video-jav.net

Odradza się katolicyzm w Szwecji?

Można dziś mówić o odrodzeniu katolicyzmu w Szwecji, pod względem zarówno liczebnym, jak i kulturowym – uważa ks. Frederik Heiding SJ, szwedzki jezuita i były luteranin, dyrektor Instytutu Newmana, jedynego wydziału teologii katolickiej w tym kraju. Na kilka dni przed przyjazdem papieża podkreślił on, że oficjalne statystyki nie odzwierciedlają stanu faktycznego. Formalnie katolików jest bowiem nieco ponad sto tysięcy. W rzeczywistości jest ich dużo więcej - ćwierć miliona, w tym wielu konwertytów.

Polub nas na Facebooku!

Co więcej, katolicyzm wpływa też na luteranizm. W ciągu XX w. luteranie zaakceptowali ikony i ponownie zaczęli czcić Maryję. Katolicyzm jest postrzegany w Szwecji jako religia bardziej solidna pod względem teologii i praktyk.

Zdaniem ks. Heidinga, aby zrozumieć katolicyzm w tym kraju, trzeba znać jego genezę. Reformacja była w tym kraju rewolucją kulturalną, przeprowadzoną wbrew woli większości mieszkańców. Za protestantyzmem opowiadały się miasta, podczas gdy wieś była przywiązana do klasztorów, pobożności ludowej, pielgrzymek i sakramentów.

Władze potrzebowały dużo czasu, aby to wykorzenić. Wiele elementów katolickich przetrwało w tamtejszym luteranizmie: struktura liturgii, hierarchia czy parafie. Szwecja przeżyła też cztery prokatolickie bunty. Od 1617 r. katolicyzm był tam karany śmiercią.

Szwedzki jezuita przypomina, że jego ojczyzna bardzo długo była krajem religijnym. Reformacja pozbawiła wiarę chrześcijańską wymiaru cielesnego, zniszczyła tradycje ludowe związane z katolicyzmem, ale skłoniła do czytania Pisma Świętego. Powstało też wiele hymnów, które wywarły duży wpływ na szwedzką kulturę.

Sekularyzacja rozpoczęła się już w XIX w., a przybrała na sile w latach trzydziestych ubiegłego stulecia. W dominującej wówczas ideologii socjaldemokratycznej dla wiary nie było miejsca. Kościół oficjalny został sprowadzony do rangi jednej z usług publicznych, a wiara stopniowo zanikała. W konsekwencji wielu luteranów ma dziś wiarę na wpół świecką, bez grzechu pierworodnego czy zmartwychwstania – dodaje ks. Heiding.


(KAI/RV) / Sztokholm

 

Franciszek modli się za ofiary trzęsienia ziemi we Włoszech

Franciszek zapewnił o modlitwie za wszystkich, których dotknęło kolejne trzęsieniem ziemi w środkowych Włoszech. Nastąpiło ono 26 października - zaledwie dwa miesiące po poprzednim kataklizmie, który kosztował życie prawie 300 osób

Polub nas na Facebooku!

Trzy silne wstrząsy odczuwalne były wczoraj wieczorem na całym Półwyspie Apenińskim, a do dziś towarzyszyło im ponad dwieście o mniejszej sile. Specjaliści ostrzegają, że to jeszcze nie koniec. Epicentrum wszystkich wstrząsów znajdowało się w rejonie miasta Macerata w regionie Marche.
Za cud uznano to, że mimo tak silnych i rozległych wstrząsów nie ma ani ofiar śmiertelnych, ani ludzi ciężko rannych, ani zaginionych. Bez dachu nad głową pozostaje jednak ok. 3 tys. osób. Całkowicie zniszczonych zostało wiele budynków uszkodzonych już częściowo dwa miesiące temu. Dramatyczna sytuacja panuje m.in. w miasteczku Ussita, które w praktyce przestało istnieć, a także w Camerino.

Niepowetowane straty poniosło dziedzictwo artystyczne i religijne tego regionu Włoch. Znacząco ucierpiało m.in. opactwo św. Eutycjusza i będący perełką Nursji XVII-wieczny kościół Najświętszego Zbawiciela, którego nie da się już podnieść z gruzów.

„Miejscowa Caritas od razu włączyła się w akcję ratunkową, którą utrudniają padające deszcze” – powiedział Radiu Watykańskiemu abp Francesco Giovanni Brugnaro, pasterz archidiecezji Camerino-San Severino Marche, która wczoraj znacznie ucierpiała. Wskazał zarazem na ogromną falę solidarności, która ruszyła dosłownie w chwilę po nowych wstrząsach. „To daje ludziom nadzieję, że z upływem czasu nie zostaną pozostawieni ze swoim nieszczęściem na łaskę losu” – zaznaczył abp Brugnaro.


(KAI/RV) / Camerino