Nasze projekty
Fot. Wikipedia

Bartymeusz. Uczeń, który przejrzał – nie tylko na oczy

Bartymeusz zobaczył więcej, niż widzieli uczniowie. Oni z niechęcią szli do Jerozolimy, on pewnie podjął drogę Jezusa.

Reklama

Jezus, uzdrawiając Bartymeusza, prócz wzroku fizycznego daje mu znacznie cenniejszy wzrok wiary i powołuje do bycia swoim uczniem.

Miasto grzechu

Jerycho to miasto położone w depresji. Jerozolima leży na wysokości ok. 820 m nad poziomem morza, do Jerycha wędruje się schodząc do 250 m pod poziomem morza. Nie tylko depresyjne położenie sprawiło, że Jerycho jest dla autorów biblijnych symbolem grzechu. Niechlubna reputacja ciągnęła się za nim już od czasów Starego Testamentu. Zdobyte i zrównane z ziemią przez Jozuego, zostało odbudowane w pogańskim stylu, na ohydnej dla Pana ofierze złożonej z pierworodnego syna (? 1 Krl 16,34). Motyw ten wykorzystywali wczesnochrześcijańscy komentatorzy, widząc w Jezusie zstępującym do Jerycha kwintesencję jego misji. Pan zstępuje w sam środek ludzkiego grzechu.

Człowiek bez imienia

Przy drodze wychodzącej z Jerycha siedzi niewidomy żebrak, Bartymeusz. Jego imię jest szczególne. Aramejskie Bartimaios to po prostu syn Timaiosa, co ewangelista Marek czuje się w obowiązku wytłumaczyć swoim czytelnikom. Timaios to z kolei popularne greckie imię, które należy do ojca żebraka. Bartymeusz nie ma swojego życia, tak jak nie ma własnego imienia • Według logiki odpłaty panującej w Starym Testamencie to grzesznik, na którego spadła kara ślepoty.

Reklama
Reklama

Krzyk determinacji

Bartymeusz jest jednak niezwykle zdeterminowany. Słysząc, że obok niego przechodzi Jezus z Nazaretu, krzyczy: Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną! To nie jest zwykłe wołanie, ale rozdzierający krzyk (gr. kradzo), człowieka który woła o ratunek dla swojego życia. W ten sposób w sytuacji zagrożenia wołają do Boga psalmiści (? Ps 3,5; 106,13). Bartymeusz zwraca się do przechodzącego Mistrza jak nikt inny w Ewangelii Marka – synu Dawida. To tytuł mesjański, który odkrywa przed słuchaczami kolejny element tożsamości Jezusa. Uciszany przez tłum Bartymeusz woła tym głośniej. Nie da się uciszyć świadka Mesjasza. Bartymeusz czeka na Mesjasza, potrzebuje go jak nikt inny.

Głos tłumu – słowo Jezusa

Ten sam tłum, który przed chwilą uciszał żebraka, teraz zachęca go, aby zbliżył się do Mistrza: Bądź dobrej myśli, wstań, woła cię. Oto ile znaczy głos tzw. opinii publicznej, zmienia się w zależności od okoliczności. W tej historii decydujące znaczenie ma głos Jezusa, który wcześniej, zatrzymawszy się, decyduje: Zawołajcie go. Słowo Jezusa jest pełne autorytetu, decyduje o losie człowieka. To także współczujący Mistrz, jak opisywał go w drugim czytaniu List do Hebrajczyków (? Hbr 5,2). Nie przejdzie obojętnie wobec słabości Bartymeusza.

Bieg do Jezusa

Biegnąc do Jezusa, Bartymeusz zrzuca płaszcz – najcenniejszy i jedyny dobytek żebraka. Ciężki płaszcz służy mu za okrycie nocą i chroni przed chłodem. W drodze do Jezusa jest jednak niepotrzebnym balastem. Bartymeusz skacze na równe nogi (gr. anapedao), wyskakuje jak ryba z wody (Tb 6,2). Możemy sobie wyobrazić, jak biegnie do Pana, potykając się, nasłuchując, gdzie jest Mistrz. To bieg i walka o życie.

Reklama
Reklama

Modlitwa Bartymeusza

Stając przed Mistrzem, Bartymeusz zostaje poddany jeszcze jednej próbie. Jezus pyta go: Co chcesz, abym ci uczynił? Jezus wie doskonale, czego pragnie Bartymeusz, chce to jednak usłyszeć od niego samego. Chce poznać język jego modlitwy, przekonać
się, czy rzeczywiście wie, przed kim stoi. Wcześniej Bartymeusz wzywał Mesjasza. Jak zwróci się do Niego teraz? Kim będzie dla niego Jezus w tej bardzo osobistej chwili, kiedy stoją blisko siebie?

Uczeń, który przejrzał

Jezus nie zawiódł się. Bartymeusz przemówił do Niego w niezwykły sposób, jak w Ewangeliach mówią tylko bardzo bliskie Mu osoby: Rabbuni, znaczy „mój Mistrzu”. Tak mówi jeszcze tylko kochająca Pana Maria Magdalena (? J 20,16). Dla Bartymeusza Jezus to nie tylko uzdrowiciel, ale przede wszystkim ukochany Nauczyciel. Kiedy Pan przywróci mu wzrok, ten rzeczywiście stanie się jego uczniem. Pójdzie za Nim do Jerozolimy. Jakiż kontrast w stosunku do uczniów, którzy ciągną tam niechętnie, przerażeni perspektywą krzyża, którą zapowiadał Pan. Bartymeusz to pierwszy spośród uczniów Jezusa, który rzeczywiście przejrzał i idzie za swoim Mistrzem drogą krzyża.

Fragment analizy z książki „Jutro Niedziela” na rok B, autorstwa ks. Marcina Kowalskiego i ks. Przemysława Śliwińskiego

Reklama

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę