Książkowe must have

Tegoroczna jesień rozpieściła nas wspaniałą pogodą i świetnymi książkami, od których trudno było się oderwać. Godziny spędzone w księgarniach, zaczytane wieczory i książka do porannej kawy, to już tylko wspomnienie wrześniowego i październikowego czasu. Listopad zapowiada się równie ciekawie, warto jednak przypomnieć sobie kilka rewelacyjnych książek, które właśnie okupują księgarskie półki.

Monika Bartys
Monika
Bartys
zobacz artykuly tego autora >

Książkowe must have

"Ostatnie rozdanie" Wiesława Myśliwskiego to książka, na którą czekaliśmy aż siedem lat. Myśliwski pisze długo, uważnie, w skupieniu, jakby na przekór niecierpliwemu światu, w którym nawet istotny news jest na topie tylko przez kilka minut. Jego książki warto czytać z ołówkiem w ręku, bo na każdej stronie można znaleźć zdania, które są po prostu przenikliwie mądre. „Ostatnie rozdanie” to powieść-pożegnanie. Główny bohater, dojrzały, samotny mężczyzna postanawia ruszyć w podróż ścieżkami swojej pamięci. Wehikułem staje się stary notes. Poszczególne nazwiska układają się w opowieść o życiu, które było ciągłą ucieczką od miłości. Ucieczką od Marii, do której i tak prowadzą wszystkie drogi.

Książkowe must have

Miłość niczym z powieści Marqueza zafundował nam w tym roku Arturo Pérez-Reverte. "Mężczyzna, który tańczył tango" to wciągająca powieść o uczuciu, które nie słabnie mimo upływu czasu i okoliczności, które nie sprzyjają zakochanym. Max to drobny złodziejaszek i tancerz tanga. Mecha jest żoną bogatego kompozytora. Spotykają się tylko trzy razy w życiu, ale za każdym razem ich miłość wybucha z niespodziewaną siłą. Poznają się na statku płynącym do Buenos Aires, gdzie razem tańczą najbardziej namiętnie tango swojego życia. Kolejny raz łączy ich tajemnicza misja w Neapolu, a po raz ostatni widzą się w Nicei, gdzie Max zostaje wplątany w aferę szpiegowską. Książka jest połączeniem „Miłości w czasach zarazy” Marqueza z „Szelmostwami niegrzecznej dziewczynki” Llosy. Świetna powieść na jesienny wieczór.

Książkowe must have

"Mam na imię Agnieszka, a na nazwisko Osiecka" pisze autorka wydanych niedawno "Dzienników" w jednym z pierwszych wpisów. Kiedy byłam w liceum, Osiecka bardzo mnie fascynowała. Jej teksty robiły na mnie ogromne wrażenie, a koncert "Zielono mi" z Opola mogłam oglądać godzinami. Dlatego bardzo się ucieszyłam, że mogę przeczytać "Listy na wyczerpanym papierze", intymną korespondencję Osieckiej z Przyborą, a teraz jej młodzieńcze dzienniki. Agnieszka zaczęła je pisać kiedy miała dziewięć lat i robiła to prawie do samej śmierci. W pierwszym tomie obejmującym lata 1945-1950 możemy obserwować dziewczynkę inteligentną, ambitną, często zakochaną, ale też nieco smutną, nad wyraz dojrzałą. Widać jak kształtują się jej poglądy, relacje z ludźmi, jak z dziewczynki wyrasta młoda kobieta. "Dzienniki" to też świetny tekst pokazujący realia socrealistycznej Polski. W kolejnych latach ukażą się pozostałe tomy dzienników Osieckiej.

Książkowe must have

Jako wierna czytelniczka bloga "Chustki" i fanka jej książki nie mogłam teraz nie przeczytać opowieści o Magdzie Prokopowicz, założycielce fundacji Rak'n'Roll. "Magda, miłość i rak" Aliny Mrowińskiej. To piękna książka o dziewczynie, która w wieku 27 lat poczuła w swoim ciele wyrok śmierci. Od tego granicznego momentu żyła najpiękniej jak umiała. Urodziła cudownego synka, walczyła nie tylko o siebie, ale również myśląc o nim i o wszystkich kobietach, które przychodziły po pomoc do fundacji. W historii Magdy niebywałe jest to, że mówiąc o śmierci przybliża nas ona do życia. Dla osób, które mają wśród swoich bliskich chorych na raka książka może być wsparciem, oprócz historii Magdy jest tu bowiem ujęta rozmowa z jej mężem oraz wywiad z psychoonkologiem. Książka warta uwagi wszystkich, którzy lubią spotkania z wyjątkowymi ludźmi.

Książkowe must have

Niedługo po tym, jak zaczęłam mojemu dwuletniemu synkowi czytać wieczorami "Wierszyki rodzinne" Michała Rusinka, dziecko uraczyło mnie swoim pierwszym, zrozumiałym, dla wszystkich słowem: "mama". Nie mam pojęcia czy to bezpośredni wpływ lektury czy też zbieg okoliczności, w każdym razie czytanie Rusinka polecam, nie tylko dwulatkom, ale też starszakom. Książka wzięła się z obecnego w każdej rodzinie pragnienia stworzenia drzewa genealogicznego i opisania mniej lub bardziej chlubnych przodków i członków rodziny. Każdy bowiem miał w swojej familii jakiegoś jaskiniowca, mandaryna czy woja to znaczy wuja. Znalazłby się też pewnie jakiś duch albo czarownica. Wierszyki Rusinka są zabawne, inteligentne i sprawiają przyjemność nie tylko dzieciom, ale też dorosłym. W długie jesienne wieczory mogą być inspiracją do samodzielnego rymowania na temat swojej rodziny!

Monika Bartys

Monika Bartys

Monika Bartys – zaczęła czytać w wieku trzech lat. Czytała wszystko: od książeczek o Misiu Uszatku po instrukcje obsługi. Rodzice trochę się o nią martwili i w efekcie zapisali na naukę gry na akordeonie. Oczywiście czytanie nut przegrało z czytaniem liter. Kiedy ukończyła polonistykę przez jakiś czas uczyła małe dzieci. Obecnie namawia wszystkich do czytania i kupowania książek. Prywatnie jest szczęśliwą mamą. W wolnych chwilach śpi lub… czyta.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Monika Bartys
Monika
Bartys
zobacz artykuly tego autora >

7 gadżetów do modlitwy

Chcesz podpompować wewnętrzną kondycję? Módl się. I pamiętaj – jak w każdej dyscyplinie sportu, liczy się systematyczność, dobry trener i wypasiony sprzęt. Na Stacji7 – 7 religijnych gadżetów, które powinny znaleźć się na każdej duchowej siłce.

Dorota Paciorek
Dorota
Paciorek
zobacz artykuly tego autora >

7 gadżetów do modlitwy

RÓŻANIEC

Zwany Psałterzem Najświętszej Maryi Panny, przed każdą walką skutecznie – jak powie psalmista – „zaprawia palce do boju”. 50 Zdrowasiek w dziesiątkach wariacji: od kombinacji serafickich i karmelitańskich, po tajemnice fatimskie i nowenny pompejańskie. Polecany przez egzorcystów, mistyków, papieży i stygmatyków. Dziś, dostępny w formie pierścionka, bransoletki czy naszyjnika, w rozmiarze karty kredytowej (Uwaga! opatentowany w Polsce) lub w wersji mp3, cieszy oczy nie tylko księży i zakonników, ale też stylistów mody na światowych wybiegach. Na Stacji 7 pod mikroskopem sakralnego laboratorium:


SACROLABORKI: Różaniec. Odcinek 1: Instrukcja obsługi. Gdzie i jak się modlić?


7 gadżetów do modlitwy

KORONKA DO BOŻEGO MIŁOSIERDZIA

Szybka i intensywna. Obok cudnych koronek koniakowskich, Koronka do Bożego Miłosierdzia stanowi główny towar eksportowy na świat z etykietą „made in Poland”. I choć oficjalnie wprowadzona została na rynek zaledwie parę lat temu, jest nieodłącznym elementem dnia dla milionów katolików na wszystkich kontynentach; od Łagiewnik do Melbourne.


„Od Łagiewnik do Melbourne” – Ewa K. Czaczkowska


fot. http://sofija-net.pl

CZOTKI / KOMBOSKION

Jeżeli węzły rozumie się jako jednostkę prędkości, 33 supełki na standardowej czotce to ekspresowa droga do modlitwy nieustannej. Wielokrotnie wzywając Pana, naśladujemy Jego modlitwę w Ogrójcu, gdzie „powtarzał te same słowa” (Mk 14,39), a także modlitwę niewidomego spod Jerycha, który wołał wytrwale i nie ustawał, mimo sprzeciwu tych, którzy chcieli go uciszyć. Słowa „Panie Jezu Chryste, Synu Boży, zmiłuj się nade mną grzesznym” lub nawet samo imię „Jezus” odmawia się w rytm uderzeń serca bądź zgodnie z tempem oddechu. Wprawdzie czotki są domeną prawosławia, ale coraz większą popularność zyskują też w Kościele katolickim, a nawet w niektórych kościołach protestanckich.


fot. http://www.tabletzdusza.pl

BREWIARZ

Kolejna porcja ćwiczeń na systematyczność. Liturgia Godzin, czyli modlitwa codzienna Ludu Bożego sprawowana jest nie tylko według klucza następujących po sobie pór roku, ale też poszczególnych części dnia i nocy. Ten średniowieczny zegarek od samego świtu wprowadza nas w rzeczywistość nieba i aż po zmierzch – uświęca czas.


7 gadżetów do modlitwy

Na pierwszych ikonach przedstawiano wyłącznie Matkę Boską z Dzieciątkiem Jezus (do tego typu ikon należy ikona Matki Boskiej Częstochowskiej)

IKONA

Trochę jak zestaw stereo – z jednej strony wyraża boskie treści, z drugiej: sam słucha. Bo jak tłumaczy teologia ikony, ten święty wizerunek zapewnia wiernym łączność ze świętym, i poprzez jego wstawiennictwo – pomaga pogłębić życie duchowe. Więc nawet jeśli, jak dowodzą historycy, tradycja wykonywania ikon wcale nie sięga czasów apostolskich, warto od czasu do czasu pokontemplować jakieś cudne Oblicze.


7 gadżetów do modlitwy

ŚWIECZKA

Gadżety, o których często zapominamy, choć w liturgii Kościoła są atrybutem nieodłącznym. Lampiony, gromnice, paschały, znicze. Płonące świece to symbol wzniesienia się duszy do Boga; oznaka obecności Tego, który jest Światłością Świata i Światłem na oświecenie pogan. I przede wszystkim iskierka, która powinna w nas samych krzewić światło wiary. Więcej o właściwościach łatwopalnych duszy w encyklice papieży – Lumen Fidei:


„7 najpiękniejszych cytatów z Lumen fidei”- Beata Zajączkowska


fot. http://www.wolczyk.pl

KLĘCZNIK

Na czym jeszcze można się modlić? Na kolanach! A co by przykrości swej ziemskiej powłoce za nadto nie sprawić, otulmy się odrobiną designu. Na zdjęciu klęcznik, na którym wygodnie mijają długie godziny modlitw, a i przysnąć nietrudno.

Dorota Paciorek

Dorota Paciorek

Wymienianie ksiąg Starego Testamentu idzie jej zdecydowanie słabiej niż recytacja odcieni Pantone. Ale ma hopla na punkcie Jezusa z Nazaretu i uważa, że chrześcijaństwo to najradośniejsza religia na świecie (choć złośliwi wliczają ten entuzjazm w profity neofity). Od niedawna zajmuje się designem chrześcijańskim i wciąż wierzy, że sztuka użytkowa w Kościele nie musi ograniczać się do plastikowych Maryjek z odkręcaną główką na wodę święconą. Lubi malować ikony i robić memy na Facebook’u. Nie lubi gdy muchy zjadają jej pigment z ikon i gdy nieznajomi użytkownicy kradną obrazki z fejsa zamiast je udostępniać.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Dorota Paciorek
Dorota
Paciorek
zobacz artykuly tego autora >