video-jav.net

Zanim powiesz cokolwiek

Zanim myśl stanie się wypowiedzią, warto jej posłuchać.

ks. Wojciech Węgrzyniak
ks. Wojciech
Węgrzyniak
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Zanim powiesz cokolwiek
Zanim myśl stanie się wypowiedzią, warto jej posłuchać.

Zanim myśl człowieka stanie się wypowiedzią, mózg powinien poddać ją przynajmniej czterem testom:

 

1. Test zgodności z prawdą

Mózg zadaje myśli pytanie: „Czy to jest prawda?”

Przykład: „Papież powiedział, że trójka dzieci to optymalna liczba” (relacja z wypowiedzi papieża Franciszka, 19.01.2015)

Jeśli nie mam pewności, muszę sprawdzić, bo inaczej wystawiam się na ośmieszenie, krytykę, albo w najlepszym razie jestem odpowiedzialny za szerzenie kłamstwa.

Staram się nie ufać nikomu.

 

2. Test z kontrargumentu

Mózg zadaje myśli pytanie: „Czy jest możliwe znalezienie kontrargumentu?”

Przykład: „W pałacu Heroda mędrcy znaleźli pokusy a nie światło” (Franciszek, 6.01.2015)

W praktyce próbuję obalić swoją wypowiedź. Stoję w roli przeciwnika, który może się doczepić do wszystkiego. Wiem, że w reakcji na tę myśl, ktoś może odpowiedzieć „W pałacu Heroda mędrcy znaleźli światło, bo kiedy zniknęła gwiazda, właśnie dzięki Herodowi i jego osobistemu zaangażowaniu zarówno usłyszeli, co mówią arcykapłani i uczeni w Piśmie jak i zostali zachęceni do pójścia do Betlejem. Pismo nie mówi o pokusach w pałacu, wręcz przeciwnie, mówi, że nawet zły człowiek może być pomocą mądremu do Boga.”

Staram się być pierwszym przeciwnikiem samego siebie. Z zasady nie ufam sobie.

 

3. Test ze skutków ubocznych

Mózg zadaje myśli pytanie: „Jakie skutki uboczne może pociągać za sobą ta wypowiedź?”

Przykład: „Niektórzy sądzą, że musimy być jak króliki, żeby być dobrymi katolikami” (Franciszek, 6.01.2015)

Chociaż intencje mam dobrą, zastanawiam się, czy przytaczanie cudzych opinii zestawiających ewentualną nieodpowiedzialność rodzin wielodzietnych do rozmnażających królików, jest dobrym pomysłem. Im bardziej potrafię wczuć się w drugiego, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że ktoś przypisze mi złe intencje.

Myśląc o tym, co i jak chcę powiedzieć, staram się myśleć także o innych.

 

4. Test ze skutków pożądanych

Mózg zadaje myśli pytanie: „Po co to chcesz powiedzieć?”

Przykład: „Papież idiota. Straszne” (Ziemkiewicz, 20.01.2015)

Wiem, że mogę mówić bez sensu, ale jeśli nie chcę, by tak o mnie mówiono, zadaję sobie pytanie o cel wypowiedzi, po co ja chcę coś powiedzieć? Każda wypowiedź zachowuje się jak wystrzelona kula. I może się okazać, że nie trafiłem, gdzie chciałem, bo nie miałem celu na muszce. Nie chodzi o huk strzału ani zapach prochu, chodzi o to, żeby strzelać celując.

Staram się nie wypuszczać słowa bez ustalenia celu.

 

Odległość między myślą a wypowiedzią jest nieraz liczona ułamkami sekund. Wydaje się jednak, że warto nie wypuszczać żadnego słowa bez poddania tym czterem testom. W przeciwnym razie, jest mało prawdopodobne, że słowa powiedzą to, co chcieliśmy wyrazić. A jeżeli słowa nie wyrażają naszych myśli, to ich istnienie nie ma racji bytu.

Generalnie zanim myśl stanie się wypowiedzią, warto jej posłuchać. To również znaczy pierwsze przykazanie „Słuchaj!” (Mk 12,19)

 

Fragment pochodzi z książki ks. Wojciecha Węgrzyniaka „O co właściwie nam chodzi?”

 


 

Nakładem wydawnictwa Rafael ukazała się książka „O co właściwie nam chodzi?” autorstwa ks. Wojciecha Węgrzyniaka - biblisty, wykładowcy, cenionego rekolekcjonisty, znanego z niezwykłego poczucia humoru. 

Książka jest esencją najciekawszych myśli, spostrzeżeń i komentarzy autora. Po raz pierwszy zebrano eseje tłumaczące biblijne przekazy z obszernymi komentarzami na temat spraw trudnych, budzących kontrowersje, a przez to krzykliwych i bardzo medialnych.

Kup książkę w Dobroci.pl - sklepie Stacji7

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 

ks. Wojciech Węgrzyniak

ks. Wojciech Węgrzyniak

Zobacz inne artykuły tego autora >
ks. Wojciech Węgrzyniak
ks. Wojciech
Węgrzyniak
zobacz artykuly tego autora >

Colomba, baranek, Pasquetta czyli Wielkanoc we Włoszech

Nie znają rekolekcji wielkopostnych, święcenia pokarmów, palemek ani dzielenia się jajkiem. Mają jednak świątecznego baranka, ciasto Colomba w kształcie gołębicy, mnóstwo kwiatów w domach oraz wyjazdy za miasto w drugi dzień świąt. O wielkanocnych zwyczajach we Włoszech opowiada ks. Matteo Campagnaro, od kilkunastu lat na stałe mieszkający w Polsce

ks. Matteo Campagnaro
ks. Matteo
Campagnaro
zobacz artykuly tego autora >
Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Colomba, baranek, Pasquetta czyli Wielkanoc we Włoszech
Nie znają rekolekcji wielkopostnych, święcenia pokarmów, palemek ani dzielenia się jajkiem. Mają jednak świątecznego baranka, ciasto Colomba w kształcie gołębicy, mnóstwo kwiatów w domach oraz wyjazdy za miasto w drugi dzień świąt. O wielkanocnych zwyczajach we Włoszech opowiada ks. Matteo Campagnaro, od kilkunastu lat na stałe mieszkający w Polsce

Modlitwa nastolatków

Wielki Post

Włoscy katolicy przeżywają Wielki Post zdecydowanie bardziej prywatnie, niż Polacy. Nie ma tu publicznych wielkopostnych nabożeństw takich jak Gorzkie Żale, nie ma też organizowanych w parafiach rekolekcji. Wszyscy starają się natomiast we własnym zakresie odbyć jakieś dni skupienia lub wyruszyć w wielkopostną pielgrzymkę do jednego z licznych sanktuariów. Właśnie tam skupia się cała “oferta” rekolekcyjna dla wiernych.

 

 

Niedziela Palmowa

Z uwagi na klimat, w Niedzielę Palmową Włosi przynoszą do kościoła gałązki prawdziwych palm, zerwane albo u siebie w ogrodzie, albo zakupione. Nie znają w związku z tym polskich “palemek”, natomiast bardziej uroczyście świętują tego dnia procesje z palmami. Są one dłuższe i przechodzą ulicami miast.

 

Jajko-gigant

Również we Włoszech jajko jest jednym z symboli wielkanocnych, ale występuje tam wyłącznie w formie słodkiej, jako jajko czekoladowe. Tu ciekawostka, popularna nawet wśród polskich dzieci słodycz czyli tzw. jajka z niespodzianką wzięły się właśnie z włoskiej tradycji wielkanocnej. Są nią gigantyczne czekoladowe jajka z drobnym upominkiem w środku. Naprawdę duże, sięgające nawet do metra wysokości, pięknie opakowane czekoladowe jaja rodzice przynoszą już w połowie Wielkiego Postu, stawiając w centrum domu czy mieszkania. Można je jednak rozpakować dopiero podczas świątecznego obiadu. Do rozbicia największych sztuk używa się tam… młotka. Duże ilości czekolady, które zostają po tym prezencie, zbiera ojciec rodziny i potem wszyscy się nimi objadają przez cały okres wielkanocny.

 

Wielki Piątek – idziemy do spowiedzi

Wielki Piątek w domach włoskich katolików jest, podobnie jak w Polsce, przeżywany bardzo poważnie. Większość raczej zachowuje ścisły post albo wręcz tego dnia po prostu nie je. Podobnie zresztą jak w Wielką Sobotę, która pozostaje dniem żałoby i oczekiwania na Zmartwychwstanie. Oba te dni są za to we Włoszech czasem masowych spowiedzi. W kościołach kapłani pełnią całodzienne dyżury w konfesjonałach. Wieczorem w Wielki Piątek obowiązkowo ogląda się Drogę Krzyżową z papieżem w rzymskim Koloseum. Tego dnia także, zwłaszcza na południu kraju odbywają się uliczne Misteria Męki Pańskiej.

 

 

Dom w kwiatach, nowa sukienka

Wśród włoskich katolików dominuje przekonanie, że przygotowują się do czegoś bardzo ważnego. Stąd przekonanie, że waga tych Świąt musi być wyrażona również w wystroju zewnętrznym. Już na początku Wielkiego Postu kompletują świąteczne ubranie: panie muszą kupić sobie nową sukienkę, panowie – jeśli nie nowy garnitur, to choć nową koszulę. Coś, co założą na Wigilię Paschalną i potem świąteczny obiad musi być bardzo eleganckie, bardzo świąteczne.

Drugim elementem tego świątecznego wystroju jest dekorowanie kwiatami mieszkań. Nie robią – jak Polacy – stroików z młodego owsa, rzeżuchy czy bazi, za to… zamieniają dom w kwiaciarnię, wszędzie gdzie się da stawiając wazony z kolorowymi kwiatami. – Jestem dość zajętym księdzem, więc na co dzień w domu nie mam kwiatów, także doniczkowych. Ale jak przychodzi Wielkanoc nawet ja idę do kwiaciarni kupić sobie kwiaty. Takie przyzwyczajenie z dzieciństwa – mówi z uśmiechem ks. Matteo.  

 

Nie ma uroczystego śniadania, jest obiad

Włosi nie świętują Wielkanocy rano, tak jak Polacy, nie mają bowiem porannej procesji zwanej Rezurekcją. Drugim Centralne głoszenie światu Zmartwychwstania odbywa się – zgodnie z przepisami liturgicznymi – podczas nocnej celebracji Wigilii Paschalnej. Drugim powodem braku śniadania wielkanocnego jest generalnie brak tradycji jedzenia dużych śniadań. Je się je raczej w prywatności, na słodko, popijając szybką kawą. We Włoszech nie występują również w wielkanocnej tradycji jajka na twardo ani święcenie pokarmów. – Mieszkający we Włoszech Polacy upominają się jednak o to u księży a duszpasterze lubią i cenią ten piękny zwyczaj – mówi ks. Matteo. Brak też zwyczaju uroczystego dzielenia się jajkami lub innymi pokarmami świątecznymi. Obowiązuje za to na świątecznym obiedzie jagnięcina – nie ma przecież Wielkanocy bez Baranka. Co ciekawe, wiele baranków, trafiających we Włoszech na świąteczne stoły, pochodzi z Polski. Obowiązuje też do tego obiadu dobre białe wino.

 

 

Colomba – Baba paschalna

Na deser po paschalnym baranku Włosi jedzą specjalną babę zwaną Colomba (od włoskiego słowa colomba – “gołębica”). To drożdżowe ciasto w kształcie gołębicy lub jak kto woli franciszkańskiego krzyża. Porównywane jest czasem do bożonarodzeniowej baby pannettone, ale w przeciwieństwie do niej nie zawiera rodzynków, ma za to dużo kandyzowanej skórki pomarańczowej. Pieczone jest w specjalnej formie o kształcie gołębicy. Spożywanie colomby ma symbolizować pokój przyniesiony uczniom przez Zmartwychwstałego Chrystusa.

 

Pasquetta czyli wielkanocny poniedziałek

Włosi nie znają oczywiście śmigusa-dyngusa, ale również świętują w wielkanocny poniedziałek. Nazywa się go pasquettą czyli małą Paschą. To świętowanie nie ma jednak w ogóle charakteru oficjalnych spotkań rodzinnych i służy raczej typowemu wypoczynkowi. Obowiązkowo należy tego dnia wyjechać poza miasto na wielkanocny piknik. Wiele osób tego dnia organizuje też grilla dla znajomych. Utarło się nawet powiedzenie: “Natale con i Tuoi, Pasqua con chi vuoi” (Boże Narodzenie ze swoimi, Wielkanoc – z kim chcesz) , że Boże Narodzenie jest dla rodziny, Wielkanoc – dla przyjaciół.

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 

ks. Matteo Campagnaro

ks. Matteo Campagnaro

Zobacz inne artykuły tego autora >
Anna Druś

Anna Druś

dziennikarka i redaktor sekcji news, w Stacji7 od marca 2018. Wcześniej pracowała w "Pulsie Biznesu", "Newsweeku" i Katolickiej Agencji Informacyjnej. Z wykształcenia teolog i dziennikarz

Zobacz inne artykuły tego autora >
ks. Matteo Campagnaro
ks. Matteo
Campagnaro
zobacz artykuly tego autora >
Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >
Share via