кредиты онлайн в Казахстане кредит на карту онлайн кредит наличными

Adopcja. Niewyobrażalne pragnienie miłości

Znikąd, z żadnego miejsca na ziemi, nie bije tak ogromna potrzeba miłości jak z domu dziecka

Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Kiedyś pojechałam do przedszkola, gdzie chodzili moi synowie, na Dzień Matki wcześniej – tak, że byłam pierwsza. Wszystkie dzieci zaczęły mówić głośno: “mama przyjechała, mama przyjechała” – Jacek – mój syn – zauważył, że to ja i zaczął krzyczeć na inne dzieci, że jestem jego mamą, nie ich. Miał wtedy tylko 4 lata. Urodzony i wychowywany w pełnej rodzinie z czasem miał tę pewność, zamienioną w oczywistość, że jestem jego mamą i że zawsze będę, że nie musi walczyć o moją miłość.

 

Potem zobaczyłam dokładnie tę samą sytuację w Domu Dziecka, gdy przyjeżdżałam do Magdy, tyle że ona miała już 11 lat, niektóre dzieci 14 a nawet 17. W każdym takim młodym człowieku, pozostało już na zawsze to ogromne pragnienie miłości matczynej. Ono bije, uderza w człowieka, kiedy tylko się tam wchodzi. To pragnienie pozostawia ślad na całe życie.

W pełnych rodzinach ta dziecięca potrzeba zawsze z czasem zamienia się w przyzwyczajenie, oczywistość, ale nie tam, nie w życiu, w którym doświadczyło się od dzieciństwa braku takiej miłości. Człowiek rodzi się z sercem przepełnionym miłością i natychmiast tę miłość chce przelewać na drugiego i chce ją także dostawać. Dzieci pozbawione rodzin, zostają pozbawione wszystkiego, co w momencie narodzin jest dla nich najcenniejsze. Brutalnie jest im zabrana najwyższa w tym momencie wartość – miłość. Taka rana goi się potem całe życie, o ile w ogóle się zabliźni.

 

Z drugiej strony pragnienie miłości do dziecka jest podobnie bolesne, podobnie nie gojące się, podobnie na zawsze. Ból rodziców pragnących potomstwa także jest bólem na całe życie, bólem, którego niczym nie da się ukoić. Pan Jezus jedne z ostatnich słów, które wypowiedział na ziemi – można pomyśleć – skierował właśnie do tego pragnienia miłości: “Niewiasto oto syn Twój…, oto Matka Twoja”. Pokazał, że rana wydarta tęsknotą i pragnieniem miłości może goić się tylko wtedy, gdy te dwie tęsknoty, te dwie miłości się spotkają. Papież Jan Paweł II mówił do rodziców adopcyjnych ze zrozumieniem: pragnienie dziecka zarówno tego urodzonego, biologicznego może być identyczne jak pragnienie dziecka adoptowanego. Mówił także, że adoptować dzieci, kochać je i traktować jak własne potomstwo, znaczy uznać, że miarą więzi między rodzicami a dziećmi nie są jedynie parametry genetyczne.

Potwierdzeniem słów papieża może być fakt, że kiedy koleżanka z pracy spotkała mnie z całą rodziną, nie wiedząc, że mamy trzech synów biologicznych i adoptowaną córkę, stwierdziła, że synowie nie są do mnie podobni, za to córka “to cała ja”.

Pragnienie miłości sprawia, że wszelkie prawa biologii i genetyki, przestają mieć znaczenie. To miłość Magdy sprawia, że staje się do mnie podobna. To ona uczy mnie każdego dnia prawdziwej miłości, to ona – nie skupiona na swoich emocjach, kalkulacjach, kocha nas czystą miłością, a my wszyscy mamy nadzieję, że kiedyś, chociaż trochę dojrzejemy do wielkości jej ogromnego, przepełnionego miłością serca.

 W naszej rodzinie to raczej nasza córka adoptowała nas, a nie my ją.

 

 Niezmiernie cieszy fakt, że organizatorzy Marszu Świętości Życia w tym roku kierują uwagę wszystkich na ADOPCJĘ. Od 2006 roku, przypominają, za papieżem Janem Pawłem II, że każde życie jest święte. Dzięki temu udało się niewątpliwie uchronić wiele istnień ludzkich i udało się ochronić wiele matek, przed przyjęciem na siebie niewyobrażalnego ciężaru “pozbycia” się własnego dziecka. Przynieście swoje dzieci do mnie – mawiała Matka Teresa do matek myślących o przerwaniu ciąży. Oddanie dziecka do adopcji może być wyjściem z tragicznej sytuacji. Adopcja może być wielkim spełnieniem miłości rodzicielskiej. Tegoroczny marsz z hasłem “adOPCJA” może być wskazaniem światła i drogi dla wielu małżeństw, rodzin, które mają w sobie podobne pragnienie miłości jak dzieci oczekujące ich w Domach Dziecka.

 

Zapraszam Państwa do numeru o adopcji. Zapraszam również serdecznie do udziału w tym wydarzeniu. Jest okazja by zamanifestować bardzo ważną prawdę: KAŻDE ŻYCIE JEST ŚWIĘTE. I KAŻDY CZŁOWIEK ZASŁUGUJE NA MIŁOŚĆ.

 

• Adopcje w liczbach

• Adopcja w 9 krokach

• Opcja z serduszka

• Papież Franciszek o adopcji

• Pobłogosławieni

• Dzieci z serca i z brzucha

• Adopcja nie jest zamiast

 

 

 

 

 

 


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Aneta Liberacka

Aneta Liberacka

Redaktor naczelny portalu Stacja7.pl, prezes Fundacji Medialnej 7. Z wykształcenia matematyk, doświadczenie zawodowe jako manager zdobywała w takich korporacjach jak Comarch czy HP, prowadząc projekty w Europie, Ameryce Środkowej i krajach arabskich. Mama czwórki dzieci, chętnie zabierająca głos w sprawach rodzinnych. Pochodzi z Koziebród - miejscowości, w której znajduje się przepiękne sanktuarium Maryjne.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Show comments
Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >

W Triduum trzymaj się Maryi

Być z Maryją w Triduum Paschalne to być najbliżej Jezusa. Być tam z Maryją, to iść wraz z nią z tą pewnością, że wszystko jest jak trzeba

Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Jest taki rodzaj bólu, przy którym człowiek nie jest już nawet w stanie pytać: dlaczego ja, dlaczego mnie tak życie doświadcza, dlaczego świat jest tak niesprawiedliwy. Ten rodzaj bólu to granica, za którą nie ma już innego wyjścia jak tylko nadanie sensu temu co nas spotkało. W takim momencie każdy człowiek, musi znaleźć większy sens niż tylko ten świat, to życie, ta rzeczywistość.

Nie ma bólu bardziej rozdzierającego. Nie ma bólu większego, niż ból niemocy, ból patrzenia na cierpienie własnego dziecka. To ból, przy którym jakaś część w nas po prostu umiera. Będąc w szpitalu na jakimkolwiek oddziale dziecięcym spotyka się matki, których serce jak kryształ rozbite jest na milion drobnych kawałeczków. Matki te jednak w chwili, gdy wchodzą znów na salę, gdzie leży dziecko, przestają rozpaczać, mają pewną, spokojną twarz, po to, by spojrzeć dziecku w oczy i powiedzieć całą sobą: wszystko będzie dobrze.

W Triduum możemy stanąć obok Maryi. Przejść razem z nią Drogę Krzyżową. Spróbować zrozumieć, co czuła, co myślała, jak to przeżyła. I dedykować tę Drogę, te jedne Święta, tę niepowtarzalną modlitwę za wszystkie matki z sercem rozbitym na tysiąc kawałków.

W Triduum możemy stanąć obok Maryi. Przejść razem z nią Drogę Krzyżową. Spróbować zrozumieć, co czuła, co myślała, jak to przeżyła. I dedykować tę Drogę, te jedne Święta, tę niepowtarzalną modlitwę za wszystkie matki z sercem rozbitym na tysiąc kawałków.

 

Warto dziś zastanowić się, jak wyglądałoby nasze towarzyszenie Jezusowi? Dziś, kiedy jesteśmy o wiele bardziej oświeceni nauką dwóch tysięcy lat, o wiele bardziej doświadczeni dziesiątkami dróg krzyżowych, które z Nim przeszliśmy. Możemy tylko rozważać, jak wyglądałaby Droga Krzyżowa, gdybyśmy wtedy, w tamtym czasie i miejscu, na ulicach Jerozolimy i na Golgocie, byli razem z Nim?

Pewnie część z nas uciekłaby jak uczniowie, przestraszona, schowana gdzieś za rogiem, abyśmy nie zostali posądzeni o “współudział”, by nam czegoś nie zabrano. Niektórzy z nas, zwłaszcza kobiety, które mają w sobie tę zapobiegliwość Weroniki, pobiegłyby z ręcznikiem, chociaż w taki sposób pokazać obecność, wsparcie, ukojenie. Część, zwłaszcza tych silnych, współczesnych kobiet i wrażliwych mężczyzn może chwyciłaby, jak Szymon z Cyreny, za krzyż, żeby chociaż trochę Mu ulżyć, pomóc nieść ten ciężar. Niektóre z nas płakałyby nad losem Skazańca, a ktoś inny, może jak Piotr, stałby za Nim murem, ale tylko do momentu zagrożenia, do tego pytania, czy na pewno chce tam stać do końca.

 

A czy ktoś z nas zachowałby się jak Maryja?

Maryja nie potrzebowała nawet wymieniać żadnych słów z Jezusem. Nie mówiła jak Piotr: „nigdy nie przyjdzie to na Ciebie”, jak Maria Magdalena: „zabrano ciało Pana i nie wiemy gdzie położono”, nie musiała biec do grobu, jak inni uczniowie, by się upewnić, że naprawdę tam Go nie ma. Ona raz kiedyś powiedziała: „niech mi się stanie”, i powiedziała to naprawdę. Nie tak, żeby tylko wyrazić zgodę na to, co nieuniknione, ale odległe. Nie po to, by potem załamać się, kłócić, krzyczeć, nie zgadzać, walczyć. Ona to powiedziała, bo naprawdę uwierzyła. Tak raz na zawsze.

Żaden Ewangelista nie opisał spotkania Zmartwychwstałego z Jego Matką, może to znaczyć, że Ona tylko cicho towarzyszyła. Nie stworzyła żadnej sytuacji podczas Drogi Krzyżowej, która zostałaby opisana. Oczywiste jest jednak to, że była z Nim przez całe Jego Triduum Paschalne. Przyszła tam, żeby być ze swoim Synem, Chrystusem. Przyszła, by mieć dla Niego w oczach to zapewnienie, które mają matki cierpiących dzieci: wszystko będzie dobrze, dasz radę, tak trzeba. 

Była z Nim cały czas. Niezłamana zwątpieniem, doświadczyła i Krzyża, i poranka Wielkiej Nocy.

 

Maryja w Triduum uczy nas, czym jest prawdziwa wiara. Co to znaczy zgodzić się i zachować jak trzeba, do końca. Choćby serce pękało na tysiące kawałeczków, choćby po ludzku ból był nie do wytrzymania, trwać, dodawać sił, wierzyć. Wypełnić wolę do końca.

Być z Maryją w Triduum Paschalne to być najbliżej Jezusa jak to możliwe. Być tam z Maryją, to iść wraz z nią z tą pewnością, że wszystko jest jak trzeba. Maryja uczy nas, że nie ma takiego upokorzenia, nie ma takiego cierpienia i nie ma takiej siły, która złamałaby nas, jeśli naprawdę wierzymy Bogu.

Wszystko będzie dobrze. Dasz radę. Tylko na drodze krzyżowej trzymaj się Maryi. Z Nią zawsze będziesz najbliżej Chrystusa.

***

Wszystkim czytelnikom portalu Stacja7,

życzymy radosnych, ciepłych i pełnych nadziei płynącej z Chrystusowego Zmartwychwstania

Świąt Wielkiej Nocy.

Pełnych miłości spotkań rodzinnych

oraz spokoju, wiary i siły w pokonywaniu przeciwności.

W imieniu Redakcji Portalu Stacja7

Aneta Liberacka

Redaktor Naczelny


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Aneta Liberacka

Aneta Liberacka

Redaktor naczelny portalu Stacja7.pl, prezes Fundacji Medialnej 7. Z wykształcenia matematyk, doświadczenie zawodowe jako manager zdobywała w takich korporacjach jak Comarch czy HP, prowadząc projekty w Europie, Ameryce Środkowej i krajach arabskich. Mama czwórki dzieci, chętnie zabierająca głos w sprawach rodzinnych. Pochodzi z Koziebród - miejscowości, w której znajduje się przepiękne sanktuarium Maryjne.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Show comments
Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >