Nasze projekty

„Żadna kobieta nie jest tylko kobietą” – mawiała Edyta Stein

Stwierdzenie Edyty Stein: "Żadna kobieta nie jest tylko kobietą" sprzed prawie wieku wraca do nas w kolejnym już pokoleniu. Historia ciągle zatacza koło. Jaka jest tożsamość kobiety?

Reklama

W 2020 roku pojawiła się informacja, że Amerykańska Akademia Filmowa ustaliła nowe standardy nominacji filmów do Oscara. Ustalony tam „standard A”, mówi o tym, że przynajmniej 30% ról drugoplanowych i epizodycznych musi zostać obsadzonych z uwzględnieniem mniejszości i wymienione są różne grupy, między innymi kobiety (sic!).

Można odnieść wrażenie, że Akademia tak się zapędziła w równouprawnieniu, że aż zdyskwalifikowała kobiety sugerując, że nie są najważniejsze ich kompetencje a to, że są kobietami. Chyba nie o taką równość walczyły sufrażystki z końca XIX i początku XX wieku. I całkiem odmienne wykłady w latach trzydziestych wygłaszała także Edyta Stein – mistrzyni od wartości i geniuszu kobiet. 

Dziś, w XXI wieku, w Polsce, nadal mówi się dużo o prawach kobiet, o wolności. Walka o równe prawa dla wszystkich zawsze była i jest ważna, ważne jednak też jest to, by pod przykryciem szlachetnych wartości nie dać się wmanewrować w całkiem inną walkę. 

Reklama
Reklama

Aby tak nie było, nieodłącznym elementem wszelkich walk jest mądrość i dojrzałość. Wspominając znów Edytę Stein warto przytoczyć, że: należy w taki sposób rozwijać rozum, uczucia i wolę, żeby rozum był światłem wskazującym drogę pozostałym. 

Dziś kobiety w Polsce piastują ważne urzędy, zajmują kluczowe stanowiska, prowadzą wielkie firmy oraz planują wieloletnie strategie. Jesteśmy wykształcone (dzięki tym, które nam prawo do edukacji wywalczyły), jesteśmy bystre i dalekowzroczne. Nie zmienia to jednak faktu, że nadal jesteśmy kobietami. Mamy więc, jak mówiła ww. wymieniona mistrzyni od kobiet, realizować swoje zadania według natury i łaski.

Będąc wielkimi strategami (czy jak ktoś woli strateżkami) życia, nie możemy więc zapominać o głównym naszym powołaniu, celu i dążeniu wynikającym z natury, czyli o dawaniu tego życia. Zostałyśmy wyjątkowo wyposażone przez Pana Boga, ponieważ poza wszystkimi przymiotami decydującymi o bystrości umysłu, inteligencji, przewidywaniu wielu kroków do przodu z precyzją szachisty, mamy także przymioty właściwe tylko nam, tylko naszej naturze: wrażliwość, zrozumienie, ciepło, umiejętność towarzyszenia ale przede wszystkim możliwość bycia domem (dosłownie) przez 9 miesięcy, możliwość noszenia w sobie nowego człowieka. Do takich cudów zdolne i przystosowane są nasze organizmy! Co w żaden sposób nie umniejsza naszej roli we wszystkich dziedzinach życia, a przeciwnie pozwala nam w wyjątkowy sposób w nich działać, rozwijać się i zmieniać świat na lepszy. To nasze uposażenie sprawia, że nie żyjemy już w świecie opisanym w pierwszych 7 rozdziałach Księgi Judyty, a w świecie w którym przebija się czułość do drugiego człowieka, jego godność, dobro. W świecie, w którym da się żyć.

Reklama
Reklama

Czy więc główną ambicją kobiet żyjących w XXI wieku, ma być wypracowanie sobie 30% udziału w jakichś dziełach z tego tytułu, że urodziłyśmy się kobietami? Czy raczej mają być ocenione i cenione nasze kompetencje, mądrość i dojrzałość?

Tej ostatniej uczymy się całe życie. Każdy jej etap różni się od poprzedniego, wpływa na to wiek, doświadczenia, przeżycia. Wszystko to czyni nas wyjątkowym fundamentem świata i nie trzeba zapewniać nam 30% udziału w niczym, ponieważ za nami stoją nie tylko wiedza i kompetencje, ale też dalekowzroczna wizja świata, który jest dobry.

Myśląc o tym, kim jesteśmy dziś, my kobiety w XXI wieku, postanowiłyśmy razem z Siostrą Anną Marią Pudełko wywołać temat dojrzałości, mądrości i siły kobiet, pisząc książkę o przewrotnym tytule: „Wielki foch. O (nie)dojrzałości kobiet”. Chcemy w ten sposób zaprosić kobiety do refleksji nad tym, czy w każdej dziedzinie życia jesteśmy dojrzałe? Na ile nasze wybory, decyzje i poglądy determinowane są mądrością i dojrzałością, a na ile pędem świata, narracją różnych stron, kształtowaniem naszego myślenia na siłę.

Reklama

Książka bynajmniej nie jest próbą wytykania kobietom niedojrzałości. To raczej propozycja zamontowania w swoim życiu bocznego lusterka, w które patrząc, możemy czasem dostrzec zupełnie inną perspektywę. Każdy, kto jest kierowcą (zostawiam dla chętnych łamigłówkę: jak zapisać wyraz kierowca w tak modnej dziś wersji żeńskiej) wie, że w samochodzie dobrze ustawione lusterka, potrafią wiele zmienić. Patrząc jedynie w lusterko wewnętrzne nie widzimy, co dzieje się wokół, a i źle ustawione lusterka boczne powodują, że możemy wpaść w martwą strefę, w której nie widać zagrożeń. Cała sztuka polega na odpowiednim ustawieniu luster, by jak najszerzej i z dobrej perspektywy spojrzeć wokół, czy przypadkiem nie wytworzyła się w naszym życiu jakaś „martwa strefa”. Rozejrzeć się, w czym bierzemy udział, do czego jesteśmy zapraszane, o co walczymy, a z czym naprawdę się borykamy…

Każde spojrzenie z boku na swoje życie i wybory może sprawić, że zobaczymy o wiele szerszą perspektywę. Zapraszam zatem do refleksji. Zapraszam do spojrzenia w boczne lusterka.

Czytaj także:

Stary – nowy. Jaki feminizm?

Aby dojść do zrozumienia samej siebie, trzeba ruszyć w drogę. “Wielki foch”

„Wielki foch” czyli kobieto, jesteś wspaniała!

Kobieca solidarność. Jak ją stworzyć?

„Ewangeliczny foch”. Co Biblia mówi o emocjach?

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę