Szkoła modlitwy

Dlaczego trzeba wejść do swojej izdebki i zamknąć za sobą drzwi? Przecież skoro Pan Bóg jest z nami wszędzie i w każdej sytuacji, to chyba nie gniewa się, gdy pobędziemy razem jakoś mniej oficjalnie…

Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Szkoła modlitwy
Dlaczego trzeba wejść do swojej izdebki i zamknąć za sobą drzwi? Przecież skoro Pan Bóg jest z nami wszędzie i w każdej sytuacji, to chyba nie gniewa się, gdy pobędziemy razem jakoś mniej oficjalnie…

Gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu.” Do tego jeszcze trzeba tylko nie być zbyt gadatliwym i obłudnym, żeby nie modlić się na pokaz.

 

Niby proste, więc dlaczego takie trudne?

Bardzo ciężko znaleźć przestrzeń, żeby tak naprawdę, w skupieniu mieć czas tylko dla siebie i Pana Boga. Chce się spać, nie można się skupić, kręgosłup boli od klękania, tyle jeszcze spraw mamy do załatwienia, a przecież skoro Pan Bóg jest z nami wszędzie i w każdej sytuacji to chyba nie gniewa się, gdy pobędziemy razem jakoś mniej oficjalnie.

Pewnie kojarzymy taką sytuację, że opowiadaliśmy komuś bliskiemu coś ważnego a on patrząc w telefon, lub gdzieś w ogóle daleko mówił: mów, mów, ja Cię słucham. Łatwo sobie więc można wyobrazić Pana Boga, który położywszy się wygodnie, w ogóle na nas nie patrzy, za to wpatrzony gdzieś w dal, rozproszony na miliony problemów całego świata, niemogący się zupełnie skupić na tej rozmowie, mówi: mów, mów ja Cię słucham.
No inaczej to sobie wyobrażamy, bo dla nas w danym momencie nasze sprawy są najważniejsze i nie chcemy być lekceważeni.

 

Skąd zatem taki brak skupienia, takie często poczucie obowiązku czujemy w stosunku do modlitwy?

Do tego, by prawdziwie wysłuchać przyjaciela, potrzebna jest odpowiednia postawa, skupienie i przede wszystkim miłość i zaufanie.

Przecież to nam zależy, żeby spotkać się z Panem Bogiem i żeby to On nas wysłuchał. To trochę tak, jakbyśmy spotkali się z przyjacielem, by go o coś poprosić i w momencie kiedy on zacząłby mówić, że coś zrobi, my już bylibyśmy myślami w innym miejscu.

Potrzebna jest do modlitwy ta izdebka, te zamknięte drzwi, ta nie-gadatliwość po to, byśmy mogli naprawdę porozmawiać z Panem Bogiem. Byśmy dali Mu szansę, aby też mógł coś do nas powiedzieć. Do tego, by prawdziwie wysłuchać przyjaciela, potrzebna jest odpowiednia postawa, skupienie i przede wszystkim miłość i zaufanie. Tylko wtedy to, co powie nam przyjaciel, trafi do naszego serca i będzie mogło zmieniać nasze życie.

Pan Jezus – wspaniały Nauczyciel modlitwy, zawsze z wielkim szacunkiem udawał się w odosobnione miejsce, by mógł spokojnie, w skupieniu się pomodlić. Jakże więc my niedoskonali, rozdygotani i nadpobudliwi, możemy nawet myśleć, że jesteśmy w stanie porozmawiać z Panem Bogiem w innych warunkach, gdzieś w biegu, gdzieś pomiędzy jedną a drugą sprawą.

Szkoła modlitwy według Jezusa Chrystusa rozpisana jest w całej Ewangelii. Wystarczy po prostu naśladować Mistrza. Czemu więc tego nie robimy? Co zrobić, żeby to zmienić? O tym to wydanie.

Serdecznie zapraszam!

 


W tym numerze:

 

Po(d)stawy modlitwy


 Naucz swoje dzieci widzieć niewidzialne


Różaniec w rękach Wojownika


7 powodów, dla których warto zacząć dzień od Mszy świętej


“Najgrubszy Anioł Stróż”


Duchowa anoreksja


Lectio Divina


 

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7



 

 

Aneta Liberacka

Aneta Liberacka

Redaktor naczelny portalu Stacja7.pl, prezes Fundacji Medialnej 7. Z wykształcenia matematyk, doświadczenie zawodowe jako manager zdobywała w takich miejscach jak Comarch, czy HP, prowadząc projekty w Europie, Ameryce Środkowej i krajach arabskich. Mama czwórki dzieci, chętnie zabierająca głos w sprawach: kobiet, dzieci, rodziny, edukacji. Bliska jej sercu jest nauka społeczna Jana Pawła II. Na Stacji 7 od kilku lat prowadzi cykl "Rozmowy z Janem Pawłem II" oraz podejmuje tematy społeczne.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >

Modlę się za Ciebie

Czy piosenka z “kasowego” filmu może przekazać jakąś ważną prawdę, a może nawet cnotę?

Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Modlę się za Ciebie
Czy piosenka z “kasowego” filmu może przekazać jakąś ważną prawdę, a może nawet cnotę?

W świecie, który wydaje się uciekać od takich “staromodnych” wartości, jak głęboka, prawdziwa miłość, wsparcie, wierność, pojawia się piosenka “Shallow”, nominowana do Oscara, która te wszystkie wartości niesie.

Oskarowych piosenek o miłości było już wiele, cieszy jednak, że ta właśnie sięga po głębię. Mówi o tym, by nie poruszać się na płyciźnie. I ta płycizna właśnie jest jej motywem przewodnim. Płycizna jest niestety także motywem przewodnim naszego życia. Płycizna otacza nas zewsząd. Płycizna jest naszą codziennością. Nie ma czasu na głębię, a jedyne, co możemy w tym rozpędzonym świecie robić, to poruszać się po powierzchni. Po tej płyciźnie. Każde bowiem zaangażowanie wymaga czasu, poświęcenia, oddania, zrezygnowania z czegoś. Piosenka “Shallow” opowiada więc o tym, że szukanie i budowanie głębokiej relacji bardzo męczy, wymaga wielkiego wysiłku, poświęcenia czegoś, rzucenia się na głęboką wodę. (W naszej “branży” mówi się “wypłynięcia na głębię”). Padają w piosence pytania: czy naprawdę jesteś szczęśliwy w tym nowoczesnym świecie? Czy szukasz czegoś głębokiego? Czy szukasz zapełnienia pustki?

 

 

Taka wierność wbija nas w fotel, sprawia, że brakuje chusteczek, że nie możemy się otrząsnąć… ale też zmusza do zastanowienia: czy taką właśnie jest moja miłość?

Film wzrusza do granic możliwości, bo każdy tęskni za czymś głębszym. Każdy marzy o miłości, takiej po grób, takiej na wieczność, takiej, która jest wspólną drogą do Nieba. Tymczasem miłość  poruszając się po płyciźnie staje się zmianą statusu w social mediach na: “w związku”, po to tylko, by za kilka tygodni, czy miesięcy zmieniła się w tzw. “wolny”.

Każdy pragnie tej prawdziwej, głębokiej miłości, ale nie każdy potrafi na nią pracować. A ona nie przychodzi sama. Uniesienia i emocje  tak, ale nie miłość.

Płycizna miłości wydaje się być piętnem naszych czasów, bo to właśnie miłość jest największą tęsknotą każdego człowieka. Stąd po zakończeniu filmu, przez dłuższą chwilę nikt nie wychodzi z kina. Kiedy bohaterka w ostatniej scenie śpiewa “I’ll Never Love Again, nie chcę czuć innego dotyku, nie chcę wzniecać innego ognia, nie chcę znać innego pocałunku, żadne inne imię nie wyjdzie z moich ust…“, to taka wierność wbija nas w fotel, sprawia, że brakuje chusteczek, że nie możemy się otrząsnąć… ale też zmusza do zastanowienia: czy taką właśnie jest moja miłość? Czy to, co mam, to co buduję, jest głęboką miłością, czy raczej poruszam się po płyciźnie?

 

 

Prawdziwa miłość nie kończy się na zachwycie, trzeba jeszcze umieć ten zachwyt przenieść przez całe życie.

Gdzie jest ta głębia? Dla wierzących odpowiedź jest prosta. 

Prawdziwa miłość to kochanie słabości w swoim ukochanym. Prawdziwa miłość nie kończy się na zachwycie, trzeba jeszcze umieć ten zachwyt przenieść przez całe życie. Zachwyt, którym z czasem stają się właśnie słabe strony. Tam, gdzie ukochany nie domaga, gdzie ma kompleksy, to w czym czuje się nieatrakcyjny dla świata, zawsze jest atrakcyjny dla mnie. Czy to przychodzi z czasem? Nie, to przychodzi z Bogiem. Tylko z Bogiem, mamy gwarancję zbudowania głębokiej miłości. Normalnie, po ludzku, przy wszystkich problemach, zranieniach, słabościach i grzechach, człowiek nie poradziłby sobie. Po ludzku wydaje się to niemożliwe. Czasem w swoim zapomnieniu wchodzimy w tak głęboki kryzys, ból, zranienie tej drugiej osoby, że nie ma już przebaczenia, nie ma już powrotu, myślimy, że to już nie może się udać, wszystko wydaje się nie do poskładania. Tymczasem Bóg zawsze potrafi to podnieść, pozbierać i jeszcze ułożyć z tego coś lepszego, piękniejszego i głębszego.

 

Gdybyśmy więcej pamiętali o wspólnej modlitwie i modlitwie za siebie nawzajem, pewnie o wiele mniej byłoby szlochania w kinie i w życiu

Dlatego każdego zachęcam do modlitwy za ukochaną osobę. Zaczynamy akcję #ModlęSięZaCiebie. Modlitwa za ukochanego, ważna jest przede wszystkim z tego powodu, że tylko Pan Bóg wie, jak nas prowadzić, żeby ciągle pogłębiać naszą miłość. Ale także dlatego, że modląc się za ukochaną osobę, już przez samą modlitwę, sprawiamy, że staje nam się coraz bliższa. Gdybyśmy więcej pamiętali o wspólnej modlitwie i modlitwie za siebie nawzajem, pewnie o wiele mniej byłoby szlochania w kinie i w życiu. Taka piękna, głęboka filmowa miłość, ostatecznie potoczyłaby się inaczej, niż w filmie “Narodziny gwiazdy” i w wielu innych. Gdybyśmy wszyscy wierzyli, naprawdę wierzyli  w taką miłość, zakorzenioną w Bogu, każdy film i każda sytuacja w życiu, kończyłaby się happy endem.

Doceńmy to, co mamy. Doceńmy naszą miłość. Niech w tym roku “Święto Zakochanych”, czyli wspomnienie św. Walentego, będzie wielkim świętem podziękowania za ukochanego lub prośby o prawdziwą, głęboką miłość.

 

Zaczynamy więc modlitwę za swoich Ukochanych: MODLĘ SIĘ ZA CIEBIE…

 


MODLĘ SIĘ ZA CIEBIE…

to akcja w mediach społecznościowych,
do której zaprasza Stacja7.

Do akcji włączyły się znane pary i małżeństwa, aktywne w social mediach.

Są z nami: Weronika i Jan Kostrzewowie,
Monika i Marcin Gomułkowie – Początek Wieczności,
Karolina i Maciej Piechowie – Szczęśliwa Rodzina


 

 


W tym numerze:

 

Zyski i straty. Czy warto modlić się o miłość?


“Modlę się za Ciebie” – Dołącz do akcji!


Media społecznościowe czy anty-społecznościowe? O budowaniu relacji w czasach social media


● Miłość jako owoc Ducha Świętego


Papież Franciszek na walentynki. 7 wskazówek do głębokiej relacji


Jeśli szukasz dobrego męża… znajdź najpierw siebie


Rozmowy z Janem Pawłem II. Miłość


 

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7



 

 

Aneta Liberacka

Aneta Liberacka

Redaktor naczelny portalu Stacja7.pl, prezes Fundacji Medialnej 7. Z wykształcenia matematyk, doświadczenie zawodowe jako manager zdobywała w takich miejscach jak Comarch, czy HP, prowadząc projekty w Europie, Ameryce Środkowej i krajach arabskich. Mama czwórki dzieci, chętnie zabierająca głos w sprawach: kobiet, dzieci, rodziny, edukacji. Bliska jej sercu jest nauka społeczna Jana Pawła II. Na Stacji 7 od kilku lat prowadzi cykl "Rozmowy z Janem Pawłem II" oraz podejmuje tematy społeczne.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >