MARYJA

Różaniec w rękach Wojownika

Jeszcze sześć lat temu moje myślenie o różańcu sprowadzało się do bardzo prostych, stereotypowych skojarzeń. Kiedyś różaniec był dla mnie łańcuchem nudy. Później stał się drogą szukania ratunku i sensu życia.

Piotr Hubert Kowalski
Piotr Hubert
Kowalski
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Różaniec kojarzył mi się ze starszymi babciami modlącymi się zawodzącym tonem. Był synonimem negatywnie rozumianej dewocji i obciachu. Była to dla mnie najnudniejsza i męcząca modlitwa. Odrzucałem ten rodzaj duchowości całym sobą. Wszystko się zmieniło gdy w 2014 roku pojechałem do Medjugorie na rekolekcje małżeńskie prowadzone przez ks. Dominika Chmielewskiego. Stojąc przy niebieskim krzyżu, wysłuchałem opowieści kapłana, który doświadczył całkowitej wewnętrznej przemiany. Uwiedziony miłością, czułością i akceptacją Maryi, facet ten zdecydował się całkowicie zmienić swoje życie i zostać księdzem. Zastanowiło mnie to, że ten mistrz wschodnich sztuk walki, które ja także kiedyś trenowałem, tak dużo mówił o różańcu i Maryi. Ku mojemu zaskoczeniu usłyszałem, że Matka Boża powiedziała podczas jednego ze swych objawień, że poprzez modlitwę na różańcu można powstrzymać największe zło, nawet wojnę. Postanowiłem i ja wziąć do ręki sznurek z paciorkami.

 

Tajemnice przemiany

Odtąd zaczęła się moja przygoda z różańcem. Dotarło do mnie, że różaniec jest jednym z najwspanialszych sposobów rozmowy z Bogiem. Zrozumiałem, że modlitwa ta przedstawia przełomowe momenty z życia Boga i Jego Mamy. Zacząłem go odmawiać w sposób kontemplacyjny, tzn. wnikając duszą w głębię tajemnic życia Jezusa i Maryi na ziemi, równocześnie odnosiłem ich treść do mojej sytuacji. Odkryłem, że w każdej tajemnicy różańca jest odzwierciedlone moje życie – z jego radościami, światłem, cierpieniem i zmartwychwstawaniem. Spędzając w ten sposób czas z Maryją, poczułem, że Jezus zaczął mnie całkowicie przemieniać. W tamtym czasie moje życie było w całkowitej rozsypce. Moje małżeństwo wisiało na włosku – niewiele było trzeba, żebyśmy rozstali się z żoną. Straciłem dobrze płatną pracę, miałem wypadek samochodowy, wpadłem w zadłużenie a jednocześnie opiekowałem się ciężko chorym ojcem, który niedługo potem zmarł. W tym czasie zwątpienia, doświadczenia wewnętrznego piekła, odrzucenia ze strony rodziny, śmierci ojca oraz lęku spowodowanego brakiem środków do życia – towarzyszyła mi Maryja ze swoimi „paciorkami”.

 

Fot. Piotr Hubert Kowalski

Odkryłem, że w każdej tajemnicy różańca jest odzwierciedlone moje życie – z jego radościami, światłem, cierpieniem i zmartwychwstawaniem.

 

Różaniec był drogą za pomocą której Jezus wraz ze swą Ukochaną Mamą wyprowadzili mnie z największych ciemności życia. Zobaczyłem je w świetle Ewangelii i zrozumiałem, że przez wiele lat doświadczałem nędzy upadków, których przyczyną były moje grzechy i złe wybory życiowe. Postanowiłem więc podjąć pokutę nie tylko za siebie ale także za zło, które popełnili moi rodzice i dziadkowie. Rozpoczęła się długa droga do uzdrowienia. Maryja przemieniała moje serce w relacji małżeńskiej. Zacząłem dostrzegać potrzeby żony i je realizować. Wybaczyliśmy sobie wszystkie wzajemnie zadane rany. Pan obdarował nasze małżeństwo licznymi łaskami, również materialnymi. Otrzymałem bardzo dobrą pracę, która nie jest – tak jak wcześniej – jedynie źródłem pieniędzy, ale także misją dzięki której mogę towarzyszyć moim klientom na ich drodze to znajdowania sensu i celu w życiu. Przestałem nieustannie bać się o byt i pieniądze. Ponadto, zostałem uzdrowiony z najokropniejszej choroby ducha – depresji – która dręczyła mnie od urodzenia.

 

 

Kobieta, która uzdrawia męskie serca

Dzięki rozmowie z Maryją na różańcu doświadczyłem ogromnej miłości, ciepła i ukochania ze strony Taty Niebieskiego. Poczułem, że byłem przez Niego kochany od samego poczęcia i że On naprawdę od samego początku zapragnął mnie mieć właśnie takiego jakim jestem. W miejsce tożsamości niewolnika, w której żyłem przez wiele lat, otrzymałem nową tożsamość Syna potężnego i kochającego Ojca Świateł.

Kiedyś różaniec był dla mnie łańcuchem nudy. Później stał się drogą szukania ratunku i sensu życia. Dziś jest to modlitwa pokuty i wzrastania w męskiej tożsamości.

W czasie, gdy Bóg uzdrawiał moje męskie serce, zacząłem chodzić na spotkania męskiej wspólnoty założonej przez ks. Dominika Chmielewskiego. Na początku było nas około 40 mężczyzn spotykających się w kaplicy domu zakonnego Salezjanów w podwarszawskich Łomiankach. Obecnie jest nas 1500, nazywamy się Wojownikami Maryi i formujemy się na ogólnopolskich spotkaniach w Lądzie nad Wartą. Jednak nie w liczbie jest nasza siła, ale w Tej która nas prowadzi. Od samego początku, zaraz po Eucharystii, Adoracji i Słowie Bożym, Maryja była w centrum naszej duchowości. Na jednym z pierwszych spotkań oddałem swoje życie Maryi jako jej sługa i niewolnik miłości. Oddając Maryi władzę nad sobą, umożliwiłem Jej prowadzenie mnie do pełnego rozkwitu swojej męskości.

 

 

Kiedyś różaniec był dla mnie łańcuchem nudy. Później stał się drogą szukania ratunku i sensu życia. Dziś jest to modlitwa pokuty i wzrastania w męskiej tożsamości wojownika, której istotą jest nieustanna walka. Najtrudniejszą walką jaką stacza wojownik to walka ze swoimi słabościami, nałogami i grzechem. Jest to walka najbardziej bolesna a zarazem najwspanialsza, gdyż Maryja pomaga mi i moim Braciom osiągać potężne zwycięstwa nad dziełem diabła w naszym życiu. Jestem świadkiem nieustannych cudów powstawania z martwych mężczyzn, którzy latami żyli zanurzeni w pornografii, złodziejstwie, narkotykach, hazardzie, zdradach i kłamstwie. I wszystko to dzięki „niepozornej” Niewiaście, którą Bóg wybrał sobie na Matkę, Żonę i Córkę. Ta pokorna Niewiasta ma jednak ogromną moc daną od Boga, aby uzdrawiać męskie serca. A robi to właśnie za pomocą różańca.

Nasz Ojciec Niebieski jest Bogiem paradoksów. Jest zarazem wszechpotężnym wszechwładcą oraz małym bezbronnym dzieciątkiem leżącym w zimnej grocie wśród zwierząt. Jest pełen niezmierzonej głębi a jednocześnie zaskakującej prostoty. Taką właśnie prostą Bożą modlitwą jest różaniec. Z pozoru nie zawiera nic nadzwyczajnego – znane i oklepane „formułki” i modlitwy. Ale pod tymi zewnętrznymi pozorami kryje się głębia, sens i bliskość w relacji jakiej żadna inna modlitwa na ziemi nie daje. Chwytając różaniec do ręki mam zapewnione zwycięstwo nad wszelkim złem w moim życiu, a zarazem czuję, że jestem chcianym i kochanym Synem Ojca Niebieskiego.

 


Formacja Wojowników Maryi Warszawa odbywa się w Niepokalanowie. Wojownicy spotykają się najczęściej w pierwszą sobotę miesiąca po udziale w Męskim Publicznym Różańcu w Warszawie. Spotkania są otwarte dla wszystkich od 18 do 50 roku życia. 

 

Piotr Hubert Kowalski

Piotr Hubert Kowalski

Lider regionalnego oddziału Wspólnoty Wojowników Maryi w Warszawie.

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Piotr Hubert Kowalski
Piotr Hubert
Kowalski
zobacz artykuly tego autora >

Zawierzeni w nadziei

Każdy z nas jest powołany do miłości. Jednak znalezienie osoby, z którą można zbudować trwały związek oparty na mocnym fundamencie dobrych wartości, w dzisiejszych czasach jest coraz trudniejsze.

o. Roman
Wit OSPPE
zobacz artykuly tego autora >
Anna
Leszczyńska
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

O tym, jak ważny jest Akt Zawierzenia się Niepokalanemu Sercu Maryi Królowej Polski i dlaczego należy mówić wprost o potrzebnych dla siebie łaskach, rozmawiamy z ojcem Romanem Wit – Paulinem, opiekunem Bractwa Najświętszej Maryi Panny Królowej Korony Polski i Wspólnoty – “Niespokojni Nadzieją”.

 

Ojcze, znajdujemy się w Duchowym Centrum Polski. Klasztor na Jasnej Górze od setek lat jest miejscem cudownych łask i opatrunkiem na ludzkie rany. Od kilku lat leczy również coraz bardziej popularny model życia w pojedynkę. Jakie lekarstwo możemy tu odnaleźć, aby zakończyć żywot singla?

O. Roman Wit OSPPE: Przede wszystkim nie chcę używać tego określenia. Nasz Arcybiskup Wacław Depo zaproponował dużo głębszą nazwę – duszpasterstwo „Niespokojni Nadzieją”. Singiel to świecki termin, który oznacza, że z założenia człowiek nie dąży do małżeństwa i posiadania rodziny. Nasz cel jest inny. Przychodzą do nas osoby, które w sercu już mają pragnienie poznania współmałżonka, ukształtowanego przez te same wartości. Nie szukają przygód i wygody tylko miłości przez duże “M”. A skoro Bóg jest Miłością, to przychodzą do najlepszego źródła w celu otrzymania łask.

 

Jak powstała Wspólnota „Niespokojni Nadzieją”?

Wspólnota działa przy Bractwie NMP Królowej Korony Polski. Jego opiekunem i koordynatorem jestem od ponad roku. Sama wspólnota “Niespokojni Nadzieją” istnieje ponad 4 lata. Widzę piękne owoce podejmowanych w niej działań. Początki były bardzo „życiowe”. Jedna z dziewczyn (która obecnie jest szczęśliwą żoną i mamą) przychodziła do Matki Bożej na spotkania z problemem samotności. Pomimo wielu modlitw i podjętych przez nią prób, nie odnalazła drugiej połówki. Wspólnie ze Starszą Bractwa, Panią Marią-Emanuel Dziemian, wpadły na pomysł organizowania spotkań dla osób poszukujących współmałżonka tu, na Jasnej Górze. Bardzo szybko rosła liczba uczestników, a co za tym idzie – tworzących się par. Jest to wspólnota otwarta, uczestnictwo w niej jest dobrowolne, ale osoby muszą spełniać wymagania regulaminu Wspólnoty, żeby w niej uczestniczyć. Przybywa także inicjatyw, bo pomysłów nam nie brakuje. Obecnie przyjeżdżają do nas ludzie z całej Polski oraz Polacy mieszkający i pracujący w różnych państwach Europy.

Spotkania odbywają się w każdą pierwszą sobotę miesiąca w Domu Pielgrzyma, tuż przy Jasnogórskim Klasztorze. W ciągu dnia przewidziany jest czas na konferencję i pracę w grupach, a także obiad, po którym jest czas wolny. To właśnie wtedy najczęściej nawiązują się konkretne znajomości. Następnie ma miejsce wspólna kawa oraz omawiane są rezultaty pracy w grupach wraz z osobą prowadzącą konferencję. Zawsze w programie jest czas na osobiste Zawierzenie się Matce Bożej Aktem Zawierzenia, a także na Mszę świętą. Nie zapominamy także o wezwaniu Maryi z Fatimy, gdzie prosiła nas o modlitwę różańcową wynagradzającą za grzechy nasze i całego świata. Nie ma możliwości, aby dzień spędzony w taki sposób nie przyniósł dobrych owoców.

 

Skąd według Ojca bierze się samotność?

Jesteśmy świadkami kryzysu wartości, który stale narasta. Kryzys rodzin, małżeństw. Mówi się o kryzysie powołań kapłańskich, zakonnych, a co z powołaniem do małżeństwa? Oczywiście każdy musi tę swoją drogę z Bożą pomocą odkryć. Nie każdy z nas będzie mężem, żoną, rodzicem. Brak tożsamości, lęk, wycofanie to niebezpieczne zjawiska, zupełnie odbiegające od pierwotnego planu Boga wobec nas. Nie muszę tu mówić kto jest inicjatorem tego chaosu. Człowiek wierzący jest zobligowany do życia zgodnie z zamysłem Boga, a nie szatana.

Kluczowym elementem jest uleczenie zranień i uporządkowanie swojego życia. W nową relację musimy wchodzić oczyszczeni i wyleczeni.

W dobie szybkich związków i pochopnych ich rozpadów, brak wymagań stawianych sobie samym przy jednoczesnym stawianiu ich innym, prowadzi do zranień. Dlatego kluczowym elementem jest uleczenie zranień i uporządkowanie swojego życia. W nową relację musimy wchodzić oczyszczeni i wyleczeni. Stąd też nasze wspólne uczestnictwo w Mszach z modlitwą o uzdrowienie. Mocny i trwały związek możemy stworzyć tylko wtedy, gdy zamkniemy za sobą toksyczną przeszłość.

Powszechnym zjawiskiem jest brak odpowiedzi na powołanie ze strony młodych ludzi, najczęściej bardzo dobrze wykształconych, majętnych. Na logikę niczego im w życiu nie brakuje. W pogoni za wykształceniem i karierą odkładają sprawy związku małżeńskiego na później. Często bywa, że budzą się bardzo późno. To jest kwestia własnego ustawienia priorytetów, z Bożą łaską uda się pogodzić wiele spraw. Pamiętajmy, że Bóg stworzył mężczyznę i kobietę do małżeństwa, nie lękajmy się. Jezus nam o tym stale przypomina.

 

Wracając do członków wspólnoty. Jakie są ich osobiste doświadczenia dzięki uczestnictwu w spotkaniach?

Świadectwa łask otrzymanych przez wstawiennictwo Maryi, które są częścią każdego spotkania, są najpiękniejszym doświadczeniem działania Boga w życiu człowieka.

Na pewno doświadczeniem jest pokój serca, który spływa obficie po zawierzeniu Niepokalanemu Sercu Maryi Królowej Polski wszystkich spraw. Świadectwa łask otrzymanych przez wstawiennictwo Maryi, które są częścią każdego spotkania, są najpiękniejszym doświadczeniem działania Boga w życiu człowieka. Serce mi się raduje jak patrzę na tych ludzi, którzy mówią ze wzruszeniem o doznanych łaskach. Podziwiam ich odwagę. Jeśli zaś chodzi o dane liczbowe, w ubiegłym 2018 roku zawartych zostało dwanaście małżeństw sakramentalnych, tu pod Obrazem Matki Boskiej Częstochowskiej, a w ciągu czterech lat jest ich ponad czterdzieści. Te zawarte małżeństwa, poczęte i narodzone dzieci jasno pokazują jak Jezus działa w życiu człowieka, kiedy ten całkowicie otwiera się na współpracę z Nim.

 

Liczby mówią same za siebie. Czy utkwiły Ojcu w pamięci jakieś wyjątkowe pary i związane z nimi historie?

Oczywiście. Opowiem o trzech wydarzeniach, których byłem świadkiem. Na jednym z naszych ostatnich spotkań, Kasia z Wrocławia z radością w oczach pokazała mi pierścionek zaręczynowy, który Paweł ofiarował Jej w IV Niedzielę Adwentu, czyli tuż przed świętami Bożego Narodzenia. Z Pawłem poznali się we wspólnocie kilka miesięcy temu, a teraz przygotowują się do ślubu, który planują zawrzeć 1 maja na Jasnej Górze w kaplicy Cudownego Obrazu. Inna para poznała się na balu andrzejkowym. Po dwóch miesiącach przyszli na bal sylwestrowy już jako para, a teraz w pierwszą sobotę stycznia dokonały się zaręczyny u Matki Bożej i myślą już poważnie o ślubie, przeżywając swoje narzeczeństwo. W dniu 13 października 2018 w kaplicy Matki Bożej Jasnogórskiej odbył się ślub Moniki z Jackiem, którzy poznali się na zabawie andrzejkowej w 2017 roku. Jacek oświadczył się Monice na zakończenie Mszy świętej po Zawierzeniu się Niepokalanemu Sercu Maryi w pierwszą sobotę miesiąca, 5 maja 2018 roku, w kaplicy Cudownego Obrazu. Był to piękny ślub. To dopiero tempo. W niektórych przypadkach sprawy toczą się niezwykle szybko. Inni natomiast potrzebują czasu np. dwa lata, aby się dobrze poznać i podjąć decyzję. Niemniej jestem z nich bardzo dumny.

 

Zapewne nie brakuje zabawnych sytuacji.

Zachęcam więc każdego do precyzyjnego określania swoich pragnień. Matka Boża lubi konkrety. Nie bójmy się prosić.

Oj, tak. Zabawne jest czułe działanie Matki Bożej i rola Aktu Zawierzenia Niepokalanemu Sercu Maryi Królowej Polski. Jedna z uczestniczek wypisała z wielką dokładnością swoje prośby do Maryi. Określiła nawet wzrost i urodę swego przyszłego wybranka. Oczywiście Bóg odpowiedział na nie, kiedy kobieta uporządkowała swoje dotychczasowe życie, co miało miejsce niezwykle szybko. Wszystko się dokładnie sprawdziło. Nie określiła jedynie narodowości i jej mężem jest Chorwat. Są pięknym małżeństwem i rodzicami uroczej córeczki. Obecnie mieszkają w Chorwacji. Zachęcam więc każdego do precyzyjnego określania swoich pragnień. Matka Boża lubi konkrety. Nie bójmy się prosić, przecież sam Jezus nas do tego zachęca. Widzę jak to dzieło Boże pięknie się rozwija. Dostrzegam też szczęście tych ludzi. To wszystko utwierdza mnie w słuszności i celowości naszych działań. Dodam jeszcze, że funkcjonują u nas podczas spotkań tzw. szybkie randki. W ramach spotkań organizujemy także wyjazdy w góry, na kajaki, prowadzimy rekolekcje i zabawy bezalkoholowe, na których wszyscy bawią się znakomicie.

 

Wspólnota daje wachlarz możliwości. Jakie rady ma Ojciec dla samotnych serc?

Droga kobieto, drogi mężczyzno: otwórz swoje serce, pozamykaj stare relacje, nie ciągnij tego za sobą, uwolnij się, zaufaj Matce Bożej, bo w Niej masz pewne oparcie. Jeśli masz jakieś przedmioty po osobie z którą już nie jesteś – pozbądź się ich. Wiele osób przynosi nieaktualne pierścionki zaręczynowe czy inne drogocenne dary jako wota dla Maryi. Praktyka składanych darów w formie wotów ofiarowanych dla Matki Bożej to powszechne zjawisko. Dzięki temu oddajesz też naszej Matce dawne relacje i osoby z nimi związane. Koniecznie zamów za siebie Mszę świętą w celu uzdrowienia i uwolnienia. Obowiązkowo dołącz też do “Niespokojnych Nadzieją” – jeśli jesteś stanu wolnego i w wieku od 25 do 40 lat – panie, a panowie w wieku od 25 do 45 lat życia. U nas łaska Boża działa cuda w życiu człowieka, które dzieją się zupełnie naturalnie.

 

Rozmawiały: Anna Leszczyńska i Daria Jędras


 

 

o. Roman Wit OSPPE

Zobacz inne artykuły tego autora >

Anna Leszczyńska

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

o. Roman
Wit OSPPE
zobacz artykuly tego autora >
Anna
Leszczyńska
zobacz artykuly tego autora >
Copy link
Powered by Social Snap