Nasze projekty

Miesiąc po wyborach, Kościół nie upadł

Dyżurni krytycy poczynili krytykę dla krytyki. Teraz czas na działanie w rzeczywistości, która nie będzie Kościołowi specjalnie sprzyjała.

Reklama

Minął już prawie miesiąc od dnia, w którym Konferencja Episkopatu Polski wybrała nowego przewodniczącego oraz jego zastępcę. Tuż po wyborze abp. Tadeusza Wojdy oraz abp. Józefa Kupnego dało się w niektórych środowiskach usłyszeć prawdziwe jęki zawodu. Wskazywano na to, że obaj hierarchowie to biskupi z drugiego szeregu, bez wyrazu. Wieszczono rychły upadek polskiego Kościoła. Epatowano wykonanymi tuż po wyborze zdjęciami kard. Kazimierza Nycza, który miast klaskać zakrył twarz dłonią, co miało oznaczać dezaprobatę dla decyzji podjętej przez współbraci w biskupstwie. 

Minął miesiąc. Kościół nie upadł. Fakt, nie zdarzyło się nic nadzwyczajnego co mogłoby wstrząsnąć jego podstawami, nie było też żadnego wydarzenia w świecie polityki, które obaj hierarchowie w mocnych słowach mogliby skomentować. Dyżurni krytycy poczynań Kościoła z ironią komentowali co prawda ogłoszenie przez abp. Wojdę dziewięcioletniej Wielkiej Nowenny na Jubileusz Dwutysiąclecia Odkupienia, który przypadnie na rok 2033, ale była to właściwie krytyka dla krytyki

PRZECZYTAJ>>> Grozi nam wojna. Czy polscy politycy to rozumieją?

Reklama

Głos obu hierarchów – dotąd w mediach niespecjalnie obecnych – dało się jednak zauważyć. Obaj udzielili bowiem pierwszych wywiadów. Arcybiskup Wojda dla TVP oraz „Gościa Niedzielnego”, a abp Kupny dla Katolickiej Agencji Informacyjnej. Te – co prawda na razie pojedyncze – wypowiedzi pozwalają już na wskazanie pewnych priorytetów. Nie będzie zaskoczenia, bo o tym mówiło się zarówno przed wyborami, gdy wskazywano, że biskupi będą szukali ludzi środka, jak i już po wyborze, gdy w dużej części komentarzy obu hierarchów tak właśnie określono. Pierwsze wywiady obu arcybiskupów jednoznacznie na to wskazują. I tak abp Wojda mówi, że jako przewodniczący chce wskazywać biskupom priorytety, ale rozwiązanie trzeba wypracować kolegialnie. A abp Kupny podkreśla, że „połączenie episkopatu” jest wielkim zadaniem, bo jego oddziaływanie społeczne zależy także od jedności wewnętrznej. 

Z wypowiedzi obu hierarchów da się wywnioskować także, że w rozmowach z rządem na temat obecności religii w szkole, czy Funduszu Kościelnego obaj nastawieni są na spokojny dialog, nie zaś na konfrontację. Arcybiskup Kupny zwraca przy tym uwagę na coś, co wielu wewnątrz Kościoła może się nie spodobać. Powiada bowiem, że „nie wszystkie zapisy istniejące w podpisanym przez obydwie strony konkordacie, muszą obowiązywać przez stulecia. Chcę powiedzieć, że można wspólnie pewne rzeczy zrewidować i poukładać na nowo”. Jest to pewna nowość w ustach przedstawiciela KEP. Dotąd bowiem można było odnieść wrażenie, że dla zdecydowanej większości biskupów konkordat to rzecz święta, której nie wolno ruszyć. A tu proszę – rozmawiajmy.

ZOBACZ>>> Nawet dramat śmierci przestał być chroniony

Reklama

Arcybiskup Wojda skupia się na duszpasterstwie. Uznany tuż po wyborze za kościelny „beton” hierarcha mówi… papieżem Franciszkiem. Stwierdza bowiem, że potrzebny jest w Polsce inny model parafii, bardziej synodalny, w którym świeccy i księża ze sobą współpracują. Metropolita wrocławski jest z kolei realistą. Zauważając, że zmieniają się postawy religijne Polaków przytomnie stwierdza, że „dawne czasy na pewno już nie powrócą”. I też mówi Franciszkiem: „My mamy zawsze wychodzić na zewnątrz. Więc teraz trzeba wyjść do tych, którzy jeszcze tak niedawno byli z nami, ale z różnych powodów – także na skutek zgorszenia sytuacjami w samym Kościele – odeszli. To jest  dla nas olbrzymie zadanie”.

W odniesieniu do podnoszonego przed wyborami KEP problemu rozliczenia się z pedofilią metropolita gdański ma nadzieję, że wkrótce powstanie komisja, która tego dokona. Jego zastępca zaś twardo mówi, że Kościół musi się oczyścić. „On musi się oczyścić, szeregi kapłańskie muszą się oczyścić. W przeciwnym razie – jestem o tym głęboko przekonany – nie odzyskamy autorytetu. Uważam przy tym, że dla wielu polskich wiernych jeszcze jesteśmy autorytetem. Tego kapitału nie można zgubić czy przekreślić” – stwierdza. 

ZOBACZ>>> Może „piłowanie katolików” wyjdzie nam na dobre

Reklama

Obaj hierarchowie zauważają też, że Kościół musi zmienić język przekazu, że listy i komunikaty KEP nie przystają już do nowej rzeczywistości. Obaj podkreślają, że konieczna jest praca nad zasypywaniem podziałów, które powstały między Polakami, i że olbrzymią rolę ma tu do odegrania właśnie Kościół. W odniesieniu do świata polityki abp Kupny nie waha się powiedzieć, że przez „niektórych” cienka linia oddzielająca duszpasterstwo od zaangażowania w sprawy polityczne została przekroczona i Kościół ponosi dziś tego konsekwencje. 

Jedna jaskółka wiosny nie czyni. Papier jest cierpliwy i wiele przyjmie. Teraz czas na działanie. W rzeczywistości, która nie będzie Kościołowi specjalnie sprzyjała. 


OPINIE STACJI7 to wartościowe komentarze do aktualnych wydarzeń, przygotowane przez grono doświadczonych publicystów.
W stałym dwutygodniowym rytmie piszą dla nas:

w poniedziałki – Tomasz Krzyżak,
we wtorki – Agata Puścikowska,
w środy – Marcin Makowski,
w czwartki – Konstanty Pilawa,
w piątki – Aneta Liberacka.


Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę