Thomas Vander Woude ratował jednego ze swoich siedmiu synów, jednak sam poniósł przy tym śmierć. Teraz rusza jego proces beatyfikacyjny.

O procesie beatyfikacyjnym Toma Vandera Woude’a informuje portal EWTN. Mężczyzna uratował swojego syna Josepha, gdy ten wpadł do studzienki z szambem. Sam jednak przy tym poniósł śmierć.
Jak donosi EWTN News, diecezja w Arlington w Wirginii rozpoczyna proces beatyfikacyjny. Wspiera ją grupa wiernych, którzy zawiązali „Gildię Toma Vandera Woude’a”. „Jego ostatni akt ofiarnej miłości był powszechnie uważany za ukoronowanie chrześcijańskiego życia naznaczonego wiarą, miłością bliźniego, pokorą, hartem ducha i hojną służbą innym” – czytamy w edykcie biskupa Arlington, Michaela Burbidge’a. Hierarcha gromadzi również pisma Vandera Woude’a i dokumenty dotyczące jego osoby prosząc wiernych o wszelkie informacje, które mogą mieć wpływ na proces beatyfikacyjny.
W życiu i śmierci Thomasa Vandera Woude’a dostrzegamy szczerą odpowiedź na chrześcijańskie powołanie do świętości – powiedział biskup, cytowany przez EWTN. Okoliczności śmierci Thomasa Vandera Woude’a były heroiczne, ten mąż i ojciec pokazał, że świętości należy szukać przede wszystkim poprzez osobistą wierność w życiu codziennym oraz poprzez konsekwentne i szczere «tak» Bogu w okolicznościach związanych z powołaniem i obowiązkami – dodaje.
ZOBACZ>>> „Pozwól się poprowadzić Bożemu Słowu”. Urszula ze Świdnicy została dziewicą konsekrowaną
Tom Vander Woude inspiracją
Kilka dni temu w podcaście bp Burbidge opisał Toma jako świętego, wiernego, bezinteresownego, ofiarnego człowieka, który jest inspiracją. To właśnie czynią święci. Pokazują nam, że my, zwykli i ułomni, możemy wieść heroiczne i święte życie, też dzięki codziennej wierności jako mąż, ojciec, obywatel, człowiek Boży – powiedział Burbidge.
Przeczytaj również
Chris Vander Woude, syn Toma, wyraził wdzięczność diecezji i biskupowi Burbidge’owi za podjęte starania. Nie ma dnia, żebym nie tęsknił za tatą, ale pocieszające jest to, że jego historia wciąż inspiruje tak wielu, zwłaszcza rodziców. Nadal modlimy się, aby w tym procesie wypełniła się wola Boża – powiedział portalowi EWTN.
Mężczyzna bez wahania oddał życie, ratując swojego syna
8 września 2008 roku Tom przygotowywał rodzinny basen do zimy, kiedy zdał sobie sprawę, że jego syn Joseph zaginął. Chłopak, który miał zespół Downa, wpadł przez uszkodzoną pokrywę do szamba o głębokości około 1,8-2 metrów, wypełnionego toksycznymi gazami i ściekami.
Tom bez wahania wskoczył do zbiornika, aby uratować syna. Kiedy próbował wydostać Josiego w bezpieczne miejsce, trujące gazy zaczęły go obezwładniać. Chociaż Tom stracił przytomność i ostatecznie życie, do przybycia ratowników nie przestawał podtrzymywać syna nad powierzchnią ścieków.
Piotr Kowalczuk, Vatican News, arlingtondiocese.org











