Nasze projekty

Modlitwa uwielbienia. Najtrudniejsza próba

- Modlitwa uwielbienia nie jest po prostu wychwalaniem Boga. Prawdziwe uwielbienie zaczyna się wtedy, kiedy jesteś w piecu ognistym, kiedy siedzisz na kupie gnoju i została ci tylko skorupa, kiedy idziesz doliną a ludzie rzucają w ciebie kamieniami, a ciebie to nic nie obchodzi, bo masz w sercu tylko Boga - mówił w ostatnim dniu internetowych rekolekcji o. Adam Szustak.

Reklama

Uwielbienie to najtrudniejsza modlitwa na świecie. Sztuka modlitwy to pewnego rodzaju drabina. Nie jest tak, że są modlitwy lepsze i gorsze, że jakaś nasza modlitwa jest niedobra, Panu Bogu mniej miła. Ale one ustawiają się w drabinę – im dalej idzie się w drogę z Panem Bogiem, tym mniej istotna staje się modlitwa prośby czy przebłagania, a zostaje już tylko uwielbienie. To jest najwyższa próba człowiecza – mówił rekolekcjonista.

Idziemy po pomoc i nic

O. Adam rozpoczął nauczanie od fragmentu z 18 rozdziału Ewangelii wg. św. Łukasza o wdowie, która wytrwale prosiła nieuczciwego sędziego o pomoc. – W dzisiejszej przypowieści mamy wdowę, która jest w ogromnej potrzebie, ale nie dlatego, że ma jakiś brak, tylko dlatego, że ktoś ją krzywdzi. (…) W tamtym czasie bycie wdową było największym nieszczęściem świata, bo w prawie żydowskim jest zapis, że wdowy nie dziedziczą żadnego majątku po mężu. Jeżeli miała syna, to wszystko przechodziło na syna i on ją brał pod opiekę. Ale jeśli miała tylko córki lub byli bezdzietni, to majątek przejmowała jednostka państwowa, a wdowa lądowała na ulicy. Pan Jezus, chcąc pokazać dojmujące nieszczęście, mówi o wdowie. Dodaje jeszcze, że sędzia, do którego zwróciła się kobieta, to nie był dobry człowiek – Boga się nie bał, a ludzi miał za nic.

Wyjaśniając cytowany fragment, o. Adam przywołał wypowiedzi ojców Kościoła, którzy wdowę przyrównywali do każdego wierzącego człowieka. – Każdy wierzący ma czasem takie doświadczenie: beznadzieja, coś cię w życiu nęka – a właściwie ktoś: nazywamy go szatan. Czy macie takiego przeciwnika w życiu – grzech, albo słabość (…), może wasza rodzina, która wam niszczy życie, jakieś zło. I wszyscy idziemy po pomoc i… cisza. Nie macie tak, że się modlicie od lat i nic? Czy to nie jest wrażenie większości modlących się ludzi, że mają poczucie, że stoją przed ścianą? Słyszę czasem: „ojcze, jadę 16 pompejankę i nic”. Stoję przed niesprawiedliwym sędzią, który nie chce mnie wysłuchać. Jeśli nie macie jeszcze takiego doświadczenia to gwarantuję – będziecie mieli.

Reklama
Reklama

Co to ma wspólnego z uwielbieniem?

Rekolekcjonista przytoczył trzy starotestamentalne historie: Szadraka, Meszaka i Abednega w piecu ognistym, Hioba, który stracił dzieci, majątek i zdrowie i siedział na kupie gnoju, mając tylko skorupę, którą się drapał oraz Dawida, którego Szimei lżył i obrzucał kamieniami. To, co łączy te postacie, to ich reakcja – nie prosili Boga, aby wyprowadził ich z dramatycznych sytuacji. 

Modlitwa uwielbienia nie jest po prostu wychwalaniem Boga. Prawdziwe uwielbienie zaczyna się wtedy, kiedy jesteś w piecu ognistym, kiedy siedzisz na kupie gnoju i została ci tylko skorupa, kiedy idziesz doliną a ludzie rzucają w ciebie kamieniami a ciebie to nic nie obchodzi, bo masz w sercu tylko Boga – tłumaczył.

Przywołał historię Matki Teresy – z ujawnionych po jej kanonizacji listów dowiadujemy się, że przez całe swoje życie doświadczała ciemności duchowych, miała przekonanie, że Bóg jej nienawidzi. – Kiedy to usłyszałem, siedział obok mnie w klasztornej salce telewizyjnej nieżyjący już dziś o. Feliks Bednarski, miał  wtedy już ponad 90 lat. Kiedy usłyszał, jak media relacjonują odkrycie, stwierdził: „no, to wreszcie wiadomo, że była święta. Bo to, że robiła te wszystkie dobre rzeczy to fajnie, ale każdy może takie rzeczy robić. Ale żeby nie mając wiary zostać przy Bogu, to trzeba być świętym”. 

Reklama
Reklama

Ja patrzę na Niego, On parzy na mnie

Najwyższą formą uwielbienia według o. Adama jest kontemplacja, która potocznie kojarzy się ze średniowieczem albo mistycyzmem. Przypomniał historie człowieka z Ars, którego Jan Maria Vianney spotykał w kościele. Kiedy zapytał go, co robi tyle czasu w świątyni, mężczyzna odpowiedział: „ja patrzę na Niego, On patrzy na mnie”. – O nic tam nie chodzi. Nie patrzy, bo coś chce, nie patrzy bo przeprasza czy dziękuje, tylko samo przebywanie z Nim jest wystarczającą nagrodą. To jest modlitwa najprostsza ze wszystkich, bo nic do niej nie potrzeba. (…) Nie lubię mówić o stopniach modlitwy, ale to jest najwyższy stopień modlenia się – kiedy nie chcesz Bogu nic dać ani prosić, ale chcesz z Nim być, bo jest ci dobrze z Nim być. Bo to jest najlepsza rzecz na świecie. (…) Tam jest tylko przebywanie. Nie ma intencji, błagań, uwielbień. Bóg jest uwielbiony za to, że jest, a nie za to, że coś robi. Nie nadajemy Mu żadnego zadania, wystarcza nam sam fakt, że jest. A w im większym piecu jesteś, im większa kupa gnoju, na której siedzisz, a Ty trwasz z Nim, nie prosisz go, żeby On to zmienił, bo wystarcza Ci Jego obecność, to w ten sposób uwielbiasz Boga. Nic od Niego nie potrzebujesz, bo ci wystarczy On. Czy naprawdę potrafisz powiedzieć: Bóg sam wystarczy?

Rekolekcje adwentowe Stacji7 z o. Adamem Szustakiem trwały 4 dni – od niedzieli 29 listopada do środy 2 grudnia. Spotkania były transmitowane o godz. 20.00 na kanale YouTube Langusta na palmie oraz na portalu Stacja7.pl. Tematem poszczególnych konferencji rekolekcji adwentowych online była modlitwa błagalna, przebłagalna i modlitwa uwielbienia. Te trzy rodzaje modlitwy mają pomóc nam nauczyć się prawdziwie spotykać się z Bogiem.

Reklama

 

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę