Fot. Wikipedia/YouTube Langusta na palmie

Doświadczenie św. Mateusza, które uwalnia z pogardy do samego siebie

Kiedy pogrążyłeś się w grzechach, wplątałeś się w chore, grzeszne związki czy nałogi i myślisz, że jesteś już skreślony, że nie da się ciebie naprawić, potrzebujesz wrócić do Galilei, odkryć i doświadczyć tego, czego doświadczył św. Mateusz.

Reklama

Natychmiastowe powołanie

Chciałbym, abyśmy na chwilę powrócili do momentu powołania św. Mateusza. To, co mnie porusza, to natychmiastowość i ekspresowość tego powołania. Oprócz jego natychmiastowości, trzeba mocno zwrócić uwagę na jeszcze jeden element. Pan Jezus, zanim wypowiedział słowo powołania, spojrzał na Mateusza. Dzisiaj odkrywamy, że to spojrzenie to coś absolutnie wyjątkowego. Kiedy św. Mateusz pisze o tym doświadczeniu, nie opisuje, że spojrzał na niego tak po prostu, ale określa to słowem, które można przetłumaczyć jako widzenie z zachwytem, widzenie z uwielbieniem.

Spojrzenie pełne zachwytu

Mateusz był w tamtym czasie celnikiem – Galilea była wtedy pod okupacją Rzymu. Ten człowiek był kolaborantem, współpracował z Rzymianami. Zabierał pieniądze biedakom i oddawał je tym, którzy ciemiężyli, niszczyli ten naród. Każdy, kto przychodził do niego oddawać pieniądze, musiał patrzeć na niego z totalną pogardą – ten facet zdradza swoich rodaków! Jestem przekonany, że jego robotę najkrócej określano: „bycie pogardzanym”. Do kogoś takiego, kto latami przyjmował pogardliwe spojrzenia i słowa, nagle przychodzi Jezus – Mateusz Go wtedy nie znał, nie wiedział Kim On jest – i jak zapisał ewangelista Łukasz, Jezus spojrzał pełen zachwytu na niego.

„Ja jestem tobą zachwycony!”

Kiedy dzieją się trudne rzeczy w życiu – szczególnie takie, których sami jesteśmy winni, w których wpakowaliśmy się w jakieś grzechy, chore grzeszne związki, nałogi – to strasznie trudno jest myśleć, że to się kiedyś może zmienić. Spotkałem w swoim życiu parę takich osób, pogrążonych w grzech, w nałogi, że kiedy nawet próbowałem im powiedzieć, że każdy może się nawrócić, każdy może z tego wyjść, ja wiem, że to jest trudne, ale każdy może! – odpowiadali mi, że są już skreśleni, że ich się nie da naprawić. I w takich sytuacjach potrzebny jest powrót do Galilei, do komory Mateusza, tam gdzie Mateusz jednym momentem, spojrzeniem, jednym Jezusowym spojrzeniem, wstaje, zostawia wszystko co miał, zostawia lata nazywania siebie samego, że jest godnym pogardy, dlatego bo zobaczył w oczach Jezusa: „a ja jestem tobą zachwycony”.

Reklama
Reklama

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę