video-jav.net

Duchowa anoreksja

Litujemy się nad chorującymi dziećmi, a zagłuszamy własny, duchowy głód

Tomasz
Tlałka OSPPE
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Słowo „bolączka” pochodzi od słowa „ból”, a ten jest bólem, gdy naprawdę go odczuwamy, nieznośny, spędzający sen z oczu, dokuczliwy, wstrząsający, doprowadzający czasami do szału oraz… na pewno domaga się leczenia. Wielki ból każe nam w środku nocy jechać na SOR lub do gabinetu dentystycznego czynnego 24 h. Ból przewlekły skłania do postawienia trafnej diagnozy.

Jednak gorszym problemem jest zaburzenie czucia, które nie pozwala odczuć, że się jest chorym. Żyjemy w społeczeństwie, w którym coraz więcej mówi się o uczuciach, emocjach; stajemy się coraz wrażliwsi, a jednocześnie tylu ludziom brakuje miłości. Bardzo łatwo idziemy za wzruszeniem i impulsem płynącym z plakatu, na którym widzimy chore dzieci, a potrafimy zostawić swoje własne… Coś tu chyba nie gra. Na co zatem chorujemy?

 

 

Anoreksja to choroba zaburzenia łaknienia. Samo słowo anoreksja pochodzi od złożenia an – brak, pozbawienia oraz orexis – apetyt. W chorobie tej wszystkie objawy mówią, że należy normalnie spożywać pokarm, inaczej chory umrze z wycieńczenia. Psychika jednak osobie chorej na to nie pozwala. Obiektywnie potrzebny jest pokarm, subiektywnie osoba chora twierdzi, że jest za gruba i go nie potrzebuje. O takiej anoreksji dużo się mówi. Istnieje jednak też anoreksja duchowa. Polega ona na tym, że  ktoś na przykład mówi, że modli się lub uczestniczy w Eucharystii wtedy, gdy czuje taką potrzebę. Nie reaguje na brak pokarmu Eucharystii i Słowa Bożego. Wmawia sobie, że nie potrzebuje. Wszystkie objawy duchowe mówią, że człowiek ten cierpi na duchowe wycieńczenie, a ból sumienia już długo się nie odzywa (lub właściwiej: trudno go usłyszeć).

Niedawno Kongregacja Nauki Wiary wydała list o współczesnych błędach w nauce o zbawieniu. Mówi w nim m.in. o neognostycyzmie, czyli czysto wewnętrznym i  subiektywnym przeżywaniu wiary w oderwaniu od ciała i rzeczywistości oraz relacji z Bogiem i innymi ludźmi. To poważny problem, poważniejszy niż inne “bolączki”. Triumfuje nasze „Ja uważam” „Ja czuję potrzebę” nad Słowem Bożym, a sumienie przez trwanie w grzechu jest coraz bardziej znieczulane.

Człowiek to nie tylko emocje, ale też rozum i duch. Grzech to nie uczucie, lecz fakt sprzeczny z wolą Boga. Życie duchowe to nie sentymentalna podróż, lecz konkretne rozeznawanie woli Bożej. Życie duchowe nie weryfikuje się przez wzniosłe przeżycia, ale przez wytrwałość w dźwiganiu krzyża.

Tomasz Tlałka OSPPE

Zobacz inne artykuły tego autora >
Tomasz
Tlałka OSPPE
zobacz artykuly tego autora >

Bolesne podziały

Ludzi, którzy dzisiaj choć trochę myślą, boli to, że świat jest bardzo podzielony. Niektórym brakuje siły, by oprzeć się o Absolut, o Chrystusa, który uczynił jedno z wielu.

Leon Knabit OSB
Leon
Knabit OSB
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Największa bolączka jest wtedy, kiedy nic nie boli. Ludzie, którzy żyją wyłącznie pogonią za “dzisiaj” i za tym, żeby złapać jak najwięcej konsumpcji szeroko pojętej, nie czują bólu. Próbują przede wszystkim zdobywać i cieszyć się najmniejszą rzeczą doczesnego pożytku, a taka perspektywa przesłania większe, ważniejsze rzeczy. Siedzę właśnie w miejscu, z którego dobrze widać Babią Górę, jak przyłożę palec do jednego oka, zasłonię sobie ten widok. I mogę wmawiać innym, że coś widzę, ale nie widzę dobrze. Pogoń jest właśnie jak taki palec, który nam zasłania to, co większe i nie raz ważniejsze.

Natomiast ludzie, którzy choć trochę dzisiaj myślą, boleją, że świat jest bardzo podzielony. Wielu narzeka, że świat stał się zatomizowany i że mało jest prawdziwych więzi międzyludzkich. W nasze relacje wkradła się szatańska metoda: “Dziel i rządź”. Jak z tego wyjść? Niektórym brakuje siły, chęci a nieraz też wiedzy, by oprzeć się o Absolut, o Chrystusa, który uczynił z wielu jedno. To On jest sposobem na wyjście z podziałów.

Pan Jezus po to przyszedł na świat, ażeby przez łaskę i miłość zespoić ze sobą to, co jest podzielone.

 

 

Ludzie narzekają na brak miłości, ale nie potrafią wejść w tę miłość, nie potrafią znaleźć “środka” czy sposobu, który jest prosty. Bo cóż jest bardziej zwyczajnego niż miłość? Cóż jest bardziej proste? Każdy człowiek kocha, ale problem zaczyna się wtedy, kiedy kocha nie to, co trzeba. Jeżeli ktoś kocha tylko rzeczy przemijające, swoje pieniądze, swoją władzę, miłuje swoją rodzinę ale bałwochwalczo, miłuje siebie samego, to wtedy ta rzeczywistość, jak mówił Thomas Merton, staje się piekłem. Dopiero w Jezusie wszystkie miłości nabierają kształtu i sensu. Dlatego, nie narzekaj, zacznij żyć normalnie! Życie z ciągłym narzekaniem, nie jest pełnią życia. Być może uważasz, że religia jest za trudna a Chrystus nieosiągalny. My, księża, czasem spotykamy się z zarzutami, że ludzie chcą spotkać Chrystusa, ale go nie spotykają. A Chrystusa przecież można spotkać w Janie Pawle II czy Hannie Chrzanowskiej (wkrótce beatyfikowanej), albo w Janie Długoszu i popularnym dzisiaj o. Adamie Szustaku, który czasem podobno bywa kontrowersyjny, jak to dominikanin…

Jak wyjść z bolączki świata? Jak spotkać Chrystusa? Szukaj otoczenia, które żyje Ewangelią! Nie narzekaj. Zacznij żyć!

Leon Knabit OSB

Leon Knabit OSB

Zobacz inne artykuły tego autora >
Leon Knabit OSB
Leon
Knabit OSB
zobacz artykuly tego autora >