Nasze projekty

Chłopiec po urodzeniu nie dawał oznak życia przez 61 minut. Dziś jest zdrowy! Cud przypisano abp. Fultonowi Sheenowi

Przez ponad godzinę lekarze walczyli o życie noworodka, który nie dawał żadnych oznak życia. Kiedy w końcu wróciło jego tętno, pojawiły się kolejne dramatyczne diagnozy. Rodzice nie przestawali jednak modlić się do abp. Fultona Sheena. Kilka miesięcy później wydarzyło się coś, czego nikt się nie spodziewał.

fot. wikipedia/bonnieengstrom, instagram

Dzisiaj, 24 września, w Saint Louis w Stanach Zjednoczonych odbędzie się beatyfikacja abp. Fultona J. Sheena. Liturgii będzie przewodniczył kard. Luis Antonio Tagle jako papieski legat. Za cud wymagany do beatyfikacji uznano historię chłopca, który musiał walczyć o życie od pierwszych chwil.

ZOBACZ>>> Arcybiskup, który był gwiazdą telewizji i zdobył Emmy! Tego nie wiesz o Fultonie Sheenie

„Jamesie Fultonie, chrzczę cię”

16 września 2010 roku Travis i Bonnie Engstrom oczekiwali narodzin swojego trzeciego dziecka. Ciąża przebiegała prawidłowo. Nic nie wskazywało na dramat, który miał rozegrać się podczas porodu.

Reklama

W pewnym momencie okazało się, że pępowina dziecka jest zaciśnięta w supeł. Chłopiec urodził się bez oznak życia. Otrzymał zero punktów w skali Apgar. Lekarze i personel medyczny natychmiast rozpoczęli reanimację. Mijały kolejne minuty. 10, 20, 30… Próby przywrócenia życia nie przynosiły rezultatu. Ostatecznie reanimacja trwała 61 minut.

Kiedy reanimacja nie przynosiła skutku, tata chłopca postanowił udzielić mu sakramentu chrztu. Jak wspominała Bonnie Engstrom, do chrztu użył wody z kubka, z którego przez cały poród popijała wodę. Travis kciukiem nakreślił znak krzyża nad czołem naszego syna. Jego głos był cichy i wyraźny, mimo że tłumił wiele emocji. 'Jamesie Fultonie, chrzczę cię w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego’ – wspomina.

Dla rodziców był to czas niewyobrażalnej próby. Ale Bonnie i Travis nie przestawali się modlić. Swoje błagania kierowali do apb. Fultona Sheena, powtarzając ciągle jego imię. Znali go z programu telewizyjnego „Life is Worth Living”, który oglądali na YouTube, i byli pod wielkim wrażeniem jego osoby.

Reklama

To był pierwszy raz, kiedy którekolwiek z nas wypowiedziało pełne imię Jamesa – wspominała Bonnie. Jeszcze w czasie ciąży rodzice świadomie zdecydowali, że ich syn będzie nosił imię James Fulton. Była w tym moc, ponieważ świadomie postanowiliśmy, że za każdym razem, gdy wymawiane będą imiona naszych dzieci, będzie to przywołanie świętych, od których pochodzą – dodała.

W pewnym momencie lekarz miał zakończyć reanimację, z zamiarem wystawienia aktu zgonu. I wtedy wydarzyło się coś, czego nikt się już nie spodziewał. Tęno chłopca wróciło!

Radość rodziców mieszała się jednak z ogromnym lękiem. Dziecko przez ponad godzinę nie miało oznak życia. Lekarze obawiali się, że tak długie niedotlenienie mogło doprowadzić do poważnego, nieodwracalnego uszkodzenia mózgu.

Reklama

Dalsza część artykułu poniżej.

Będzie poważnie niepełnosprawny

Powrót akcji serca nie oznaczał końca walki o życie chłopca. Lekarze powiedzieli rodzicom, że James doznał rozległych uszkodzeń narządów i prawdopodobnie wkrótce umrze. Kiedy tak się nie stało, pojawiła się kolejna, równie dramatyczna diagnoza: chłopiec, jeśli przeżyje, będzie poważnie niepełnosprawny.

Obawy były uzasadnione. James przez ponad godzinę nie dawał oznak życia, a jego organizm był pozbawiony odpowiedniej ilości tlenu. Pierwsze badanie MRI rzeczywiście wykazało uszkodzenie mózgu spowodowane ciężkim niedotlenieniem. Rodzice przygotowywali się więc na długą i trudną drogę, spodziewając się, że ich syn będzie potrzebował stałej opieki i rehabilitacji.

PRZECZYTAJ>>> Abp Fulton J. Sheen. Prawdziwa gwiazda amerykańskiej telewizji. Głosił tam Chrystusa 

„Mózg Jamesa jest w porządku”

Trzy miesiące później James przeszedł kolejne badanie MRI, którego celem było sprawdzenie stanu jego mózgu. Bonnie Engstrom opisała później ten moment w swojej książce. Wynik badania był dla niej tak zaskakujący, że poprosiła pielęgniarkę o ponowne sprawdzenie wszystkich danych. Nie było stanu zapalnego… wszystkie obszary i aspekty jego mózgu wyglądały normalnie dla jego wieku – wspominała.

Bonnie chciała upewnić się, że rzeczywiście dobrze odczytała wynik. Pielęgniarka potwierdziła, że dokumentacja nie wykazuje żadnych nieprawidłowości. Następnie ponownie skonsultowała wynik z lekarzem i wróciła do rodziców z informacją: Mózg Jamesa jest w porządku. Nie ma już śladów urazu.

Było to szczególnie zaskakujące w świetle wcześniejszych badań i diagnoz. Lekarze spodziewali się trwałych następstw ciężkiego niedotlenienia, tymczasem badanie wykonane po trzech miesiącach nie wykazywało zmian, których można byłoby się spodziewać po tak dramatycznym początku życia.

„Bóg rzeczywiście uczynił cud dla naszego syna”

Kolejne miesiące przynosiły następne zaskoczenia. Podczas badań kontrolnych w pierwszym roku życia Jamesa Bonnie rozmawiała z lekarzami i terapeutami, którzy wcześniej opiekowali się nim na oddziale intensywnej terapii noworodków. Ich reakcje były bardzo podobne. Jak wspominała, kolejni specjaliści powtarzali: „Nie powinien się tak zachowywać. To niesamowite. On jest niesamowity”.

Chodziło przede wszystkim o rozwój chłopca. James nie zachowywał się jak dziecko, któremu po ciężkim niedotlenieniu mózgu groziła poważna niepełnosprawność. Przeciwnie – rozwijał się prawidłowo. Kolejne badania nie potwierdzały wcześniejszych przewidywań lekarzy.

Rodzina nie miała wątpliwości, jak odczytuje to, co wydarzyło się z ich synem. Bonnie Engstrom po kolejnych badaniach napisała: W końcu otrzymaliśmy medyczne wsparcie dla tego, co podejrzewaliśmy od dłuższego czasu: Bóg rzeczywiście uczynił cud dla naszego syna. James dziś to zdrowy nastolatek.

źródło: ewtn.pl, ncregister.com

Reklama

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

WIARA I MODLITWA
Zatrudnij nas