Fot. Canva
Spójność, autentyzm, radykalne świętowanie niedzieli. Czyli co robić, aby dzieci nie straciły wiary
Nie tylko mówić o Bogu, ale w codziennym życiu kierować się wiarą. Być spójnym i nieustannie pracować nad własnym sumieniem. Czy to wystarczy? Jak wskazują badania szczególnie młodzież pomiędzy 14 a 16 rokiem życia odchodzi z kościoła.
Spadek praktyk religijnych
14 lat – to przeciętny wiek w którym młodzi ludzie przestają chodzić do Kościoła – wskazują badania CBOS „Dlaczego Polacy odchodzą z Kościoła?”. Wynika z nich, że aż 78 procent badanych niepraktykujących uczniów wcześniej chodziło do kościoła. Ponad połowa badanych przez CBOS w 2022 roku młodych ludzi przestała praktykować między 14 a 16 rokiem życia. Najczęściej tłumaczyli to mówiąc o „upolitycznieniu kościoła, materializmie, hipokryzji oraz skandalach pedofilskich”. Jak czytamy w badaniu „Dlaczego Polacy odchodzą z Kościoła”: wśród powodów niepraktykowania przeważają uogólnione nastawienia i oceny, a nie konkretne zarzuty.
Natomiast badania z 2024 roku „Religijność Polaków w ostatnich dziesięcioleciach” przeprowadzone przez Centrum Badań Opinii Publicznej wskazują, że „spadek religijności, szczególnie praktykowania, najszybciej przebiega wśród 18-24 latków”.
ZOBACZ TAKŻE >>> 3 modlitwy za dzieci
Faryzeizm rodziców
– Wiek nastoletni to czas, kiedy młody człowiek zaczyna szukać swojej ścieżki, czyli zaczyna bardziej słuchać swojego rozumu – wyjaśnia psycholog, terapeuta i superwizor Terapii Integracji Personalnej ADI/TIP, Helena Teixeira Respondek. – A rozum kształtował mu się do okresu dojrzewania. To znaczy, że w czasie dojrzewania rodzice nie mają kontroli nad sumieniem dziecka…. Generalnie rodzice nigdy nie mają kontroli nad sumieniem dziecka – mają jednak jakiś rodzaj wpływu jak to sumienie jest kształtowane – dodaje. Podkreśla, że „nie da się zaaranżować tego, jak dziecko będzie myślało. To jest wiek, że absolutnie werbalne przekazywanie wiary nie działa. Dla młodego człowieka będzie to odebrane jako pouczanie”.
Jak podkreśla Helena Teixeira Respondek „w wieku nastoletnim to, na co dziecko najbardziej zwraca uwagę – to na spójność rodziców. Na tak zwaną ich koherencję”. – Przykładowo jeżeli rodzice mówią: musisz chodzić do Kościoła, Pan Bóg na pewno Ci pomoże, musisz się modlić… A potem sami swoim zachowaniem wskazują na coś zupełnie innego. Chodzą do kościoła, ale wiara nie ma przełożenia na ich codzienne życie – to dziecku będzie spadała motywacja, by iść tą samą ścieżką. Będzie takie zachowania uważało za puste”.
Przeczytaj również
– Życie wiarą musi mieć przełożenie na autentyczną zmianę życia i więcej postaw miłości w normalnym życiu relacyjnym i rodzinnym. Także w życiu społecznym oraz w traktowaniu samego siebie – dodaje psycholog. – Inaczej są to puste słowa, puste formułki i faryzeizm. I to właśnie najczęstszym oskarżeniem, które młody człowiek może mieć dla rodziców katolików w wieku nastoletnim – jest oskarżenie o faryzeizm. Młody człowiek jest na to szczególnie wyczulony. Patrzy na nas dorosłych i będzie wychwytywał wszystkie niespójności.
Helena Teixeira Respondek zaznacza, że „nastolatek w domu mobilizuje nas do pracy nas sobą i swoją wiarą. Nad jej autentycznością i praktykowaniem w życiu codziennym”.
Co zrobić, by dziecko nie straciło wiary?
– Pytanie „co zrobić, by moje dziecko nie odrzuciło wiary” – nie powinno być dla rodziców celem samym w sobie – uważa Katarzyna Owsianka, mama piątki dzieci, koordynatorka i liderka lokalnej wspólnoty „Baranki” pod Krakowem. – Celem każdego rodzica, który jest katolikiem powinno być szukanie Boga we własny życiu. To przede wszystkim własna katecheza. Chociażby szukanie mądrych książek np. świętych autorów, gdzie jest mnóstwo wskazówek jak żyć. Kiedy dorosły podjedzie do swojej wiary i swojego zbawienia na poważnie i będzie się autentycznie modlił – to nie powinien bardzo martwić się o dziecko.
ZOBACZ TAKŻE >>> Wychowanie bez kar i nagród? O. Łusiak: system „kija i marchewki” niszczy zaufanie
Katarzyna Owsianka potwierdza, że bardzo ważny jest autentyzm. – Nie można dawać sprzecznych komunikatów. Na przykład: mówić, że Bóg jest najważniejszy a potem ciągle łamać przykazania, wypychać dziecko na katechezę albo do kościoła a samemu nie iść. Po drugie – nie mówić jakoś dużo o Bogu… Chodzi o to, żeby dzieci bardziej widziały po rodzicach i w ich decyzjach szukania Boga niż słuchały suchych wykładów i pouczeń. Po trzecie – myślę, że kluczowe – jest też posiadanie ogólnie dobrej relacji z dzieckiem. Tak żeby nie miało mocnego odrzucenia rodzica w okresie dorastania, bo wtedy może zostać odrzucony Bóg – jako konsekwencja odrzucenia tego, co związane z rodzicem… jakby rykoszetem – dodaje wielodzietna mama.
Ile rodzin i relacji tyle różnych sytuacji
– Ciężko znaleźć przyczynę, która byłaby wspólna dla wszystkich odejść nastolatków z kościoła – mówi ks. Piotr Nadolski, dyrektor Wydziału Duszpasterstwa Młodzieży Archidiecezji Gdańskiej. – Kilka razy zdarzyło mi się słyszeć historię o tak zwanym zbytnim zaangażowaniu… Rodzice byli tak mocno zaangażowani we wspólnotę kościoła i poświęcali jej tak dużo czasu, że zapomnieli zadbać o czas bycia ze swoimi dziećmi w takiej codziennej zwyczajności – opowiada.
Ks. Nadolski zwraca uwagę, że „wakacje w takich rodzinach zawsze były związane z posługą, z rekolekcjami; a dzieci tęskniły i pragnęły spokojnego czasu z rodzicami. Wtedy w głowach nastolatków pojawia się myśl, że to kościół jakby odebrał im relacje z rodzicami”.
Co więc robić? – Tam, gdzie jest miłość i troska tam też są wymagania. Ważna jest mądra obecność dorosłych, nie przytłaczająca religijnie, ale też nie letnia. Warto modlić się o dobrą równowagę – dodaje ks. Piotr Nadolski. – Lubimy proste schematy i ramy – są one bezpieczne i pozwalają spokojniej przejść przez życie. Jednak w takich sytuacjach schematy są trudne… W sumieniu i wrażliwości rodzica jest odpowiedź. Ważne jest towarzyszenie młodemu człowiekowi kiedy pojawia się pierwszy bunt, wątpliwości czy negacja. Bycie obok, odpowiadanie na pytania i pokazanie, że jest się dostępnym w trudnych chwilach.
ZOBACZ TAKŻE >>> „Mogłem się bardziej postarać”. Ostatnia scena z „Dojrzewania” która nami wstrząsa
Z konkretnych działań, które mogą wesprzeć trudny czas wątpliwości Katarzyna Owsianka wylicza m.in. wspólną modlitwę rodzinną, celebrowanie posiłków wspólnych jako przestrzeni też do rozmów na duchowe tematy, sobotnie czytanie Ewangelii jako przygotowanie do niedzieli. A także radykalne świętowanie niedzieli – bez pracy. Świętowanie imienin – zwrócenie uwagi na przyjaźń ze świętym patronem. A także modlitwa rodziców za dzieci i modlitwa dzieci za rodziców, uczenie zawierzania swojego życia prowadzeniu Świętemu Józefowi i Matce Bożej.










