Fot: Screen: Youtube/Fara Tv, Stacja7
To będzie najważniejsza homilia roku 2026
Zaryzykuję: najważniejszą homilią 2026 roku w Polsce będzie ta, którą w sobotę w Jarosławiu wygłosił ksiądz Adrian
Po ataku nożownika narodowości ukraińskiej w Jarosławiu, w którym zginęła jedna osoba (ksiądz), a cztery inne zostały ranne, głos zabrali kolejni hierarchowie. Abp Adam Szal apelował, by tragedia nie rodziła nienawiści ani niechęci. Prymas Polski abp Wojciech Polak przestrzegał, by nie stała się ona jej zarzewiem. Przewodniczący KEP abp Tadeusz Wojda prosił o modlitwę za ofiary, a bp Krzysztof Zadarko przypominał, że niechęć wobec ludzi ze względu na narodowość, zwłaszcza połączona z agresją, jest nie do pogodzenia z Ewangelią. Były to głosy ważne. Mam jednak wrażenie, że nie przebiły się do szerszej publiczności, pomimo że wydarzeniami w Jarosławiu żyje cała Polska.
ZOBACZ>>> Po zabójstwie kapłana w Jarosławiu. Kościół apeluje o modlitwę i powstrzymanie nienawiści
Apel biskupów naprawdę nie przebił się do Polaków?
Dlaczego? Czy decyduje o tym zbyt urzędowy język, czy coraz mniejsze znaczenie głosu biskupów nawet dla katolików, czy to, że jako Kościół “nie umiemy w media”? A może po prostu żyjemy w czasach lawiny słów: narracji, debat, opinii, i już niewiele z nich okazuje się przełomowych. Także słowa wypowiadane w Kościele zdają się tracić na znaczeniu. Homilie, oświadczenia i apele Episkopatu – widzimy to – po prostu giną w informacyjnym szumie. Z jednej strony, chęć odnalezienia się we współczesnych algorytmach i słupkach oglądalności odbiera często autentyczność i wiarygodność. Z drugiej, wielu księży przyznaje się prywatnie do pewnej bezradności: dzień za dniem głoszą Słowo, ale nie widzą, by to cokolwiek zmieniało. Jakby sama Ewangelia była dziś już bezradna.
Nie wiem, czy homilia księdza Adriana to zmieni. Czy zatrzyma falę niechęci wobec Ukraińców. Już jednak stała się ważna: zatrzymała wiele osób. Zatrzymała ich uwagę. To dużo. To bardzo dużo. Nie udało się to w takim stopniu katolickim influencerom z tysiącami subskrypcji czy kaznodziejom zamieszczającym w mediach społecznościowych swoje rolki i homilie.
Bo mowa o homilii księdza, który przeżył ten atak. Dlatego taką moc miały jego słowa: „pragnę w swoim imieniu, w imieniu księdza Marka i w imieniu księdza Stanisława powiedzieć bardzo dobitnie, że wybaczamy”. Dlatego tak silny był jego apel, by nie obarczać całego narodu ukraińskiego winą za czyn jednego człowieka.
Przeczytaj również
ZOBACZ TEŻ>>> Przeżył atak nożownika. Mówi: „Proszę was, abyście nie winili narodu, z którego jest oprawca”
„Jestem uczniem Chrystusa”. Siła przebaczenia po ataku w Jarosławiu
Ksiądz Adrian mówił o przebaczeniu i o tym, by nie odpowiadać złem na zło. Jak ks. Popiełuszko, jak kard. Wyszyński. Jak Jan Paweł II, św. Paweł, po prostu Jezus Chrystus – bo to słowa wprost z Ewangelii. Dziś atmosfera publicznej debaty łatwo skłania do pomijania tego, co dla katolika jest fundamentem. W trudnych czasach prościej usprawiedliwić kłótnie, gniew i nienawiść. A on po prostu ten fundament życia chrześcijańskiego, to źródło pokazał.
Najbardziej wtedy, gdy powiedział: “jestem uczniem Chrystusa, a Chrystus uczy mnie miłości”. Proste, bezradne świadectwo, które w innych okolicznościach mogłoby zostać skrytykowane, zignorowane lub nawet wyśmiane – dla mnie samego było niesamowicie prawdziwe.
Homilię najlepiej odsłuchać bądź obejrzeć, bo żadne jej streszczenie wiele nie przekaże. Chociaż takich rankingów nikt nie robi i nie mają one specjalnego sensu, to jednak zaryzykuję: homilia, którą wygłosił w sobotę ksiądz Adrian, okaże się najważniejszą homilią roku 2026
Bo mówił ją człowiek z gojącymi się jeszcze ranami na twarzy, obandażowany. Który powiedział, że wybaczył sprawcy. Dlatego ta homilia ma taką wagę. Stała się prawie testamentem – i to słowo “prawie” robi różnicę tym razem na korzyść.
Bogu dzięki, że testamentem się nie stała.
Więcej ciekawych artykułów znajdziesz na stronie głównej: stacja7.pl










