Nasze projekty

Żydów i chrześcijan łączy coś więcej niż wspólny Bóg

Historia relacji polsko-żydowskich oraz dialogu judaizmu z chrześcijaństwem ostatnio przynosi więcej porażek niż sukcesów.

Reklama

Przyszedł czas, w którym różnice stają się coraz mniej istotne. Łączą nas bowiem uniwersalne wartości, które we współczesnym świecie znajdują się w defensywie. Czy będziemy wystarczająco rozsądni, aby to dostrzec?

Dzień Judaizmu, 17 stycznia 2024 r. obchodzony w Kościele po raz 24., różni się od wszystkich poprzednich. Nie jest to okrągła rocznica, nie przewidziano w jego programie wyjątkowych wydarzeń, dyskusje zapewne nie wyjdą poza rytualne „refleksje nad związkami obu religii“ – jak napisano w oświadczeniu Episkopatu Polski ustanawiającym tę uroczystość.

CZYTAJ>>> Tomasz Krzyżak: Zabrać głos czy milczeć

Reklama

Owszem, motyw przewodni „SZALOM / Pokój – Dar Boga“ wydaje się w kontekście wojny na Ukrainie i Bliskim Wschodzie aktualny. Kard. Grzegorz Ryś w swoim liście do wiernych trafnie sportretował głębie tego zagadnienia, zestawiając poczucie bezradności wobec geopolityki z perspektywą wiary, która nawet w patowych sytuacjach daje nadzieje we wspólnym wołaniu Boga o pokój. To jednak przecież w historii dialogu chrześcijańsko-żydowskiego, a szerzej – kontekstu relacji polsko-żydowskich, nie jest nowe.

To, co sprawia, że 24. Dzień Judaizmu jest naprawdę istotny, polega na aktualnym kontekście społeczno-kulturowym. Moment, w którym poseł Konfederacji Grzegorz Braun zgasił gaśnicą świecę Chanukową ustawioną w Sejmie, obnażył wszystkie wrażliwe i słabe punkty naszych relacji. Po pierwsze – ignorancję religijną – wiele osób w internecie doszukiwało się w zapalaniu menory „satanistycznych konotacji“. Po drugie, obecny w debacie publicznej, a zwłaszcza internetowej, antysemityzm. Po trzecie – brak równowagi w traktowaniu podobnych incydentów, gdy dotyczą one katolików. Międzynarodowe oburzenie, które wywołał potępiony przez całą polską klasę polityczną eksces jednego człowieka, w żaden sposób nie odzwierciedlało wagi tego wydarzenia. Dobrze wpisywało się jednak w „gębę“ przyprawiano w kontekście relacji polski-żydowskich naszemu państwu. Często, co obserwowałem na własne oczy, w celu zdobycia przewagi w konkretnych sprawach finansowo-politycznych, jak choćby restytucji mienia utraconego po II wojnie światowej.

ZOBACZ>>> Kard. Ryś dla Stacji7: “Dzień Judaizmu nie jest od tego, by uprawiać politykę”

Reklama

Niestety od dekad tkwimy w tym błędnym kole nawarstwiających się uprzedzeń. Temat Żydów w Polsce od zawsze wiąże się z pełną amplitudą emocji, ale dopiero teraz wydaje się, że naprawdę doszliśmy do ściany. Odbijamy się od uległości, po przesadną asertywność. Błądzimy między „polskimi obozami zagłady“ a pocztówkową wizją „wieków pokojowego współistnienia“. Gubimy się również nie tylko w kwestiach religii i przeszłości, ale przede wszystkim teraźniejszości, co pokazał kryzys dyplomatyczny wokół nowelizacji ustawy o IPN. Zwłaszcza teraz, gdy po ataku Hamasu Izrael prowadzi regularne działania zbrojne w Palestynie, razi brak dojrzałej współpracy między naszymi państwami oraz stopień uprzedzenia między narodami. Co warto podkreślić, nie zawsze zawiniony ze strony Polski.

W takich chwilach zadaję sobie pytanie, na ile nasz dialog ma sens? Co musi się stać, aby chrześcijanie i wyznawcy judaizmu, tak samo jak Żydzi i Polacy, mogli mówić o wspólnej historii bez palenia mostów? Były chwile, gdy sam podejmowałem te próby. Pamiętam, jak kilka lat temu zaprosiłem do wspólnego spaceru po Krakowie Amerykanina żydowskiego pochodzenia, który w głośnym wpisie w mediach społecznościowych stwierdził, że podczas Marszu Niepodległości w Warszawie musiał zabarykadować drzwi w obawie przed powrotem „pogromów antysemickich w Polsce“. Samo postawienie sprawy w sposób tak skrajnie nieadekwatny do rzeczywistości, skłoniło mnie do myśli, że zamiast pisać na ten temat kolejny felieton, muszę się z tym człowiekiem spotkać. Dać coś od siebie, zerwać schemat uprzedzeń, spojrzeć mu w twarz. Skoro on tak postrzegał Warszawę i Polaków, musiał mieć przecież jakieś postawy?

CZYTAJ>>> „Wspólne źródło”. Zobacz wyjątkowy film o życiu społeczności żydowskiej w Warszawie i Otwocku

Reklama

Traf chciał, że udało nam się zaaranżować spotkanie i wspólny spacer po Krakowie. Razem z portalem, w którym ówcześnie pracowałem, nagraliśmy reportaż, którego konkluzją było wysłanie kartki pocztowej do rodziny młodego Amerykanina. Chłopak napisał w niej, że Polska nie jest tak zero-jedynkowa, jak sądził. Są tutaj ludzie agresywnie nastawieni wobec Żydów, ale w przytłaczającej większości życie toczy się zupełnie normalnie. Zwłaszcza w Krakowie, gdzie z okazji najważniejszych uroczystości religijnych Judaizmu regularnie przebywa wielu ortodoksyjnych Żydów. Myślałem, że to coś zmieni, ale nie minęło kilka miesięcy, gdy spod pióra tego samego człowieka zaczęły powstawać podobne, w moim odczuciu negatywnie portretujące naszą rzeczywistość teksty. Próba dialogu, choć nadal uważam ją za cenną, okazała się nietrwała. Ludzie nie zmieniają się pod wpływem impulsu ani presji emocjonalnej. Być może ja również powinienem okazać więcej empatii? Nie wiem.

Wiem jednak, że nie umiem sobie wyobrazić ani Dnia Judaizmu, ani dialogu polsko-żydowskiego, jeżeli nie będzie im towarzyszyć wspólna chęć przełamywania barier i uprzedzeń. Również ze strony społeczności żydowskiej, która powinna chcieć zrozumieć chrześcijaństwo oraz historię i teraźniejszość państwa, w którym faktycznie – przez wiele wieków – znajdowała schronienie przed prześladowaniami religijnymi trwającymi w innych częściach Europy. Ostatecznie, tylko odważne podejście do najtrudniejszych momentów naszej wspólnej historii, może nas uodpornić na szukanie w sobie wrogów. Bo tutaj leży istota problemu. Zbyt często zapominamy, że łączy nas nie nie tylko ten sam Bóg i przeszłość, ale – co widzimy w kontekście trwających obecnie wojen – podobne wartości. Wierzymy w Stwórcę większego od siebie, chcemy pokoju, szanujemy rodzinę i tradycję. Czy stać nas, żeby widzieć między sobą różnice, gdy właśnie te podstawowe aksjomaty są w coraz większej defensywie? Wątpię. Jeżeli mimo tego będziemy szukać w sobie nieprzyjaciół, ci prawdziwi będą największymi zwycięzcami. To jest ciężar tego i wszystkich następnych Dni Judaizmu.


OPINIE STACJI7 to wartościowe komentarze do aktualnych wydarzeń, przygotowane przez grono doświadczonych publicystów.
W stałym dwutygodniowym rytmie piszą dla nas:

w poniedziałki – Tomasz Krzyżak,
we wtorki – Agata Puścikowska,
w środy – Marcin Makowski,
w czwartki – Konstanty Pilawa,
w piątki – Aneta Liberacka.

Zapraszamy!

Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę