Nasze projekty
Aneta Liberacka

„Żadna kobieta nie jest tylko kobietą”

Stwierdzenie Edyty Stein: "Żadna kobieta nie jest tylko kobietą" sprzed prawie wieku wraca do nas w kolejnym już pokoleniu. Historia ciągle zatacza koło. Jaka jest tożsamość kobiety?

Reklama

Kilka dni temu pojawiła się informacja, że Amerykańska Akademia Filmowa ustaliła nowe standardy nominacji filmów do Oscara. Ustalony tam „standard A”, mówi o tym, że przynajmniej 30% ról drugoplanowych i epizodycznych musi zostać obsadzonych z uwzględnieniem mniejszości i wymienione są różne grupy, między innymi kobiety (sic!).

Można odnieść wrażenie, że Akademia tak się zapędziła w równouprawnieniu, że aż zdyskwalifikowała kobiety sugerując, że nie są najważniejsze ich kompetencje a to, że są kobietami. Chyba nie o taką równość walczyły sufrażystki z końca XIX i początku XX wieku. I całkiem odmienne wykłady w latach trzydziestych wygłaszała także Edyta Stein – mistrzyni od wartości i geniuszu kobiet. 

Dziś, w XXI wieku, w Polsce, nadal mówi się dużo o prawach kobiet, o wolności. Walka o równe prawa dla wszystkich zawsze była i jest ważna, ważne jednak też jest to, by pod przykryciem szlachetnych wartości nie dać się wmanewrować w całkiem inną walkę. 

Reklama

Aby tak nie było, nieodłącznym elementem wszelkich walk jest mądrość i dojrzałość. Wspominając znów Edytę Stein warto przytoczyć, że: należy w taki sposób rozwijać rozum, uczucia i wolę, żeby rozum był światłem wskazującym drogę pozostałym. 

Dziś kobiety w Polsce piastują ważne urzędy, zajmują kluczowe stanowiska, prowadzą wielkie firmy oraz planują wieloletnie strategie. Jesteśmy wykształcone (dzięki tym, które nam prawo do edukacji wywalczyły), jesteśmy bystre i dalekowzroczne. Nie zmienia to jednak faktu, że nadal jesteśmy kobietami. Mamy więc, jak mówiła ww. wymieniona mistrzyni od kobiet, realizować swoje zadania według natury i łaski.

Reklama

Będąc wielkimi strategami (czy jak ktoś woli strateżkami) życia, nie możemy więc zapominać o głównym naszym powołaniu, celu i dążeniu wynikającym z natury, czyli o dawaniu tego życia. Zostałyśmy wyjątkowo wyposażone przez Pana Boga, ponieważ poza wszystkimi przymiotami decydującymi o bystrości umysłu, inteligencji, przewidywaniu wielu kroków do przodu z precyzją szachisty, mamy także przymioty właściwe tylko nam, tylko naszej naturze: wrażliwość, zrozumienie, ciepło, umiejętność towarzyszenia ale przede wszystkim możliwość bycia domem (dosłownie) przez 9 miesięcy, możliwość noszenia w sobie nowego człowieka. Do takich cudów zdolne i przystosowane są nasze organizmy! Co w żaden sposób nie umniejsza naszej roli we wszystkich dziedzinach życia, a przeciwnie pozwala nam w wyjątkowy sposób w nich działać, rozwijać się i zmieniać świat na lepszy. To nasze uposażenie sprawia, że nie żyjemy już w świecie opisanym w pierwszych 7 rozdziałach Księgi Judyty, a w świecie w którym przebija się czułość do drugiego człowieka, jego godność, dobro. W świecie, w którym da się żyć.

Czy więc główną ambicją kobiet żyjących w XXI wieku, ma być wypracowanie sobie 30% udziału w jakichś dziełach z tego tytułu, że urodziłyśmy się kobietami? Czy raczej mają być ocenione i cenione nasze kompetencje, mądrość i dojrzałość?

Tej ostatniej uczymy się całe życie. Każdy jej etap różni się od poprzedniego, wpływa na to wiek, doświadczenia, przeżycia. Wszystko to czyni nas wyjątkowym fundamentem świata i nie trzeba zapewniać nam 30% udziału w niczym, ponieważ za nami stoją nie tylko wiedza i kompetencje, ale też dalekowzroczna wizja świata, który jest dobry.

Reklama

Myśląc o tym, kim jesteśmy dziś, my kobiety w XXI wieku, postanowiłyśmy razem z Siostrą Anną Marią Pudełko wywołać temat dojrzałości, mądrości i siły kobiet, pisząc książkę o przewrotnym tytule: „Wielki foch. O (nie)dojrzałości kobiet”. Chcemy w ten sposób zaprosić kobiety do refleksji nad tym, czy w każdej dziedzinie życia jesteśmy dojrzałe? Na ile nasze wybory, decyzje i poglądy determinowane są mądrością i dojrzałością, a na ile pędem świata, narracją różnych stron, kształtowaniem naszego myślenia na siłę.

Książka bynajmniej nie jest próbą wytykania kobietom niedojrzałości. To raczej propozycja zamontowania w swoim życiu bocznego lusterka, w które patrząc, możemy czasem dostrzec zupełnie inną perspektywę. Każdy, kto jest kierowcą (zostawiam dla chętnych łamigłówkę: jak zapisać wyraz kierowca w tak modnej dziś wersji żeńskiej) wie, że w samochodzie dobrze ustawione lusterka, potrafią wiele zmienić. Patrząc jedynie w lusterko wewnętrzne nie widzimy, co dzieje się wokół, a i źle ustawione lusterka boczne powodują, że możemy wpaść w martwą strefę, w której nie widać zagrożeń. Cała sztuka polega na odpowiednim ustawieniu luster, by jak najszerzej i z dobrej perspektywy spojrzeć wokół, czy przypadkiem nie wytworzyła się w naszym życiu jakaś „martwa strefa”. Rozejrzeć się, w czym bierzemy udział, do czego jesteśmy zapraszane, o co walczymy, a z czym naprawdę się borykamy…

Każde spojrzenie z boku na swoje życie i wybory może sprawić, że zobaczymy o wiele szerszą perspektywę. Zapraszam zatem do refleksji. Zapraszam do spojrzenia w boczne lusterka.

W tym numerze:

Stary – nowy. Jaki feminizm?

Aby dojść do zrozumienia samej siebie, trzeba ruszyć w drogę. “Wielki foch”

„Wielki foch” czyli kobieto, jesteś wspaniała!

Kobieca solidarność. Jak ją stworzyć?

„Ewangeliczny foch”. Co Biblia mówi o emocjach?

Kobieta w oczach Prymasa Wyszyńskiego. Torebka i lusterko Steni

 

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas na Patronite