Dorastanie Maryi na obrazie Gaspara de Crayera Fot. Wikipedia

Święci Joachim i Anna. Rodzice Maryi, dziadkowie Jezusa

Ewangelie nie przekazują nam żadnych informacji o rodzicach Maryi, ale możemy znaleźć je w pismach apokryficznych, pochodzących z początków chrześcijaństwa. Choć nie należą one do ksiąg natchnionych, to zawierają w swojej treści informacje prawdziwe, przekazywane przez Tradycję Kościoła.

Reklama

Kim była Mama Maryi?

Najwięcej wiadomości o św. Annie można znaleźć w Protoewangelii Jakuba, Ewangelii Pseudo-Mateusza i Księdze Maryi. Najbardziej godnym uwagi wydaje się być pierwsza z tych ksiąg, gdyż pochodzi z roku ok. 150, czyli z samych początków chrześcijaństwa.

Anna była jedną z trzech córek Mathana (lub Natana), kapłana betlejemskiego. Otrzymała od swoich rodziców staranne wychowanie, pogłębione przez służbę w świątyni jerozolimskiej. Jako jedyna z sióstr Anna poślubiła Galilejczyka – niezwykle bogatego Joachima i była wzorem do naśladowania dla wszystkich żon. Małżonkowie bardzo się kochali, jednak niestety nie mogli mieć dzieci. Anna kochała Joachima i Boga z całej swojej duszy, jednak nie mogła zrozumieć, dlaczego spotyka ją takie doświadczenie. Nieustannie jednak wierzyła w cud – z Pisma Świętego znała wiele historii, w których Bóg obdarzał potomstwem bezpłodne pary.

Protoewangelia opowiada, jak Anioł Pański zapowiedział Annie urodzenie potomstwa. Obiecała ona oddać je w darze Panu Bogu, aby Mu służyło przez całe życie. Anna i Joachim byli wtedy już w podeszłym wieku, mieli za sobą ponad 20 lat małżeństwa. Brak potomstwa – uważany wtedy za hańbę i karę Bożą – był dla nich ogromnym brzemieniem, szczególnie zaś odczuwał je Joachim. Składając pewnego razu ofiary w świątyni usłyszał od przebywającego tam kapłana Rubena: „Nie godzi się, byś ty jako pierwszy składał swe dary, jako że nie zrodziłeś potomka w Izraelu”. Upokorzony Joachim postanowił w tajemnicy przed Anną udać się na pustynię, by w samotności przed Bogiem przeżywać swoje cierpienie. Współodpowiedzialna za rozpacz Joachima Anna przeżywała teraz podwójny dramat – nie mając dzieci, utraciła również męża. Nie straciła jednak swojej wiary.

Reklama
Reklama

Modliła się takimi słowami: „Panie, Boże wszechmogący, który obdarzyłeś potomstwem wszystkie stworzenia, zwierzęta dzikie i domowe, gady, ryby, ptaki i wszystko to cieszy się ze swego potomstwa, dlaczego mnie jedną odsunąłeś od daru twojej łaskawości? Ty wiesz, Panie, że do początku małżeństwa złożyłam ślub, iż jeżeli dasz mi syna lub córkę ofiaruję je tobie w twym świętym przybytku”.

Bóg wysłuchał tych próśb i posłał swojego Anioła, który powiedział „Anno! Pan wysłuchał twojej modlitwy. Poczniesz i urodzisz, o twoim potomstwie będzie się mówiło po całej ziemi. Oto przychodzi mąż Twój, Joachim, ze swoim stadem”. Tak też się stało. Anna ujrzawszy powracającego męża, wybiegła mu naprzeciw i wychwalała Boga, który jej pobłogosławił, mówiąc Joachimowi: „Oto ja wdowa – już nie jestem wdową, oto ja bezdzietna – poczęłam w łonie”. Małżonkowie nigdy nie przestali wierzyć, że dla Boga nie ma nic niemożliwego. Dziewięć miesięcy później na świat przyszła Maryja.

Na pierwsze urodziny córki Joachim wydał wystawną ucztę. Podobnie uczynił dwa lata później, gdy małżonkowie chcieli ofiarować ją Bogu. Apokryfy podają, że Maryja bardzo szybko wbiegła po stopniach świątyni, jak gdyby spiesząc się do Boga.

Reklama
Reklama

Wiele źródeł podaje, jakoby Anna dożyła późnej starości. Maryja mogła się od niej wiele w tym czasie nauczyć – w ikonografii znajdziemy sceny, w których Anna uczy Maryję czytać, szyć i prowadzić dom. Z pewnością była też dobrą babcią dla swojego Najświętszego Wnuka – Jezusa.

Czuły tata. Św. Joachim – tata Maryi

Głęboko wierzący i przestrzegający przepisów prawa Żyd, kochający i oddany mąż, troskliwy i czuły tata. Właśnie taki musiał być, skoro Bóg obrał go na ojca dla Matki Swojego Syna. Przecież taka rola zobowiązuje. Dziś może być wzorem dla mężczyzn, ucząc ich, jak powinni wypełniać swoje powołanie.

Niewiele o nim wiemy. Próżno szukać informacji na jego temat na kartach Pisma Świętego. Ewangeliści nawet o nim nie wspominają, przytaczając rodowód Jezusa. Chociaż niektórzy twierdzą, że tak na prawdę miał na imię Heli, ponieważ Łukasz właśnie takie imię podaje wymieniając przodków Maryi. Ale do tradycji przeszedł jako Joachim.

Reklama

I pod takim imieniem ojciec Matki Bożej występuje w apokryfach: Protoewangelii Jakuba z końca II wieku oraz Ewangelii Pseudo-Mateusza z VI wieku. To z nich możemy się dowiedzieć, że pochodził z Galilei, z zamożnej i znakomitej rodziny.

Św. Joachim to w pierwszej kolejności kochający i oddany mąż. Anna była jego wielką miłością. To z nią dzielił całe swoje życie, wszystkie radości i smutki. Oboje pochodzili z zamożnych i znamienitych rodów, więc nie musieli zbytnio martwić się o dobra materialne. Wspólnie wspierali się w pogłębianiu relacji z Bogiem i wynikającym z wiary wypełnianiu przepisów prawa. Razem też nieśli ból bezdzietności. Joachim był w tym względzie dla Anny ogromnym wsparciem. Robił wszystko, aby mimo braku dzieci była szczęśliwa. Nigdy też nie ustawał w modlitwie i postach w intencji potomstwa. I niezachwianie wierzył, że Bóg ma wobec nich szczególny plan.

Kiedy któregoś dnia Anna przeczytała w księdze Tobiasza słowa: „Będziesz miał wiele, hojnie dawaj; jeśli mało będziesz miał, i mało z chęcią udzielać usiłuj. Tak bowiem skarbisz sobie zapłatę na dzień potrzeby. Bo jałmużna od wszelkiego grzechu i od śmierci wybawi, a nie dopuści duszy iść do ciemności” (Tob. 4,9-11), z przerażeniem stwierdziła, że jeszcze tej przestrogi nie wykonują z należytą starannością. Wtedy Joachim, aby uspokoić żonę, rozdzielił trzodę na trzy części: pierwszą ofiarowali Bogu, drugą rozdali ubogim, a trzecią zatrzymali dla siebie. Odtąd czynili tak co roku. I złożyli Bogu przysięgę, że jeśli obdarzy ich dzieckiem, ofiarują Mu je na służbę.

A gdy Joachim przebywając w Jerozolimie na święto Paschy, chciał złożyć w świątyni baranka w ofierze, został odepchnięty przez kapłana, który stwierdził, że jest on niegodny zbliżyć się do ołtarza, ponieważ Bóg ukarał go za grzechy bezdzietnością. Wówczas nie buntował się, nie wszczynał awantur, nie oskarżał Boga, ani nie użalał się nad sobą.

Nie chcąc zasmucać Anny udał się na pustynię, by tam jeszcze żarliwie modlić się i pościć w intencji potomstwa. Kiedy zaś Anna dowiedziała się od pielgrzymów, co zaszło w Jerozolimie, zamknęła się w swoim domu i wspierała swojego męża w umartwieniach. Jak można przeczytać w Żywotach Świętych Pańskich na wszystkie dni roku (1937 r.) po pięciu miesiącach Joachimowi i Annie – w tym samym czasie – objawił się Anioł oznajmiając: „Bóg da wam córkę, której Imię będzie Maryja. Będzie wielka przed Panem i stanie się Matką obiecanego Zbawiciela”. Joachim zmarł, gdy Maryja skończyła trzy lata. Niedługo po tym, jak rodzice – zgodnie ze złożoną przysięgą – oddali Ją do świątyni na służbę Bogu.

Otylia Sałek, Magdalena Wyżga/Stacja7

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę