Nasze projekty
Reklama
Fot. Screen Facebook/Gietrzwałd - Sanktuarium Matki Bożej Gietrzwałdzkiej

Niezwykłe uzdrowienie chłopca za wstawiennictwem Matki Bożej Gietrzwałdzkiej. „Michał jest już zdrowy”

Michał miał 12 lat, kiedy trafił do szpitala z wysoką gorączką, silnym bólem i rozwijającą się infekcją. Stan chłopca stawał się coraz poważniejszy, a lekarze przez długi czas nie potrafili znaleźć skutecznego rozwiązania.

Historia została opisana przez Józefa Litwina, ojca Michała, w obszernym świadectwie przekazanym z myślą o sanktuarium Matki Bożej Gietrzwałdzkiej. Rodzina od lat mieszka w Norwegii. Wszystko zaczęło się jednak kilka miesięcy wcześniej, podczas wakacyjnej pielgrzymki do Polski.

Najpierw była rodzinna pielgrzymka do Gietrzwałdu

Latem 2016 roku rodzice wraz z dwoma synami – 12-letnim wówczas Michałem i 10-letnim Wiktorem – wybrali się do Gietrzwałdu. Do pielgrzymki zachęcił ich zaprzyjaźniony franciszkanin. Rodzice modlili się w sanktuarium przede wszystkim za rodzinę, dzieci i małżeństwo, prosząc o wiarę, mądrość i dobre wybory na życie z dala od Polski.

Przed odjazdem otrzymali w sanktuarium niewielkie płócienko oraz obrazek z Litanią do Matki Bożej Gietrzwałdzkiej. Jak wspomina ojciec, podczas modlitwy towarzyszyły mu szczególny spokój i przekonanie, że ich rodzina została powierzona opiece Maryi. Nie przypuszczał wówczas, jak ważne stanie się dla nich to wspomnienie zaledwie kilka miesięcy później.

Reklama

ZOBACZ>>> Jedyne w Polsce miejsce objawień maryjnych uznane przez Kościół. Wszystko o Gietrzwałdzie

Gorączka, ból i kolejne pobyty w szpitalu

Problemy zdrowotne Michała zaczęły się w listopadzie 2016 roku. Chłopiec skarżył się na ból w dolnej części pleców po prawej stronie. Pojawił się obrzęk, następnie nawracająca gorączka i osłabienie. Początkowo lekarze podejrzewali uraz, jednak stan dziecka nie poprawiał się.

W Boże Narodzenie rodzice ponownie znaleźli się z Michałem w szpitalu. Według świadectwa jego ojca parametr CRP, będący jednym ze wskaźników procesu zapalnego, wynosił wtedy 100, a w kolejnych dniach szybko rósł. 27 grudnia chłopiec miał 42 stopnie gorączki. Tomografia wykazała obecność dużej ilości płynu w płucach, dlatego lekarze zdecydowali o zabiegu chirurgicznym i pobraniu materiału do badań. Rodzina w tym czasie zamówiła również Mszę św. w Gietrzwałdzie w intencji uzdrowienia syna.

Reklama

Jak opisuje ojciec, płyn znajdował się nie tylko w widocznym obrzęku, ale rozprzestrzenił się głębiej, m.in. w okolice za nerkami i wątrobą. Michał był bardzo osłabiony, otrzymywał silne leki przeciwbólowe i praktycznie nie był w stanie samodzielnie się poruszać.

Przez cały pobyt w szpitalu rodzice modlili się Litanią do Matki Bożej Gietrzwałdzkiej i przykładali otrzymane w sanktuarium płócienko do miejsca choroby. Chłopca odwiedzali również kapłani posługujący Polakom i miejscowym katolikom w Norwegii. Jeden z nich przyniósł Komunię Świętą, a inny odprawił w intencji Michała prywatną Mszę św.

SPRAWDŹ>>> Litania do Matki Bożej Gietrzwałdzkiej

Reklama

„Michał jest już zdrowy”

Moment, który ojciec uważa za przełomowy, nastąpił kilka dni później. Lekarze poinformowali go, że nie są już w stanie zrobić niczego więcej i zamierzają usunąć dren, a następnie obserwować rozwój sytuacji. Załamany wrócił wtedy do śpiącego syna, położył na jego ranie płócienko z Gietrzwałdu i ponownie zaczął odmawiać litanię.

W swoim świadectwie opisuje, że właśnie pod koniec tej modlitwy bardzo wyraźnie usłyszał wewnętrznie kobiecy głos wypowiadający słowa: „Michał jest już zdrowy”. Początkowo sam nie potrafił pogodzić tego doświadczenia z tym, co widział: stan jego syna nie wskazywał na jakąkolwiek poprawę. Nie powiedział nawet o tym żonie.

Kilka godzin później Michała zabrano na zabieg usunięcia drenu. Ojciec relacjonuje, że przed zabiegiem chłopiec nie mógł się poruszyć z bólu i trzeba było przenosić go na stół operacyjny. Po trwającym niewiele ponad 20 minut zabiegu sytuacja zaczęła wyglądać zupełnie inaczej. Według świadectwa prowadząca lekarka sama zwróciła uwagę rodzicom, że po wybudzeniu Michał usiadł, wstał i przeszedł kilka kroków bez widocznych oznak bólu.

Jeszcze tego samego dnia chłopiec odmówił przyjęcia leków przeciwbólowych, ponieważ – jak powiedział – nic go nie bolało. Chwilę później poszedł z młodszym bratem grać w stojące na szpitalnym korytarzu piłkarzyki. Ojciec podkreśla, że zaledwie kilka godzin wcześniej syn nie był w stanie podnieść nogi ani obrócić się na łóżku.

Dalsza część artykułu poniżej.

Uzdrowienie za wstawiennictwem Matki Bożej Gietrzwałdzkiej

Według relacji rodziny stan chłopca poprawił się na tyle, że 7 i 8 stycznia lekarze pozwolili rodzinie zabierać go na dzień do domu. 9 stycznia Michał został wypisany ze szpitala.

Rodzina odczytała to jako uzdrowienie za wstawiennictwem Matki Bożej Gietrzwałdzkiej. Intencję zamówionej wcześniej w sanktuarium Mszy św. zmieniono z błagalnej na dziękczynną. Do Gietrzwałdu udało im się ponownie przyjechać całą rodziną w 2023 roku, a rok później ojciec przekazał w sanktuarium swoje świadectwo i płytę zawierającą badanie tomograficzne Michała.

Historia ma także późniejszy epilog. 22 sierpnia 2024 roku dorosły już Michał uczestniczył jako pasażer w poważnym wypadku samochodowym. Według relacji ojca furgon, którym jechał do pracy, zderzył się z ciężarówką przewożącą gorący asfalt. Samochód został poważnie zniszczony, natomiast Michał wyszedł z niego bez obrażeń. Dla jego ojca również to wydarzenie było kolejnym powodem do dziękczynienia Matce Bożej Gietrzwałdzkiej.

Świadectwo Józefa Litwina jest osobistą relacją rodziny i tak należy je traktować. Nie oznacza ono samo w sobie formalnego uznania uzdrowienia za cud przez Kościół.

Źródła: Archidiecezja Warmińska, Facebook.Gietrzwałd – Sanktuarium Matki Bożej Gietrzwałdzkiej – Kanonicy Regularni

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
WIARA I MODLITWA
Zatrudnij nas