Nasze projekty
Edward Okuń "Judasz"/Wikipedia

Tajemnica zdrajcy

Zdrajca ujawnia się nagle. Do ostatniej chwili pilnuje swojej tożsamości, coraz bardziej pozornej, będącej wynikiem gry, która siłą rzeczy staje się grą prawdziwie aktorską. Jeszcze długo trzeba grać kogoś, kim się już dawno nie jest.

Reklama

1.

Judasz Iskariota. Dosłownie Judasz z Kariotu, jak Maria z Magdali albo Szymon z Cyreny. Gdyby kierować się tą logiką odczytania słowa “iskariota”, byłby to jedyny uczeń spośród dwunastu, który nie pochodził z Galilei. Karioth to miasto w południowej Palestynie.

Ale bibliści zaznaczają, że “iskariota” może oznaczać coś zupełnie innego. Iszkarja to aramejskie “kłamca”. Tomasz miał przydomek “bliźniak”, Szymon był “gorliwy”.
Judasz odziedziczył imię po Judzie, jednym z synów patriarchy Jakuba, od którego nazwę wzięło jedno z pokoleń Izraela. Potrzeba było przydomka, bo w gronie apostołów był jeszcze jeden Judasz: Juda Tadeusz. Tadeusz znaczy “odważny”.
Gdyby słuszna to była droga odczytania przydomka Judasza, oznaczałoby to, że natchnieni Ewangeliści, opowiadając szczegóły o publicznej działalności Jezusa, o Jego męce, śmierci i zmartwychwstaniu, od początku wskazali kłamcę wśród apostołów.

Wśród dwunastu najbliższych towarzyszy, dwóch, o tym samym imieniu, zostało sobie przeciwstawionych: odważny naprzeciw kłamcy.

Reklama
Reklama

2.

Zdrajcą jest się tylko dla zdradzonych. Ewentualnie dla historii, która ostatecznie próbuje wskazać bohaterów i zdrajców. Zdrajca dlatego podejmuje grę, chowa prawdziwą tożsamość, kłamie, że wie o tej drugiej grupie, dla której jego czyn jest nie zdradą, ale bohaterstwem. Nawet Biblia zna nierządnicę z Jerycha, która – w perspektywie mieszkańców zburzonego wkrótce miasta – zdradziła swoich, doprowadziła do klęski Jerycha, choć Biblia skrupulatnie zapisała nawet jej imię, podkreślając wielkość czynu. Rachab ukryła najpierw zwiadowców Izraela, a potem okłamała króla, mówiąc, że opuścili już miasto. W rzeczywistości wciąż przebywali na dachu, ukryci pod łodygami lnu.

Odwaga i kłamstwo. Bohaterstwo albo zdrada. Asy wywiadu jednego imperium są zdrajcami w oczach imperium wrogiego. I odwrotnie. A ocena ich czynów niejednokrotnie dzieli historyków.

3.

Tajemnica zdrady nie jest jednak relatywna, nie jest wewnątrzplemiennym rozliczeniem zdrajców i bohaterów, w której słowo “bohater” zamienia się ze słowem “zdrajca”, a określenie “odważny” z wyrzutem “narzędzie wrogów” w zależności od narracji historycznej. Historia Judasza to coś o wiele więcej niż historia czynu nierządnicy Rachab z Księgi Jozuego, która zaryzykowała być zdrajczynią dla jednych, by stać się bohaterką dla innych. Aczkolwiek już nawet jej historia przeczuwa starcie imperiów, ale imperiów nie z tego świata.

Reklama
Reklama

Benedykt XVI, “Jezus z Nazaretu. Od wjazdu do Jerozolimy do Zmartwychwstania”:
Tego, co się stało z Judaszem, nie da się już wyjaśnić psychologicznie. Znalazł się on pod panowaniem kogoś innego. Kto zrywa przyjaźń z Jezusem, kto zrzuca z ramion Jego “słodkie jarzmo”, ten nie odzyskuje wolności, nie staje się wolny, lecz zostaje niewolnikiem innych mocy. Albo raczej: Fakt zdradzenia tej przyjaźni jest następstwem działania innych mocy, na które Judasz się otworzył.

4.

W “Listach Nikodema” Jan Dobraczyński pokazuje proces rozczarowania Judasza. Najpierw zafascynowany mocą, cudami, lgnięciem tłumów do Jezusa, widzący szansę w tym, by lud okrzyknął Go Mesjaszem i przywódcą. I wtedy, właśnie w momencie najbardziej spektakularnego cudu, rozmnożenia chleba, którym kilka tysięcy na jego oczach najadło się do syta, kiedy była szansa na zwycięstwo – Jezus zdradził. Tak, według Judasza to Jezus zdradził. Cudów było coraz mniej, On coraz bardziej zagubiony, niepewny, nie dostrzegł czasu okazji, zamiast tego kazał uczniom szybko odpłynąć. Rozczarował się Judasz i tym, że zamiast jego, zdolnego, wybrał na pierwszego wśród uczniów głupkowatego, nic nie rozumiejącego Piotra. Oraz to, że Jezus nagle zaczął mówić, że to On jest chlebem, który mają spożywać. Mają spożywać Jego ciało. Kiedy zapytał, czy uczniowie chcą odejść, ci powiedzieli – nie.

Ja także nie odszedłem… Wrócę i będę się przyglądał… – mówi Judasz u Dobraczyńskiego. Z czasem widzi straconą szansę, nie rozumie dawnego Mistrza, który mówi o potrzebie cierpienia i śmierci. Jezus wszystkich już drażni. Pomimo wcześniejszych cudów, teraz mówi rzeczy niewłaściwe. Nie zdobędzie tym przychylności nikogo. A jego, Judasza, nie słucha.

Reklama

Judasz wie, że nic z tego nie będzie. “On chce się zabić” – mówi w pewnej chwili. A przecież, jak to wyraził Nikodem, “ten, kto ginie, nie zdobędzie niczego…”.

5.

W Ewangelii taką postawę niezgody na Mesjasza widzimy u wielu osób, nawet u Piotra, który sprzeciwił się słowom Mistrza, gdy ten zapowiedział, iż Syn Człowieczy musi cierpieć i umrzeć. “Idź precz, Szatanie” – powiedział do Pierwszego Jezus, a tłumacząc dokładnie te słowa, można je sparafrazować: “Nie stawaj naprzeciwko mnie, przeciwniku, lecz stań za Mną”.

Jest jakaś pokusa wiary tworzenia sobie własnego obrazu Jezusa, według swego upodobania, według własnych zasad, własnej definicji zwycięstwa. Nie tylko Judasz jej ulegał, nie tylko on – jak to oddał Jan Dobraczyński – widział w postępowaniu Jezusa szereg błędów, niewłaściwych i niepotrzebnych słów, niewykorzystaną szansę. Tamci nie odchodzili, bo “do kogóż pójdziemy”. Judasz nie odchodził, ale się przyglądał.

Jest jakaś pokusa wiary tworzenia sobie własnego obrazu Jezusa, według swego upodobania, według własnych zasad, własnej definicji zwycięstwa. Nie tylko Judasz jej ulega

6.

Dobraczyński nie opisał skrupulatnie procesu zdrady Judasza aż do wydania Jezusa arcykapłanom. Pokazał jego bunt jeszcze raz, gdy ten skarżył się do Nikodema, że nie miał nigdy do dyspozycji nawet pięciu denarów, którymi z kolei On, Jezus, nigdy się nie przejmował, nawet gdy ludzie mu dawali o wiele więcej. Judasz miał inny pomysł na Mesjasza, Jezus tej wizji nie odpowiadał. Nie tak ma wyglądać uzdrawianie świata i uzdrawianie jego.

Ale Dobraczyński zasugerował, zgodnie z zapisem Ewangelistów, że to On, Judasz zdradził. Kilka dni wcześniej miał powiedzieć do Nikodema: – Oni Go zabiją! Może już dziś, może jutro? On już zginął!… Ale dlaczego ja nie miałem nigdy nawet pięciu denarów?

Czy taka była droga do zdrady Judasza, małego człowieka? Rzeczywista chciwość ukrywająca się pod pozorem dialogu z Mistrzem zamiast decyzji o pójściu tam, gdzie idzie On? A może na tym właśnie polega chciwość?

7.

Piotr przechodził podobną, jeśli nie tę samą, drogę konfrontacji z Mistrzem. I jego wizja świata nie godziła się na wizję, którą roztaczał Jezus. Nie był aktywnym zdrajcą, nie doprowadził do wydania – czy to dlatego, że nie miał urażonej ambicji, jak to widział Dobraczyński, czy może dlatego, że nie miał odwagi, by czynem odpowiedzieć na wewnętrzne wątpliwości? Nie miał odwagi pokazać własnego protestu, własnej niezgody? Trwał tchórzliwie w rozdarciu? Może to on właśnie był bardziej aktorem, którego podwójną tożsamość ukazała chwila, gdy usłyszał: Czy to nie ty jesteś jednym z jego uczniów?

James Tissot „Pocałunek Judasza” | fot. Wikipedia

8.

Jest coś bardzo fundamentalnego, co łączyło Piotra – nawet targanego wątpliwościami na tej wciąż trwającej drodze wiary – i Jezusa. Przyjaźń. Rzeczywista osobista więź zaufania, decyzja o pójściu za Nim, nawet jeśli wiele chwil pozostaje niezrozumiałych, gdy to Bóg prowadzi człowieka. To przyjaźń nie pozwoliła Piotrowi wydać Jezusa, choć strach okazał się zbyt wielki, gdy przyszła chwila próby wraz z pianiem koguta.

Kiedy Judasz w ogrodzie Getsemani podszedł do Jezusa, nie był już przyjacielem, on tylko przyjaźń udawał. To charakterystyczne, że Judasz umówił się z arcykapłanami na ten właśnie znak: na pocałunek przyjaźni, który wskaże im Jezusa. Czy oni Go nie znali? Czy ten znak był potrzebny?

Ten znak był potrzebny Judaszowi, być może ten cały teatr był dodatkowo opatrznościową próbą daną zagubionemu uczniowi, by uzmysłowić mu raz jeszcze, jak teraz udaje, jak teraz odgrywa ten, który pozornie poszedł za głosem wewnętrznej zgody.

Przyjacielu, po coś przyszedł? – Jezus u Mateusza zwraca się właśnie tak: “przyjacielu”. A u Łukasza głos Bożego napomnienia brzmi jeszcze bardziej wymownie:

– Pocałunkiem wydajesz Syna Człowieczego?
Kto zrywa przyjaźń z Jezusem, kto zrzuca z ramion Jego “słodkie jarzmo”, ten nie odzyskuje wolności, nie staje się wolny, lecz zostaje niewolnikiem innych mocy…

9.

Przyjaciel nie odchodzi. Nawet w obliczu wątpliwości. Nie jest w stanie z dnia na dzień zaprzeczyć temu, co stało się fundamentem jego życia. Więź stawia ponad własnym dobrem. A wszelką zdradę opłakuje.

Piotr żył przyjaźnią z Jezusem. To była istota jego decyzji, jego życia, to dlatego po swojej zdradzie płakał, to pozwoliło mu przyjąć przebaczenie. Mało tego, przebaczenie okraszone doświadczeniem zwycięstwa Jezusa nad śmiercią.

Piotr żył przyjaźnią z Jezusem. To była istota jego decyzji, jego życia, to dlatego po swojej zdradzie płakał, to pozwoliło mu przyjąć przebaczenie

10.

Judasz opamiętał się. “Zgrzeszyłem” – wyznał zleceniodawcom. Zwrócił trzydzieści srebrników. Wycofał się z błędnej decyzji, choć po fakcie, po tym, jak zdradził, jak doprowadził Jezusa do śmierci. Jak krucha okazała się ta pozorna wierność swoim zasadom i odwaga w ujawnianiu własnych rozterek.

To właśnie wtedy przestał być aktorem, to właśnie wtedy naprawdę zaczął być sobą. Mógł opuścić ten dramat, jak Piotr mógł uwierzyć w Boże przebaczenie, mógł spojrzeć w oczy Jezusa. Jakże piękna byłaby rozpisana u któregoś z Ewangelistów scena, gdy ósmego dnia Jezus, po Marii Magdalenie, Piotrze, Tomaszu, spotyka też Judasza, a ten zbliża się, by móc pocałować, tym razem szczerze, Zmartwychwstałego Mistrza.

Dlaczego tak się nie stało? To jeden z największych w Ewangelii dramatów. I jedno z najtragiczniejszych retorycznych pytań: co go opanowało…

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę