video-jav.net

Najlepsze z najlepszych

Zabiegane, zajęte, zajmujące się tysiącem spraw na raz, zamyślone, zapracowane, zmęczone ale przede wszystkim bezgranicznie zakochane w swoich dzieciach i odnajdujące w tej miłości remedium na wszystko

Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Najlepsze z najlepszych
Zabiegane, zajęte, zajmujące się tysiącem spraw na raz, zamyślone, zapracowane, zmęczone ale przede wszystkim bezgranicznie zakochane w swoich dzieciach i odnajdujące w tej miłości remedium na wszystko

Kiedyś napisałam, że na przykładzie mam, można stworzyć zupełnie nową teorię (dziwię się, że jeszcze tego nikt nie zrobił) a teoria dotyczy „miary niezmienniczej”.

Mianowicie na podstawie wielu doświadczeń, można jednoznacznie stwierdzić, że miłość mamy do dziecka jest absolutnie niezmiennicza, niezależnie od parametrów. Ta miłość pokonuje wszelkie zależności kinetyczne, dynamiczne i inne dostępne w czasoprzestrzeni. Tę „niezmienniczość” potwierdza także stałość wszystkich wielkości fizycznych, przy określonych transformacjach układu odniesienia, czyli po prostu przy dorastaniu dzieci.

 

Macierzyństwo jest bowiem samonakręcającą się spiralą siły, mocy, energii, natężenia i napięcia jednocześnie.

 

Zrobiliśmy sondę (>>> Z macierzyńskiej perspektywy <<<), wszystkie mamy zgodnym chórem, bez względu na ilość zajęć, pracy zawodowej, obowiązków społecznych, itd, jednoznacznie podkreślają, że ZAWSZE dzieci są na pierwszym miejscu. To właśnie jest niezmiennicze, bez względu na to, jak sytuacja się zmienia.

 

Mamy dorastających, czy też dorosłych dzieci absolutnie przyznają, że na przestrzeni lat, ta miłość ani na chwilę się nie zmienia. Widzimy dzieci przez całe życie dokładnie takimi samymi, jakimi były, kiedy były małe. Każdy egzamin: do liceum, maturalny, sesje na studiach, przeżywamy dokładnie tak, jak pierwszy dzień w żłobku, czy przedszkolu. Patrzymy z wielką miłością na tych swoich wojowników, którzy próbują jakoś dźwigać ten świat i za każdym razem serce nam pęka z dumy, z radości a czasem z troski, że chciałoby się choć trochę ciężaru zabrać i znów położyć na swoich plecach… W porę jednak musimy powiedzieć (jak śpiewała Urszula Sipińska) “dalej to, idź drogą swą” dla ich dobra, dla samodzielności, dla przeżycia życia dokładnie według ich wzoru…

 

 

Rodzimy, karmimy, wychowujemy, czuwamy, całujemy zadrapania, ocieramy łzy, dodajemy otuchy, po to, by kiedyś poszły w świat i były dobrymi ludźmi. Tak robiły nasze mamy, tak robiły ich mamy i tak będą robiły kolejne zastępy nowych mam, dla których ta niezmienność miłości jest poza wszelkimi prawami czasoprzestrzeni.

 

Niech żyją mamy!

Zapraszam do wydania, specjalnie z okazji Dnia Matki. I zapraszam do modlitwy za wszystkie mamy! Zaczynamy akcję: “Dbamy o Mamy!

 


W tym numerze:

 

Dbamy o Mamy! Dołącz do modlitwy za Mamy


 Sonda: Z macierzyńskiej perspektywy


Co daje w życiu największe szczęście?


Macierzyństwo z Bożego planu, czyli o Matkach w Biblii


Kard. Wyszyński: Kościół potrzebuje Matki


Nie ma dobrego czasu na dzieci


Dzień z życia mamy


 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


🔷 POSŁUCHAJ PODCASTU POPFICTION:


 

 

Aneta Liberacka

Aneta Liberacka

Redaktor naczelny portalu Stacja7.pl, prezes Fundacji Medialnej 7. Z wykształcenia matematyk, doświadczenie zawodowe jako manager zdobywała w takich miejscach jak Comarch, czy HP, prowadząc projekty w Europie, Ameryce Środkowej i krajach arabskich. Mama czwórki dzieci, chętnie zabierająca głos w sprawach: kobiet, dzieci, rodziny, edukacji. Bliska jej sercu jest nauka społeczna Jana Pawła II. Na Stacji 7 od kilku lat prowadzi cykl "Rozmowy z Janem Pawłem II" oraz podejmuje tematy społeczne.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >

Spowiedź. Znajdź swoją pustynię

Spowiedź to chyba jeden z najtrudniejszych momentów naszej wiary. Nikomu nie jest łatwo przyznać się do swoich błędów, słabości i zbłądzeń. Przyznać się do najbardziej wstydliwych zakątków naszego postępowania. Dlaczego jest to tak bardzo trudne?

Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Spowiedź. Znajdź swoją pustynię
Spowiedź to chyba jeden z najtrudniejszych momentów naszej wiary. Nikomu nie jest łatwo przyznać się do swoich błędów, słabości i zbłądzeń. Przyznać się do najbardziej wstydliwych zakątków naszego postępowania. Dlaczego jest to tak bardzo trudne?

Kiedy człowiek popełnia błędy i zaczyna zdawać sobie z tego sprawę, w pierwszej kolejności stara się o tym nie pamiętać, nie przypominać sobie, nie wracać do tego. Wstyd przed samym sobą, który towarzyszy świadomości popełnienia grzechu, sprawia, że człowiek najbardziej chciałby o wszystkim zapomnieć.

Czy więc rachunek sumienia jest najtrudniejszym “etapem” dobrej spowiedzi?

Najtrudniej zacząć, zrozumieć, przyznać się przed samym sobą do popełnienia czegoś złego. Aby jednak nasza spowiedź miała sens, musimy przejść bardzo poważnie przez ten etap. Ojciec Adam Szustak w swojej najnowszej książce “Spowiedź. Instrukcja obsługi” na wstępie opisuje swoją pustelnię. Pustynię, którą znalazł w poszukiwaniu ciszy i spokoju – jak mówi – w tym całym galimatiasie. Każdy człowiek, żeby mógł zrozumieć siebie, swoje postępowanie, swoje słabości i grzechy, musi dać sobie szansę na ciszę. Znaleźć gdzieś jakąś swoją pustynię, aby mógł zastanowić się, przypomnieć sobie swoje postępki i zrobić rachunek (który nie ma nic wspólnego z matematyką) życia, rachunek sumienia. Rachunek, czyli analizę swojego postępowania. Ten etap, powinien chyba być najdłuższym, najbardziej wnikliwym, wewnętrznym etapem spowiedzi. To bardzo ciężka walka z samym sobą, ponieważ jest to walka o to, co nazwiemy naszą słabością, grzechem a co będziemy uporczywie w sobie wciąż usprawiedliwiać, zmiękczać, rozmydlać…

 

 

Nie oznacza to jednak, że dalej będzie łatwiej, kolejnym warunkiem dobrej spowiedzi jest bowiem żal za grzechy. W książce papieża Franciszka “Miłosierdzie to imię Boga” przytoczony jest przykład żołnierza, który wyznaje księdzu swoją słabość do kobiet i liczne przygody miłosne. Ksiądz wyjaśnia mu, że aby móc uzyskać przebaczenie i odpuszczenie grzechów, musi za nie żałować. Żołnierz odpowiada jednak: „Jak mam żałować? To było coś, co mi się podobało, gdybym miał możliwość, teraz zrobiłbym to samo. Jak miałbym żałować?”… Co było dalej? Co odpowiedział Ksiądz? Można przeczytać w książce, chodzi o to, że nam często tak bardzo trudno żałować za grzechy. Zwłaszcza te, które są słabościami i z pozoru sprawiają nam jakąś przyjemność. Z pozoru, ponieważ jeżeli coś jest grzechem oznacza, że albo nam albo innym sprawia ból, krzywdę mimo to ciężko zdać sobie z tego sprawę i naprawdę z serca żałować. A jak powiedział Św. Jan Chryzostom – Bardziej od samego grzechu, Boga gniewa i obraża to, że grzesznicy nie odczuwają żadnego żalu za swoje grzechy.

 

Wydaje się, że gdy już się przebrnie przez prawdziwy żal, taki z głębi serca i sumienia, z mocnym postanowieniem poprawy, nie powinno być już problemu. Skoro naprawdę żałujemy to chcemy też poprawić się, poprawić to, co było złe, odciąć się od tego grzechu, słabości.

 

 

Dopiero w takim stanie serca i sumienia, możemy przystąpić do wyznania grzechów. Po co jednak je wyznawać, skoro już mamy ich świadomość, już żałujemy i co więcej obiecaliśmy sobie poprawę. A wyobraźmy sobie sytuację, kiedy spowiedź w dawnych czasach była “jawna”, publiczna. Wyznawano swoje grzechy publicznie. Wtedy człowiek odczuwał większą “presję” na poprawę. Odczuwał przede wszystkim większy wstyd. Przyznanie się do grzechów publicznie, jest wstydem nie do uniesienia. Podobnie trochę czujemy się wyznając swoje grzechy (w tajemnicy ale jednak wyznając) kapłanowi. Ale jak mówi znów papież Franciszek: wstyd jest dobry. Wstyd jest także zbawienny. Wstyd jest dla nas czymś dobrym, bo czyni nas pokorniejszymi. Kapłan przyjmuje wyznanie grzechów z miłością i czułością i przebacza w imię Boga. Także z ludzkiego punktu widzenia, aby nam ulżyć. Dobrze rozmawiać z bratem i wyznać kapłanowi te sprawy, które tak bardzo ciążą nam na sercu, a człowiek odczuwa ulgę wobec Boga, Kościoła i brata.

 

Kiedy odchodzimy od konfesjonału, czujemy się lepsi, lżejsi, spokojniejsi. Każdy człowiek, który się wyspowiadał ma w sobie ogromną potrzebę zmiany, zmiany na lepsze, poprawy. Po spowiedzi już tak samoczynnie, sama z nas wypływa chęć zadośćuczynienia. Skoro Bóg mi przebaczył, chcę także i ja wynagrodzić innym wszystko, co źle zrobiłem ale też podać dalej tę łaskę, którą sam podczas spowiedzi otrzymałem.

 

Jaka jest nasza spowiedź? Jak się do niej przygotować? I czym tak naprawdę w naszym życiu jest ten sakrament?

Zapraszam do wydania o spowiedzi!

 

Wydanie inspirowane najnowszą książką o. Adama Szustaka “Spowiedź. Instrukcja obsługi”, która właśnie ukazała się nakładem Fundacji Malak.

 


W tym numerze:

 

O książce “Spowiedź. Instrukcja obsługi”


 Spowiedziowe Q&A, czyli nurtujące pytania i odpowiedzi dotyczące spowiedzi


Czym są “grzechy wołające o pomstę do nieba”?


Ojciec Adam Szustak o rachunku sumienia


Modlitwa przed spowiedzią


O co naprawdę chodzi w spowiedzi?


ABC spowiedzi


 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


🔷 POSŁUCHAJ PODCASTU TEOLOGIA TOLKIENA:



 

 

Aneta Liberacka

Aneta Liberacka

Redaktor naczelny portalu Stacja7.pl, prezes Fundacji Medialnej 7. Z wykształcenia matematyk, doświadczenie zawodowe jako manager zdobywała w takich miejscach jak Comarch, czy HP, prowadząc projekty w Europie, Ameryce Środkowej i krajach arabskich. Mama czwórki dzieci, chętnie zabierająca głos w sprawach: kobiet, dzieci, rodziny, edukacji. Bliska jej sercu jest nauka społeczna Jana Pawła II. Na Stacji 7 od kilku lat prowadzi cykl "Rozmowy z Janem Pawłem II" oraz podejmuje tematy społeczne.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >
Share via