“Najgrubszy Anioł Stróż”

Piosenka idealna na rano, wieczór, we dnie, w nocy.

Maria Górczyńska
Maria
Górczyńska
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

"Najgrubszy Anioł Stróż"
Piosenka idealna na rano, wieczór, we dnie, w nocy.

Paweł Domagała zachwycił piosenką „Weź nie pytaj, weź się przytul”, ale jego pozostałe utwory to również muzyczne perełki. Fani szczególnie polubili piosenkę „Najgrubszy Anioł Stróż”, którą określają balsamem dla strapionej duszy. Bo przecież każdy z nas ma swoje problemy, lęki i niepowodzenia. Na co dzień staramy się być silni, musimy się „trzymać” (bo przecież w życiu nie ma lekko), to jednak nadchodzi taki dzień, gdy mamy wrażenie, że wszystko się wali. Wtedy senne koszmary stają się rzeczywistością, a wewnętrzne potwory, które niegdyś siedziały w zamknięciu, „wychodzą z szafy” i nie dają spokojnie spać. I choć rozpacze oraz wszelkie zwątpienia potrafią podłamać, to w ostatecznym boju nie mają najmniejszych szans „bo przy mnie ciągle jest Najgrubszy Anioł Stróż”, jak śpiewa Paweł Domagała.

 

Prawdziwy Anioł Stróż

Dla wielu wierzących „Najgrubszym Aniołem” jest Bóg i to w Nim pokładają wszystkie nadzieje. To On najbardziej kocha, zna wszystkich po imieniu i wie, czego potrzeba danej osobie, aby mogła się rozwinąć. Z każdego „upiora” potrafi wyciągnąć dobro. A żeby było nam łatwiej działateż na ziemi poprzez swoich posłańców– Aniołów w ludzkiej postaci.Jednym z nich był zmarły pod koniec 2017 r.przyjaciel Pawła Domagały, Marek Jaździkowski, któremu artysta zadedykował „anielski” utwór. Zajmował się on psychoterapią, a dzięki jego dobroci i mądrości wielu „dorosłych dzieci” wyszło na prostą.

Ale czy tylko aktor ma wyjątkowe szczęście, że może liczyć na opiekę z niebios, a my jesteśmy pozostawieni sami sobie? Nic bardziej mylnego. Sięgnij pamięcią wstecz. Czy przypominasz sobie, jak ktoś kiedyś w Ciebie uwierzył, motywował do działania i szczerze ucieszył się z Twoich choćby najmniejszych sukcesów? Może to było w dzieciństwie i pochwała tej osoby przyczyniła się do tego, że jesteś dzisiaj w tym miejscu? Może ta osoba „dodała Ci skrzydeł”, przekonała,że nie jesteś sam, a teraz wspiera Cię i życzy jak najlepiej? A może zaprosiła na gorącą czekoladę albo poczęstowała pyszną zupą i to wystarczyło, by rozczarowania zeszły na dalszy plan? Agnieszka Osiecka przed laty opowiadała, że gdy była nieszczęśliwie zakochana i chciała popełnić samobójstwo, usłyszała z kuchni głos mamy, która zaprosiła ją na pomidorową. „Postanowiłam przed śmiercią jeszcze zjeść jeden posiłek i jakoś mnie ta zupa na tyle wzmocniła, że do tej pory żyję” – wyznała artystka.

A kto jest naszym Aniołem, który częstuje nas ozdrowieńczą „zupą pomidorową”? Anioły nadal są wśród nas i wcale nie muszą mieć białych piór.

 

Jak rozłożyć skrzydła?

Z Aniołami bywa różnie. Nie zawsze jest nam z nimi po drodze, bo choćwydają się „poczciwe”, to często są nie na czasie. Żyją w „ciasnym, dusznym niebie” i sprawiają wrażenie, że nic nie wiedzą o świecie. Ale gdy po raz kolejny gubimy się w codzienności, to znowu do nich przychodzimy.

A życie jest jak sinusoida. I choć myślisz, że wszystko już jest dobrze, że udało się złapać wiatr w żagle, to znowu wydarza się coś takiego, co sprawia, że „serce pęka na pół”.

Rady Aniołów często nie są odkrywcze, ale niosą wsparcie, nadzieję i zachętę do działania. Bo jeśli z ich pomocą skonfrontujesz się ze wszystkimi Słabościami, przeprosisz wszystkie Miłości, przebaczysz Przykrości, to wygrasz największy bój.

Fani twórczości Pawła Domagały piszą „Twoje utwory poruszają i docierają do najdalszych zakamarków serca”, a „Najgrubszy Anioł to piękna piosenka-modlitwa”.

Idealna na rano, wieczór, we dnie, w nocy.

 

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Maria Górczyńska

Maria Górczyńska

Zobacz inne artykuły tego autora >
Maria Górczyńska
Maria
Górczyńska
zobacz artykuly tego autora >

7 powodów, dla których warto zacząć dzień od Mszy świętej

To prawda, wartości Mszy nie zmienia to, o której godzinie na nią pójdziesz. Ale nie oznacza to, że wzięcie w niej udziału skoro świt nie przyniesie ci dodatkowych korzyści, o których być może nawet nie pomyślałeś.

Agata Burghardt
Agata
Burghardt
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

7 powodów, dla których warto zacząć dzień od Mszy świętej
To prawda, wartości Mszy nie zmienia to, o której godzinie na nią pójdziesz. Ale nie oznacza to, że wzięcie w niej udziału skoro świt nie przyniesie ci dodatkowych korzyści, o których być może nawet nie pomyślałeś.

Na zegarku 6.00, leżysz zawinięty w mięciutką kołderkę w głębokim śnie. Dla niektórych to jeszcze środek nocy. Myśl, by w ogóle się z niego wygramolić o tak barbarzyńskiej porze, gdy zajęcia lub pracę zaczynasz dopiero o 9.00 (!), odcina wręcz dopływ tlenu do mózgu, bądź uruchamia inne formy oporu organizmu. Albo jeszcze lepiej, masz dzień wolny! Korci żeby odespać. A gdyby tak choć raz na tydzień zrobić coś tak szalonego (z tej perspektywy) i pójść na Mszę o 7.00? Ale zaraz, zaraz przecież co to za różnica czy pójdę o 12.00, 19.00 czy właśnie rano? Msza taka sama. To prawda, wartości Mszy nie zmienia to, o której godzinie na nią pójdziesz, ale to nie znaczy, że wzięcie w niej udziału skoro świt nie przyniesie Ci dodatkowych korzyści, o których być może nawet nie pomyślałeś. Przeczytaj siedem powodów, dla których warto wstać rano i uczestniczyć akurat w takiej, porannej Mszy świętej.

 

1. Ustawisz priorytety

Po ósmej wyłączonej drzemce, w końcu podnosisz z trudem głowę z poduszki. Co teraz? Może jeszcze zdążysz wziąć jeden łyk kawy zanim zamkniesz za sobą drzwi i znikniesz w wirze obowiązków. W głowie lista zadań na dziś. Po kilku bądź kilkunastu godzinach padasz zmęczony, a tu czeka proza domowa. W chwili wytchnienia włączasz Internet, by przejrzeć go od góry do dołu i oderwać myśli od obowiązków. Czas z bliskimi czy znajomymi mija bezwiednie, trochę z rozpędu. Łatwo zakręcić się wokół czegoś, co w sumie nie jest tak naprawdę nieistotne. Ile razy nasze upragnione priorytety rozjeżdżają się z codziennością? Idąc rano na Mszę, po prostu wcielasz je w życie. To, co chcesz mieć na pierwszym miejscu, ustawiasz na początku. Łatwiej ułożyć resztę, zaczynając od początku.

 

2. Zmienisz perspektywę

Tak jak zakładamy okulary na niesprawne oczy, tak na cały nasz dzień możemy spojrzeć przez perspektywę Ewangelii i odnaleźć w niej potem konkretne sytuacje ze swojego dnia. Zachowaj to Słowo i idź z nimi do swoich aktywności, spotkań, obowiązków. Możesz spojrzeć na nie inaczej, z Bożej perspektywy. Być może coś zrobi się wyraźniejsze.

 

3. Rozpoczniesz dzień z nadzieją

Bywa, że obawiamy się tego co musimy danego dnia zrobić. Nadchodzący dzień jest dla nas wyzwaniem, coś nas przytłacza. Do tej mieszanki naszych ludzkich emocji, warto dorzucić nadzieję – Dobrą Nowinę. Dosłownie. ,,Złożyć to wszystko co masz na ołtarzu”.

 

4. Poczujesz wsparcie wspólnoty

Rozejrzyj się wokół, nie jesteś tu sam. Możesz poczuć wsparcie i obecność wspólnoty jaką tworzycie, będąc na Mszy, modląc się razem. Wcale nie musicie się znać. I tak łączy was tak wiele. Uświadom to sobie jak bardzo jesteście podobni i poczujcie bliskość.

 

5. Przemyślisz swoje plany

Spodziewasz się tego co cię czeka, jakie rozmowy, jakie decyzje będziesz musiał podjąć. Być może niektóre z nich wydawały ci się mętne i nie do rozwiązania. Być może chciałeś odpuścić dziś sobie uczciwość, popatrzeć na coś przez palce, zbagatelizować, czy uciec? Niby wiesz, jak dobrze postąpić, ale wydaje ci się to za trudne. Teraz masz czas, by nabrać tej odwagi, by podjąć dobrą, choć być może trudną decyzję.

 

6. Doświadczysz miłości

Nie ma to jak zacząć dzień od spotkania z ukochaną osobą. Tylko nie tak w przelocie, łypiąc jednym okiem lub rzucając buziaka w locie. Gdyby ktoś dla ciebie zerwał się godzinę wcześniej z łóżka, by się w ciebie wpatrywać i powtarzać, że cię kocha, to całkiem co innego, prawda? Człowiek później w ciągu dnia jakoś tak sam do siebie się uśmiecha, czy to do komputera w pracy czy patrząc przez okno. Przy okazji niejeden kolega czy koleżanka z biurka obok, też się może pouśmiechać na ten widok.

 

7. Trenujesz wierność

Główny atrybut miłości i jej sprawdzian. Gdy uczęszczanie na poranną Mszę świętą uczynisz regularnym postanowieniem, na pewno przyjdą takie chwile, gdy będziesz mierzył się w samym sobą. Może odpuścić… to nic takiego… Próbuj trwać, a możesz zyskać wzrost w miłości.

 

Każdy z nas może uzupełnić to zestawienie, o wiele, wiele dodatkowych podpunktów. Jednak nie sprawdzisz tego, jeśli nie spróbujesz i nie zobaczysz jak bardzo wpływa to na twoją wiarę. Do zobaczenia o poranku!

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



🔷 Jej bajka urzekła o. Adama Szustaka. Obejrzyj odcinek "Piernikowych Bajek"! ⤵️

Agata Burghardt

Agata Burghardt

Dziennikarka, w trakcie zdobywania wykształcenia. Pociągnięta do pisania, ponieważ uwielbia kontakt z drugim człowiekiem i płynące z niego różnorodne doświadczenia, a także bogactwo i piękno języka polskiego. Wrażliwa na świat, piękno i wiarę. Chce się tym wszystkim dzielić przy pomocy swoich talentów.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Agata Burghardt
Agata
Burghardt
zobacz artykuly tego autora >