobra sztuka w ogóle pomagają nam zrozumieć pewne prawdy wiary, ukazują nam lepiej Pana Boga. Tolkien też tak uważał, opisał to w swoim mało znanym dziełku „Drzewo i liść”, zachęcam żeby po to sięgnąć.

Czy do zrozumienia przykładów z księdza książki czy wcześniej z podcastów, konieczna jest znajomość dzieł Tolkiena?

Obawiam się, że tak, choć sam „Władca pierścieni” powinien wystarczyć. W zasadzie znajomość filmu też wystarczy, dość wiernie bowiem oddaje treść powieści. Wydaje mi się jednak, że dziś jest to już świat na tyle obecny w pop-kulturze, że większość ludzi wie, kto to są hobbici, elfowie, Gandallf, że oni są ci dobrzy, zaś Sauron – to ten zły. Tyle powinno wystarczyć. Jeśli zaś chodzi o „Silmarilion” czy inne dzieła, do których się odnoszę w swoich przykładach – to staram się wyjaśniać o co chodzi w danych historiach, tak by mogli je zrozumieć również ci, którzy ich nie czytali. Mam jednak nadzieję, że moja książka czy podcasty zachęcą kogoś do lektury tego dzieła.

Czy jest taki temat teologiczny, przy którego wyjaśnieniu Tolkien jest niezwykle przydatny?

Jest kilka takich tematów, ale najbardziej chyba łaska i wolna wola. To temat niezwykle żywo dyskutowany w niektórych okresach historii Kościoła, zwłaszcza w czasach św. Augustyna a później w okresie Reformacji. To temat trudny, ponieważ w jego wyjaśnianiu doktryna katolicka idzie taką „granią” pomiędzy dwoma skrajnościami, czyli przekonaniem, że ludzie mogą osiągnąć zbawienie swoimi wysiłkami (np. dobrymi uczynkami), a przekonaniem, że ludzkie wysiłki są niepotrzebne, bo i tak wszystko zależy wyłącznie od łaski Bożej. To jeden z głównych tematów tej opowieści, przewijający się przez całą historię, a tłumaczony przez Gandalfa w jednym z pierwszych rozdziałów słowami: „nie do nas należy wybór czasów w których żyjemy, ale do nas należy decyzja co zrobimy z tym czasem, który został nam dany”.

Jak to się ma do tematu zbawienia przez uczynki albo zbawienia z łaski Bożej?

Wyjaśnienie widać w wielu historiach, ale zwłaszcza w wątku Froda i Sama. Z jednej strony to nie Frodo znalazł pierścień, nie on z własnej woli został wciągnięty w tę historię – zrobił to tajemniczy Ktoś, w którym możemy rozpoznać opisywanego w „Silmarilionie” Jedynego Boga i Jego Opatrzność. Jednak z drugiej strony to od wolnych decyzji Froda zależą losy tej historii. To on zgłasza się na powiernika Pierścienia, on sam podejmuje misję zniszczenia go. On nieustannie znajduje w sobie determinację, by mimo przeciwności i pokus pierścień nieść do Mordoru. Jego decyzje – jak choćby ta o oszczędzeniu życia Golluma – przynoszą skutek, zmieniają bieg historii. W tym i wielu innych wątkach widać bardzo katolickie podejście Tolkiena do połączenia łaski i wolnej woli. Tolkien tworzy świat, w którym bohaterowie z jednej strony są prowadzeni przez Opatrzność, ale z drugiej strony jest miejsce na ich wolne wybory. I to dotyczy zarówno dobrych bohaterów, jak i złych. U Tolkiena nikt nie jest przeznaczony na to, by zginąć.

Tolkien tworzy świat, w którym bohaterowie z jednej strony są prowadzeni przez Opatrzność, ale z drugiej strony jest miejsce na ich wolne wybory. I to dotyczy zarówno dobrych bohaterów, jak i złych. U Tolkiena nikt nie jest przeznaczony na to by zginąć.

Tych wątków i interpretacji teologicznych może być bardzo dużo. Byłam kiedyś na czuwaniu przed Zesłaniem Ducha Św. u warszawskich dominikanów na Freta i tam ludzie z DA mieli pomysł, by za pomocą opisu stwarzania świata i Muzyki Ainurów z początku „Silmarilionu” Tolkiena pokazać działanie Ducha Świętego, tej Bożej harmonii w różnorodności…

Ciekawy pomysł, choć mnie raczej Muzyka Ainurów kojarzy się z wątkiem buntu aniołów, który znamy z teologii, zaś w samej Biblii brakuje takiego opisu wprost. Tolkien jest tu zresztą do bólu ortodoksyjny ortodoksją katolicką. Z punktu widzenia tego, co teologia uczy o buncie Szatana, to opis z Muzyki Ainurów jest idealny i przy tym niezwykle poetycki. Jeden z Ainurów – przypomnę, że to jakby aniołowie, razem z którymi Iluvatar stwarza świat przy pomocy Muzyki – Melkor zaczyna tworzyć własne muzyczne wątki, niezgodne z zamysłem Jedynego i niewspółgrające z innymi wątkami. Tolkien pięknie wyjaśnia, dlaczego tak się działo. Pisze, że Melkora „paliła żądza stwarzania Bytów własnego pomysłu” i „wydawało mu się, że Iluvatar nie ma żadnych planów co do Pustki i niecierpliwie pragnął ją po swojemu wypełnić”. Przecież to niezwykle piękne i trafne opowiedzenie o buncie Szatana.

Chciałabym spytać Księdza również o najnowszy podcast poświęcony C.S. Lewisowi. Czy to jest kontynuacja „Teologii Tolkiena”?

W pewnym sensie kontynuacja, a w pewnym coś nowego. Kontynuacja o tyle, że dalej będę zajmował się wątkami teologicznymi w dziele literackim, ale teraz tym dziełem będzie twórczość przyjaciela Tolkiena – Clave Staplesa Lewisa, znanego głównie z siedmiotomowej serii „Opowieści z Narnii”. Koncepcja jest jednak o tyle inna, niż w przypadku serii tolkienowskiej, że tu będziemy iść nie pojęciami teologicznymi, a tytułami kolejnych części „Opowieści z Narnii”. Będę starał się pokazać, co jest motywem wiodącym danej książki, ale ze zwróceniem też uwagi na mniej oczywiste aluzje. I co ważne, postaram się również zwracać uwagę słuchaczy na inne dzieła CS Lewisa, tak by może zachęcić do rozszerzenia znajomości jego literatury. Innymi słowy chciałbym pokazać, że chrześcijaństwo Lewisa to „nie tylko Narnia”. Ciągle mniej są znane jego różne inne dzieła, gdzie tematy związane z grzechem pierworodnym, z łaską, wolną wolą są właściwie poruszane wprost.

Jakie tytuły tu ksiądz poleci?

Na przykład mało znane dzieło Lewisa pt. „Trylogia kosmiczna”, tłumaczona czasem na polski jako „Trylogia międzyplanetarna”, gdzie świetnie on wyjaśnia pojęcie grzechu pierworodnego. No bo jak wytłumaczyć, czym był grzech pierworodny? Biblia opisuje świat, w którym ten grzech już się dokonał. Tymczasem w literaturze science fiction można pokazać świat, w którym go nie było lub w którym ma się dopiero dokonać. Lewis w „Trylogii kosmicznej” nie tyle tłumaczy kwestię, dlaczego dzisiejsi „my” cierpimy konsekwencje grzechu popełnionego przez pierwszych ludzi, ile przedstawia naturę ich grzechu. Pokazuje, jaką straszną rzeczą jest sprzeciwienie się Bogu i dlaczego ma to skutki także dla innych.

ZOBACZ: “Nie tylko Narnia”. Nowy podcast Stacji7

Na koniec chciałabym zapytać o to, jak to się w ogóle stało, że ksiądz-historyk zafascynował się Tolkienem, Lewisem i teologicznymi pojęciami w literaturze?

Po prostu lubię historie. Nie tyle samą „historię”, ile właśnie historie – opowieści o dawnych dziejach, a to w wszystko jest zarówno w tej prawdziwej historii, jak i historiach wymyślanyh przez twórców literackich. Jeszcze jako nastolatka, obdarowanego przez wychowawczynię książką „Władca Pierścieni” pociągnęła mnie u Tolkiena właśnie fascynująca historia. Dopiero później, gdy byłem już klerykiem i studiowałem teologię, zacząłem dostrzegać również to, co się za tym przedstawionym tam światem i historią kryje. I wraz z wiedzą teologiczną zaczęła też przychodzić świadomość, jak bardzo Tolkien nadaje się do wyjaśniania pewnych trudnych teologicznych pojęć. Przecież gdy tłumaczymy tak abstrakcyjne często zagadnienia potrzebujemy przykładów. Sam Pan Jezus to robił, opierając swoją naukę na przypowieściach. Także tu, wymyślona przez Tolkiena historia może świetnie się nadawać w pracy duszpasterskiej. Ja sobie to uświadomiłem mocno w momencie, gdy dzięki ekranizacji „Władcy pierścieni” ta historia stawała się bardzo popularna, ludzie nią żyli. Jako młody ksiądz zacząłem więc często wykorzystywać przykłady z Tolkiena w pracy duszpasterskiej. Bardzo często korzystałem z nich gdy prowadziłem rekolekcje oazowe II stopnia, poświęcone wolności. Potem miałem okazję, wspólnie z ks. Janem Dohnalikiem głosić wykłady o teologii Tolkiena w duszpasterstwie akademickim przy kościele św. Anny w Warszawie. To notatki z tych wykładów posłużyły mi potem do przygotowania podcastów dla Stacji7.

Jaki był odbiór tych podcastów? Zdarzały się jakieś dyskusje z księdzem, różnice w interpretacji pewnych wątków?

Oczywiście, zdarzały się! Czasem widziałem je w komentarzach pod kolejnymi odcinkami na YouTube, czasem ktoś mi przysłał maila lub napisał komentarz na Facebooku. Zresztą, niektóre z tych uwag czy głosów uwzględniłem teraz w treści książki. Myślę, że to jest cecha dobrej literatury, której przykładem są dzieła Tolkiena: budzi pole interpretacji, poszerza horyzonty, prowokuje ciekawe dyskusje i przemyślenia. Mam nadzieję, że nasza obecna książka zachęci Czytelników do głębszego zastanowienia się nad tym, co można odnaleźć czytając twórczość tego wybitnego i wybitnie katolickiego – pisarza.


 

 

Ks. Stanisław Adamiak 

Teologia Tolkiena 

 

 

 

 

 

 

Chrześcijańskie prawdy wiary ukryte w losach Śródziemia. Odkrywa je pasjonat literatury, który nie chrystianizuje Tolkiena na siłę, lecz opiera się na jego własnej interpretacji, zawartej w pozostawionych listach.

 

 

 

 

 

 

 

 

Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas na Patronite