Fot. YouTube/Muzeum Dom Rodzinny Jana Pawła II w Wadowicach

„Nazywaliśmy go czule Ekuś”. Edmund Wojtyła – lekarz, brat świętego

Kochał sport, uwielbiał górskie wędrówki. Po śmierci matki Emilii pomagał ojcu w wychowaniu młodszego brata Karola. Pracował jako lekarz w szpitalu w Bielsku-Białej. Doktor Ekuś - tak nazywali go bliscy - zmarł tragicznie 4 grudnia 1932 r. wskutek zarażenia się od młodej pacjentki szkarlatyną.

Reklama

Edmund Antoni Wojtyła urodził się w Krakowie 27 sierpnia 1906 roku jako pierwszy syn Karola i Emilii Wojtyłów. Przez pierwsze lata mieszkał w tym mieście i tam ukończył pierwszą klasę szkoły powszechnej. Sporą część swojego życia spędził w Wadowicach, gdzie rodzina Wojtyłów mieszkała z przerwami od 1913 roku.

Sportowy bakcyl Edmunda

Sportowego bakcyla Edmund złapał od swojego ojca. „Edmund uprawiał sporty, głównie tenis, grywał w szachy i brydża” – wspominała po latach sąsiadka Wojtyłów. Był bramkarzem w drużynie klubu sportowego „Skawa I”, w której rozgrywał towarzyskie mecze z okolicznymi zespołami, m. in. z pobliskiego Zatora. Miejscem rozgrywek w sobotnie popołudnia były szerokie błonia położone nad Skawą, a gimnazjalne czapki służyły do wyznaczania bramek. Na rozgrywki zdarzało mu się zabierać kilkuletniego Karola – zachowało się zdjęcie, na którym Edmund z młodszym bratem u stóp, pozuje do grupowego zdjęcia drużyny.

Fot. YouTube/Muzeum Dom Rodzinny Jana Pawła II w Wadowicach

Nie mogę ryzykować życiem. Mam brata, którym muszę się opiekować”

Edmund miał czternaście lat, gdy w 1920 roku urodził się jego młodszy brat, Karol. Cztery lata wcześniej tuż po urodzeniu zmarła jego siostra Olga. Edmund często samodzielnie opiekował się bratem, pomagał też matce w znoszeniu wózka z pierwszego piętra domu przy ulicy Kościelnej 7, gdzie wynajmowali mieszkanie.

Reklama
Reklama

Ze wspomnień Janiny Urbanówny dowiadujemy się, że po śmierci matki, Edmund Wojtyła czuł powinność opieki nad swoim młodszym bratem Karolem. Edmund kochał bardzo swego brata Karola, co jest zrozumiałe. Gdy jednak zmarła matka, poczuwał się do wzięcia jej roli na siebie. Na każdej wycieczce dużo opowiadał o Lolku. Chwalił jego zdolności. Cieszył się jego sukcesami w nauce początkowej. Miał tylko pretensje do ojca, że wymaga od Lolka świadectw z samymi piątkami. (…)

Jego poczucie odpowiedzialności za brata niezwykle dosadnie obrazuje historia, która dotyczyła wędrówki na tatrzański szczyt. W ostatnie jego wakacje, tj. w r. 1932 wędrowaliśmy po Tatrach. Celem wycieczki był Gerlach. Ponieważ spadł w nocy śnieg i skały były oblodzone, Edmund zawahał się i odradził dalszą wędrówkę mówiąc: „Nie mogę ryzykować życiem. Mam brata, którym muszę się opiekować. Jestem mu potrzebny”.

Fot. jp2online.pl

Doktor Ekuś

Janina Urbanówna, koleżanka z lat szkolnych, tak wspomina Edmunda: „kolega mój Edmund Wojtyła był człowiekiem o wybitnie prawym charakterze. Wspaniały kolega. Bardzo zdolny wszechstronnie. Nazywaliśmy go czule „Ekuś”. Był szanowany i bardzo lubiany przez kolegów. Uczynny. Można było liczyć na jego pomoc w każdej sytuacji. (…)„.

W 1924 roku Edmund z wynikiem celującym zdał maturę i wyjechał do Krakowa. Już w liceum wykazywał zdolności do przedmiotów ścisłych. Postrzegany był także jako społecznik, chętnie poświęcający się dla innych. Wybór medycyny zdawał się więc naturalny.

Koledzy ze studiów zapamiętali wybitną inteligencję i skupienie Edmunda. Zachowało się wspomnienie kolegi z roku, które dobrze pokazuje zdolności młodego Wojtyły. Egzaminy na medycynie odbywały się publicznie w wypełnionej przez studentów sali. Z chirurgii egzaminował kierownik katedry, wybitny lekarz Maksymilian Rutkowski, znany ze swej surowości w podejściu do studentów. Tymczasem Edmund udzielił tak dokładnych, wręcz bezbłędnych odpowiedzi na stawiane pytania, że zasłużył ze strony egzaminującego nie tylko na najwyższa notę, ale – ku zaskoczeniu wszystkich obecnych – publiczne pochwały. W maju 1930 roku Edmund był jednym z pierwszych studentów swojego roku, którzy zdali końcowe egzaminy i otrzymali dyplom wraz z tytułem „Doktora wszechnauk lekarskich”.

Po krótkiej praktyce w Krakowie oraz w Wadowicach Edmund otrzymał pracę w miejskim szpitalu w Bielsku. Posada sekundariusza, na jaką został mianowany, odpowiadała dzisiejszemu stanowisku asystenta. Atutem Edmunda, poza celującym dyplomem lekarskim, była również biegłość w języku niemieckim. Ponad połowę mieszkańców Bielska stanowiła ludność niemieckojęzyczna, także w szpitalu pracowali z Wojtyłą lekarze z Niemiec. Choć był bardzo młody, zyskał poważanie starszych kolegów i cieszył się sympatią tak pacjentów, jak i przełożonych.

Reklama
Reklama
Fot. YouTube/Muzeum Dom Rodzinny Jana Pawła II w Wadowicach

Nagła, tragiczna śmierć młodego lekarza

Życie, w które Edmund dopiero co wkraczał, przerwane zostaje nagle pod koniec 1932 roku. Po zaledwie półtora roku pracy zaraził się od młodej pacjentki szkarlatyną. Choroba zabrała go w ciągu kilku dni. Edmund umarł w niedzielny wieczór 4 grudnia 1932 roku. Nagła, tragiczna śmierć młodego lekarza odbiła się głośnym echem w prasie.

W „Ilustrowanym Kurierze Codziennym” z grudnia 1932 roku można było przeczytać o jego śmierci: „Nie przebrzmiały jeszcze echa tragicznej śmierci dra Sochy, sekundariusza szpitala krajowego w Cieszynie, który umarł nabawiwszy się zakażenia krwi przy operacji. I oto znowu zmarł młody lekarz, jako ofiara swego zawodu ś.p. dr Edmund Wojtyła, sekundariusz szpitala miejskiego w Bielsku po 4-dniowej chorobie na ciężką płonicę. Przed 10 dniami spędził noc przy ciężko chorej na płonicę, którą chciał wyrwać ze szponów śmierci – lecz bezskutecznie; stąd wyniósł zabójczy zarazek i równocześnie fatalny dla siebie wyrok śmierci. Ś.p. dr Wojtyła urodził się w Krakowie; był znakomitym lekarzem i wartościowym człowiekiem i pozostawił po sobie szczery żal tych, którzy znali niepospolite zalety jego umysłu i serca.

Zgromadzeni na jego pogrzebie nie mieli wątpliwości, że Edmund – jak napisali w nekrologu koledzy lekarze –„złożył swe młode życie w ofierze cierpiącej ludzkości”. 

Reklama
Fot. YouTube/Muzeum Dom Rodzinny Jana Pawła II w Wadowicach

„Śmierć brata wyryła się w mojej pamięci jeszcze głębiej niż śmierć matki”

Wiele lat później jego niespodziewaną śmierć tak wspominał Jan Paweł II: „Mój brat Edmund zmarł u progu samodzielności zawodowej, zaraziwszy się jako młody lekarz ostrym przypadkiem szkarlatyny, co wówczas (1932 rok), przy nieznajomości antybiotyków, było zakażeniem śmiertelnym. Są to wydarzenia, które głęboko wyryły się w mojej pamięci – śmierć brata chyba nawet głębiej niż matki, zarówno ze względu na szczególne okoliczności, rzec można tragiczne, jak też i z uwagi na moją wówczas już większa dojrzałość. Liczyłem w chwili jego śmierci dwanaście lat”.

W liście do biskupa Tadeusza Rakoczego w 2003 roku napisanego z okazji nadania szpitalowi w Bielsku–Białej imienia Edmunda Wojtyły, Jan Paweł II napisał tak: „Nie było dane Edmundowi długo pracować w tym szpitalu. Wiem jednak, że głęboko był z nim związany, a swoją pracę wśród chorych traktował bardzo poważnie. Miałem takie odczucie, gdy odwiedzałem go w tym szpitalu i gdy o tym rozmawialiśmy. W duchu lekarskiej powinności towarzyszył cierpiącym także wtedy, gdy ówczesny stan medycyny nie dawał już możliwości skutecznej pomocy. A potem on sam doświadczył śmiertelnej choroby. Jego przedwczesne odejście zapisało się głęboko w moim sercu, ale nie tylko w moim, skoro pamięć o jego samarytańskiej postawie zachowała się aż dotąd. Po siedemdziesięciu latach od jego śmierci wciąż wspominam go z braterską miłością i polecam jego duszę miłosiernemu Bogu”.

domjp2.pl, jp2online.pl, zś/Stacja7

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę