video-jav.net

Nie ma podziału w Kościele w sprawie uchodźców

Nie można wykorzystywać uchodźców do tego, by pokazać, że jesteśmy podzieleni. Nie można “używać” uchodźców do tego, by pokazać, kto jest do kogo w kontrze. Nie można niczego rozgrywać na tragedii innych

Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Słuchając wielu komentarzy, nie ma wątpliwości, że w dyskusji o uchodźcach, która rozgrywa się niby w sprawie obrony pokrzywdzonych i z drugiej strony bezpieczeństwa rodaków wcale nie chodzi ani o jednych, ani o drugich. Każda ze stron sporu próbuje różnymi obrazkami przekonać więcej ludzi do swoich racji, które nie mają często nic wspólnego ani z pomocą ani z bezpieczeństwem. Raczej z podniesieniem liczby fanów, followersów, czy budową poparcia dla danej strony.

 

Najgorsze jest to, że robi się to kosztem innych. Oraz to, że próbuje się prowadzić tę rozgrywkę “udowadniając” podział w Kościele. Tymczasem żadnego podziału w Kościele nie ma.

 

Póki co obserwujemy toczącą się rozmowę na dwa różne, kompletnie pomieszane ze sobą tematy. W ten sposób nigdy się nie dogadamy, ponieważ to dwie różne rozmowy. Czy więc przypadkiem nie chodzi tylko o to, byśmy się różnili, bo tak nam się podzieliła ta nasza Ojczyzna, że każdy temat jest dobry do wygrania jakiejś większości, jakiegoś kapitału, czy to będzie zasięg, liczba odbiorców, czytelników, czy też kapitał polityczny? Zostały postawione dwie tezy, których każda ze stron się trzyma i nawet nie próbuje inaczej postawić problemu. Konflikt został zdefiniowany tak, że:

• jeśli jesteś za pomocą uchodźcom, to znaczy, że jesteś za islamizacją Europy

• jeśli jesteś za blokowaniem granic przed imigrantami, to znaczy, że  jesteś ksenofobem i jesteś obojętny na los człowieka, nawet dziecka

 

Otóż nie. Mogę być za tym, by pomagać ludziom na miejscu, a rodziny w najtrudniejszej sytuacji wyciągać stamtąd, i jednocześnie mogę być za uszczelnieniem granic dla imigrantów społecznych czy ekonomicznych, wśród których przenikają radykalni islamiści.

 

Do bólu wyjaśniana może być różnica pomiędzy imigrantami i uchodźcami. I tak ciągle dla wielu te pojęcia są tożsame. Podobnie jak stanowisko, że pomaganie wyklucza bezpieczeństwo. Kiedy Kardynał Nycz zaapelował byśmy nie dali sobie wmówić, że jest konflikt między pomaganiem a bezpieczeństwem, natychmiast doczekał się odpowiedzi, że jakakolwiek pomoc jest sztuczką forsowaną przez lewicę i niektóre środowiska kościelne.

 

Konsulta Wyższych Przełożonych Zakonów Męskich w Polsce wydała wspólne oświadczenie, że: “Jest sprawą oczywistą, że każdy ma prawo bronić się przed agresją, terroryzmem czy niesprawiedliwością. Jednocześnie faktem jest, że pomoc dla drugiego człowieka dotkniętego wojną, głodem, czy to w jego ojczyźnie, czy poza nią jest obowiązkiem chrześcijan.” W oświadczeniu można przeczytać także powołanie się na słowa innych hierarchów w Polsce. Gdzie tu jest podział w Kościele? (Przeczytaj całe stanowisko Konsulty Wyższych Przełożonych Zakonów Męskich w Polsce)

 

Nie dajmy się podzielić. Nie dajmy sobie wmówić, że Kościół jest w jakimś wewnętrznym konflikcie w tej sprawie.

 

 

Każdy boi się o bezpieczeństwo, każdy chciałby spokojnie żyć, korzystać z niedawno odzyskanej wolności. Patrząc na wydarzenia z Francji, Anglii, Szwecji… nikt nie ma wątpliwości, że Europa sobie z tym nie radzi, więc nie poradzi sobie także Polska. (Więcej o naszym uzasadnionym strachu w artykule Aliny Petrowej – Wasilewicz: Uchodźcy i Migranci. Dwie narracje) Dlatego też Kościół nigdy nie nawoływał do całkowitego otwarcia granic dla migrantów, nie utożsamiał się z naiwną koncepcją multi-kulti, a jedynie zaproponował – we współpracy z Caritas – pomoc tylko tym rodzinom, które naprawdę nie mogą dłużej zostać na terenach objętych wojną. Chodziło zawsze o uchodźców.

 

W budowie korytarzy humanitarnych chodzi o jeszcze coś innego. Chodzi o zapewnienie hospitalizacji kilkuset rannym, którzy odpowiedniego leczenia nie doczekają się w swym kraju, objętym wojną. Nic nie wiadomo o tym, by mieli pozostać dłużej, jak tylko na czas leczenia, jeśli tylko warunki pozwalają na bezpieczny powrót do własnej ojczyzny. Jak nie dopuścić, by takim korytarzem przedostał się ktoś niebezpieczny? To jest właśnie zadanie Caritas, która jest obecna w każdym niemal kraju na świecie, rządu i Kościoła tam na miejscu.

 

Nie mamy zakus, jak inne kraje Europy, na łatanie sobie dziury demograficznej ściąganiem imigrantów (szerzej o tym pisze Ojciec Tomasz Nowaczek w artykule: “Problem z migracją obnaża kryzys naszej cywilizacji”). Udało się nam ustrzec Polskę przed napływem niezweryfikowanych tłumów ludzi, wśród których mogliby przeniknąć radykalni islamiści. Wszelkie decyzje dotyczące migrantów leżą wyłącznie po stronie rządu, ponieważ to on odpowiada za nasze bezpieczeństwo. Kościół jedynie apeluje o współpracę z Caritas w obronie człowieka, rodziny, może kilkuset rodzin na terenie objętym wojną.

 

Na Stacji7 robimy raz jeszcze otwarcie tej rozmowy. Może warto zacząć od początku, żeby dojść do wspólnych podsumowań. Zaprosiliśmy przełożonych zakonów w Polsce o zdanie na ten temat, przytaczamy obszerne opinie dziennikarzy, oparte na toczącej się dyskusji jak również własnych doświadczeniach, powracamy do słów hierarchów.

 

Kościół to jedna wspólnota, mamy te same wartości, mamy tego samego Ojca. Musimy tylko przestać torpedować się emocjonalnymi obrazkami a zacząć wracać do korzeni. “Kierować się wskazaniami Ewangelii, chcemy być jej wierni, gdyż jest światłem w świecie, w którym jest więcej rozdroży niż dróg.”

 

Zapraszam do rozmowy na temat uchodźców. Można się włączyć poprzez komentowanie tekstów, postów w mediach społecznościowych oraz przekazanie szerszej refleksji na naszym blogu: http://blogownia.stacja7.pl/

 


Uchodźcy i Migranci. Dwie narracje

 

Przełożeni Wyższych Zakonów Męskich o uchodźcach

 

“Uchodźcy obnażają kryzys naszej cywilizacji”

 

“Mamy rodzinę w Iraku”. Dominikańska odpowiedź na atak islamistów

 

Terroryzm, strach, Facebook

 

Wy też możecie nam pomóc!

 

Rozmowy z Janem Pawłem II: Imigranci

Aneta Liberacka

Aneta Liberacka

Redaktor naczelny portalu Stacja7.pl, prezes Fundacji Medialnej 7. Z wykształcenia matematyk, doświadczenie zawodowe jako manager zdobywała w takich miejscach jak Comarch, czy HP, prowadząc projekty w Europie, Ameryce Środkowej i krajach arabskich. Mama czwórki dzieci, chętnie zabierająca głos w sprawach: kobiet, dzieci, rodziny, edukacji. Bliska jej sercu jest nauka społeczna Jana Pawła II. Na Stacji 7 od kilku lat prowadzi cykl "Rozmowy z Janem Pawłem II" oraz podejmuje tematy społeczne.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >
UCHODŹCY

“Mamy rodzinę w Iraku”. Dominikańska odpowiedź na atak islamistów

Dziesiątki tysięcy chrześcijan z okolic Mosulu zostało zmuszonych do ucieczki przed bojownikami Państwa Islamskiego. Dominikanki, które wraz z innymi ludźmi uciekały w nieznane przed fanatycznymi islamistami, nie załamały się. Wprost przeciwnie.

Paweł Kozacki OP
Paweł
Kozacki OP
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Gdy w mediach toczy się zażarta dyskusja na temat uchodźców, wspominam inicjatywę moich młodych współbraci, którzy nie chcieli pozostać bierni wobec dramatu chrześcijańskiej społeczności w Iraku. Do konkretnego gestu solidarności zainspirowały ich irackie dominikanki.

 

W nocy z 5 na 6 sierpnia 2014 roku dziesiątki tysięcy chrześcijan z okolic Mosulu zostało zmuszonych do ucieczki przed bojownikami Państwa Islamskiego. Musieli opuścić swoje domy, miejsca pracy i miasta… Dominikanki, które wraz z innymi ludźmi uciekały w nieznane przed fanatycznymi islamistami, nie załamały się. Wprost przeciwnie. Gdy tylko chrześcijańscy uchodźcy znaleźli schronienie w Kurdystanie, czyli północno-wschodniej części Iraku, siostry zaczęły pomagać rodzinom koczującym na ulicy, a potem zorganizowały fundusze i wybudowały szpital, szkołę podstawową i mały dom dziecka.

 

Polscy Dominikanie, bracia: Mateusz, Rafał i Gaweł skontaktowali się z siostrami i ustalili, że konkretną formą pomocy może być ich miesięczny pobyt w społeczności uchodźców, połączony z nauczaniem angielskiego. W sierpniu ubiegłego roku polecieli do trzymilionowego Irbilu, w którym schronienie znalazło około 130 tysięcy chrześcijańskich uchodźców.

 

Przed wyjazdem zorganizowali zbiórkę pieniędzy w dominikańskich kościołach pod hasłem „Mamy rodzinę w Iraku”. Zaangażowanie ludzi i chęć włączenia się w pomoc była ogromna, choć niektórzy sceptycy pytali, czy nie lepiej przesłać uchodźcom pieniądze, a nie organizować sobie wycieczkę. Równie często spotykali się z wątpliwościami, czy jest sens jechać do tak odległego regionu, skoro tuż za naszą granicą – na Ukrainie – ludzie też potrzebują pomocy, bo toczy się tam wojna. Bracia jednak dostrzegli ludzi cierpiących w Iraku i stwierdzili, że nie mogą pozostać bezradni. Czuli, że odległość 3 tysięcy kilometrów nie zwalnia ich z odpowiedzialności za żyjących tam ludzi. Na miejscu nie musieli zbyt długo tłumaczyć, skąd przyjechali, bo nazwa Polska jest dobrze znana mieszkańcom Iraku. Pamięta się tam nasze zaangażowanie w wojnę roku 2003, która uczyniła los mieszkańców jeszcze bardziej niepewnym.

 

Jednym z najbardziej poruszających momentów dla polskich dominikanów była wieczorna modlitwa, 5 sierpnia, w drugą rocznicę nocy, kiedy chrześcijanie musieli uciekać ze swoich domów. Dominikanki zorganizowały czuwanie: ból znalazł ujście w psalmach, śpiewanych niegdyś przez Izraelitów wygnanych z Jerozolimy. Dzisiaj znowu te psalmy są dla wielu wygnańców znakiem i mową Bożej obecności w ich trudnym doświadczeniu.

 

Bracia powrócili z przekonaniem, że upokorzeni ucieczką uchodźcy potrzebują nie tylko wsparcia materialnego, ale zwykłej obecności, osobistego zainteresowania i szczerego dzielenia ich codzienności. Dla wygnanych ze swoich domów irackich chrześcijan ważne było, że ktoś o nich pamięta, że z nimi się modli, że są ludzie, którym nie jest obojętny ich los, którzy są gotowi przyjechać do nich ze swojego bezpiecznego świata.

 

Paweł Kozacki OP

Paweł Kozacki OP

Dominikanin, publicysta, blogger, były przeor Konwentu Świętej Trójcy w Krakowie oraz wieloletni redaktor naczelny miesięcznika "W drodze". Od 1 lutego 2014 r. Prowincjał Polskiej Prowincji Dominikanów.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Paweł Kozacki OP
Paweł
Kozacki OP
zobacz artykuly tego autora >