Nasze projekty
Reklama
Fot. Parafia Opatrzności Bożej w Warszawie

Czy można robić rachunek sumienia z AI? Zdania są podzielne

Hipotetycznie, model AI który zna nas, nasze słabości, umiałby zadać lepsze pytania, bardziej dostosowane do nas. Jednak ważne jest pytanie, czy opowiadałbyś sztucznej inteligencji o swoich grzechach?

Koniec wykładu, studenci mogą opuścić salę. Czeka ich jeszcze sporo zajęć, każda przerwa jest na wagę złota. Składając komputer rzucam jedno zdanie: kto by chciał zostać w sali i porozmawiać o sztucznej inteligencji – to zapraszam. Uczciwie mówię – mam do napisania tekst na ten temat i chętnie posłucham innych głosów, niż swój własny.

Rola AI w spowiedzi

Prawie wszyscy zostają. Ryzykując brakiem tak upragnionej przerwy. To znaczy, że temat jest naprawdę ważny. Precyzuję go – chodzi o rolę AI w spowiedzi, a dokładnie w rachunku sumienia. Nieliczni, którzy już wychodzili z sali zawrócili. To nie będzie rozmowa o „filozofii” AI prowadzona na abstrakcyjnym i siłą rzeczy ogólnym poziomie, ale żywy konkret. Spowiedź, rachunek sumienia – wiadomo, że to nie są proste sprawy. Może więc AI stałoby się panaceum na nasze konfesyjne lęki i trudności?

Nasza dyskusja bardziej przypomina burzę mózgów niż spokojny dyskurs filozoficzny. Żałuję, że mamy na to tylko krótką przerwę, bo wyraźnie widać, że temat rozgrzewa intelekt i emocje – świetnie nadawałby się na „debatę oksfordzką”.

Reklama

Dwa skrajne stanowiska

Dosyć szybko zarysowały się dwa skraje stanowiska. Warto przyjrzeć im się bliżej, każde ma swoje dobre uzasadnienie, choć nie jest też wolne od słabości.

Rozumiem zwolenników wykorzystania AI w spowiedzi. Oczywiście nie tak futurystycznie, że robot AI idzie za nas do konfesjonału, ale tak bardziej realistycznie, że z agentem AI rozmawiam o rachunku sumienia. Można zaprojektować go tak, by na przykład na podstawie Katechizmu przygotował zestaw najważniejszych pytań. Albo pogłębił treść Dekalogu, czy Błogosławieństw. Przez lata w kościelnych kruchtach znaleźć można było gotowe zestawy pytań przed spowiedzią, wykorzystanie AI byłoby więc tylko wejściem na wyższy poziom technologii, ale co do zasady nic by się tutaj nie zmieniło.

Rozumiem też trochę przeciwników używania AI wszędzie tam, gdzie pozwalają na to techniczne możliwości. Na pierwszym planie pojawia się oczywiście problem zmyślania („halucynacji”). Sztuczna inteligencja udziela odpowiedzi w sposób bardzo sugestywny i przekonujący, ale potrafi się mylić. Jeśli naszych pytań odpowiednio nie zapiszemy, otaczając je wieloma wstępnymi warunkami, to AI może „dopowiadać” sobie to, czego nie wie, czasem trafiając a niekiedy zmyślając z właściwym sobie wdziękiem. Jeśli w niektórych ocenach moralnych zacznie widzieć grzechy tam, gdzie ich nie ma, to osobę wrażliwą religijnie może wprowadzić w skrupulatyzm, a jeśli gdzieś nie dostrzeże grzechu, to może niektórym uśpić sumienie.

Reklama

Czy na pewno chcesz wyjawić AI swoje grzechy?

Na dalszym planie, ale równie ważnym, jest sfera prywatności. Wiemy, że odpowiedzi AI są tym lepsze, im bardziej spersonalizowane. Hipotetycznie, AI który zna nasze grzechy i słabości, umiałby zadać lepsze pytania, bardziej dostosowane do nas. Może to pytanie retoryczne, ale czy opowiadałbyś sztucznej inteligencji o swoich grzechach?

Jak zważyć racje za i przeciw? Wydaje się, że obie strony sporu zgadzają się z powyższym opisem. Zwolennicy widzą zagrożenia, uważają jednak, że można nad nimi zapanować. Przeciwnicy nie odrzucają sztucznej inteligencji en bloc, widząc jednak jej słabości, rekomendują ostrożność, albo rezygnację z używania jej w niektórych przestrzeniach życia.

Dyskusja jako żywo przypomina tę, którą prowadzili wielcy filozofowie średniowiecza, nazwani później dialektykami i antydialektykami. W tamtej dyskusji nie chodziło o to, czy korzystać w teologii ze zdobyczy logiki i filozofii, ale jakie są granice ich użycia? Wydaje się, że w naszej dyskusji chodzi dokładnie o to samo. Rozmawiam ze studentami, którzy przyznali się, że mój wykład nagrywali a sztuczna inteligencja zmieni mowę na tekst, usunie moje dygresje i anegdotki i przygotuje z tego skrypt. Pewnie skorzystają z tego wszyscy, zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy wykorzystania AI w spowiedzi. Bo to nie jest dyskusja o wartości samej sztucznej inteligencji ale o tym, czy granicą jej używania ma być nasza aktualna zdolność techniczna, czy coś innego?

Reklama

Samoograniczenie – to nie jest termin popularny i sam w sobie pociągający. Kojarzy się raczej z trudem, ascezą i jakimś brakiem. A może czasami czegoś takiego potrzebujemy? Z jedzeniem jest tak, że nie wszystko, na co mamy ochotę i co nam smakuje jest dla nas dobre. Tu funkcja samoograniczenia wydaje się wręcz koniecznością, jeśli chcemy zdrowo żyć. Może warto zastanowić się, czy z technologią nie jest podobnie – nie zawsze i nie wszędzie jest nam pomocą, czasami nie wiedzieć jak i kiedy, to ona panuje nad nami, a przecież miało być odwrotnie. Wystarczy zrobić sobie szybki rachunek sumienia z czasu poświęconego na scrolowanie telefonu. Niby wiemy, że nie powinniśmy poświęcać mu dużo uwagi, a jednak trudno nam uchwycić granicę, po przekroczeniu której znów obiecujemy sobie, że następnym razem będzie inaczej. Digital detox urasta powoli do roli cnoty.

Interaktywny test na temat moralności

Wracając do naszej spowiedzi – w kwestii pomocy AI kluczowe jest jedno pytanie. Czy faktycznie AI pomoże nam w formowaniu naszego sumienia, czy jednak sprowadzi rachunek sumienia do interaktywnego testu na temat naszej moralności? To jest pytanie fundamentalne dla naszej dyskusji i nie jest to pytanie, na które znajdziemy uniwersalną odpowiedź. Każdy musi sobie samemu na to pytanie odpowiedzieć. W swoim sumieniu. A przede wszystkim każdy powinien to pytanie świadomie sobie zadać. Przecież celem rachunku sumienia nie jest pamięciowa gimnastyka prowadząca do idealnej arytmetyki wykroczeń, ale pogłębienie osobowej więzi z Bogiem.

Rachunek sumienia, czyli stanięcie w prawdzie, ma mi przede wszystkim uświadomić ogrom miłości, którą otacza mnie Bóg. Dopiero następnym krokiem jest analiza, w jaki sposób odpowiadam na tę miłość. Myślą, słowem, czynem…

Spytałem mojego agenta AI co sądzi na ten temat. Bronił się przed zajęciem wyraźnego stanowiska, ale w końcu przyznał, że lepiej samodzielnie podejmować wysiłek sumienia jakim jest przygotowanie rachunku sumienia. Szczerze mnie tym zaskoczył. Argumentował, że choć rezultat samodzielnej pracy może wydawać się słabszy w stosunku do tego, który uzyskamy we współpracy z AI, to jednak samodzielny wysiłek ma większą wartość i ostatecznie lepiej formuje sumienie.

Przerwa dobiega końca. Studenci przygotowują się do kolejnego wykładu z filozofii, a filozofia lubi porównania i analogie. Spójrzmy na relację z Bogiem poprzez analogię relacji z drugim człowiekiem. Relacja z Bogiem i rozmowa z Nim musi opierać się na zaufaniu, wierze, a ostatecznie miłości. Nie bądźmy tym słowem zakłopotani i nie sprowadzajmy go tylko do relacji afektywnej. Czy analogicznie – bo powiedzieliśmy już, że filozofowie lubią analogie – z drugą osobą, którą kocham, posługiwałbym się w rozmowie sztuczną inteligencją?

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
WIARA I MODLITWA
Zatrudnij nas