video-jav.net

W obronie stada. Druga szansa

Pokochaj jeszcze raz kobietę, która innego kocha, łamiąc wiarę małżeńską. Tak miłuje Pan synów Izraela, choć się do bogów obcych zwracają

Polub nas na Facebooku!

Poznał ją na pierwszym roku studiów. Ten sam rok, ta sama grupa, ten sam akademik. Ania była dla niego najmilszą dziewczyną jaką w życiu spotkał. Skromna, piękna, mądra, wierząca, rodzinna… Natychmiast znalazł wiele pretekstów, żeby wracać razem z nią z zajęć, żeby nagle zapukać do jej pokoju: pożyczyć kawę, zapytać o książkę, pouczyć się wspólnie. Coraz częściej, coraz bliżej, coraz bardziej razem. Nie mogli doczekać się małżeństwa. Pobrali się jeszcze na studiach i na studiach jeszcze urodziła się pierwsza córka Agatka.

 

Po studiach zaczął pracować. Ona została z dzieckiem w domu. Kiedy tylko mała mogła już iść do przedszkola, czekało na nią miejsce w firmie gdzie pracował. Ciągle razem. Razem pracowali, razem spędzali każdą chwilę. Urodziły się kolejne dzieci: Piotruś, Amelka i Staś.

Zaczął pracować więcej. Częściej wyjeżdżać. Rodzina potrzebowała większego mieszkania, lepszego samochodu, dobrych warunków dla dzieci. Trzeba było więc dobrze zarabiać, żeby nikomu niczego nie zabrakło. Mijały kolejne lata. Nie mieli już tyle czasu dla siebie. On ciągle w rozjazdach. Ona z dziećmi, sama, pracująca. Zaczęły się wyrzuty: nie pomagasz mi, z wszystkim jestem sama. On nieszczęśliwy w poczuciu, że gdzieś daleko od domu, też mu ciężko, że nie jest dobrym mężem i ojcem. Powinien być z rodziną…

 

Zmienił pracę na taką na miejscu. Był w domu. Zaczęło się układać. Dawał z siebie wszystko, żeby tak było. Tego dnia chciał, żeby poszła do SPA, zrelaksować się. Taka zmęczona, zabiegana… Na chwilę siadł do komputera. Jej komputera, był pod ręką. Otwarty też był czat…

Wszystko było jasne. Jest drugi mężczyzna. Wprawdzie z rozmów wynika, że ona chce to zakończyć. Jednak znają się naprawdę blisko, od co najmniej dwóch lat.

 

isolation

 

Nie zareagował z “zimną krwią”, na spokojnie, ugodowo. Wpadł w furię. Kiedy wróciła krzyczał. Wyrzucił ją z domu. Spakował potrzebne rzeczy, zabrał dzieci i pojechał do rodziców. Nie chciał aby dzieci uczestniczyły w tym “piekle”. Nigdy nie był bardziej nieszczęśliwy. Przepraszała, tłumaczyła, żałowała. Naprawdę żałowała. Nie widział jednak rozwiązania. Nie było takiego, które byłoby dobre. W każdej sytuacji ktoś będzie cierpiał. Jak mógłby żyć z kobietą, która go zdradziła? Jednak nie wyobrażał sobie życia swoich dzieci w dwóch domach rodzinnych. Nie wyobrażał sobie domu jego dzieci bez ich matki… Nie wyobrażał sobie też życia bez niej. Najgorsze, najbardziej dla niego upokarzające było to, że nadal ją kochał. Wiedział też, że rodzina jest ważniejsza niż wszystko. Wiedział, że teraz ich dalsze życie od niego bardzo zależy. W końcu wiedział, że to jego STADO i zrobi wszystko, żeby je chronić.

 

Zaczęli jeszcze raz. Starał się przebaczyć. Starał się zapomnieć. Trwało to kilka lat. Dzieci rosły, miały rodzinę. Ania bardzo się starała. On w sercu ciągle miał ranę. Dla dzieci jednak żył, utrzymywał rodzinę. Robił wszystko, by miały prawdziwy dom. By były szczęśliwe. Zdarzały się nawet momenty, że i on był szczęśliwy. Po kilku latach zachorował. Miał guza w głowie. Tracił przytomność. Czuł się bardzo źle. Potrzebna była operacja. Ania była z nim non stop. Była w każdej chwili. Kiedy wymiotował, kiedy musiał korzystać z toalety, kiedy się mył. Z całego serca i z największym namaszczeniem była z nim. Nic nie miało dla niej znaczenia. Tylko on. Dla niego wszystkie problemy z dotychczasowego życia stały się drobiazgami. Żadna z tych “wielkich”, ciężkich spraw nie była już problemem. Wiedział, że ją kocha i wiedział, że ona kocha jego. Wiedział, że stanowią jedno.

Wiedział też, że obronił swoje stado.

 

Wyzdrowiał. Są bardzo szczęśliwi. W tym roku obchodzili swoją 25 rocznicę małżeństwa.


Panie Boże, naucz nas tej niestrudzonej wierności, z którą Ty kochasz wszystkich ludzi. Spraw aby wszyscy małżonkowie byli sobie wierni i aby potrafili tak jak Ty nieustannie sobie przebaczać.


<<< Przeczytaj poprzednią historię “W obronie stada: Nawrócenie w jedną noc”

 

Zobacz drugi odcinek rekolekcji Wilki Dwa:

thumbnail2 szansa

 

W obronie stada. Nawrócenie w jedną noc

Historia Donalda Callowaya to gotowy scenariusz na film. Jak doszło do tego, że pracownik japońskiej Yakuzy został księdzem?

Polub nas na Facebooku!

Zaczęło się sielankowo. Trzeci partner jego mamy, żołnierz, zabrał ich ze wschodniego wybrzeża USA do Południowej Kalifornii. Było to jak sen na jawie. Chcąc podtrzymać ten stan 10-letni Donald Calloway wybrał życiową drogę, która pchała go w otchłań hedonizmu

Jego trzyletnia beztroska została przerwana, gdy ojczym oznajmił, że wyprowadzają się do Japonii. Sama myśl o porzuceniu Południowej Kalifornii rozwścieczała go do granic możliwości, ponieważ tu miał wszystko, czego potrzebowała dziecięca wrażliwość – poczucie stabilności i bezpieczeństwa, znajomych i zupełną swobodę.

Po przybyciu do Japonii zaczął rozglądać się za towarzystwem, które mogłoby zapełnić lukę po dopiero co utraconych kolegach. Znalazł grupę rówieśników, którzy zapewnili mu to, czego szukał. Zyskał ich aprobatę, stał się jednym z nich. To doprowadziło go do kontaktów z mafią zwaną Yakuzą.

Jako młody chłopak o zachodnim wyglądzie nie wzbudzał podejrzeń, kiedy szmuglował pieniądze i narkotyki między kasynami. Poważne problemy zaczęły się jakiś czas później, gdy uzależnionego już od narkotyków Donalda zaczęły poszukiwać rządy Japonii i Stanów Zjednoczonych oraz wojsko amerykańskie stacjonujące na Honsiu – największej japońskiej wyspie. Przez pewien czas udało mu się unikać sprawiedliwości jednak pewnego dnia wpadł. Został osądzony i deportowany do USA kajdankach na rękach i nogach, w asyście dwóch żandarmów.

 

Deadhead

 

Po powrocie do ojczyzny ojciec wysłał go na odwyk. Spędził tam trzy intensywne miesiące. Nic się jednak nie zmieniło, sam ten czas określa jako ogromną porażkę. Wrócił do narkotyków już tego samego dnia, w którym opuścił ośrodek. Rzucił się w wir hedonizmu: czas zapełniał sobie narkotykami i towarzystwem dziewczyn – doznawanie przyjemności było jego głównym celem, przed osiągnięciem którego nie miał żadnych zahamowań. Nie miał żadnych obowiązków. Pogrążał się jedynie w psychicznym, duchowym i fizycznym marazmie. Żadne używki i towarzystwo nie potrafiło go zaspokoić chociaż ćpał coraz więcej i więcej… Przez kilka lat był nieustannie naćpany.

Pewnego razu przesadził z narkotykami. Obudził się przywiązany do szpitalnego łóżka otoczony lekarzami i pielęgniarkami, którzy robili wszystko, by nie stracił przytomności, bo to oznaczałoby jego definitywny koniec. Tym razem się udało.

Jego życie zaczęło się zmieniać. Rozpoczął poszukiwanie sensu życia, odpowiedzi na pytanie “po co to wszystko?” miejsca, stanu, w którym mógłby wiecznie być szczęśliwy. To nie były poszukiwania z gruntu religijne – po prostu chciał odnaleźć przestrzeń, w której nie musiałby gonić szczęścia, bo szczęście samo by go znalazło.

 

Fr_Calloway

 

Kiedy miał 21 lat zupełnie stracił poczucie sensu i celu. Nie chciał dłużej żyć i planował samobójstwo. Bez hałasu muzyki i imprez czuł się zagubiony i spanikowany. Będąc w domu swoich rodziców wybiegł z pokoju i odruchowo chwycił książkę. Jej lektura całkowicie go pochłonęła mimo, iż początkowo nawet nie wiedział o czym ona jest. Okazało się, że opisuje ona objawienia Maryi – Matki Jezusa, pięknej kobiety. Według książki jej piękno było tak ogromne, że małe dzieci upadały przed nią na twarze. To zafascynowało Donalda, który poczuł, że Bóg użył piękna Maryi, aby go zdobyć. To zadziałało – przeczytał całą książkę w jedną noc. Tak zaczęła się jego miłość do Jezusa Chrystusa.

Znalazł katolickiego księdza, który po prostu zaprosił go na Mszę Świętą. Po Mszy wręczył mu popularny obraz “Jezu, Ufam Tobie!”. Donald zabrał go do domu i uklęknął przed nim nie spuszczając go z oczu. Zdumiało go, że Jezus nie spogląda na niego z wizerunku z pretensjami i wyrzutami, tylko z miłością i błogosławieństwem. Calloway zatonął we własnych łzach. Po raz pierwszy od dawna poczuł, że jest kochany i chciany. Oddał więc Jezusowi swoje życie.

Kilka lat później został księdzem. Swoją posługą przypomina ludziom, że dla każdego jest wyjście; że Boże Miłosierdzie obejmuje każdego, kto z pokorą o nie prosi; że Jezus Chrystus przebacza wszystkie grzechy, leczy wszystkie zranienia i porażki. Nieważne w jak wielkim bagnie utknąłeś, jak bardzo Twoje życie wydaje się bezsensowne i beznadziejne – czeka na Ciebie nieskończenie wielki ocean Bożego Miłosierdzia. Bóg jest w Tobie zakochany.


Panie Jezu Chryste, Ty mówiłeś, że ktokolwiek szuka Ciebie z całego serca – odnajdzie Cię. Spraw, prosimy, abyśmy umieli znaleźć miejsce w Twoich ramionach, zawsze otwartych na zagubionych grzeszników.


calloway