кредиты онлайн в Казахстане кредит на карту онлайн кредит наличными

Dzieci z serca i z brzucha

Rodzice adopcyjni nie są wyjątkowi. Nie zrobili niczego nadzwyczajnego. Oni tylko odnaleźli swoje dziecko, bo mieli wielkie pragnienie kochania.

Agnieszka Porzezińska
Agnieszka
Porzezińska
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Mam troje dzieci. Dwoje serca, jedno z brzucha. Każdemu codziennie staram się służyć czasem, troską i ofiarnością. Nie zwracam uwagi na sposób, w jaki dzieci pojawiły się w rodzinie. Uważam, że adopcja i poród to drogi równoległe. Gdy adopcja staje się plastrem na ranę po biologicznym potomstwie, zmniejsza szansę na przyjęcie adoptowanego dziecka całym sercem. Warto jest najpierw przeżyć żałobę po biologicznym dziecku, które na razie się nie pojawiło albo nigdy nie pojawi w rodzinie, a dopiero potem zastanawiać, do czego my małżonkowie zostaliśmy powołani. W naszej rodzinie cały czas jest taka sama otwartość na rodzicielstwo adopcyjne i biologiczne. Pod wieloma względami adopcja nawet bardziej mi się uśmiecha. Przynajmniej uniknęłabym bólów kręgosłupa i nadprogramowych kilogramów.

Dużo większy podziw należy się dziecku, które już raz zawiedzione w miłości, zdecydowało się zaufać po raz drugi. 

Nigdy nie miałam problemów z tym, żeby kochać moje dzieci. Nie zawsze czułam rozrzewnienie, czułości też musiałam się uczyć, przyznaję bez bicia, ale zdecydowałam się kochać dzieci od pierwszej chwili, gdy poczułam, że właśnie odnalazłam te moje albo te przeznaczone dla mnie. Rodziców adopcyjnych określa się jako wyjątkowych, wciska się im na głowy aureole i oczekuje heroicznych postaw. Jak w takich warunkach przyznać się do braku sił i zalęknionych myśli o przyszłość. Gdy rodzic biologiczny przyznaje, że ma dosyć swojego dziecka, nikt nie robi wokół tego wielkiego szumu. Gdy do tego samego przyznałby się rodzic adopcyjny, zostałby odsądzony od czci i wiary. Rodzice adopcyjni nie są wyjątkowi. Nie zrobili niczego nadzwyczajnego. Oni tylko odnaleźli swoje dziecko, bo mieli wielkie pragnienie kochania. Dużo większy podziw należy się dziecku, które już raz zawiedzione w miłości, zdecydowało się zaufać po raz drugi. Dlatego warto być cierpliwym i dać sobie i dziecku czas na rozkwit wzajemnych uczuć. 

Nigdy nie robiły na mnie wrażenia mrożące krew w żyłach historie o adoptowanych dzieciach i ich morderczych inklinacjach. Duże bardziej boli mnie, że mąż zostawia żonę i dzieci dla nowej miłostki, że rodzice nie potrafią wspierać dzieci i wypominają im swoje poświęcenie.

 

Uważam, że sakramentalne małżeństwo jest dużo trudniejszą decyzją od adopcji. Oto mam przysięgać dorosłemu i ukształtowanemu człowiekowi, który ma swoje przyzwyczajenia i „świry”, miłość do grobowej deski. Bez Boga nie do udźwignięcia. O ile łatwiej obiecać jest miłość niewinnej, kruchej istocie, której jedynym pragnieniem jest mama, tata i bycie kochanym.

Nigdy nie robiły na mnie wrażenia mrożące krew w żyłach historie o adoptowanych dzieciach i ich morderczych inklinacjach. Duże bardziej boli mnie, że mąż zostawia żonę i dzieci dla nowej miłostki, że rodzice nie potrafią wspierać dzieci i wypominają im swoje poświęcenie. Gdy mały człowiek czuje się kochany i często słyszy, że jego rodzice są szczęściarzami, bo mają takie cudowne dziecko, nie może na tę miłość nie odpowiedzieć.

Są dzieci z serca i z brzucha. Te z brzucha, niestety, nie zawsze są kochane, te z serca – tak i dlatego są takie wyjątkowe.


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Agnieszka Porzezińska

Agnieszka Porzezińska

Mama trzech córek, dziennikarka, scenarzystka, autorka książek, sprawna menadżerka. Kobieta - orkiestra. Walcząca z perfekcjonizmem realistka. Świetnie zorganizowana. Z mottem życiowym, że rodzina jest zawsze na pierwszym miejscu.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Show comments
Agnieszka Porzezińska
Agnieszka
Porzezińska
zobacz artykuly tego autora >

Papież Franciszek o adopcji

Rodzina nie powinna myśleć o sobie jako zamkniętym obszarze, wezwanym, by chronić się przed społeczeństwem. Niech nie trwa w oczekiwaniu, ale wychodzi poza swój obręb w solidarnym poszukiwaniu

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Adopcja jest jednym z bardzo wielkodusznych sposobów macierzyństwa i ojcostwa. Pragnę zatem zachęcić tych, którzy nie mogą mieć dzieci, do poszerzenia i otwarcia ich miłości małżeńskiej, aby przyjąć tych, którzy są pozbawieni odpowiedniego środowiska rodzinnego.

 

Nigdy nie pożałują swej hojności.

Adopcja jest pełnym miłości aktem obdarzania rodziną tych, którzy jej nie mają. Trzeba nalegać, aby prawodawstwo mogło ułatwiać procedury na rzecz adopcji, zwłaszcza w przypadku dzieci niechcianych, aby zapobiec aborcji lub porzuceniu. Ci, którzy podejmują wyzwanie adopcji i przyjmują osobę bezwarunkowo i bezinteresownie, stają się pośrednikami miłości Boga, który mówi: „A nawet, gdyby [matka] zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie” (Iz 49, 15).

 

„Decyzja o adopcji oraz podjęciu się opieki zastępczej wyraża szczególną płodność doświadczenia małżeńskiego, daleko wykraczającą poza przypadki, gdzie jest boleśnie naznaczona niepłodnością […].

W obliczu sytuacji, w których dąży się do posiadania dziecka za wszelką cenę, w imię prawa do spełnienia siebie, właściwie rozumiana adopcja i opieka zastępcza ukazują ważny aspekt rodzicielstwa i posiadania potomstwa, ponieważ pomagają uznać, że dzieci, czy to rodzone, czy adopcyjne lub powierzone w opiekę, są kimś innym od nas i trzeba je przyjąć, kochać, troszczyć się o nie, a nie tylko wydać je na świat. Decyzje w sprawie adopcji i opieki zastępczej zawsze powinny kierować się dobrem dziecka” . Z drugiej strony „poprzez stosowne interwencje legislacyjne i kontrolę państwa trzeba przeszkodzić handlowi dziećmi między krajami i kontynentami” .

 

Niech rodziny chrześcijańskie nie zapominają, że „wiara nie odsuwa nas od świata, ale wszczepia nas weń głębiej. […] Każdy z nas odgrywa bowiem szczególną rolę w przygotowaniu do tego, by nastało królestwo Boże w naszym świecie”.

Rodzina nie powinna myśleć o sobie jako zamkniętym obszarze, wezwanym, by chronić się przed społeczeństwem. Niech nie trwa w oczekiwaniu, ale wychodzi poza swój obręb w solidarnym poszukiwaniu. W ten sposób staje się miejscem integracji osoby w społeczeństwie i punktem łączącym sferę publiczną i prywatną. Małżonkowie muszą zyskać jasną i umotywowaną świadomość w odniesieniu do swoich obowiązków społecznych. Gdy tak się stanie, łączące ich uczucie nie zanika, ale napełnia się nowym światłem, jak to wyrażają  następujące słowa:

 

„Twoje ręce są moją pieszczotą

mymi codziennymi akordy

kocham cię, bo Twe ręce

działają na rzecz sprawiedliwości.

Jeśli cię kocham, to dlatego, że jesteś

moją miłością, wspólnikiem i moim wszystkim

a na ulicy ramię w ramię

jesteśmy znacznie więcej niż dwoje”

 

 

Z adhortacji Amoris Laetitia.

 

Pełen tekst adhortacji: https://stacja7.pl/wp-content/uploads/2016/04/AMORIS-LAETITIA.pdf

 


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Show comments
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >