Nasze projekty
Reklama
fot. WarszawskiKoks, youtube (print screen)

Bartłomiej Kubkowski przepłynął Bałtyk. Mówi, jak pomogła mu modlitwa: „Czułem Bożą obecność”

Bartłomiej Kubkowski przeszedł do historii, przepływając wpław Bałtyk. W rozmowie na kanale "Warszawski Koks" opowiedział, jak podczas tego wyzwania pomagały mu wiara i modlitwa. "Na tym Bałtyku bardzo zbliżyłem się do Boga - modlitwą i tym, jaki dało mi to spokój" - przyznaje.

Bartłomiej Kubkowski, znany jako „Foka” zapisał się w historii pływania długodystansowego. W niedzielę, 2 sierpnia, jako pierwszy człowiek w historii przepłynął wpław Morze Bałtyckie ze Szwecji do Polski. Na pokonanie ponad 160 kilometrów potrzebował około 55 godzin. To była jego piąta próba.

Warunki wyzwania były wyjątkowo wymagające. Pływak przez cały czas pozostawał w wodzie. Nie mógł spać, odpoczywać ani dotykać łodzi asekuracyjnej. Załoga towarzyszącego mu statku odpowiadała za nawigację i bezpieczeństwo, a jedzenie oraz napoje podawano mu na specjalnym wysięgniku. Organizm osiągnął skrajne wyczerpanie, a brak snu wpływał na świadomość pływaka. Kubkowski zmagał się z halucynacjami i chwilami tracił orientację.

Mimo kryzysu nie przerwał próby i ostatecznie dotarł na plażę w Dzwinowie. Przeprawa miała również wymiar charytatywny. Kubkowski połączył swoje wyzwanie ze zbiórką na rzecz Fundacji Cancer Fighters, wspierającej osoby chore na nowotwory. Według relacji medialnych podczas akcji udało się zebrać setki tysięcy złotych.

Reklama

ZOBACZ>>> Przepłynął Bałtyk dla Cancer Fighters. Historyczny wyczyn Bartłomieja Kubkowskiego

„Na tym Bałtyku bardzo zbliżyłem się do Boga”

Przeprawa przez Bałtyk była dla Kubkowskiego nie tylko próbą fizycznej wytrzymałości. W rozmowie na kanale „Warszawski Koks” pływak opowiedział również o swojej wierze i o tym, jak ważną rolę podczas przeprawy odegrała modlitwa. Jak przyznał, czas spędzony samotnie na morzu był dla niego wyjątkowym doświadczeniem duchowym.

Jestem wierzący, ale nie jestem osobą, która mówi: „Musicie uwierzyć i chodzić do Kościoła”. Uważam, że na tym Bałtyku bardzo zbliżyłem się do Boga – modlitwą i tym, jaki dało mi to spokój – mówił w rozmowie z „Warszawskim Koksem”.

Reklama

Bartłomiej Kubkowski podkreślał, że długie godziny spędzone na morzu pozwoliły mu odciąć się od codziennego zgiełku. W tej ciszy znalazł przestrzeń na refleksję i modlitwę, które – jak przyznał – jeszcze bardziej zbliżyły go do Boga.. Kiedy jesteśmy w takim obliczu spokoju i walki, to możemy być najbliżej Boga. Dziś jesteśmy tak przebodźcowani, że nie jesteśmy w stanie usiąść, wyciszyć się i pomodlić (…). W Bałtyku byłem sam ze sobą i miałem piękne chwile, jeśli chodzi o modlitwę – powiedział.

Sportowiec przyznał, że podczas samotnego zmagania z morzem doświadczał zarówno lęku, jak i niezwykłego spokoju. Jak wspominał, kiedy zaczynał się modlić, miał poczucie Bożej obecności. Czasami panikowałem, ale gdy tylko zaczynałem się modlić, czułem spokój… Tak jakby ktoś mnie złapał za rękę i powiedział 'płyń spokojnie’. Czułem Bożą obecność – mówił.

Całą rozmowę z Bartłomiejem Kubkowskim można posłuchać tutaj:

Reklama

misyjne.pl, Warszawski Koks (youtube)/Stacja7

Reklama

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
WIARA I MODLITWA
Zatrudnij nas