Nasze projekty
Reklama
Fot. Wikipedia

Bł. Bernardyna Jabłońska, duchowa córka św. Brata Alberta

Na ścianie w celi błogosławionej możemy przeczytać słowa: „Czyńcie dobrze wszystkim”, które są jej krótkim i zarazem dosadnym testamentem i świadectwem oddania siebie innym. Kim była bł. Bernardyna Jabłońska i dlaczego nazywamy ją duchową córką św. Brata Alberta Chmielowskiego?

Siostra Bernardyna Jabłońska tak jak święty Brat Albert niosła pomoc i światło nadziei najbardziej potrzebującym. Wstąpiła do zakonu albertynek jako bardzo młoda kobieta. Kiedy miała zaledwie 24 lata, święty Brat Albert mianował ją na „Siostrę Starszą”, czyli przełożoną generalną zgromadzenia sióstr.

Utrata matki początkiem odkrycia powołania

Bernardyna, a właściwie Maria Jabłońska przyszła na świat 5 sierpnia 1878 roku w miejscowości Pizuny. Była jednym z czwórki dzieci ubogich rolników – Marii i Grzegorza Jabłońskich. Marysia była bardzo żywym dzieckiem, które za nic w świecie nie chciało usiedzieć na miejscu. Wszystko zmieniło się w momencie śmierci matki dziewczynki – mała Maria miała wtedy 15 lat. Przez trudne przeżycia zbliżyła się do Pana Boga i zaczęła godzinami przebywać w kościele przed Najświętszym Sakramentem. Czytała książki ascetyczne, dzięki którym odkrywała swoje powołanie do życia na pustelni.

Taka postawa nie podobała się jej ojcu, który pragnął, by jego córka wyszła za mąż. Bez jej wiedzy znalazł odpowiedniego kandydata i udał się z nim do proboszcza na zapowiedzi. Ksiądz jednak znał pragnienia dziewczyny i stanął po jej stronie, karcąc ojca za nieposzanowanie woli córki. 

Reklama

Ostateczną decyzję Maria Jabłońska podjęła 13 czerwca 1896 roku. W ten dzień uczestniczyła w uroczystości odpustowej ku czci świętego Antoniego w Horyńcu. Tam po raz pierwszy spotkała Brata Alberta, który otoczony był braćmi i siostrami z założonych przez siebie wspólnot. Dziewczyna postanowiła z nim porozmawiać. Święty przedstawił jej charakter życia i pracy w zgromadzeniu. Maria, pomimo tego, że Brat Albert polecił jej zastanowienie się nad jej powołaniem, od razu poprosiła go, aby przyjęli ją do wspólnoty Tercjarek Posługującym Ubogim. Nie mogła jednak od razu wstąpić, ponieważ na jej drodze stał niezadowolony ojciec. Po około dwóch miesiącach, Maria potajemnie wymknęła się z domu rodzinnego i wstąpiła do zgromadzenia.

CZYTAJ: Co św. Brat Albert miał wspólnego z Bazyliką na Skałce? Mało znane fakty o krakowskiej Skałce

Od kucharki do siostry generalnej

Maria Jabłońska znalazła się w pustelni sióstr albertynek w Bruśnie. Bardzo szybko zderzyła się z cierpieniem i nędzą ludzi z marginesu społeczeństwa. Rozpoczęła pracę w Domu Kalek w Krakowie, gdzie udzielała się w kuchni. 3 czerwca 1897 roku Maria rozpoczęła nowicjat i otrzymała imię Bernardyna. Pracowała wtenczas w przytulisku dla kobiet w Krakowie. Nad całym jej rozwojem duchowym czuwał Brat Albert, podkreślając jak ważna jest współpraca z łaską Bożą, która jest ważna w rozeznawaniu woli Bożej. Główną jej dewizą życia zakonnego, za zachętą Brata Alberta, stała się pomoc tym najbardziej potrzebującym. Siostra Bernardyna przetrwała ogromną próbę rezygnacji z podjętej drogi, a zwieńczeniem wszystkiego było podpisanie heroicznego aktu oddania, któremu została do końca wierna. 

Reklama

Wyznacznikiem jej działalności stały się słowa: „zawsze dawać”. Pragnęła „otrzeć każdą łzę, pocieszyć słówkiem każdą zbolałą duszę”. Kiedy siostra Bernardyna skończyła 24 lata, pomimo jej bardzo młodego wieku, Brat Albert Chmielowski mianował ją na generalną przełożoną zakonu albertynek. Funkcję tę pełniła do końca życia, całkowicie oddając się posłudze najbiedniejszym. Zarówno siostry i ubodzy postrzegali ją jako prawdziwą matkę.

Cela s. Bernardyny Jabłońskiej
Cela s. Bernardyny Jabłońskiej w klasztorze krakowskim przy ul. Woronicza | Fot. thomas_J/Wikipedia

Pasyjka, krzyż, obrazek Matki Bożej Częstochowskiej i kropielnica – cela błogosławionej

W Krakowie na ulicy Woronicza w nienaruszalnym stanie zachowała się albertyńska cela, w której modliła się i odpoczywała siostra Bernardyna. Jest ona dostępna dla zwiedzających. Nad skromnym łóżkiem zauważymy krzyż, pasyjkę, obrazek Matki Bożej Częstochowskiej, kropielnicę i krótki testament: „Czyńcie dobrze wszystkim”. Na przeciwko łóżka widnieje ołtarzyk, przy którym modliła się przyszła błogosławiona.

W drugim pomieszczeniu jest zachowany habit, drobne przedmioty codziennego użytku oraz notatki duchowe błogosławionej. Na ścianie zawieszono skrawek konstytucji zgromadzenia, którą pisała po śmierci założyciela zakonu – świętego Brata Alberta w 1916 roku. W jednej z gablot zobaczyć można zdjęcia z pogrzebu siostry Bernardyny oraz poniżej relikwie drugiego rzędu, czyli przedmioty wyciągnięte z trumny podczas ekshumacji błogosławionej. Znajdziemy tam na przykład skrawek zniszczonego habitu, pozostałości z różańca czy też szkaplerza.

Reklama

Najbardziej osobliwym przedmiotem, jaki znajdziemy w celi błogosławionej Bernardyny Jabłońskiej jest drobna klatka, w której siostra przełożona trzymała… udomowioną wiewiórkę! Siostra Bernardyna miała ducha franciszkańskiego i mocno kochała przyrodę. Nietypowy pupil zakonnicy sypiał na jej rękach, podczas gdy ta przyjmowała na wizytację siostry do swojej celi

Bernardyna Maria Jabłońska zmarła w 23 września 1940 roku. W chwili jej śmierci prężnie działało aż 56 placówek, które prowadziły albertynki. Przez 38 lat stania na czele wspólnoty założonej przez świętego Brata Alberta wiernie strzegła charyzmatu zgromadzenia. Siostra Bernardyna została beatyfikowana przez świętego Jana Pawła II 6 czerwca 1997 roku w Zakopanem. 

ZOBACZ: Podejmij Duchową Adopcję Bezdomnego

Modlitwa błogosławionej Bernardyny Jabłońskiej 

O Boże, usiadłabym nad wodą płynącą i myślałabym wiecznie: Bóg! Umysł się zwróci w jedną stronę i patrzy – jakby Bóg i Bóg, i wiecznie Bóg.

Niech Cię, o Boże, uwielbiają dzieła rąk Twoich w niebie, na ziemi, w piekle i wszędzie, gdzie pełni się Twa wola – a pełni się wszędzie.

Uwielbiam Cię, o Boże, w szumie wiatru, w mgłach ciemnych porannych i w zapadającym zmroku. Uwielbiam Cię po czasy dni naszych i dni Twoich. Uwielbiam i błogosławię wśród utrapień dnia każdego i każdej godziny. Bądź uwielbion Wielki, Nieskończony i Niepojęty! Uwielbiam i błogosławię Cię, kocham i oddaję się Tobie o Ty, Najświętszy! którego nie znam i nie pojmuję.

Tyś Królem mej duszy, a mój cel jedyny podobać Ci się i być Twą palącą się ofiarą.

Niech każdy wschód słońca i zachód opowiada Twą wielkość.

O Jezu! Dawco łask, proszę Cię przez Twoje życie i wszystkie cierpienia, daj mi tę łaskę, dla chwały Twojej, żebym Ci była wierną na zawsze.

bratalbert.org, dpsczestochowa.ablertynki.pl, Biuro Prasowe Kapucyni Kraków, Aleksandra Pawlikowska/Stacja7

Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę