Fot. Muzeum Dom Rodzinny Ojca Świętego Jana Pawła II w Wadowicach

“Miłość moich najbliższych dawała poczucie bezpieczeństwa i mocy”. 102. rocznica urodzin Karola Wojtyły

Wydarzenia, jakich Karol Wojtyła doświadczył w dzieciństwie, są praktyczną lekcją jak z trudnych sytuacji wyjść silniejszym. W 102. rocznicę urodzin Karola Wojtyły warto wrócić do tej niezwykłej lekcji miłości w rodzinie.

Reklama

Heroiczna decyzja Emilii i Karola Wojtyłów

Niewiele brakowało, a Karol Wojtyła by się nie urodził. Z zapisków wadowickiego historyka Michała Siwica­-Cielebona dowiadujemy się o trudnej decyzji, przed którą stanęli Emilia i Karol Wojtyłowie: “Jeśli niemowlę przeżyje – ona umrze. Aby więc ratować siebie, Emilia powinna dokonać aborcji”.

Mimo bardzo poważnego zagrożenia ciąży, życia matki i życia dziecka, Emilia nie zgodziła się na zalecaną przez lekarza aborcję i urodziła w 1920 roku syna, który później został papieżem. Oczywiście, była to decyzja nie tylko Emilii, tylko obojga małżonków. Wypływała z ich systemu wartości, także z głębokiej wiary, co także potwierdzali mieszkańcy Wadowic, którzy znali Wojtyłów. Nie ulega też wątpliwości, że była to decyzja heroiczna – mówi Milena Kindziuk, autorka książki „Emilia i Karol Wojtyłowie. Rodzice św. Jana Pawła II” w rozmowie ze Stacją7.

Kiedy zbierałam materiały do biografii Wojtyłów, dotarłam do relacji o tym, że Karol o uratowanie żony i życia poczętego dziecka poprosił żydowskiego lekarza, który przyjmował na terenie koszar, doktora Samuela Tauba. To on wyraził zgodę na poprowadzenie ciąży Wojtyłowej, chociaż potwierdził, że istnieje ryzyko powikłań przy porodzie, ze śmiercią Emilii włącznie. Nie proponował jednak aborcji. Zastrzegł jedynie, że podejmie się ryzyka na wyraźną prośbę obojga małżonków oraz na ich odpowiedzialność.

Reklama
Reklama

ZOBACZ: Dzięki jej odwadze na świat przyszedł Karol Wojtyła

Dlaczego otrzymał imię Karol?

Karol Wojtyła przyszedł na świat 18 maja 1920 r. Nieco ponad miesiąc później, 20 czerwca 1920 roku rodzice zanieśli synka do kościoła pw. Ofiarowania Najświętszej Maryi Panny, gdzie został ochrzczony, otrzymując imiona: Karol Józef. W Księdze Chrztów z 1920 roku zapisano w języku łacińskim: „Karol Józef Wojtyła, syn Karola i Emilii Kaczorowskiej, ur. 18 maja 1920 r.; ochrzczony 20 czerwca 1920 r. Rodzice chrzestni: Józef Kuczmierczyk i Maria Wiadrowska. Ochrzcił Franciszek Żak, kapelan wojskowy”.

Już jako papież, Jan Paweł II wielokrotnie odnosił się do tego dnia, wyjaśniając dlaczego rodzice nadali mu właśnie takie imię. „A czy wiecie, dlaczego na chrzcie otrzymałem imię Karol? Dlatego, że mój ojciec żywił ogromny podziw dla cesarza Karola I, którego był żołnierzem” – wyjaśniał.

Reklama
Reklama

„Tajemnicy owej uczyły mnie ręce matki”

Mały Karol, zwany przez najbliższych Lolkiem, od dzieciństwa doświadczał czułej opieki i miłości najbliższych. We wspomnieniach znajomych zachował się obraz Emilii Wojtyłowej, która z przekonaniem często mówiła: „Zobaczycie, mój Lolek będzie kiedyś wielkim człowiekiem”.

Emilia, zgodnie z prognozami lekarzy, nie podźwignęła się po porodzie. Czuła się coraz gorzej, a choroba postępowała. W maju 1929 r. Karol – junior miał przystąpić do I Komunii św. Stan zdrowia jego matki znacznie się pogorszył i zmarła 13 kwietnia 1929 r., po przyjęciu ostatnich sakramentów w obecności czuwającego przy łożu męża.

Matka zdążyła nauczyć go znaku krzyża i pierwszej modlitwy. „Tajemnicy owej uczyły mnie ręce matki, która – składając małe dziecięce dłonie do pacierza – pokazywała, jak kreśli się krzyż – znak Chrystusa, który jest Synem Boga żywego” – wspominał po latach Jan Paweł II.

Reklama

CZYTAJ: „Nazywaliśmy go czule Ekuś”. Edmund Wojtyła – lekarz, brat świętego

Edmund – niezawodny brat i przyjaciel

Niezawodnym przyjacielem dziecięcych lat Karola był jego starszy brat Edmund. Miał czternaście lat, gdy w 1920 roku urodził się jego młodszy brat, Karol. Cztery lata wcześniej tuż po urodzeniu zmarła jego siostra Olga. Edmund często samodzielnie opiekował się bratem, pomagał też matce w znoszeniu wózka z pierwszego piętra domu przy ulicy Kościelnej 7, gdzie wynajmowali mieszkanie.

Ze wspomnień Janiny Urbanówny dowiadujemy się, że po śmierci matki, Edmund Wojtyła czuł powinność opieki nad swoim młodszym bratem Karolem. Edmund kochał bardzo swego brata Karola, co jest zrozumiałe. Gdy jednak zmarła matka, poczuwał się do wzięcia jej roli na siebie. Na każdej wycieczce dużo opowiadał o Lolku. Chwalił jego zdolności. Cieszył się jego sukcesami w nauce początkowej. Miał tylko pretensje do ojca, że wymaga od Lolka świadectw z samymi piątkami. (…)

Jego poczucie odpowiedzialności za brata niezwykle dosadnie obrazuje historia, która dotyczyła wędrówki na tatrzański szczyt. W ostatnie jego wakacje, tj. w r. 1932 wędrowaliśmy po Tatrach. Celem wycieczki był Gerlach. Ponieważ spadł w nocy śnieg i skały były oblodzone, Edmund zawahał się i odradził dalszą wędrówkę mówiąc: „Nie mogę ryzykować życiem. Mam brata, którym muszę się opiekować. Jestem mu potrzebny”.

Życie, w które Edmund dopiero co wkraczał, przerwane zostaje nagle pod koniec 1932 roku. Po zaledwie półtora roku pracy zaraził się od młodej pacjentki szkarlatyną. Choroba zabrała go w ciągu kilku dni. Edmund umarł w niedzielny wieczór 4 grudnia 1932 roku. W wieku dwunastu lat Karol pozostał sam z ojcem, który starał się wychować syna na dobrego człowieka. W kształtowaniu charakteru Karola wspierały go trzy ważne miejsca: kościół, szkoła i teatr.

Wielka lekcja duchowa od ojca

Danuta Pukło, koleżanka małego Karola wspomina ich rodzinny dom po śmierci Emilii i Edmunda, mówiąc o relacji ojca do syna: Zabierał go codziennie na wczesną Mszę świętą. Żeby się nie spóźnić pomagał mu nawet sznurować buty. Gdy Karol miał narysować konia, pan Wojtyła najpierw zrobił mu wykład na temat anatomicznej budowy tego zwierzęcia (…). Ojciec Karola nie rozpaczał, kiedy został sam, nie użalał się nad sobą. Z żelazną konsekwencją wykonywał swoje ojcowskie, rodzicielskie obowiązki. Wychował synów swoją postawą uczciwego, mądrego, szlachetnego człowieka, ucząc miłości i stawiania sobie wysokich wymagań”.

Pan Karol po stracie 45-letniej żony Emilii właściwie zastępował synkowi matkę, był dla niego troskliwym opiekunem, wspaniałym wychowawcą, wiernym towarzyszem spacerów i wycieczek turystycznych. Doskonale się zgadzali i wzajemnie rozumieli – wspominał Eugeniusz Mróz, sąsiad i szkolny kolega małego Karola.

Jednak ojciec, przy pełnym poświęceniu i troskliwości, nie rozpieszczał syna, wymagał od niego porządku, wpajał poczucie obowiązkowości, systematycznej nauki. Sądzę, że ogromną rolę odegrał jego ojciec w ukształtowaniu prawego charakteru Lolka, jego wielkiej osobowości, mocnej postawy moralnej, w osiągnięciu wspaniałych wyników w nauce. Ten człowiek poświęcił synowi wszystkie swe siły, na pewno nie było łatwo samotnie wychować syna. Postawa tego skromnego, dzielnego ojca była wzorem szlachetności i obowiązkowości, wzorem również dla nas – kolegów jego syna”. 

ZOBACZ: „Widziałem, jak umiał od siebie wymagać”. Karol Wojtyła, ojciec świętego papieża

Gdy przyszły papież miał 12 lat, usłyszał od ojca pamiętne słowa: „Nie jesteś dobrym ministrantem! Nie modlisz się wystarczająco do Ducha Świętego. Musisz się do niego modlić”. Karol Wojtyła nauczył wówczas syna tej modlitwy. Papież wspominał po latach: „To była dla mnie wielka lekcja duchowa, trwalsza i mocniejsza niż wszystkie, jakie potem miałem dzięki wielu lekturom i studiom. To w jakimś sensie jemu zawdzięczam napisanie encykliki do Ducha Świętego”.

„Po synowsku całuję próg domu rodzinnego, wyrażając wdzięczność Opatrzności Bożej za dar życia przekazany mi przez moich Rodziców, za ciepło rodzinnego gniazda, za miłość moich najbliższych, która dawała poczucie bezpieczeństwa i mocy, nawet wtedy, gdy przychodziło zetknąć się z doświadczeniem śmierci i trudami codziennego życia w niespokojnych czasach” – mówił Jan Paweł II w Wadowicach 16 czerwca 1999 roku.

domjp2.pl,KAI,Wikipedia,zś/Stacja7

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę