Babcia Pana Boga

Ewangelie milczą na temat rodziców Maryi. Nie oznacza to jednak, że nie zasługują na naszą pamięć i uwagę, bo kto inny, jak nie św. Anna, miałaby pokazać Maryi jak być dobrą? Poznajcie kobietę, która nigdy nie przestała wierzyć, że będzie matką – św. Anna, matka Maryi, babcia Jezusa

Otylia Sałek
Otylia
Sałek
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Babcia Pana Boga
Ewangelie milczą na temat rodziców Maryi. Nie oznacza to jednak, że nie zasługują na naszą pamięć i uwagę, bo kto inny, jak nie św. Anna, miałaby pokazać Maryi jak być dobrą? Poznajcie kobietę, która nigdy nie przestała wierzyć, że będzie matką – św. Anna, matka Maryi, babcia Jezusa

Anna była jedną z trzech córek Mathana (lub Natana), kapłana betlejemskiego. Otrzymała od swoich rodziców staranne wychowanie, pogłębione przez służbę w świątyni jerozolimskiej. Jako jedyna z sióstr Anna poślubiła Galilejczyka – niezwykle bogatego Joachima i była wzorem do naśladowania dla wszystkich żon. Małżonkowie bardzo się kochali, jednak niestety nie mogli mieć dzieci. Anna kochała Joachima i Boga z całej swojej duszy, jednak nie mogła zrozumieć, dlaczego spotyka ją takie doświadczenie. Nieustannie jednak wierzyła w cud – z Pisma Świętego znała wiele historii, w których Bóg obdarzał potomstwem bezpłodne pary.

Ewangelie nie przekazują nam żadnych informacji o rodzicach Maryi, ale możemy znaleźć je w pismach apokryficznych, pochodzących z początków chrześcijaństwa. Choć nie należą one do ksiąg natchnionych, to zawierają w swojej treści informacje prawdziwe, przekazywane przez Tradycję Kościoła. Najwięcej wiadomości o św. Annie można znaleźć w Protoewangelii Jakuba, Ewangelii Pseudo-Mateusza i Księdze Maryi. Najbardziej godnym uwagi wydaje się być pierwsza z tych ksiąg, gdyż pochodzi z roku ok. 150, czyli z samych początków chrześcijaństwa.

Babcia Pana Boga

Protoewangelia opowiada, jak Anioł Pański zapowiedział Annie urodzenie potomstwa. Obiecała ona oddać je w darze Panu Bogu, aby Mu służyło przez całe życie. Anna i Joachim byli wtedy już w podeszłym wieku, mieli za sobą ponad 20 lat małżeństwa. Brak potomstwa – uważany wtedy za hańbę i karę Bożą – był dla nich ogromnym brzemieniem, szczególnie zaś odczuwał je Joachim. Składając pewnego razu ofiary w świątyni usłyszał od przebywającego tam kapłana Rubena: „Nie godzi się, byś ty jako pierwszy składał swe dary, jako że nie zrodziłeś potomka w Izraelu”. Upokorzony Joachim postanowił w tajemnicy przed Anną udać się na pustynię, by w samotności przed Bogiem przeżywać swoje cierpienie. Współodpowiedzialna za rozpacz Joachima Anna przeżywała teraz podwójny dramat – nie mając dzieci, utraciła również męża. Nie straciła jednak swojej wiary.

Modliła się takimi słowami: „Panie, Boże wszechmogący, który obdarzyłeś potomstwem wszystkie stworzenia, zwierzęta dzikie i domowe, gady, ryby, ptaki i wszystko to cieszy się ze swego potomstwa, dlaczego mnie jedną odsunąłeś od daru twojej łaskawości? Ty wiesz, Panie, że do początku małżeństwa złożyłam ślub, iż jeżeli dasz mi syna lub córkę ofiaruję je tobie w twym świętym przybytku”.

Bóg wysłuchał tych próśb i posłał swojego Anioła, który powiedział „Anno! Pan wysłuchał twojej modlitwy. Poczniesz i urodzisz, o twoim potomstwie będzie się mówiło po całej ziemi. Oto przychodzi mąż Twój, Joachim, ze swoim stadem”. Tak też się stało. Anna ujrzawszy powracającego męża, wybiegła mu naprzeciw i wychwalała Boga, który jej pobłogosławił, mówiąc Joachimowi: „Oto ja wdowa – już nie jestem wdową, oto ja bezdzietna – poczęłam w łonie”. Małżonkowie nigdy nie przestali wierzyć, że dla Boga nie ma nic niemożliwego. Dziewięć miesięcy później na świat przyszła Maryja.

Babcia Pana Boga

Na pierwsze urodziny córki Joachim wydał wystawną ucztę. Podobnie uczynił dwa lata później, gdy małżonkowie chcieli ofiarować ją Bogu. Apokryfy podają, że Maryja bardzo szybko wbiegła po stopniach świątyni, jak gdyby spiesząc się do Boga.

Wiele źródeł podaje, jakoby Anna dożyła późnej starości. Maryja mogła się od niej wiele w tym czasie nauczyć – w ikonografii znajdziemy sceny, w których Anna uczy Maryję czytać, szyć i prowadzić dom. Z pewnością była też dobrą babcią dla swojego Najświętszego Wnuka – Jezusa. Jedna z piosenek dla dzieci opowiada o św. Annie jako zwyczajnej babci mieszkającej w Nazarecie:

Tam siwa babcia Anna opowiadała bajki i w swoich dobrych dłoniach tuliła sny
Dla Najświętszego Wnuka robiła ciepły szalik – jak wszystkie babcie w świecie, po wszystkie dni.
Cichutkie jej krzątanie, każdy garnuszek mleka, sędziwą jesień życia pokochał Bóg.

Babcia Pana Boga

Najstarszym wizerunkiem św. Anny jest fresk z katedry Faras (dołączony do artykułu). Co ciekawe Faras – stolicę afrykańskiego królestwa – odkopali w latach 60. polscy archeolodzy. Malowidło przedstawia św. Annę w geście nakazującym milczenie. Przypuszczalnie ma to symbolizować godną milczenia tajemnicę misji jej córki Maryi. Nad głową Anny i z prawej strony znajduje się bowiem napis grecki: Anna, Matka Bogurodzic(y).

Dziś imię Anna jest jednym z najpopularniejszych w Polsce. To hebrajskie imię znaczy tyle, co „łaska”.

Przy Sadzawce Owczej w Jerozolimie od IV wieku pokazuje się miejsce, gdzie stał dom Anny i Joachima. Św. Anna jest patronką diecezji opolskiej, miast, m.in. Hanoveru, oraz kobiet rodzących, matek, wdów, położnic – nie ma kliniki leczenia bezpłodności, w której nie znalzałaby się choć jedna figurka św. Anny. To także opiekunka gospodyń domowych oraz patronka pragnących dobrej śmierci. Wraz z Joachimem są też patronami dziadków. Dla wszystkich jednak ludzi Anna jest wzorem niewzruszonej ufności w Bożą wszechmoc.

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Otylia Sałek

Otylia Sałek

Z wykształcenia psycholog, z zamiłowania śpiewaczka, z Bożego (jak ufa) zamierzenia redaktor portalu Stacja7.pl. Wielbicielka muzyki liturgicznej, kawy i "Przyjaciół" oraz żywy dowód na to, że da się lubić Warszawę i Kraków jednocześnie.

