Nasze projekty
Fot. Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej/Flickr

Dlaczego czcimy relikwie?

Czy obecność relikwii nie odwraca uwagi od kultu Pana Boga? Jaką rolę mają w Kościele?

Reklama

W Polsce trwa peregrynacja relikwii Rodziny Ulmów. Warto zadać sobie pytanie: na czym polega fenomen relikwii?

Skąd się wziął kult relikwii w Kościele?

Nie minęło sto lat od Zmartwychwstania Pana Jezusa, kiedy ciało św. Ignacego Antiocheńskiego, męczennika, zostało w uroczystej procesji przeniesione na cmentarz w Antiochii. Był rok 107. Z czasem nad grobami zaczęto budować coraz bardziej okazałe pomniki, zwane nieraz konfesjami – najbardziej znane z późniejszych to watykańska konfesja św. Piotra czy gnieźnieńska konfesja św. Wojciecha.

Kolejnym krokiem było wprowadzenie zasady, że szczątki zmarłego po ogłoszeniu świętym powinny zostać umieszczone w godnym i łatwo dostępnym miejscu – to już czasy wczesnego średniowiecza. Coraz więcej osób pytało jednak: a nie można by tych świętych… zobaczyć? Od XIV wieku relikwiarze są coraz częściej przezroczyste, barok wprowadza przezroczyste trumny. Zobaczyć, dotknąć, doświadczyć – to zupełnie naturalna potrzeba, która przesądziła o rosnącej popularności relikwii.

Reklama

CZYTAJ>>> Obrazki, rzeźby, medaliki. Dlaczego czcimy wizerunki Chrystusa, Maryi czy świętych?

Jednocześnie, subiektywizacja i koncentracja na własnych potrzebach groziła nadużyciami. I tych nie brakowało. Sobór Lyoński w XIII w. surowo potępił praktykę humiliacji. Polegała na tym, że jeśli modlitwa za wstawiennictwem danego świętego nie przynosiła oczekiwanych rezultatów, za karę… poniżano jego relikwie lub obraz. „Odrażające nadużycie” – orzekł Sobór.

Chociaż czasem pasterze Kościoła musieli z bezradnością stwierdzić za św. Augustynem „jedno nauczamy, a co innego musimy tolerować”, podjęli wiele wysiłków, żeby kult relikwii prowadził do dobrych skutków. A tych jest wiele.

Reklama

Zero magii, dużo łaski

Pierwszym jest nadzieja. Chrześcijanie nie obchodzili urodzin świętych, ale dzień ich narodzin dla nieba – czyli dzień śmierci. Odprawianie Mszy czy modlitwa przy ich szczątkach pozwalała pomyśleć: oni są już szczęśliwi! I ja nie muszę więc bać się śmierci, przywiązywać do tego, co doczesne, ale mogę z nadzieją czekać na dłuższą i piękniejszą część mojego życia.

Kolejnym owocem jest lepsze rozumienie życia wiecznego. „Wierzę w ciała zmartwychwstanie” – powtarzamy przecież. Szacunek dla ciała zmarłych, którzy byli zjednoczeni z Bogiem, wyrażano już w Starym Testamencie (zabrano z Egiptu szczątki Jakuba-Izraela i Józefa, żeby mogli spocząć w ojczystych stronach), ale Zmartwychwstanie Pana Jezusa postawiło kwestię życia po śmierci w zupełnie innym świetle – w wielkim blasku Bożej miłości. Oddajemy cześć relikwiom, chociaż wiemy, że w wieczności nie będziemy mieli takich samych ciał, ale przebóstwione. Ale będziemy żyli w ciele i duszy. Skoro więc oni, mimo że umarli, żyją, modlitwa przy relikwiach pozwala na zdrowe spojrzenie na ciało: jest czymś ważnym i godnym szacunku, ale jego wartość wynika z istnienia nieśmiertelnej duszy.

ZOBACZ>>> Czym są grzechy ciężkie i kiedy je popełniamy?

Reklama

Trzeci z dobrych skutków, który zapewne jest najczęstszym bodźcem do oddawania czci relikwiom świętych, to ich pomoc. Pan Bóg nie potrzebuje pośredników, jedynym Pośrednikiem jest Chrystus Jezus (por. 1 Tm 2,5-6). Nie trzeba mieć znajomości ze świętymi, żeby pozwolili ominąć kolejkę. Ale Pan Bóg potrzebuje i oczekuje wiary od tego, kto prosi. A wiarę przeżywa się we wspólnocie, w Kościele, nie tylko w Kościele pielgrzymującym, czyli ziemskim – również razem z Kościołem chwalebnym.

Modlitwa przy relikwiach pozwala zrozumieć: nie modlę się sam. Jest ktoś, na kogo mogę liczyć! I nie jest to fikcyjna czy mityczna postać, ale prawdziwy człowiek, który kiedyś chodził po ziemi, a dziś jest zjednoczony z Bogiem i chce mnie wspierać swoją modlitwą i wstawiennictwem. Święci nigdy nie są egoistami – nie mogliby nimi być, skoro są zjednoczeni z Bogiem, który jest Miłością. Dlatego ważnym elementem w procesie beatyfikacyjnym lub kanonizacyjnym jest uznanie cudu za wstawiennictwem danej osoby – skoro jej wstawiennictwo przynosi dobre owoce, musi być już blisko Pana Boga. Konstytucja o Kościele „Lumen Gentium” mówi, że możemy traktować świętych „jako przyjaciół i współdziedziców Jezusa Chrystusa, a zarazem braci naszych i szczególnych dobroczyńców”.

Dobrze mieć przyjaciół

Przyjaciele i współdziedzice Jezusa: dlatego do Niego kierują. Relikwie nie mają żadnej mocy same w sobie, ich siła leży w kierowaniu w stronę Pana Boga. Kult świętych jest zdrowy, jeśli patrząc na ich życie chwalimy Tego, który obdarzył ich tak wieloma łaskami. Szacunek do relikwii wynika z szacunku do Dawcy życia. Pan Jezus odkupił również nasze ciała – dlatego możemy czcić to, co cielesne, materialne. Co więcej, to zupełnie normalne, że posługując się zmysłami szukamy pomocy w modlitwie w tym, co zmysłowe. Przyjmujemy sakramenty, które są widzialne, i pozwalają one doświadczyć niewidzialnej łaski.

Dobrze więc, że mamy relikwie: kierują one w stronę świętych, a ci pokazują zgodnie z jednym kierunku – na Pana Boga. Relikwie budzą nadzieję, pozwalają lepiej rozumieć obietnice życia wiecznego, pozwalają doświadczyć Bożych łask. Nie jesteśmy sami fizycznie ani duchowo: wokół jest tłum świętych i błogosławionych!

Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę