Nasze projekty
Reklama
fot. Wspólnota RTCK/youtube.com (print screen)

Macierzyństwo i ojcostwo – opcja dla wybranych czy powołanie dla każdego? Wyjaśnia Anna Hazuka

"Bóg powołał nas do tego samego - dzielenia się sobą i do stwarzania (...). Choć nie odważę się wypowiedzieć, co bym powiedziała małżeństwu, które nie może mieć dzieci, to bardzo dobrą drogą jest znaleźć taką rzeczywistość, w której będzie można to powołanie wykorzystać" - powiedziała Ania Hazuka w rozmowie z Karoliną Guzik na kanale Wspólnota RTCK.

Anna Hazuka to mama pięciorga dzieci, dziennikarka, autorka książki „Druga. Najbardziej niezwykła podróż ku sobie”. W rozmowie z Karoliną Guzik podjęła temat macierzyństwa.

ZOBACZ: “Druga. Najbardziej niezwykła podróż ku sobie”. Książka Anny Hazuki w sklepie dobroci.pl

Ta dziewczyna świeci, a nie posiada fizycznie ani jednego dziecka”

Na pytanie prowadzącej: Co można powiedzieć kobiecie, która nie może być fizycznie mamą? Ania Hazuka powiedziała: Spotykam się z takimi kobietami i jest we mnie dużo empatii i dużo pokory, ponieważ ja tutaj nie mam co gadać, bo to jest ogromne cierpienie. Natomiast, jeżeli popatrzymy na to, czego uczy nas Kościół – chciałam, żeby to wybrzmiało w mojej książce – że każdy bez wyjątku jest powołany do macierzyństwa i do ojcostwa. To jest powołanie człowieka, który został stworzony przez Boga, który jest niezwykle płodny, a Bóg cały czas stwarza nieprzeniknione światy i rzeczywistości. Powołał nas do tego samego – dzielenia się sobą i do stwarzania. Skoro uczynił dwie płcie – kobietę i mężczyznę, to nasze realizowanie siebie ma się odbywać przez macierzyństwo i ojcostwo bez wyjątku. Choć nie odważę się wypowiedzieć, co bym powiedziała małżeństwu, które nie może mieć dzieci, to bardzo dobrą drogą jest znaleźć taką rzeczywistość, w której będzie można to wykorzystać.  

Reklama

Ania Hazuka zauważyła, że można się spełniać w macierzyństwie na różnych płaszczyznach. Przytoczyła niezwykłą historię swojej przyjaciółki. Mam taką serdeczną przyjaciółkę, która jest bardzo zaangażowana w domy dziecka i kiedy patrzy się, jak ona nie dosypia, nie dopija kawy, to myślę sobie, że jest to totalnie to samo. (…) Widzę w niej takie macierzyństwo, wobec którego całuję ją w ręce, to jest taki rodzaj poświęcenia, taki rodzaj życia, które samo ją napełnia takim dobrem, taką łaską, że ta dziewczyna po prostu świeci, a nie ma fizycznie ani jednego dzieckapowiedziała. 

PRZECZYTAJ: Anna Hazuka o rodzicielstwie: to był moment, gdy wsiadłam do najwłaściwszego pociągu życia

„Dzisiaj mamy tendencję do kręcenia się wokół siebie”

Autorka książki „Druga” zwróciła uwagę, że wiele kobiet dzisiaj obawia się, że nie podoła wyzwaniom, jakie gotuje trudna rzeczywistość. Jak połączyć rolę matki, żony, kobiety pracującej…? W nawiązaniu do niepłodności Ania Hazuka podkreśliła, że kobiety zapominają o tym, że mogą pomagać innym dzięki swojej naturalnej kobiecości.

Reklama

Dzisiaj mamy tendencję do kręcenia się wokół siebie – wtedy życie jest straszne, kiedy kręcę się wokół siebie. Jak wyjdę i rozejrzę się, to okaże się, że świat mnie potrzebuje – mnie, moich zdolności, mojej miłości, mojego spojrzenia, więc może jednak wyjdę i rzucę się w jakąkolwiek rzeczywistość, którą Pan Bóg ma dla mnie przygotowaną.

Dlaczego książka Anny Hazuki trafia do każdej kobiety?

Prowadząca określiła “Drugą” jako „najlepszą książkę, którą poleciłaby każdej kobiecie”. Karolina Guzik zwróciła uwagę, na to, że Anna Hazuka zawarła w niej odpowiedzi na pytania nurtujące każdą mamę. Prowadząca zapytała autorki, czy samej sobie poleciłaby tę książkę na początku macierzyństwa. Na to rozmówczyni odpowiedziała z uśmiechem: 

To jest zabawne pytanie dla mnie, bo jak sobie przypominam siebie sprzed lat, to bym nie uwierzyła w rzeczy wypisane w tej książce. Byłam wtedy na etapie, że ja przecież sama wszystko wiem, ale z drugiej strony, niektóre rozdziały pisałam dialogując właśnie z sobą sprzed lat. Pisałam je z myślą o tej wystraszonej dziewczynie, która stoi na środku tej małej kawalerki, która ma wielkie plany i wielkie marzenia zawodowe, i której się wydaje, że ten cały świat się zawala, bo przyszło dziecko. 

Reklama

Chciałam, by w tej książce wybrzmiało najmocniej to, żeby się nie bać, że to naprawdę zaczyna się najbardziej niezwykła podróż, że warto się rzucić w to, co przynosi nowa rzeczywistość, którą jest macierzyństwo! 

ZOBACZ: Anna Hazuka: wszystko mi jedno, czy ja będę kimś, czy ja będę nikim, bo moje serce jest pełne miłości

„Postawiłam na miłość, a cała reszta przyszła”

Dalej Karolina Guzik poruszyła kwestię obaw, z którymi mierzą się młode mamy. Macierzyństwo nierozerwalnie łączy się z swego rodzaju poświęceniem siebie. Ania Hazuka podkreśliła, że dzięki macierzyństwu odkryła swoje prawdziwe powołanie, cel, do którego powinna zmierzać. Swoje dawne aspiracje zawodowe określiła jako „pociąg fałszu”, w który dobrze, że nie wsiadła.

Absolutnie nie czuję żalu, że ten pociąg pojechał, ponieważ był fałszem. Dzisiaj to wiem, a wtedy byłam na takim etapie. Fałszem był przede wszystkim dlatego, że utożsamiłam swoją wartość przede wszystkim z osiągnięciami, z sukcesami zawodowymi. Pewnie też miałam sprzężoną moją wartość z tym jak wyglądam… i kiedy te pociągi odjechały… Odjechał całkowicie pociąg kariery prawniczej i już nigdy nie wrócił, to nic lepszego nie mogło mnie spotkać, dlatego, że jestem tym przedstawicielem ludzkości, który bardzo się pomylił i naprawdę nie powinnam prawa kończyć. Prawdopodobnie, gdyby nie dzieci, nie ten czas, o którym mówiłyśmy – tego wyobcowania, zatrzymania, tej ciszy – pewnie bym nigdy nie usłyszała: „Dziecko, wracaj do pisania. Wróć do dziennikarstwa, zacznij je na nowo, bo to jest to, w czym będziesz się realizować i będziesz szczęśliwa”powiedziała.

PRZECZYTAJ TEŻ: Anna Hazuka: Postawiłam na miłość. I mam wszystko!

Pociąg prawa pojechał, ale pojawiły się nowe pociągi. W którymś momencie zdałam sobie sprawę, gdzieś przy czwartym dziecku, że ja wcale nie stoję na tym peronie. Łaska, która spada na człowieka jest obezwładniająca i miałam poczucie, że Pan Bóg sam zaczął się o mnie upominać i sam się zaczął o mnie troszczyć i to przerosło wszystkie te moje “pociągi”, które wydawały się być moimi wielkimi szansami. To były moje pomysły i projekcje, a Pan Bóg podarował mi rzeczy o wiele większe. A więc, no cóż, odjechałam. Okazało się, że jadę w najlepszym pociągu, postawiłam na miłość, a cała reszta przyszła!

Posłuchaj całej rozmowy:

Aleksandra Pawlikowska/Stacja7

Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę