Nasze projekty

Francja pokazuje drogę polskiemu Kościołowi

Kościół we Francji potrafi przyciągać do siebie młodych z niereligijnych rodzin. Polski Kościół zaś tę samą grupę od siebie sukcesywnie odpycha.

Reklama

W święta katolicki świat obiegła informacja, że w tym roku podczas Liturgii Wigilii Paschalnej 12 tysięcy osób we Francji przyjęło chrzest. To już stała tendencja, nad Sekwaną katechumenów jest o 120% więcej niż dekadę wcześniej. Warto się temu trendowi przyjrzeć bliżej, bo może dzięki zrozumieniu, dlaczego dość nagle Francja chrzci tak wiele osób, zyskamy cenne wskazówki, jak zatrzymać dynamikę odchodzenia od Kościoła w Polsce.

Jest to tym bardziej ciekawe, ponieważ zbadano motywacje Francuzów i Francuzek, które przyjęły chrzest oraz dysponujemy dość szczegółowymi danymi demograficznymi. Oczywiście trzeba zastrzec, że to tylko jedno badanie i to w innym kontekście. Katolicyzm francuski znajduje się w innym miejscu niż polski. Dlatego moje wnioski to raczej przypuszczenia i intuicje wymagające potwierdzenia w danych, a nie prosty sposób na przyciągnięcie z powrotem ludzi do kościołów w Polsce.

CZYTAJ>>> „Bezpieczny zestaw”. Promocja aborcji w Sejmie

Reklama

Wszystko wskazuje na to, że tam, gdzie katolicyzm zaczyna we Francji nieśmiało odżywać, u nas dynamicznie umiera. 2/3 z katechumenów to kobiety, u nas odwrotnie – najbardziej dynamicznie sekularyzująca się grupą osób są właśnie one. 36% osób, dużo więcej niż dotychczas, stanowią młodzi ludzie między 18 a 25 rokiem życia. U nas znowuż zachodzi odwrotna zależność – młodzi dorośli najszybciej obojętnieją na wiarę.

Znaczna część ludzi, którzy przyjęli chrzest we Francji, pochodzi z rodzin niepraktykujących, u nas inaczej – absolutna większość odchodzących z Kościoła doświadczyła katolicyzmu kulturowego – czy to w szkole, czy w rodzinie (nawet jeśli nie chodzono w niedzielę na mszę, to przecież wigilia i święcenie pokarmów w Wielką Sobotę stanowiły oczywistość dla większości).

ZOBACZ>>> Nawet dramat śmierci przestał być chroniony

Reklama

Dlaczego więc Kościół we Francji potrafi przyciągać do siebie młodych dorosłych z niereligijnych rodzin, spośród których zdecydowaną większość stanowią kobiety? Polski Kościół zaś tę samą grupę osób od siebie sukcesywnie odpycha?

Konia z rzędem komuś, kto w przekonujących słowach jest w stanie odpowiedzieć na to kluczowe pytanie.

Jakimś kierunkiem jest przyjrzenie się motywacjom świeżo ochrzczonych Francuzów. Istotnym czynnikiem nawrócenia dla wielu jest kontakt z najbliższymi, duża część osób wskazywała na kluczową rolę babci. Rolę odgrywały również bliskie relacje z wierzącymi przyjaciółmi, a także piękno liturgii. Ostatnim wymienianym czynnikiem jest potrzeba przynależności do wspólnoty wiernych. Na uwagę zwraca fakt, że francuski katolicyzm odżywa w dużej mierze na prowincji, a nie w metropoliach.

Reklama

ZOBACZ>>> Bolesna porażka Lewicy. Wybory samorządowe to nie arena walk światopoglądowych

Niezmiernie istotne jest więc poczucie solidarności międzypokoleniowej, potrzeba należenia do wspólnoty, dobrze pojęty rytualizm i trzymanie się z dala od wielkiego miasta, w którym łatwiej o samotność, wykorzenienie i konsumpcyjny letarg.

Aleteia cytuje w tym kontekście znamienną wypowiedź Jean-Yves Lépine, który dostąpił łaski chrztu: „W obliczu społeczeństwa, które wydaje się coraz bardziej materialistyczne i zdaje się promować formę konsumpcyjnego indywidualizmu, bycie chrześcijaninem i katolikiem (to znaczy uniwersalnym, powszechnym) oznacza doświadczanie, że dobro, to jest troska, uwaga, a szerzej Miłość, jest warte więcej niż dobra, czyli posiadanie, bogactwo, władza lub chwała”.

Jeśli więc cywilizacja brnie w indywidualizm, konsumpcjonizm i materializm, które pompują niekontrolowane rozlewania się miast, to katolicyzm powinien koić nasze dusze dzięki kładzeniu większego nacisku na małe wspólnoty, ascetyzm i przywiązanie do liturgii poza zgiełkiem i chaosem naszej przesyconej utylitaryzmem rzeczywistości.

Francuski przykład pokazuje więc, że nie ma innej drogi niż katolicka kontrkultura. Jak budować ją nad Wisłą?


OPINIE STACJI7 to wartościowe komentarze do aktualnych wydarzeń, przygotowane przez grono doświadczonych publicystów.
W stałym dwutygodniowym rytmie piszą dla nas:

w poniedziałki – Tomasz Krzyżak,
we wtorki – Agata Puścikowska,
w środy – Marcin Makowski,
w czwartki – Konstanty Pilawa,
w piątki – Aneta Liberacka.


Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę