Fot. Instagram/lenkakliment
Miała cztery miesiące, gdy trafiła do nowej rodziny. Dziś Lenka Klimentova mówi: „Ja się urodziłam moim rodzicom i koniec kropka”
Od najmłodszych lat wiedziała, że nie jest ich biologiczną córką, ale nigdy nie miała wątpliwości, kto jest jej prawdziwą rodziną.
Miała zaledwie cztery miesiące, kiedy Yveta Rucka i Roman Tvrz po raz pierwszy wzięli ją na ręce. Dziewczynka przebywała wtedy w domu dziecka. Jej biologiczna matka była Czeszką, ojciec Kubańczykiem. Nowi rodzice zabrali ją do domu, dali jej rodzinę, a także nowe imię. Katka została Lenką. Dziś Lenkę Klimentovą zna w Polsce ogromna publiczność, przede wszystkim z parkietu „Tańca z Gwiazdami”. Za jej uśmiechem i taneczną energią kryje się jednak historia, o której sama coraz częściej opowiada publicznie.
ZOBACZ TAKŻE >>> Adopcja. Niewyobrażalne pragnienie miłości
Jej adopcyjni rodzice bardzo pragnęli dziecka. Jak opowiadali w „Halo tu Polsat”, wcześniej marzyli nawet o licznej rodzinie, jednak nie mogli mieć biologicznych dzieci. Zdecydowali się więc na adopcję. Na możliwość przyjęcia dziecka czekali około dwóch lat. Roman Tvrz wspominał moment, kiedy zobaczyli czteromiesięczną Lenkę i po raz pierwszy wziął ją na ręce. Dziewczynka się do niego uśmiechnęła. Dla niego decyzja była właściwie podjęta: to była ich córka.
Bajka, która opowiadała prawdę
Rodzice nie chcieli, żeby informacja o adopcji pewnego dnia spadła na Lenkę jak coś, co burzy jej dotychczasowy świat. Konsultowali się z psychologiem i od najmłodszych lat oswajali córkę z jej historią poprzez bajkę opowiadaną przed snem.
Była to historia rodziców, którzy podczas spaceru zobaczyli małą dziewczynkę. Była sama, płakała i potrzebowała domu. Zapytali więc, czy mogą ją zabrać ze sobą. Lenka po latach mówiła, że bajkę pamięta do dziś. Dopiero jako kilkuletnia dziewczynka zaczęła rozumieć, że opowieść dotyczy właśnie jej.
Przeczytaj również
W jednym z późniejszych wywiadów przywołała zdanie, które szczególnie dobrze oddaje sposób, w jaki patrzy na swoją historię: „Nie z brzuszka, tylko z serduszka”. Jak podkreślała, znaczenie ma dla niej przede wszystkim to, kto ją wychował, dał jej miłość i stworzył rodzinę.
ZOBACZ TAKŻE >>> Opcja z serduszka
Dopiero niedawno ujawniła także, że przed adopcją nosiła inne imię. „Nazywałam się po polsku Katarzyna, po czesku Katka” – powiedziała w rozmowie z Wiktorem Słojkowskim dla Kozaczka. Rodzice po adopcji nazwali ją Lenką.
„Co im zrobiłam, że mnie oddali?”
Nie oznacza to, że adopcja nigdy nie rodziła w niej trudnych pytań. Lenka przyznawała, że jako dziecko zastanawiała się, dlaczego biologiczni rodzice ją oddali. „Zastanawiałam się, co im zrobiłam” – mówiła w jednym z wywiadów. Jednocześnie podkreślała, że nie czuje do nich złości.
Nigdy też nie zdecydowała się ich szukać. Wie, że jej biologiczna matka była Czeszką, a ojciec Kubańczykiem, ale na tym jej wiedza właściwie się kończy. W kolejnych rozmowach konsekwentnie powtarza, że nie czuje potrzeby odnajdywania biologicznej rodziny, ponieważ sama od dzieciństwa czuła się całkowicie zakorzeniona w tej, która ją wychowała.
W rozmowie dla Kozaczka mówiła bardzo wprost: „Po co mi to, jak ktoś mnie nie chciał, nie wiem z jakiego powodu”. Jednocześnie zaznaczała, że zawsze może liczyć na swoją rodzinę i mamę. W starszym wywiadzie przyznawała też, że nie chciałaby swoim poszukiwaniem sprawić przykrości kobiecie, którą od zawsze uważa za swoją mamę.
„Gdyby mnie nie wzięli, to bym tu nie siedziała”
Szczególnie poruszający był materiał „Halo tu Polsat”, w którym tancerka wróciła do Ostrawy i razem z rodzicami opowiedziała o swoim dzieciństwie. Nie kryła emocji.
„Gdyby mnie nie wzięli, to bym tu nie siedziała. Nie mogłabym tańczyć, nie wiem, jak by się to wszystko potoczyło” – mówiła. Dziękowała rodzicom za to, że wspierali jej pasję, dali jej możliwość dorastania w rodzinie i stworzyli dom, w którym nigdy nie usłyszała, że jest „nie ich”. Najmocniej wybrzmiało jednak inne zdanie: „Ja się urodziłam moim rodzicom i koniec kropka. Nie ma w ogóle, że jestem od kogoś innego”.
ZOBACZ TAKŻE >>> Poznaj etapy procesu adopcyjnego – 9 podstawowych kroków
Kubańskie korzenie i taniec
Jedynym elementem biologicznego pochodzenia, do którego Lenka chętnie się odwołuje, są kubańskie korzenie. Jej biologiczny ojciec był Kubańczykiem i tancerka nieraz żartowała, że być może właśnie stąd wzięła się jej szczególna miłość do tańca i latynoamerykańskiego rytmu. „Te korzenie kubańskie zawsze czułam, ten taniec” – mówiła w rozmowie dla Kozaczka. O swojej pasji opowiadała zresztą podobnie już wiele lat wcześniej, zastanawiając się, czy „kubańska krew” mogła odezwać się właśnie wtedy, gdy jako dziecko zakochała się w tańcu.
Rodzice zrobili wszystko, by mogła tę pasję rozwijać. Lenka wielokrotnie podkreślała, że zawdzięcza im nie tylko rodzinny dom, ale również wykształcenie i możliwość podążania za tanecznymi marzeniami.
Dziś sama jest mamą
Z Janem Klimentem jest związana od 2009 roku, a 4 czerwca 2016 roku para wzięła ślub. W grudniu 2022 roku urodził się ich długo wyczekiwany syn Cristian. Droga do rodzicielstwa nie była dla nich łatwa – Lenka opowiadała wcześniej, że o dziecko starali się przez kilka lat.
Prawie 80 tysięcy pragnień miłości
Według najnowszych danych GUS na koniec 2025 roku, w pieczy zastępczej pozostawało 78,3 tys. dzieci. W tym 60 748 w pieczy rodzinnej a ponad 17,5 tys w instytucjonalnej pieczy zastępczej.
Wiemy, że to o tyle dzieci za dużo, nie ma prawdziwych rodzin. Warto więc mówić o adopcji, ale także naprawdę się nią zainteresować, poznać procedury, możliwości i odpowiedzialność, z jaką się wiąże.
Warto też częściej doceniać rodziców adopcyjnych, którzy każdego dnia pokazują, że rodzicielstwo nie zaczyna się wyłącznie od biologii. Czasem zaczyna się od decyzji, by wziąć dziecko za rękę i powiedzieć mu: od dziś jesteś u siebie.
Źródła: Halo tu Polsat, Kozaczek, Co za tydzień / TVN, Viva!, Pomponik, Interia / Świat Seriali, Główny Urząd Statystyczny (GUS)
Więcej ciekawych artykułów znajdziesz na stronie głównej: stacja7.pl









