Powołanie św. Mateusza,
Caravaggio | Fot. Wikipedia
Święty Mateusz. Życie i twórczość
Pomimo upływu wieków jego historia wciąż inspiruje: “ten zły” nagle staje się “tym dobrym”. Wystarczy pójść za Jezusem, by napisać swoim życiem Ewangelię. W jego przypadku było to zresztą dosłowne: jedna z czterech Ewangelii to Ewangelia Mateusza. Dawnego celnika
Wiemy o nim mało. W czterech Ewangeliach nie wypowiada ani słowa. Po prostu jest wymieniany razem z innymi apostołami, ale właściwie nie znajdziemy żadnego szczegółu, dzięki któremu moglibyśmy poznać lepiej jego charakter. Znamy tylko ten jeden moment, opisany przez trzy Ewangelie. Tak znaczący, że “Powołanie świętego Mateusza” to częsty motyw malarski. Najsłynniejszy obraz to oczywiście Caravaggio w kościele San Luigi Francese.
Jego powołanie było szczególne, inne, wyjątkowe. Odróżniało się od powołania rybaków, chociaż formalnie było wszystko podobne. Podobnie jak oni, on również za głosem Pana “Pójdź za mną” zostawił wszystko i poszedł za nim. Ale tym razem Jezus powołuje nie rybaków z Galilei, ale celnika z Kafarnaum.
To powołanie pokazuje człowieka, który w jednej chwili dostaje od Jezusa zaproszenie przejścia z jednego świata do innego. I decyduje się to zrobić. Słowa Jezusa “Pójdź za mną” miały moc stwórczą. Wybitnie ukazał to w swoim obrazie Caravaggio. Jezus „naśladuje” swoją dłonią gest Boga stwarzającego Adama z fresku Michała Anioła w Kaplicy Sykstyńskiej.
Więcej Pismo Święte o Mateuszu nie mówi.
Dalsza część artykułu poniżej.
Przeczytaj również

Co spekulują bibliści
Jezus, wychodząc z Kafarnaum, ujrzał człowieka imieniem Mateusz, siedzącego na komorze celnej, i rzekł do niego: «Pójdź za Mną!» A on wstał i poszedł za Nim.
Gdy Jezus siedział w domu za stołem, przyszło wielu celników i grzeszników i zasiadło wraz z Jezusem i Jego uczniami. Widząc to, faryzeusze mówili do Jego uczniów: «Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami?»
On, usłyszawszy to, rzekł: «Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: „Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary”. Bo nie przyszedłem, aby powołać sprawiedliwych, ale grzeszników».
Na podstawie głównie tego fragmentu bibliści wyciągają zaskakująco dużo wniosków. Po pierwsze, “celnik” Mateusz to właściwie poborca podatkowy, być może o wysokim statusie społecznym. Dużo mówi o tym uczta, którą zorganizował Mateusz (przy okazji, nie można zrozumieć, czyj to dom) zaraz po przełomowym spotkaniu z Jezusem. Była to uczta o charakterze pożegnalnym – pożegnanie z dotychczasowością. Byli tam inni celnicy – poborcy podatkowi. Wszystkiemu przypatrywali się faryzeusze, krytykujący zarówno celników za ich postępowanie, jak i Jezusa, który jadał z nimi.
Mateusz – wnioskują niektórzy – nie mógł być zwykłym poborcą podatkowym. Kogo mogło być stać na zorganizowanie takiej uczty? Mógł być zwierzchnikiem poborców albo kierującym przedsiębiorstwem, które w imieniu cesarstwa pobierało od mieszkańców podatki. “Powszechną praktyką od czasów hellenistycznych były bowiem prywatne przedsiębiorstwa zbierające podatki, które niejako wykupywały sobie licencje na ich pobieranie na określonym terenie” – możemy przeczytać na stronie apologetyka.pl. W czasach hellenistycznych władcy organizowali coś w rodzaju przetargów na egzekwowanie podatków, a korporacje poborców proponowali, jaką sumę są w stanie zebrać z podatków z określonej kwoty. Wszystko, co zebrali powyżej – było ich zyskiem.
Mateusz mógł więc być szefem takiej korporacji podatkowej, a obecni na przyjęciu “celnicy” – jego podwładnymi. Mógł, bo w Ewangelii jest postać nazwana wprost zwierzchnikiem celników – Zacheusz. Jednak Mateusz nie zostaje tak nazwany. Dlatego nie wszyscy bibliści są zgodni.
Bycie celnikiem miało swoją cenę – wiązało się z nienawiścią ze strony społeczeństwa, bo to oni de facto odpowiadali za obciążenia finansowe nakładane na ludność. Pracowali również dla okupanta – co stanowiło również argument zdrady religijnej.
I tak celnik, człowiek wykonujący w oczach religijnego świata Izraela zawód grzeszny, staje się jednym z uczniów Jezusa, jednym z dwunastu Apostołów. Za spektakularną przemianą stoi radykalny wybór. Decyzja o zmianie życia. Dlatego powołanie Mateusza ma taką siłę.
ZOBACZ TEŻ>>> Dalsze losy Apostołów. Mateusz
Pisarz świątynny?
Wnioski idą jeszcze dalej. Badacze zwracają uwagę pewne zdanie z 13 rozdziału Ewangelii Mateusza: A On rzekł do nich: «Dlatego każdy uczony w Piśmie, który stał się uczniem królestwa niebieskiego, podobny jest do ojca rodziny, który ze swego skarbca wydobywa rzeczy nowe i stare» (Mt 13,52)
Niektórzy uważają, że to zdanie wprost odnosi się do… Mateusza. “Uczony w Piśmie” to po grecku grammateus, skryba, pisarz. Nie musi oznaczać od razu uczonych w piśmie, ale po prostu pisarzy. Innymi słowy, zdanie to Jezus wprost wypowiada,mając na myśli Mateusza. Dlatego każdy pisarz, który stał się uczniem Królestwa Niebieskiego…
Bo niektóre rekonstrukcje prowadzą do możliwości, że Mateusz, zanim zdecydował się być poborcą podatkowym, mógł być pisarzem świątynnym, uczonym w Piśmie właśnie, przepisującym zwoje ksiąg. Argumentem dodatkowym miał być przydomek “Lewi”. Czyżby to określenie rodu, z którego Mateusz pochodził? Był lewitą? Z nieznanych powodów mógł porzucić swój urząd i zająć się bardziej dochodowym zajęciem, które jednocześnie uczyniło go wrogiem dawnego środowiska.
SPRAWDŹ>>> Doświadczenie św. Mateusza, które uwalnia z pogardy do samego siebie
Autor Ewangelii
To tylko hipotezy, bo tak naprawdę o wczesnym życiu Mateusza nie wiemy absolutnie nic. Ale te ślady, możliwości, układane w całość, pokazują wiarygodny profil Mateusza, celnika powołanego przez Jezusa, który przecież stał się nie tylko apostołem, ale również Ewangelistą. Napisał ostatecznie jedną z czterech Ewangelii.
Ewangelia wg św. Mateusza jest ewangelią wyjątkową – najdłuższą, zawierającą najwięcej faktów i najbardziej uporządkowaną, moglibyśmy powiedzieć – sprofilowaną. Autor wie, co pisze i po co pisze. Nie tylko “spisuje” wydarzenia zbawcze, ale wcześniej buduje architekturę dla swojej narracji tak, by opowiadając dobrą nowinę o Jezusie być wiarygodnym wobec tych, do których postanowił zaadresować swoją Ewangelię.
Ale czy to Mateusz jest autorem Ewangelii Mateusza? Opowiadanie o swoim powołaniu napisał w trzeciej osobie. To ciekawostka, która od razu stawia pytanie, czy to na pewno on, czy to na pewno ta sama osoba jest apostołem i ewangelistą. Jednak świat biblistów przekonują świadectwa najstarsze – Papiasza, Cyryla Jerozolimskiego oraz notatka św. Hieronima: oni wszyscy wskazują, że to Mateusz napisał Ewangelię. Zaś przekonujących dowodów na to, że było inaczej, właściwie brak.
Bibliści, świadomi, w jaki sposób i jak długo powstawały teksty Ewangelii, przestrzegają przed traktowaniem autorstwa w sposób współczesny. To raczej praca szkół, wielu redaktorów, wielu osób odpowiedzialnych za ostateczny kształt tekstu w duchu pewnej tradycji, szkoły. Wróćmy do wspomnianej informacji Papiasza: Mateusz uporządkował słowa Pańskie w języku hebrajskim, a każdy tłumaczył je sobie jak umiał – przywołuje go Euzebiusz. Znaczyłoby to, że liczne logia, pierwotne zapisy słów Jezusa i wydarzeń zbawczych rozpowszechnione po chrześcijańskim świecie, były następnie – bo musiały być – porządkowane, zyskując formę większych redakcji, a potem, ostatecznie, Ewangelii. Mateusz z całą pewnością wykonywał to zadanie. Wprost potwierdził to Ireneusz z Lyonu.
Rzeczy stare i nowe
Ewangelia Mateusza została napisana w języku hebrajskim (chociaż dziś mamy do dyspozycji tylko jej greckie tłumaczenie) i skierowana do Żydów. Jej zasadnicza część została podzielona na pięć wielkich bloków. Każdy z nich zawiera najpierw część narracyjną, a potem tzw. „dydaktyczną”. I każda z wielkich części kończy się identycznym zdaniem “A gdy Jezus dokończył tych mów”…. Tym rozwiązaniem Ewangelia św. Mateusza świadomie nawiązuje do Pięcioksięgu. Co więcej, ukazuje Jezusa jako Nowego Mojżesza. Mojżesz, największy prawodawca Starego Przymierza, który przekazał od Boga ludowi Dekalog. Jezus, Nowy Mojżesz, ponownie zbiera swój lud i daje Nowe Przymierze. Mateusz zwraca się w ten sposób kodem, którzy Żydzi bardzo dobrze znali i rozumieli.
Dodatkowo, pokazywał, jak w życiu Jezusa, krok po kroku, realizują się wcześniejsze zapowiedzi. Te, które pokazywały Mesjasza. Szczególnie obfity w te przypomnienia jest opis Jego męki, śmierci i zmartwychwstania.
Przywołajmy raz jeszcze fragment trzynastego rozdziału Ewangelii Mateusza, ten, w którym „uczony w piśmie” można tłumaczyć jako „pisarz”. Znaczna część komentatorów (m.in. w Ulrich Luz) widzi w tym wersecie być może najbardziej autobiograficzny fragment całej Ewangelii. Ewangelista opisuje w niej samego siebie i zasadę pisania, którą przyjął: Dlatego każdy pisarz, który stał się uczniem królestwa niebieskiego, podobny jest do ojca rodziny, który ze swego skarbca wydobywa rzeczy nowe i stare.
W swej Ewangelii Mateusz robi właśnie tak: wydobywa rzeczy stare i nowe. Ten styl przenika przez całą Ewangelię Mateusza, który pokazał Jezusa jako Mesjasza, Nowego Mojżesza, , często cytując Stary Testament, prawo i proroków, samą konstrukcją księgi zaznaczając, że jest to Nowy Pięcioksiąg
Do mężczyzn
Jest jeszcze jedna wyjątkowość ewangelii św. Mateusza. On również, w o wiele mniejszym stopniu niż Łukasz, pokazuje dzieciństwo Jezusa Chrystusa. U Łukasza decydującą rolę odgrywa w tzw. Ewangelii Dzieciństwa Maryja i jej decyzja, „fiat”. Mateusz tymczasem pokazuje Józefa. To jego mądrość, odpowiedzialność, rozeznanie i decyzja, skorygowana Bożym natchnieniem, zdecydowały o tym, że Jezus Chrystus przyszedł na świat w ludzkiej rodzinie.
Tak jakby – w odróżnieniu do Łukasza – pisał przede wszystkim do mężczyzn, apelując do ich męstwa i odpowiedzialności, by nie bali się podejmować decyzji. Bo – jak sam wykazuje w swojej Ewangelii – los Boga-człowieka, Jezusa Chrystusa, spoczął w ludzkich rękach.