Zobacz inne artykuły tego autora >

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Otylia Sałek
Otylia
Sałek
zobacz artykuly tego autora >

Dziadkowie, którzy nie rozpieszczali

W całym Piśmie świętym nie znajdziemy o nich ani jednego słowa. Dziwne, bo przecież gdyby nie oni, historia mogłaby potoczyć się zupełnie inaczej. Anna i Joachim – o nich mowa – to rodzice Maryi i dziadkowie Jezusa

Marta Arbatowska
Marta
Arbatowska
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Dziadkowie, którzy nie rozpieszczali
W całym Piśmie świętym nie znajdziemy o nich ani jednego słowa. Dziwne, bo przecież gdyby nie oni, historia mogłaby potoczyć się zupełnie inaczej. Anna i Joachim – o nich mowa – to rodzice Maryi i dziadkowie Jezusa
Dziadkowie, którzy nie rozpieszczali

Apokryficzni-niekanoniczni

Joachim i Anna nie mogli pozostać anonimowi. Tradycja okazała się w tej kwestii mniej powściągliwa niż natchnieni autorzy Ewangelii. Zamiłowanie do genealogii i chęć poznania ludzkich korzeni chrześcijaństwa inspirowały pisarzy początku średniowiecza do tworzenia dzieł znanych dziś jako Ewangelia Pseudo-Mateusza czy Księga o narodzeniu świętej Maryi, które powstawały w zaciszach benedyktyńskich klasztorów. Dziadkowie Jezusa ukryli się więc na stronach apokryfów. Nieautentycznych i tajemniczych? To chyba sprawka złego PR-u, bo księgi, które nie weszły w skład oficjalnego kanonu Pisma Świętego również zawierają wiele cennych dla tradycji przekazów. Dzięki nim rodzice Maryi zagościli w sztuce, która bardzo chętnie o nich opowiadała. Przykładów można znaleźć wiele, choćby św. Anna Samotrzecia autorstwa Leonarda da Vinici, która trzyma na kolanach Maryję i małego Jezusa czy wschodnia Ikona, a na niej przykuwające uwagę siwe włosy Joachima, które miały zapewne podkreślić powagę dziadka Zbawiciela. Znany również jest obraz przedstawiający serdeczny uścisk Joachima i Anny na tle złotej bramy. Ponadto barwnie historię dziadków pokazują ludowa beletrystyka i poważne wizje mistyków, wśród których znalazła się Maria z Agredy, hiszpańska franciszkanka żyjącą w XVII wieku, autorka traktatu Mistyczne Miasto Boże. Jak widać, ludzka wyobraźnia nie pozwoliła Joachimowi i Annie pozostać w cieniu. Czy tego chcieli czy nie, obrośli legendą.

Dziadkowie Jezusa nie mieli łatwego życia

Z rodziną najładniej wychodzi się na zdjęciach – można powiedzieć, oglądając obrazy z Joachimem i Anną, ale piękne obrazy i wzniosłe narracje legend to tylko jedna strona medalu. Dziadkowie Jezusa nie nie mieli łatwo. Co musiał czuć Joachim, kiedy przebadał genealogię swojego rodu i stwierdził, że jest jedynym mężczyzną, który nie ma dzieci? Czasy wyzwolonych singli i modnej bezdzietności jeszcze nie nadeszły, więc nie mógł znaleźć łatwego usprawiedliwienia. W myśleniu Żydów sprawa była jasna: Bóg mu nie pobłogosławił i tyle. Kapłan Isachar, z którym Joachim spotkał się w Świątyni Jerozolimskiej wyraził to jeszcze bardziej dosadnie: „Jesteś przeklęty. Skoro nie możesz dać Izraelowi potomka, to co robisz w Świątyni z innymi, lepszymi od ciebie, płodnymi mężczyznami?”. Dla bogobojnego Izraelity nie było większego wstydu, więc uciekł na pustynię i postanowił do końca życia paść owce. Jak miał pokazać się Annie na oczy po takim incydencie?

A Anna? 20 lat czekała na dziecko! Wszystkie kobiety dawno wychowały już swoje potomstwo, a ona jedyna – tak bardzo wierna Bogu – nie doczekała się poczęcia. Jakby tego było mało, Joachim nie wracał z Jerozolimy. Przepadł bez śladu. Opłakiwać bezpłodność i wdowieństwo – czy to aby nie przekracza granic wytrzymałości kobiecego serca? Jednak i Anna, i Joachim nadal wierzyli, że Bóg odmieni ich los. „Nadzieja wbrew nadziei” była szalona, a zaufanie Bogu, który może chcieć inaczej, bardzo bolało. Oboje zgodnie przysięgli, że jeśli Bóg obdarzy ich upragnionym potomstwem, oddadzą swoje dziecko na wyłączną służbę Panu.

Dziadkowie, którzy nie rozpieszczali

Cuda zdarzają się najczęściej wtedy, gdy nic na to nie wskazuje.

Pewnego dnia – według przekazów apokryficznych – przyszedł Archanioł i oznajmił, że Bóg wysłuchał ich prośby. Znakiem wiarygodności anielskich słów miało być to słynne spotkanie w złotej bramie miasta, tak często malowane na obrazach. Tam spotkali się – cudownym zbiegiem nieprzypadkowych okoliczności – po długiej rozłące i podzielili nowiną, że oto czas rozpaczy dobiega końca. JAHWE nie da im syna. Ale ma zamiar wynagrodzić długie oczekiwanie narodzinami córeczki, która zostanie matką Zbawiciela, na którego Izrael czekał już zbyt długo. 

Icons courtesy of www.eikonografos.com used with permission

Czy Jezus znał swoich dziadków?

Szczęśliwe zakończenie historii Joachima i Anny okazało się początkiem chrześcijaństwa. Tak jak obiecali, oddali Maryję – apokryficzną Dziewicę Pańską – na wyłączną służbę Bogu już w wieku trzech lat. Młodziutka Miriam miała odtąd przebywać w Świątyni wraz z innymi dziewczętami, modlić się, wzrastać w cnocie, poznawać Pisma i w końcu zostać żoną Józefa. Dalszy ciąg doskonale znamy z Ewangelii, choć i do tej części historii apokryfy dodają nieco smaku. Opisują, jak mały Pan Jezus podczas swoich dziecięcych zabaw lepił i ożywiał ptaszki z gliny. Niestety Joachim i Anna, z momentem wejścia Maryi na świątynne stopnie, znikają również z apokryfów.

Czy Pan Jezus znał swoich dziadków? Najprawdopodobniej nie zdążył ich poznać, bo oboje zmarli, kiedy Maryja przebywała jeszcze w Świątyni. Niektóre legendy dają nadzieję, że mały Jezus poznał chociaż babcię, bo po śmierci Joachima Anna miała zamieszkać wraz ze Świętą Rodziną w Nazarecie. Pozostajemy więc w królestwie hipotez. Nie należy spodziewać się archeologicznych nowinek mówiących o tym, w jaki sposób Anna rozpieszczała swojego wyjątkowego wnuka. I trzeba raczej pogodzić się z tym, że nigdy nie będziemy wiedzieli, jak wyglądały te międzypokoleniowe relacje w świętej Rodzinie. Trochę szkoda. Ale nie ulega wątpliwości, że Miriam mogła wiele opowiedzieć Jezusowi o Jego dziadkach. Jak na dziadków przystało, pozostawili na pewno w spadku życiowe mądrości: o tym, że trzeba nauczyć się cierpliwości w czekaniu, bo dla Pana Boga nie istnieje kategoria „za późno”, o zaufaniu Panu Bogu, nawet wtedy, kiedy wszystko przeczy nadziei, o tym, że największe cuda dzieją się tam, gdzie nikt się ich nie spodziewa i o przewrotnej logice stokroć wynagrodzonego braku. Na koniec mogę chyba postawić własną hipotezę, że dla Jezusa, Anna i Joachim na pewno nie byli bohaterami legend.

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Marta Arbatowska

Marta Arbatowska

Zobacz inne artykuły tego autora >

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Marta Arbatowska
Marta
Arbatowska
zobacz artykuly tego autora >