Monika – święta żona i cierpliwa matka

Mając męża poganina i syna hulakę nie poddawała się w modlitwie o nawrócenie obojga. Pan Bóg dał jej po wielokroć więcej: mąż się nawrócił a syn został jednym z najsłynniejszych teologów w historii Kościoła. 27 sierpnia wspominamy w liturgii św. Monikę, mamę św. Augustyna, patronkę wdów oraz trudnych małżeństw.

Polub nas na Facebooku!

Św. Monika urodziła się ok. 332 r. w Tagaście, w Północnej Afryce, w rodzinie głęboko chrześcijańskiej. Jako młoda dziewczyna została wydana za patrycjusza o bardzo trudnym i porywczym charakterze, który był poganinem. Swoją łagodnością, cierpliwością i modlitwami Monika doprowadziła go na krótko przed śmiercią do nawrócenia. W wieku 39 lat została wdową.

Spośród trojga dzieci najwięcej trosk przysparzał jej Augustyn, który w młodości prowadził próżne życie, szukał uciech, miał nieślubne dziecko, dawał posłuch herezjom manichejczyków i pragnął stać się sławny dzięki popisom retorycznym. Łzy i modlitwa matki, w których nie ustawała przez wiele lat doprowadziły do nawrócenia syna. Stało się to m.in. po rozmowach z biskupem Ambrożym, późniejszym świętym, którego autorytet mocno czciła św. Monika. Augustyn przyjął chrzest w 387 r. W tym samym roku wybrali się wspólnie w podróż do rodzinnej Tagasty. Mieli tam płynąć statkiem z portu rzymskiego – Ostii. Augustyn tak wspominał te ostatnie, jak się później okazało, dni spędzona z matką.

“Staliśmy tylko we dwoje, oparci o okno, skąd się roztaczał widok na ogród wewnątrz domu gdzieśmy mieszkali — w Ostii u ujścia Tybru. Tam właśnie, z dala od tłumów, po trudach długiej drogi nabieraliśmy sił do czekającej nas żeglugi. W odosobnieniu rozmawialiśmy jakże błogo. Zapominając o przeszłości, a wyciągając ręce ku temu, co było przed nami, w obliczu prawdy, którą jesteś Ty — wspólnie zastanawialiśmy się nad tym, czym będzie wieczne życie zbawionych, to, czego oko nie widziało ani ucho nie słyszało, i co w serce człowiecze nie wstąpiło”.

Właśnie wówczas św. Monika wyznała synowi:

“Synu, mnie już nic nie cieszy w tym życiu. Niczego już się po nim nie spodziewam, więc nie wiem, co ja tu jeszcze robię i po co tu jestem. Jedno było tylko życzenie, dla którego chciałam trochę dłużej pozostać na tym świecie: aby przed śmiercią ujrzeć ciebie chrześcijaninem katolikiem. Obdarzył mnie Bóg ponad moje życzenie, bo widzę, jak wzgardziwszy szczęściem doczesnym stałeś się Jego sługą. Co ja tu robię jeszcze?”

Kilka dni po tym wyznaniu Monikę dopada gwałtowna gorączka. Święta zdąży jeszcze poprosić, by pochowano ją tu gdzie umarła, w Ostii, bowiem nie przykłada specjalnej wagi do miejsca pochówku. Św. Augustyn notuje, że czuwał wtedy przy niej razem z Adeodatem – swoim synem z nieformalnego związku sprzed nawrócenia. 

“Gdy zamykałem jej oczy, spłynął do mego serca niezmierny smutek, który przelałby się obfitymi łzami, gdybym nie powstrzymywał tego płaczu rozpaczliwym wysiłkiem woli, dopóki oczy nie oschły. Ciężkie to było zmaganie. Adeodat, ledwie skonała, wybuchnął głośnym płaczem. Wszyscy razem musieliśmy go uciszać. Także we mnie wszystko, co było dziecinne, wzbierało płaczem, ale bardziej dojrzały głos serca upomniał mnie i zmusił do spokoju. Nie wydało się nam godziwe, żeby śmierć takiej matki oblewać łzami, osnuwać skarga i lamentem. Tak się zazwyczaj opłakuje śmierć uważaną za nieszczęście albo za całkowite unicestwienie. Ona zaś ani nie umierała nieszczęśliwie, ani nie osuwała się w nicość. Byliśmy tego pewni, bo wiedzieliśmy, jak cnotliwie żyła, a przy tym wiara nasza była prawdziwa, nie udawana, oparta na niezachwianych argumentach.

Ciało św. Moniki zostało złożone w Ostii w kościele św. Aurei. Znacznie później, bo dopiero w XII w. jej relikwie zostały przeniesione przez zakon augustianów do Francji, zaś w 1430 przewiezione kolejny raz – do kościoła św Tryfona w Rzymie. Tam znajdują się do dziś, choć sam kościół teraz nosi wezwanie św. Augustyna.

 

Litania do św. Moniki

Kyrie, eleison. Christe, eleison. Kyrie, eleison.
Chryste, usłysz nas. Chryste, wysłuchaj nas.
Ojcze z nieba, Boże,
zmiłuj się nad nami.
Synu, Odkupicielu świata, Boże,
Duchu Święty, Boże,
Święta Trójco, Jedyny Boże,

Święta Maryjo, bez grzechu pierworodnego poczęta,
módl się za nami i za naszymi dziećmi.
Święta Maryjo, wspaniała Matko Jezusa Chrystusa,
módl się za nami i za naszymi dziećmi.
Święta Moniko, módl się za nami
Wzorze żon,
Ty, która doprowadziłaś do nawrócenia swego niewierzącego męża, matko św. Augustyna,
Wymagająca i roztropna nauczycielko i strażniczko twego syna na wszystkich jego życiowych drogach,
Ty, która ostrożnie czuwałaś nad jego postępowaniem,
Ty, która dotkliwie cierpiałaś z powodu jego błędów,
Ty, która nie ustawałaś w swoich błaganiach o ratunek dla jego duszy,
Ty, która nie traciłaś nadziei nawet pośród rozgoryczenia rodzącego się w twym sercu i potoku łez,
Ty, która zostałaś napełniona pociechą, kiedy Twój syn powrócił do Boga,
Ty, która spokojnie odeszłaś do Pana, kiedy wiernie wypełniłaś swoje ziemskie obowiązki,
Ty, która wstawiasz się za wszystkimi matkami, które modlą się i płaczą tak samo jak Ty,

Chroń niewinność naszych dzieci,
prosimy Cię, św. Moniko.
Chroń je przed krzywdą ze strony złych ludzi,
Chroń je przed niebezpieczeństwami płynącymi ze złego przykładu,
Czuwaj nad działaniem łaski w ich sercach,
prosimy Cię, św. Moniko.
Módl się, aby wartości chrześcijańskie zakorzeniły się głęboko w ich sercach i przyniosły wiele owoców,
Wstawiaj się żarliwie za młodzieżą, która wchodzi w wiek dorosły,
Dla wszystkich, którzy trwają w grzechach ciężkich, wybłagaj skruchę i szczere nawrócenie,
Proś za wszystkimi matkami, aby wytrwale i z gotowością wypełniały swoje macierzyńskie obowiązki,
Powierzaj wszystkie matki opiece Przenajświętszej Maryi Panny, Matke naszego Pana,
Nakłoń łaskawie serce swego umiłowanego syna, św. Augustyna, aby ratował nasze dzieci,

Święty Augustynie, święty synu świętej matki,
módl się za nami i za naszymi dziećmi.

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata,
przepuść nam, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata,
wysłuchaj nas, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata,
zmiłuj się nad nami.
P: Módl się za nami, św. Moniko.
W: Abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych.

Módlmy się: Wszechmogący Boże, który wysłuchałeś żarliwych próśb św. Moniki, spraw, prosimy, abyśmy za jej przykładem nie ustawali w naszych modlitwach i zawsze we wszystkim zgadzali się z wolą Twoją świętą. Amen.

Modlitwa o łaski za wstawiennictwem św. Moniki

Wierny Boże, Światłości naszych serc, wychwalamy Ciebie za św. Monikę, kobietę żywej wiary i wielkiej miłości. Ona troszczyła się o swego syna Augustyna i w imię Jezusa niestrudzenie przekonywała go do chrześcijańskiego życia. W odpowiedzi na jej modlitwy o nawrócenie syna i męża dałeś jej o wiele większą radość, aniżeli wszystkie jej łzy wylane w błagalnych modlitwach do Ciebie. Usłysz moją modlitwę…… (tu wymień swoją intencję). Tak jak kiedyś pochwyciłeś serce św. Augustyna, tak teraz pociągnij nasze serca ku sobie, Piękności Odwieczna, a zawsze nowa. Amen.

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Mała Arabka. Małe Nic

Błogosławiona Siostra Maria od Jezusa Ukrzyżowanego - palestyńska karmelitanka. Mówiła o sobie często „Małe Nic”. Pokora była jej największą bronią skutecznie odpierającą wszelkie ataki złego.

Emil
Smolana OP
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Kiedy rodzice Miriam stracili dwunastu synów, postanowili udać się z pielgrzymką do Betlejem, by tam modlić się o potomstwo. Przyrzekli, że jeśli urodzi się dziewczynka otrzyma imię na cześć Matki Bożej. Prośby zostały wysłuchane. Po urodzeniu dziewczynki na świat przyszedł także chłopiec, któremu nadano imię Boulos (Paweł).

Urodziła się 5 stycznia 1845 roku w Abelin, małej wiosce nieopodal Nazaretu.

Miriam miała niespełna 3 lata, gdy zmarli jej rodzice. Osierocone dzieci trafiły pod opiekę krewnych. Ona do stryja, a brat do ciotki. Gdy skończyła 8 lat wraz z nową rodziną przeniosła się do Aleksandrii. Mając 13 lat, miała zostać wydana za mąż, ale Miriam zbuntowała się, bo pragnęła należeć wyłącznie do Boga.

Mała Arabka. Małe Nic

Zrównanie z niewolnicami, najgorsze prace, poniżanie, pozbawienie dostępu do mszy i sakramentów nie złamały dzielnej dziewczyny. Pragnienie, które zrodziło się w jej sercu było silniejsze od namów, gróźb i obyczajów, którym powinna się poddać.

Chęć zobaczenia z bratem pchnęła ją do napisania listu, a jedyną nadzieją na jego przekazanie bratu był dawny służący stryja. Poszła więc do domu mężczyzny, którego nie znała. By nie złamać zasad gościnności przyjęła zaproszenie na kolacje. Rozmowa o niesprawiedliwym traktowaniu przez stryja szybko przerodziła się w spór na temat religii. Służący próbował wymusić na dziewczynie konwersje na islam. Rozwścieczony stanowczą odmową, kopniakiem przewrócił Miriam na ziemię i poderżnął jej gardło. Aby zatrzeć dowody zbrodni wraz z żoną i matką zawinął zwłoki w olbrzymi welon i porzucił w odludnym miejscu. Był 7 września 1858 roku.

Tutaj zaczyna się dopiero prawdziwa i niezwykła historia jej życia.

Miriam po śmierci trafiła do nieba lecz usłyszała głos, który kazał jej wracać. Ocknęła się w grocie. Przy jej posłaniu stała zakonnica ubrana w piękne szaty w kolorze nieba. Opatrzyła jej ranę i troskliwie się nią zaopiekowała. Po miesiącu, gdy Miriam wróciła do zdrowia, owa opiekunka opowiedziała jej, co będzie się działo dalej i udzieliła wielu rad.

„Nie zobaczysz już nigdy swojej rodziny, pojedziesz do Francji, gdzie zostaniesz zakonnicą, będziesz dzieckiem świętego Józefa, a potem córką świętej Teresy. Nałożą ci habit karmelitański w jednym domu, śluby złożysz w drugim, a umrzesz w trzecim, w Betlejem”. Odprowadziła dziewczynę do pobliskiego kościoła i znikła.

Obietnice tajemniczej kobiety zaczęły sprawdzać się po pięciu latach. W 1863 roku Miriam dotarła do Marsylii, gdzie rozpoczęła pracę jako pomoc domowa. Gdy chodziła do kościoła coraz częściej towarzyszył jej nieznajomy mężczyzna. W swojej szczerości zapytała go dlaczego za nią chodzi i czy ma zamiar złożyć jej propozycję małżeństwa, bo jeśli tak to traci czas, gdyż ona poświęcona jest Bogu. Nieznajomy odpowiedział, że wie lecz nie opuści jej do chwili, kiedy zostanie zakonnicą.

Mała Arabka. Małe Nic

W 1865 roku Miriam rozpoczęła postulat w zgromadzeniu sióstr świętego Józefa od Objawienia. Ilość nadprzyrodzonych darów i zjawisk, które zaczęły towarzyszyć dziewczynie sprawiła, że nie pozostała tam długo. Trafiła do Karmelu w Pau, gdzie rozpoczęła nowicjat przyjmując imię Marii od Jezusa Ukrzyżowanego. Nadzwyczajne zjawiska narastały z niespotykaną siłą. Ekstazy, proroctwa, dar widzenia rzeczy przyszłych, stygmaty, opętania demoniczne stały się chlebem powszednim.

W 1870 roku siostra Maria wraz z 6 siostrami została skierowana do Indii, by otworzyć nową fundację. To tam złożyła swoje śluby zakonne. W jej życiu rozpoczął się okres prób. Wszystkie dary i doświadczenia mistyczne, które przeżywała zostały zanegowane. To co do tej pory uznawano za nadprzyrodzone, traktowano jako iluzję i działanie diabła.

Po dwu latach siostra Maria wróciła do Karmelu w Pau. Oświadczyła przeoryszy, że Jezus wzywa ją by założyła nowy Karmel w Betlejem, i że nastąpi to przed upływem 3 lat. Proroctwo, które otrzymała od Jezusa pomimo wielu trudności i sprzeciwów wypełniło się. Nowa fundacja  powstała 24 września 1875 roku.

Karmel został wybudowany na wzgórzu wskazanym przez Jezusa. To On objawił Marii układ i wymiary przyszłego klasztoru. Wskazał także miejsce pod kaplicę, dodając że to właśnie w tym miejscu odpoczywała jego mama, gdy udawała się do Betlejem, aby wydać Go na świat.

W 1878 roku Maria otrzymała kolejne proroctwa dotyczące swej śmierci, która miała nastąpić niebawem. Podczas prac w ogrodzie spadła ze schodów łamiąc sobie lewe ramie. W ranę wdała się gangrena, a śmierć nadeszła szybko. Swą duszę siostra Maria oddała Bogu bez agonii z niebiańską radością w oczach i wręcz niedostrzegalnie. Śmierć połączyła ją z Bogiem 26 sierpnia 1878 roku o 5:10 nad ranem. Miała 33 lata.

Mała Arabka. Małe Nic

Podczas jednej z walk z szatanem gdy siostra Maria skarżyła się, że użyła już wszelkich broni, Jezus odpowiedział, że nie zauważyła jednej – małej siekierki. Jezus powiedział jej „dotknij czoła szatana tą siekierką a upadnie”. Spytany co to za siekierka odpowiedział „ siekierka pokory”. Pokora stała się jej bronią, którą skutecznie odpierała przez całe życie wszelkie ataki złego. Stale o niej mówiła i była jej wzorem. Pokora pozwoliła jej przejść przez męczeństwo ciała, oddanie mocy diabelskiej, liczne pokusy i prześladowania, których doznawała także od najbliższych. Gorliwie podejmowała wszystkie posługi i wypełniała regułę, pozostając siostrą konwerską przeznaczoną do wykonywania najniższych prac. Opiekowała się chorymi siostrami, a na budowie dozorowała pracę robotników.

Małe nic, tak często mawiała o sobie sama siostra, a duży dystans do siebie był dla niej czymś charakterystycznym.

Mała Arabka. Małe Nic

„Na co człowiekowi zdobyć wszechświat jeśli zgubi swoją duszę”.

To słowa które wypowiedziała i które w pełni oddają postawę całego jej życia. Walki o to co najważniejsze bez kompromisów, wbrew utartym schematom i opiniom.

Pokora, która stała się główną bronią świętej, pomaga walczyć o to co w życiu najważniejsze. Odrywa od doczesności i pokazuje, że nie jest ona ostatecznością, że człowiek stworzony jest dla Boga. Człowiek pokorny to ten, który zna prawdę o sobie. Wie, że sam z siebie nic nie może, że wszystko co otrzymał pochodzi od Boga. Nie jest w stanie zbawić się o własnych siłach, a jedynym lekarzem, który może to zrobić jest Chrystus. Uniżenie się przed Bogiem otwiera człowieka na niesamowite działanie łaski, Boga, który wkracza w życie człowieka ze swoją mocą dokonując niesamowitych rzeczy.

Siostra Maria od Jezusa Ukrzyżowanego została beatyfikowana przez papieża Jana Pawła II w dniu 13 listopada 1983 roku.

19 listopada 2013 r. o 19.30 w Bazylice oo. Dominikanów w Krakowie odbyła się instalacja relikwii Małej Arabki.

Modlitwa siostry Marii

Matko wszyscy śpią!

A o Bogu tak dobrym, tak wielkim, tak godnym uwielbienia, zapominają.

Nikt o Nim nie myśli.

Wysławia go przyroda, niebo, gwiazdy, drzewa, rośliny, wszystko Go wysławia.

Człowiek także powinien Go wysławiać, znając jego dobrodziejstwa, a on śpi! 

Szybko, szybko obudźmy wszechświat!

Chodźmy sławić Boga, śpiewać Mu dziękczynienie.

Świat śpi, świat śpi, chodźmy go obudzić,

chodźmy obudzić miasto.

 


Artykuł ukazał się pierwotnie 25 listopada 2013 roku

 

Emil Smolana OP

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Emil
Smolana OP
zobacz artykuly tego autora >
Copy link
Powered by Social Snap