Nasze projekty

Z macierzyńskiej perspektywy

Co to oznacza „być mamą”? Czym jest „dobre” wychowanie? Jakie są największe wyzwania współczesnych matek? Na pytania zadane w naszej sondzie odpowiadają zaangażowane społecznie Kobiety i Mamy.

Reklama

Mamą być – ile we mnie mamy z mamy?

„Nie przyjmuję schematów macierzyństwa i uważam wręcz, że są one bardzo szkodliwe.” – mówi Agata Puścikowska, dziennikarka – „Matki, które próbują wejść w jakiś określony wzór, tak naprawdę w cudze buty, przeżywają prędzej czy później frustracje, lęki, nie doceniają siebie w swoim macierzyństwie. Porównywanie siebie do innych matek, to kiepski pomysł. Zawsze znajdzie się któraś „gorsza”, i jakaś „lepsza”. Dużo sensowniej po prostu kochać swoje dziecko, kochać też i doceniać siebie, w swoim macierzyństwie. Tak po prostu, z szacunkiem podchodzić zarówno do siebie, właśnie jak i do dziecka. Wtedy jesteśmy skoncentrowane na sprawach najistotniejszych, a z naszej akceptacji – mimo słabości, popełnianych błędów i czasem niepowodzeń – gdy jest miłość i szacunek, zawsze wypływa dobro. Prędzej, czy później. Macierzyństwo nie trwa miesiąc czy dwa lata. To stan, który pozwala zmieniać się i dojrzewać w… człowieczeństwie od momentu poczęcia naszego dziecka, aż do końca.”

„Na pewno, gdybym miała powiedzieć, kim jestem, na pierwszym miejscu wymieniłabym: mamą. Wszystkie inne zajęcia, w tym praca, są na drugim planie. Ale te idealne proporcje czasami niestety weryfikuje rzeczywistość. Bywa, że praca wdziera się do domu i zwykłe „przebranie się w dresy” nie wystarcza, żeby zmienić rolę. Wiem, że daleko mi do ideału mamy i pocieszam się tylko myślą, że wszystkie mamy, które znam, mają tak samo” – przyznaje Anna Skórzyńska, pomysłodawczyni i współwłaścicielka firmy szumisie.pl.

Reklama
Reklama

„Bycie mamą jest dla mnie zawsze na pierwszym miejscu. Praca, dom są u nas podporządkowane dzieciom i ich potrzebom, nie mówiąc o ich grafiku.” – mówi Paulina Guzik, dziennikarka, prowadząca program „Między Ziemią a Niebem” – „Czy zawsze jestem mamą na 100%? Oczywiście, że nie. Zdarzyło mi się opuścić koncert dziecka bo byłam w Rzymie. Zdarzyło mi się zapomnieć o ważnej sprawie. Nie mam często siły, denerwuję się, krzyczę, zasypiam nad książką którą im czytam na dobranoc. Czy jestem wciąż mamą na 100%? Jestem nią od kiedy dowiedziałam się że Jaś i Hela pojawią się na świecie. Bo moja miłość do nich jest stuperocentowa. Nie ma ludzi idealnych i nikt nie rodzi się z umiejętnością bycia matką. Ale każdy rodzi się ze zdolnością do kochania. Słowo Mama zaczyna się na M tak samo jak Miłość. Miłość wystarczy.”

„Pierwociny wszystkiego, co najważniejsze ofiarowała mi właśnie ona. Moja mama. Zainteresowała światem: najbliższym i najdalszym, pokazała książkę i radio, nauczyła, że nie ma się co bać, tylko odważnie mierzyć z przeciwnościami. I żeby śmiało realizować marzenia.” – wspomina Marta Januszewska, dziennikarka Polskiego Radia. – „Udowadniała i udowadnia, że nie ma takiego matczynego zadania, z którym ona, mama, by sobie nie poradziła. Podróż z dwójką małych dzieci na drugi koniec Polski? Proszę bardzo. Praca zawodowa, zadbanie o dom, choć potomstwa przybywa? Oczywiście! Z mojej mamy – mam nadzieję! – sporo we mnie odwagi. I tej chęci pokazania swojemu dziecku, że może i powinno próbować świata na różne sposoby, zawsze wiedząc, że mama jest.”

Dobre wychowanie, czyli jakie?

Reklama
Reklama

„Takie, które wiąże się z miłością, szacunkiem i dyscypliną.” – mówi Marta Januszewska – „Dyscyplina jest niemodnym słowem. Głównie dlatego, że jest mylnie równana z posłuszeństwem (swoją drogą ono też niepotrzebnie nabrało negatywnych konotacji, jakby miało na stałe przypisany epitet „ślepe”). Miłość – bo troska o twoje dobro jest najważniejsza, szacunek – bo jesteś człowiekiem, który ma prawo do swojego zdania i swoich wyborów, dyscyplina – bo to uczenie granic, życia w grupie, szacunku dla drugiego człowieka. I na koniec – dobre wychowanie to takie, które doprowadza do samodzielności.”

„Dobre wychowanie, czyli… w teorii proste, a w rzeczywistości najtrudniejsze zadanie w moim życiu. Marzy mi się, żeby wychować moje dzieci na dobrych ludzi, pewnych swojej wartości i pełnych szacunku do innych. Jak mi, nam wspólnie, się uda – będę szczęśliwa i spełniona.” – przyznaje Anna Skórzyńska.

„Największym rodzicielskim wyzwaniem jest dla mnie nauka przebaczania.” – pisze Paulina Guzik – „Powiedzieć przepraszam jest bardzo łatwo. Najtrudniej jest wybaczyć bratu czy siostrze. Więc oprócz tego że jedno przeprosi zawsze pytam drugiego – wybaczyłeś/aś? Jeśli się uniosę – przepraszam dzieci i pytam czy mi wybaczyły. Ich uścisk „przytulas” w odpowiedzi jest dla mnie największą miarą tego, że bardzo dobrze rozumieją co to znaczy. Jeśli w dorosłym życiu będą potrafiły wybaczyć największe zranienia i iść do przodu nie pamiętając o dawnej krzywdzie uznam to za rodzicielski sukces.”

Reklama

„Dobre wychowanie dziecka to połączenie miłości, szacunku, z wyznaczaniem konkretnych granic, mądrze pojętą dyscypliną i otwartością na to, że dziecko to nie my sami. Więc jest po prostu inne, i nie wolno go „wychowywać” – formując córkę czy syna na nasze „idealne” kopie. Wychowanie, jeśli ma być dobre i skuteczne, warto by przebiegało w atmosferze zrozumienia i czułości, ale nie czułostkowości. Dziecko musi wiedzieć i czuć, że jest kochane i chciane, że rodzice nawet gdy wymagają i stawiają wymagania, zadania i cele – bo mają do tego prawo – robią to z autentycznej miłości. Przy czym stawianie tych celów i wymagań musi być poprzedzane mądrą analizą i rozumieniem dziecka. A żeby naprawdę zrozumieć, trzeba spędzać czas i rozmawiać, rozmawiać, rozmawiać…” – zaznacza Agata Puścikowska.

Jakie są największe wyzwania współczesnych matek?

„Balans.” – odpowiada Paulina Guzik – „Weźmy na przykład technologię – jak wyważyć chęć ochrony dziecka przed telefonami i elektroniką z tym, żeby nie wychować nieżyciowej i atechnologicznej istoty, która przecież zostanie prędzej czy później zderzona z technologią i umiejętność jej użycia będzie jej być albo nie być szkole, na uczelni, w pracy. Słowem – jak dozować mądrze technologię. Balans między ambicją rodzica a możliwością posiadania faktycznego dzieciństwa bez miliona lekcji dodatkowych. Balans między konsekwencją wychowawczą a wyrozumiałością wobec dziecka, które ma swoje uczucia, humory i też może go boleć głowa. Balans między pracą, która zapewnia dzieciom chleb, szkołę i wakacje (i pracą , dodajmy, którą uwielbiam) a obecnością w domu mamy wtedy, kiedy jej potrzebują.”

„W pędzącym świecie stworzyć spokojny, ciepły dom. Dać dzieciom poczucie bezpieczeństwa a przede wszystkim miłość. Być – tak fizycznie – jak najwięcej i sprawić, żeby wierzyli w siebie i wiedzieli, że zawsze mogą na mnie liczyć.” – mówi Anna Skórzyńska.

„Przed współczesnymi matkami w zasadzie stoją same poważne wyzwania. Jak łączyć pracę zawodową z prowadzeniem domu i wychowywaniem dzieci? Jak uwierzyć w swoje kompetencje – matki i żony, gdy czasem zewsząd są one podważane? Jak w końcu – nie zapomnieć o sobie, o swoich potrzebach, sprawach, umiejętnościach i pasjach? – podkreśla Agata Puścikowska – „I przyznam, że to ostatnie wyzwanie, być może jest najtrudniejsze i dla mnie. Niemniej wiem, po siedemnastu latach macierzyństwa, że matka to przede wszystkim… człowiek. I jeśli o tym zapomni, zatracając się wyłącznie dla rodziny, prędzej czy później następuje w niej bunt i kryzys. A matka w kryzysie to i rodzina w kryzysie. Dlatego warto żyć tak, by mądrze dbać o siebie, a wtedy – zapewniam – i rodzina, dzieci, będą zadbane.”

„Paradoksalnie jednym z największych wyzwań są… inne matki. Żyjemy w czasach tak powszechnego dostępu do informacji, tak błyskawicznej komunikacji, że niejednokrotnie nie zdążymy wypowiedzieć swojej myśli do końca a już otrzymujemy setki „złotych rad” i komentarzy. A przecież nikt nie zna swojego dziecka lepiej niż jego rodzic. Oczywiście nie chodzi tu o lekceważenie zdania innych – w końcu najczęściej (zwłaszcza ciocie i babcie) robią to z troski. Ale mam wrażenie, że współczesne macierzyństwo coraz bardziej przestaje ufać swojej intuicji. A autorytetem stają się internetowe wyrocznie. Współczesnym mamom życzę więc nieco więcej zaufania do siebie.” – puentuje Marta Januszewska.

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę