video-jav.net
ROZMOWY

Wy też możecie nam pomóc!

Modlę się, aby nikt na świecie nie musiał doświadczać tego, co my w Aleppo. Współczucie i solidarność są nam potrzebne - mówi o. Ibrahim Alsabagh, proboszcz parafii w Aleppo

Anna Wojtas
Anna
Wojtas
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Z o. Ibrahimem Alsabaghem, franciszkaninem, proboszczem rzymsko-katolickiej parafii św. Franciszka w Aleppo rozmawia Anna Wojtas

 

W Polsce toczy się dyskusja, także polityczna, jak pomagać uchodźcom. Przytaczane są w niej wypowiedzi księży z Aleppo jako argumenty za tym czy pomagać na miejscu, w Syrii, czy zapraszać uchodźców do siebie. Jakie jest Ojca zdanie? Co jest lepsze?

– Rzecz jest bardzo prosta, ale trzeba dokonać radykalnego wyboru związanego z naszą chrześcijańską wiarą. „Czyńcie to, co byście chcieli, żeby ludzie wam czynili”. Myślę, że ktoś, kto znajduje się w bardzo trudnym położeniu, myśli o pomocy, którą można mu przynieść. Zwłaszcza gdy jest to osoba, która ucieka od śmierci czy głodu, jest przestraszona, lęka się o swoje dzieci. Nie trzeba budować intelektualnej drabiny, trzeba stawiać szczeble działania. Nie należy mówić: to robimy, a tego nie; to jest lepsze, a tamto gorsze. Miłosierdzie jest radykalne. Polega na tym, że czynimy wszystko, co możemy zrobić.

O. Ibrahim Alsabagh | fot. Anna Wojtas

Dobry samarytanin opisany w Ewangelii św. Łukasza nie poświęcił się rozmyślaniom filozoficznym. Miał wolne serce. Pozwoliło mu to po prostu współczuć, zakasać rękawy, ubrudzić ręce i pomóc. Dwaj, którzy go poprzedzili patrzyli, przyglądali się, ale trzymali się z dala, pozostali obojętni. Samarytanin spojrzał, współczuł, zbliżył się, obmył rany – zaczął nieść pomoc.

Św. Łukasz potrzebuje trzynastu czasowników, by powiedzieć jak człowiek może pomóc drugiemu np. leżącemu na ulicy. Samarytanin nie oszczędzał ani czasu ani wysiłku, nie dbał o to, by się nie ubrudzić. Nie szczędził sił. Poświęcił się całkowicie człowiekowi okradzionemu, półnagiemu, na granicy życia i śmierci. Może powinniśmy tak samo postępować?

 

Jak przezwyciężyć lęk? Ojciec żyjąc w Aleppo ma chyba na to sposób? Co poradziłby tym, którzy chcieliby pomóc, ale boją się. Jak mogą pokonać własne bariery?

Nie pokonuję lęku, bo lęk istnieje, jest czymś nam przypisanym. Kiedy zdarzało się, że zasypiałem i właśnie wybuchała bomba – bałem się, rzucałem się w łóżku. I to we mnie tkwi. Lęk czujemy, ale nie możemy pozwolić, by nad nami zapanował.

Św. Piotr i Piłat – jeden bał się o swoje życie, drugi o swoją karierę. Jeden się zaparł Mistrza, drugi umył ręce i posłał Jezusa na śmierć. Jezus też się bał w Ogrodzie Oliwnym lecz zaczął się na klęczkach modlić i sprawił, że wola Boga wzięła górę nad jego ludzką wolą.

My nosimy nasze ludzkie lęki, ale zawierzamy je modlitwie. Prosimy Pana o łaskę i dzięki temu udaje się nam przekraczać nasze lęki. Doświadczamy tego, jak łaska Boża ciągle pozwala nam iść naprzód.

 

Ojciec dzieląc los swoich parafian w Aleppo okazuje im solidarność. Jak my katolicy w Polsce, możemy być solidarni z wami?

Dokonujemy wyboru Jezusa, który był bogaty ale dla nas stał się ubogim – jak mówi św. Paweł, żeby wzbogacić nas wszystkich swoim ubóstwem. My, idąc za przykładem Jezusa i zgodnie z duchowością św. Franciszka chcemy się wcielić w rzeczywistość cierpiących i współczuć z nimi w trudnych warunkach życia. Wszelkimi sposobami i środkami, które mamy staramy się służyć biednym – w wolności i szczerości serca.

Wy też możecie nam pomóc. Nade wszystko modlitwą! Modlę się co dzień, aby nikt tutaj w Polsce ani nigdzie indziej na świecie nie musiał doświadczać tego, co przeżywamy w Aleppo. Nie domagamy się od was, żebyście przeżywali to, co my przeżywamy ani żebyście znaleźli się w naszych warunkach ale współczucie – tak! Solidarność – tak! One są nam potrzebne, bo trzeba myśleć o biednych i o tym, jak naprawdę im pomóc. To jest coś, o co prosimy w imię człowieczeństwa, naszej ludzkiej natury i również w imię Jezusa.

 

Anna Wojtas

Anna Wojtas

Zobacz inne artykuły tego autora >
Anna Wojtas
Anna
Wojtas
zobacz artykuly tego autora >

O Panu Bogu trzeba umieć mówić

Akademia Dziennikarstwa to nie wykład dla wykładu. To podanie narzędzi i wlanie pewnego stanu emocjonalnego, pasji odkrywania prawdy, dotykania rzeczy niewidzialnych i uchwycenia czegoś, co jest nieuchwytne

Krzysztof Pawlina
Ks. Krzysztof
Pawlina
zobacz artykuly tego autora >
Justyna Sobocka
Justyna
Sobocka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

O dobrym dziennikarstwie, zakończonej akademii oraz planach na przyszłe edycje studiów organizowanych wspólnie ze stacja7.pl, z Ks. Krzysztofem Pawliną Rektorem Papieskiego Wydziału Teologicznego rozmawia Justyna Sobocka – absolwentka Akademii Dziennikarstwa

 

Jak Ksiądz Rektor ocenia poprzednią edycję Akademii Dziennikarstwa?

Byłem zaskoczony liczbą osób, które przyszły na pierwszy rok  i poziomem, jaki reprezentowały. Nie mogłem się nadziwić, że przyjeżdżali na te studia z tak daleka, pracowali już w jakimś zawodzie, mieli rodziny, ale chcieli wejść w świat mediów. Szukali takiej szkoły, która jest szkołą dziennikarstwa w wydaniu kościelnym. Widziałem ogromne poświęcenie tych ludzi. Niektórzy wstawali o godzinie 4 czy 3 po to, by z nowosądeckiego czy ze Szczecina przyjechać i cały dzień ofiarować nauce. To jest ogromnie wzruszające. Zauważyłem, że w jakiś sposób doświadczyli dziennikarstwa i chcieli poprawić swój warsztat, zdobyć nowe umiejętności i doświadczyć Kościoła. Byli wytrwali w odkrywaniu w mediach Boga niewidzialnego.

 

 

Niebawem kontynuacja Akademii Dziennikarstwa. Jak zachęcić tych młodych (choć patrząc na poprzednią edycję też niekoniecznie młodych) do udziału w projekcie?

Mówić o Bogu niewidzialnym to sztuka. Pisać o nim też jest bardzo trudno. Osobiście jestem zachwycony ukazywaniem Boga na wszystkich wydarzeniach liturgicznych. Fotoreporterzy klękają na Krakowskim Przedmieściu, gdy idzie procesja po to, by uchwycić coś, co jest nieuchwytne. To przepiękne, kiedy człowiek swoim umysłem i narzędziami chce dotknąć rzeczy niewidzialnych. Próbuje się odkryć prawdę i być w służbie prawdy. Myślę, że dla ludzi, którzy chcą studiować dziennikarstwo w takim wymiarze, przekazywać i doświadczać to fascynujące.

Akademia Dziennikarstwa to nie wykład dla wykładu. To podanie narzędzia i wlanie pewnego stanu emocjonalnego, pasji do tego, by tak robić. Ten projekt pokazał, jak wielu ludzi ucieszyło się, że są w środowisku kościelnym. Mają wyobrażenie świata, ale może mniejsze wyobrażenie Boga i szukają prawdy, a to ogromna sztuka. Zachęcam do artyzmu dziennikarskiego, a nie tylko pisania dla zarobienia pieniędzy czy zaskoczenia bezsensownym newsem. Tacy ludzie powinni tu przyjść. Nie jest to miejsce dla osób handlujących prawdą. Jeśli pasjonuje kogoś piękno, prawda, Bóg i Kościół, co więcej ma w sobie wiele talentów, jak było w przypadku uczestników poprzedniej edycji to właśnie odnalazł dla siebie miejsce. Atutem Akademii Dziennikarstwa jest budowanie świata wartości.

 

Przy tym projekcie spotykają się ludzie o takich samych wartościach. Mają w sobie pokłady wiary. Akademia Dziennikarstwa łączy ludzi i pomaga im iść naprzód?

Misją PWTW jest przygotowanie ludzi do pracy w Kościele. Kształcenie opiera się na relacjach personalnych, a uczelnia stara się wprowadzić w klimat rodzinny, wspólnotowy i tego nie da się wyreżyserować. To się po prostu dzieje, bo ludzie, którzy tu przychodzą mają pewien fundament wiary. Spotykanie się ludzi o tych samych poglądach i wartościach sprawia, że szybko rozumieją się i tworzą więzi. Myślę, że uczestnicy zakończonej edycji nie tylko zdobyli umiejętności, ale też umocnili się w więziach. To są bardzo ciekawi ludzie, którzy potrafią bronić prawdy, zabrać głos i przede wszystkim robią to pięknie, ciekawie.

Wszyscy wzrastamy w klimacie dobra, a patrząc na codzienność ten klimat obniża loty, chęci. A przecież to nie diabeł zwyciężył świat. To Bóg zwyciężył świat! Jeśli jesteśmy ludźmi wierzącymi, to współpracujemy z Bogiem, by przynieść dobro, które jest większe od zła. Dziennikarstwo w wydaniu eklezjalnym ma przyszłość, bo ludzie są zmęczeni złą informacją. Jeśli pojawia się dziennikarz, który ma osobowość, wartości i potrafi ich bronić, znajdzie dla siebie pracę.

 

Akademia Dziennikarstwa wychodzi naprzeciw potrzebom ludzi w każdym wieku. Można było spotkać osoby z różnym doświadczeniem, którzy często stawali się dla siebie wzajemnie inspiracją. Czy nie jest tak, że tworzycie w ten sposób historię?

Wszyscy się nawzajem umacniamy swoją wiarą, dobrem i pięknem. Akademia Dziennikarstwa to skrót. To nie są pięcioletnie studia. Te studia trwają rok i ten rok jest właściwie przeznaczony na warsztaty. Zdobywa się umiejętności po to, by ukazać i pomóc zrozumieć to, co niewidzialne. Przekrój ludzi od młodych do starszych z doświadczeniem życiowym, wiary ale też zawodowym- to wszystko sprawiło, że powstała niespotykana na innych uczelniach grupa ludzi. Uczestnicy mieli różne oczekiwania, różne pragnienia, ale jeden cel. Myślę, że ta propozycja na przyszły rok jest dla tych którzy już skończyli, jak i dla tych zainteresowanych tworzeniem piękna, odrywaniem dobra i służeniu prawdzie. Do tego właśnie zachęcam. Atutem tego projektu są także wykładowcy, którzy są profesjonalistami niewstydzącymi się swojej wiary. Potrafili osiągnąć sukces i podzielić się doświadczeniem.

 

 

Czy miał Ksiądz jakieś wątpliwości współtworząc Akademię Dziennikarstwa?

Jedyne, co mnie niepokoiło to mnogość szkół dziennikarskich. Wiele ośrodków przygotowuje ludzi do dziennikarstwa. Natomiast pomyślałem, że warto stworzyć coś, czego inni nie robią i mam wrażenie, że to się udaje. Nie jest to konkurencja dla kogokolwiek, ale dopełnienie. Zależy nam by ludzie przyszli się tu nauczyć służyć Bogu i Kościołowi poprzez media.

 

Czy w takim razie coś Księdza zaskoczyło?

Było wiele pozytywów. Zaskoczył mnie poziom prezentacji na egzaminie. Ludzie noszą w sobie tyle talentów, o których nikt by ich nie posądzał podczas zwykłej rozmowy. Mają tak wiele pomysłów i chcą je realizować.

 

Jakimi słowami Ksiądz zachęciłby potencjalnych kandydatów do udziału w Akademii Dziennikarstwa? Po co warto zgłosić się do tego projektu?

Każdy chce spełnić siebie. Młodzi ludzie szukają często środowiska, które ich doceni. Akademia Dziennikarstwa jest właśnie po to. Możesz nauczyć się posługiwania narzędziami i dotknąć środowiska, które wierzy w Boga. Potem możesz się tym podzielić.

 

Więcej informacji o Akademii Dziennikarstwa – kliknij!

 

Krzysztof Pawlina

Ks. Krzysztof Pawlina

Zobacz inne artykuły tego autora >
Justyna Sobocka

Justyna Sobocka

Wolontariusz Światowych Dni Młodzieży w Archidiecezji Warszawskiej

Zobacz inne artykuły tego autora >
Krzysztof Pawlina
Ks. Krzysztof
Pawlina
zobacz artykuly tego autora >
Justyna Sobocka
Justyna
Sobocka
zobacz artykuly tego autora >