Symbolika popiołu

Dlaczego Środa jest Popielcowa? Co symbolizuje sypany na głowy wiernych popiół?

Polub nas na Facebooku!

Popiół był zawsze znakiem pokuty, symbolem uniżenia czy uznania własnej klęski. Tak było nie tylko w żydowskiej kulturze Starego Testamentu, ale też w krajach arabskich czy w Grecji. Kiedy ktoś posypywał siebie popiołem albo przyjmował worek z popiołem jako posłanie, uniżał się i w ten sposób przepraszał za zło, którego dokonał. Ten zwyczaj był też formą żałoby po czyjejś śmierci. Był zwyczaj, że kiedy państwo przegrało wojnę, to na znak smutku, ludzie używali popiołu.

Sięgając dzisiaj po tę symbolikę, obecną dawniej w kulturze śródziemnomorskiej, nawiązujemy do faktu, że jako ludzie grzeszni musimy uznać swoją klęskę i przegraną. Sięgamy po popiół, który jest znakiem tego, że o własnych siłach nie jesteśmy w stanie wydźwignąć się ze zła.

Słowa: „Prochem jesteś i w proch się obrócisz”, mogą być rozumiane z jednej strony w duchu uniżenia, ale też uznania swojej skończoności. Ten postny popiół mówi dokładnie tyle: „Pamiętaj, że nie jesteś nieśmiertelny. Jeżeli wydaje Ci się, że jest inaczej, to przypomnij sobie, że wyszedłeś z prochu. Twoim końcem jest śmierć – rozkład ciała, które obróci się w proch”.

Symbolika popiołu

Na razie nie ma potrzeby zastąpienia tego, zrozumiałego dla kultury starożytnej symbolu, ponieważ jest to powszechny zwyczaj, zrozumiały nawet dla osób, które nie należą do bardzo gorliwych chrześcijan. Środa Popielcowa jest wyraźnym znakiem i ma wyraźny kontekst.

Dlaczego Wielki Post zaczyna się akurat w środę? Polecamy artykuł:


Zaczyna się w środę

Dlaczego Wielki Post zaczyna się akurat od środy? Pierwsi chrześcijanie, którzy zaczynali świętować zmartwychwstanie, koncentrowali się najpierw na każdej niedzieli, jako na dniu, który jest pamiątką zmartwychwstania Chrystusa. Ale już w II wieku po Chrystusie ludzie uznali, że jedna niedziela w roku powinna być wyróżniona i chcieli się do niej lepiej przygotować.



Fragment wywiadu z o. Pawłem Kozackim, dominikaninem, przeprowadzonego przez Judytę Syrek.


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas

Moralno – etyczny szpagat

Komentarz do niedzielnej Ewangelii (Mt 6,24-34) autorstwa ks. Piotra Brząkalika.

ks. Piotr
Brząkalik
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

„Nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie. Dlatego powiadam wam: Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie, o to, co macie jeść i pić, ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać. Czyż życie nie znaczy więcej niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie? Przypatrzcie się ptakom w powietrzu: nie sieją ani żną i nie zbierają do spichrzów, a Ojciec wasz niebieski je żywi. Czyż wy nie jesteście ważniejsi niż one? Kto z was przy całej swej trosce może choćby jedną chwilę dołożyć do wieku swego życia? A o odzienie, czemu się zbytnio troszczycie? Przypatrzcie się liliom na polu, jak rosną: nie pracują ani przędą. A powiadam wam: nawet Salomon w całym swoim przepychu nie był tak ubrany jak jedna z nich. Jeśli więc ziele na polu, które dziś jest, a jutro do pieca będzie wrzucone, Bóg tak przyodziewa, to czyż nie tym bardziej was, małej wiary? Nie troszczcie się więc zbytnio i nie mówcie: co będziemy jeść? co będziemy pić? czym będziemy się przyodziewać? Bo o to wszystko poganie zabiegają. Przecież Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. Starajcie się naprzód o królestwo Boga i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane. Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy” (Mt 6,24-34).

Moralno – etyczny szpagat

Przed chwilą usłyszany fragment to zakończenie szóstego rozdziału Ewangelii według św. Mateusza, a precyzyjniej, ostatnie zdanie z części o dobrach trwałych, i cały passus poświęcony zbytnim troskom.

Jest chyba coś na rzeczy, skoro tuż przed rozpoczęciem Wielkiego Postu, kilka dni przed Środą Popielcową, już w pierwszy zdaniu słyszymy: Nikt nie może dwom panom służyć. To stwierdzenie, tak by się mogło wydawać, było i jest, a przynajmniej powinno być, jasne i oczywiste. Skoro jednak Pan Jezus je przypomina, to chyba jednak ani nie było, ani też i nie jest oczywiste.

Słyszymy też argumentację Pana Jezusa, dlaczego nikt nie może dwom panom służyćbo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi.

Innymi słowy, Pan Jezus przestrzega nas przed postawą rozwarcia, rozkroku. Rozkrok nie jest naszą naturalną postawą. Im bardziej powiększa się jego rozwarcie, rozpięcie między jedną nogą a drugą, tym trudniej utrzymać równowagę, stać w pionie. Jesteśmy stworzeni do życia i poruszania się w pionie. Naszą naturalną postawą jest pion, nie poziom, nie rozchodzenie między jednym a drugim.

Jak mówi św. Jan Vianney: w żaden sposób nie potrafimy zadowolić obydwu naraz, a to dlatego, że zupełnie odmienne i przeciwne są ich myśli, pragnienia i uczynki. Takie próby muszą prowadzić do nieszczerości i nieuczciwości wobec tych, których chcemy równocześnie zadowolić, zaspokoić, a i wobec samych siebie, bo wtedy łatwo zgubić, zagubić, zatracić prawdziwość samego siebie.

Obowiązująca poprawność moralna i polityczna, moda na łączenie różnych, często rozbieżnych, nawet sprzecznych poglądów, wyznawanie różnych, czasem odległych od siebie zasad moralnych czy religijnych sprawiają, że coraz częściej stajemy w rozkroku. Więcej, żeby sprostać tym oczekiwaniom ten rozkrok trzeba stale poszerzać. Czasem tak bardzo, że to zakrawa na moralno – etyczny szpagat. A to już zupełnie nienaturalna postawa dla nas.

Im większy rozkrok, tym trudniej się poruszać, iść do przodu. Każdy rozkrok spowalnia i zatrzymuje w miejscu, stawia w bezruchu.

A naszym powołaniem jest ruch, nie stanie w miejscu, nie stagnacja: przyjdźcie do Mnie wszyscy… idźcie na cały świat… jeśli kto chce iść za Mną…, jeśli do jakiego miasta wejdziecie… 

Jeśli więc we wstępie do Wielkiego Postu słyszymy, że nikt nie może dwom panom służyć to znaczy, że czas na roczny bilans, rachunek, podsumowanie. Czy jestem człowiekiem pionu? Czy żyję w pionie, działam, postępuję wedle pionu, a co za tym idzie, czy jestem w ruchu, w drodze, idę do przodu?  Czy też  akceptując współcześnie modne obyczajowe trendy, żyję w życiowo – etycznym rozkroku, tak, że coraz trudniej zachować mi pion, życiowo ustać, o poruszaniu się do przodu nawet nie wspominając.

Uświadomiwszy sobie swój stan, pionu czy rozkroku, warto nazwać owych panów, których chcemy jednocześnie życiowo zaspokoić, między którymi rozwierają się nożyce naszego rozkroku. Zdecydować, którego z nich nienawidzimy, a którego kochamy, z którym trzymamy, a którym gardzimy.

Ale to już jest krok następny, wszak przed nami cały Wielki Post.


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas

ks. Piotr Brząkalik

Zobacz inne artykuły tego autora >
ks. Piotr
Brząkalik
zobacz artykuly tego autora >