Scena 19: Zabrakło wina

Zróbcie wszystko cokolwiek wam powie

Polub nas na Facebooku!

Scena z życia Maryi:

Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”. Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary. Jezus rzekł do sług: „Napełnijcie stągwie wodą”. I napełnili je aż po brzegi. Potem powiedział do nich: „Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu”. Ci więc zanieśli. Gdy zaś starosta weselny skosztował wody, która stała się winem ‒ a nie wiedział, skąd ono pochodzi, ale słudzy, którzy czerpali wodę, wiedzieli ‒ przywołał pana młodego i powiedział do niego: „Każdy człowiek stawia najpierw dobre wino, a gdy się napiją, wówczas gorsze. Ty zachowałeś dobre wino aż do tej pory”.

(J 2,5–10)

 

Scena z życia Małgosi:

„Wyprowadził się… do swojej mamy” – szepnęła. Po chwili popłynęły słowa skargi: „Ona nigdy mnie nie lubiła. Cały czas, od początku naszego małżeństwa, robiła wszystko, żeby pokazać, że jestem zła, że na niego nie zasługuję, że jestem gorsza, bo pochodzę z niewłaściwego domu. Kiedyś takie małżeństwo byłoby nie do pomyślenia. On wykształcony, bogaty, wysoko postawiony. Ona z biednej rodziny alkoholików. To się nie mogło udać. – Ja tego nie wytrzymam. Ciągłe kłótnie, sama już teraz nie wiem, o co. Co mam zrobić?”.

Małgosia, moja koleżanka, zawsze była silna. Nieraz w życiu podejmowała trudne decyzje. Zawsze pamiętała o innych. Szczególnie o rodzeństwie. Ci, którzy ją znają, mówią o niej „twardzielka”. Teraz ta twardzielka znalazła się na życiowym zakręcie. „Tak bardzo go kocham i wiem, że on kocha mnie. Dlaczego to nie wystarczy?”.

Nie wiedziałam, co mam jej odpowiedzieć, co zrobić. Czy jest w ogóle jakieś rozwiązanie? Doradziłam, żeby koniecznie poszła do spowiedzi, wygadała się przed Panem Bogiem, a potem się modliła. Nie chciała. Powiedziała, że chodzi już do terapeuty, może jakoś się z tym pogodzi. Zapewniłam, że będę się za nią modliła, ale niech też sama spróbuje.

Kiedy spotkałyśmy się ponownie, okazało się, że jednak poszła do spowiedzi i zaczęła codziennie chodzić na Mszę świętą. Bardzo się ucieszyłam, powiedziałam, że teraz już będzie wiedziała, co robić. Bóg jej pomoże. Niech tylko zrobi „wszystko, cokolwiek jej powie”.

Zaczęli do siebie dzwonić, znów się spotykać, chodzić na randki – jak na początku. Tylko teraz jakoś bardziej się kochali. Wszystko było tylko między nimi. Przestał słuchać mamy. Wiedział, że Gosia to kobieta jego życia i musi ocalić ich małżeństwo. Ona też wiedziała, tylko na tym jej zależało.

Minął rok od tej pierwszej rozmowy, kiedy usłyszałam w słuchawce: „Mieszkamy znów razem. Wyprowadziliśmy się do innego miasta, daleko od rodziców. Właśnie zaszłam w ciążę, Tomek jest taki szczęśliwy, ja też. Zawsze będę dziękować za to Bogu. On to sprawił, nie wiem jak, ale to On wszystko poukładał. Jestem taka szczęśliwa”.

 

Modlitwa:

Maryjo, która zawsze byłaś posłuszna woli Bożej, która uczysz nas, że należy robić wszystko, cokolwiek nam powie, miej w opiece małżeństwa, które przechodzą kryzys. Spraw, aby odnalazły siłę w modlitwie. Podtrzymuj małżonków w przysiędze, którą sobie złożyli przed Bogiem. Niech w każdej trudnej sytuacji do Niego się odwołują i znajdują ukojenie i rozwiązanie w modlitwie.

 


 

Scena 18: Nie moja sprawa

Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto?

 


 

Scena 20: Któż jest moją matką?

Oto Twoja Matka i bracia na dworze pytają się o Ciebie. Odpowiedział im: Któż jest moją matką…?

I spoglądając na siedzących dokoła Niego rzekł: Oto moja matka i moi bracia.

Bo kto pełni wolę Bożą, ten Mi jest bratem, siostrą i matką


 

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Scena 18: Nie moja sprawa

Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto?

Polub nas na Facebooku!

Scena z życia Maryi:

Trzeciego dnia odbywało się wesele w Kanie Galilejskiej i była tam Matka Jezusa. Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów. A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa rzekła do Niego: ”Nie mają wina”. Jezus Jej odpowiedział: ”Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? [Czyż] jeszcze nie nadeszła godzina moja?”.

 (J 2,1–4)

 

Scena z życia Joanny:

Karolek ma dziesięć lat i jest w najwyższym stopniu oszczędny. Każdy otrzymany banknot wkłada do koperty, każdą złotówkę do skarbonki. Nie kupuje sobie lodów, słodyczy, zabawek. Ostatnio był z mamą na poczcie i bardzo spodobał mu się notesik za dziesięć złotych. Męczył mamę, która nie chciała kupić mu upatrzonego notesu, tłumacząc, że to całkiem zbędny zakup, aż wreszcie, zmęczona marudzeniem, powiedziała: „Kup za swoje”. Po głębszym namyśle zrezygnował. Oszczędza na samochód – kiedy będzie dorosły, kupi duży, siedmioosobowy, bo będzie miał dużą rodzinę. Tata regularnie doładowuje mu konto telefoniczne, ale Karolek przy każdej okazji korzysta z telefonów rodziców, żeby własne środki zachować jak najdłużej.

Kiedy Karolek zobaczy w telewizji reklamę fundacji, która prosi o wsparcie, w milczeniu sięga po telefon i wysyła sms o treści „pomagam”. W ostatnim Wielkim Poście włożył do skarbonki, do której zbierał jałmużnę dla ubogich, czterdzieści złotych. Jego pomysły na pomaganie potrzebującym są rozczulające. „Mamo, pójdę z tobą do sklepu i poproszę cię o dwie paczki pierniczków po pięć złotych, ale mi ich nie kupisz, tylko wrzucimy te dziesięć złotych do skarbonki przy kasie dla chłopczyka, który jest chory i ma na imię tak samo jak ja”.

Karolek przed Bożym Narodzeniem robił z mamą kartki świąteczne dla podopiecznych Domu Pomocy Społecznej w Niegowie, pomagał pakować paczkę, którą wysłali do ukraińskiej rodziny w ramach akcji Caritasu, jedną ze swoich układanek podarował czeczeńskim dziewczynkom, które z mamą musiały uciekać z domu, gdy wybuchła wojna. Kiedy koleżanka z klasy złamała rękę, rycerski Karolek nosił za nią tornister. Gdy ktoś z kolegów zachoruje, Karolek pamięta, by wysłać mu skany zeszytów.

Dziś Karolek nie pyta: „Po co? Dlaczego ja? Czy to moja sprawa?”. Wie, że są ludzie, którzy mają bardzo ciężkie życie i trzeba im choć trochę ulżyć. Wie, że trzeba pomagać, że trzeba się dzielić, że trzeba robić coś dla innych, bo na tym polega miłość bliźniego. Jego mama Joanna pamięta, że rozmawiali o tym tylko raz, kilka lat temu. Wtedy dziwił się, że kiedy do ich drzwi zapukała obca pani i poprosiła o coś do jedzenia, mama szybko spakowała kilka produktów do siatki i wręczyła tamtej pani. Pytał, dlaczego nieznajoma przyszła do nich i dlaczego mama dała jej bez płacenia to, co wcześniej kupiła w sklepie. Mama odpowiedziała, że tamta pani nie ma pracy i jej dzieciom brakuje jedzenia i że ludziom trzeba pomagać.

Joanna uważa, że spieszenie bliźnim z pomocą jest naturalnym odruchem serca. Wzrusza ją i napawa dumą, że Karolek myśli tak samo.

 

Modlitwa:

Maryjo, wrażliwa na potrzeby weselników z Kany Galilejskiej, natchnij ludzi do niesienia pomocy bliźnim, otwórz ich serca i oczy na drugiego człowieka.

 


 

Scena 17: Życie w Nazarecie

A Matka Jego chowała wiernie wszystkie te wspomnienia w swym sercu.

Jezus zaś czynił postępy w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi

 


 

 

Scena 19: Zabrakło wina

Zróbcie wszystko cokolwiek wam powie

 


 

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Copy link
Powered by Social Snap