Fot. Muzeum Dom Rodzinny Jana Pawła II w Wadowicach/YouTube

„Widziałem, jak umiał od siebie wymagać”. Karol Wojtyła, ojciec świętego papieża

"Patrzyłem z bliska na jego życie, widziałem, jak umiał od siebie wymagać, jak klękał do modlitwy. To było najważniejsze w tych latach, które tak wiele znaczą w okresie dojrzewania młodego człowieka" - mówił Jan Paweł II wspominając swojego ojca. Jaki był Karol Wojtyła, ojciec papieża?

Reklama

Zasłużony wojskowy

Karol Wojtyła urodził się 18 lipca 1879 w Lipniku. Był synem Macieja Wojtyły i jego pierwszej żony Anny Marianny Przeczek. 10 lutego 1906 ożenił się z Emilią Kaczorowską. Ślub odbył się w Krakowie, w ówczesnym kościele garnizonowym świętych Apostołów Piotra i Pawła. Mieli troje dzieci: Edmunda, Olgę Marię i Karola Józefa.

Karol Wojtyła był z zawodu krawcem, w roku 1900 został powołany do C. K. Armii. Łącznie w służbie wojskowej spędził 27 lat. Był podoficerem, w czasie I wojny światowej przeniesiony do Hranic na Morawach. W sierpniu 1915 został mianowany urzędnikiem ewidencji wojskowej i jako żołnierz nadkompletowy 56 pułku piechoty pracował w powiatowej komendzie uzupełnień Wadowice. Został odznaczony Krzyżem Żelaznym Zasługi z koroną. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości został przyjęty do Wojska Polskiego i był oficerem 12 pułku piechoty z Wadowic. W 1928 roku został przeniesiony w stan spoczynku.

Po przejściu na emeryturę zajmował się chorującą żoną oraz opieką nad synami. Po śmierci Emilii w 1929 roku nie ożenił się ponownie, ale sam zajmował się domem. Trzy lata później zmarł jego starszy syn Edmund – lekarz w bielskim szpitalu. W 1938 przeniósł się z Wadowic do Krakowa wraz z dorastającym synem Karolem. Zamieszkali w domu należącym do krewnych Kaczorowskich, znajdującym się przy ul. Tynieckiej. W tym domu Karol Wojtyła zmarł 18 lutego 1941 roku, w wieku 63 lat. Został pochowany na Cmentarzu Rakowickim, w grobowcu rodziny Kaczorowskich. 7 maja 2020 roku rozpoczął się proces beatyfikacyjny Karola Wojtyły seniora. Od tego czasu przysługuje mu w Kościele katolickim tytuł Sługi Bożego.

Reklama
Reklama

„Nie rozpaczał, kiedy został sam”

Danuta Pukło, koleżanka małego Karola wspomina ich rodzinny dom po śmierci Emilii i Edmunda, mówiąc o relacji ojca do syna„Zabierał go codziennie na wczesną Mszę świętą. Żeby się nie spóźnić pomagał mu nawet sznurować buty. Gdy Karol miał narysować konia, pan Wojtyła najpierw zrobił mu wykład na temat anatomicznej budowy tego zwierzęcia (…). Ojciec Karola nie rozpaczał, kiedy został sam, nie użalał się nad sobą. Z żelazną konsekwencją wykonywał swoje ojcowskie, rodzicielskie obowiązki. Wychował synów swoją postawą uczciwego, mądrego, szlachetnego człowieka, ucząc miłości i stawiania sobie wysokich wymagań”.

„Ten człowiek poświęcił synowi wszystkie swe siły”

Podobne wrażenia miał Eugeniusz Mróz, sąsiad i szkolny kolega małego Karola: „Pan Wojtyła był siwawy, krótko ostrzyżony, niskiego wzrostu. Chodził w cwikierach, czyli okularach bez oprawek. Zawód oficera przeniósł w życie rodzinne – wyczuwało się pewien rygor. Uważał, że trzeba dzień spędzić zbożnie i racjonalnie. Każda minuta była wyliczona i odpowiednio wykorzystana. Czas w ciągu dnia podzielił na modlitwę, posiłek, naukę, spacery. Ojciec i syn byli nierozłącznymi przyjaciółmi.

Pan Karol po stracie 45-letniej żony Emilii właściwie zastępował synkowi matkę, był dla niego troskliwym opiekunem, wspaniałym wychowawcą, wiernym towarzyszem spacerów i wycieczek turystycznych. Doskonale się zgadzali i wzajemnie rozumieli. Jednak ojciec, przy pełnym poświęceniu i troskliwości, nie rozpieszczał syna, wymagał od niego porządku, wpajał poczucie obowiązkowości, systematycznej nauki. Sądzę, że ogromną rolę odegrał jego ojciec w ukształtowaniu prawego charakteru Lolka, jego wielkiej osobowości, mocnej postawy moralnej, w osiągnięciu wspaniałych wyników w nauce. Ten człowiek poświęcił synowi wszystkie swe siły, na pewno nie było łatwo samotnie wychować syna. Postawa tego skromnego, dzielnego ojca była wzorem szlachetności i obowiązkowości, wzorem również dla nas – kolegów jego syna.

Przeczytaj również

„Widziałem, jak umiał od siebie wymagać”

Jan Paweł II w rozmowie z André Frossardem tak wspominał swojego ojca: „Moje lata chłopięce i młodzieńcze łączą się przede wszystkim z postacią ojca, którego życie duchowe po stracie żony i starszego syna niezwykle się pogłębiało. Patrzyłem z bliska na jego życie, widziałem, jak umiał od siebie wymagać, jak klękał do modlitwy. To było najważniejsze w tych latach, które tak wiele znaczą w okresie dojrzewania młodego człowieka. Ojciec, który umiał sam od siebie wymagać, w pewnym sensie nie musiał już wymagać od syna. Patrząc na niego, nauczyłem się, że trzeba samemu sobie stawiać wymagania i przykładać się do spełniania własnych obowiązków. Ten mój ojciec, którego uważam za niezwykłego człowieka, zmarł – prawie że nagle – podczas drugiej wojny światowej i okupacji, zanim ukończyłem dwudziesty pierwszy rok życia”.

Reklama
Reklama

domjp2.pl,Wikipedia,zś/Stacja7

Reklama
Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę