Nasze projekty

Bp Suchodolski: ufam że Bóg, ale i Kościół, znajdzie drogę do serc ludzi młodych

"Dla mnie bardzo ważnym wyrazem troski o formację młodych jest to, co ma do zaproponowania parafia. Sama szkoła nie wystarczy" - powiedział bp Grzegorz Suchodolski, przewodniczący Rady KEP ds. Duszpasterstwa Młodzieży w rozmowie z KAI.

fot. Episkopat news/flickr.com

Anna Rasińska (KAI): Czy mógłby Ksiądz Biskup opowiedzieć czym zajmuje się Rada ds. Duszpasterstwa Młodzieży?

Bp Grzegorz Suchodolski, Przewodniczący Rady KEP ds. Duszpasterstwa Młodzieży: Rada ds. Duszpasterstwa Młodzieży jest ciałem Konferencji Episkopatu Polski, w którym jest 9 biskupów, kilku duszpasterzy młodzieży oraz przedstawiciele trzech ważnych środowisk młodzieżowych w Kościele w Polsce – Ruchu Światło-Życie, Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży i Fundacji Dzieło Nowego Tysiąclecia. Głównym celem Rady jest dokonywanie analizy postaw polskiej młodzieży i przedstawianie wniosków w formie raportów oraz opracowań na potrzeby biskupom diecezjalnym lub całemu zebraniu plenarnemu Konferencji Episkopatu Polski.

Rada ściśle współpracuje z diecezjalnymi duszpasterzami młodzieży oraz koordynatorami Światowych Dni Młodzieży w poszczególnych diecezjach, ruchach, wspólnotach i zgromadzeniach zakonnych. Jest to praktycznie grono księży i osób świeckich odpowiedzialne za bieżącą pracę formacyjną i pastoralną wśród ludzi młodych. Jako Rada czujemy się odpowiedzialni, by towarzyszyć im w tej posłudze. Główną inspirację stanowią orędzia Ojca Świętego na poszczególne coroczne Światowe Dni Młodzieży oraz program duszpasterski Kościoła katolickiego w Polsce, przygotowywany przez Komisję Duszpasterską. Staramy się w gronie członków i konsultorów Rady oraz diecezjalnych duszpasterzy młodzieży, przygotowywać inspiracje lub materiały, którymi mogliby się posługiwać księża w poszczególnych diecezjach czy parafiach. Bardzo ważna jest także współpraca z Krajowym Biurem Organizacyjnym Światowych Dni Młodzieży. Każdorazowy dyrektor KBO jest sekretarzem Rady ds. Duszpasterstwa Młodzieży. Tym bardziej, że Krajowe Biuro Światowych Dni Młodzieży mieści się w sekretariacie Konferencji Episkopatu Polski. Wspólnie tworzymy cały bogaty program przygotowań duchowych i organizacyjnych do kolejnych edycji ŚDM.

Reklama

Jakie są plany na najbliższą przyszłość Rady ds. Duszpasterstwa Młodzieży?

Naszym najpilniejszym zadaniem jest obecnie przygotowanie dokumentu analizującego aktualny stan społeczno-kulturowy i religijny młodego pokolenia w naszym kraju, o który poprosiła nas CCEE, czyli Rada Konferencji Episkopatów Europy. Takie teksty raportów przygotowują wszystkie kraje członkowskie CCEE, czyli 39 krajów Europy. Razem z Krajową Radą ds. Powołań oraz Ogólnopolskim Komitetem Duszpasterzy Akademickich zostaliśmy poproszeni o przygotowanie takiego wspólnego tekstu. Pierwsze wersje są już przygotowane i funkcjonują w obiegu wewnętrznym. Na początku kwietnia planujemy spotkać się z przedstawicielami Rady ds. Powołań oraz Duszpasterzy Akademickich, by wypracować wspólną wersję raportu. Później należy go przetłumaczyć i przesłać do sekretariatu CCEE. Całość, obejmująca raporty z 39 krajów Europy, będzie w formie książkowej wydana w drugiej połowie tego roku.

Myślę, że to ważne zadanie, by uchwycić i opisać te niełatwe procesy, jakie dokonują się od kilku lat w młodym pokoleniu. Z pozycji dużego kraju, jakim jest Polska, gdzie na tle innych krajów tych inicjatyw duszpasterstwa młodzieży jest naprawdę wiele, warto pokazać bogactwo codziennej zwykłej pracy z młodymi na szczeblu poszczególnych diecezji, wspólnot i zgromadzeń zakonnych. Mamy przecież całą armię liderów, animatorów, formatorów – duchownych i świeckich, którzy poświęcają całe swoje powołanie, by być wśród młodych i im towarzyszyć. Z drugiej strony widzimy jak bardzo zmiany laicyzacyjne osłabiają kondycję moralną i psychiczną młodego człowieka, sprawiając, że wielu z nich jest zupełnie niezainteresowanych propozycją Kościoła. Z tym problemem też się mierzymy. Mamy świadomość, że nawet jeśli osłabienie jest bardzo widoczne, to ciągle jest bardzo wielu młodych, którzy są zainteresowani pogłębieniem swojej wiary w Kościele. Dlatego nasze kierunki działań są dwutorowe. Powinniśmy dalej być z tymi, którzy są głęboko wierzący (to jest ok. 8% polskiej młodzieży), towarzyszyć im, pamiętać, że są oni podmiotem ewangelizacji swoich rówieśników, ale także szukać nowych dróg dotarcia do tych, którzy odchodzą lub już odeszli.

Reklama

Bardzo ważne dzisiaj jest budowanie zespołów ewangelizacyjnych, które w nowy sposób, nowym językiem, będą kierowały duchową ofertę wiary dla młodego człowieka, szukając wspólnej przestrzeni dialogu, tak by młodzi mogli się wypowiedzieć, wyrazić swoje żale, bóle, wątpliwości, ale także i marzenia. Myślę, że takie przestrzenie powinny być dzisiaj promowane i tworzone w ośrodkach duszpasterskich. Dużą pomocą jest dokument Ojca Świętego Franciszka „Christus vivit” (Chrystus żyje) z 2018 roku, to adhortacja poświęcona między innymi młodzieży i rozeznaniu powołania. Papież proponuje w nim chociażby oratoryjny sposób prowadzenia duszpasterstwa młodych, polegający na tworzeniu specjalnych oratoriów, które stawałyby się bazą przestrzenną, lokalową, gdzie młodzi ludzie będą mogli spędzić ze sobą czas, porozmawiać, realizować swoje hobby, budować relacje, a także zostać zaproszeni przez duszpasterzy do pogłębienia swojego doświadczenia wiary. Taki styl oratoryjny jest już przez nas promowany jako papieska propozycja także dla młodzieży w Polsce.

Jak pomysł dotyczący oratioriów mógłby wyglądać na gruncie polskim?

Na ubiegłorocznym Krajowym Forum Duszpasterstwa Młodzieży, które zorganizowaliśmy w Kaliszu, pracowaliśmy właśnie z ekipami z poszczególnych diecezji, pragnąc zachęcić ich do tworzenia takich oratoryjnych centrów u siebie. Biskup kaliski Damian Bryl, przedstawiając nam już funkcjonujące oratoria w jego diecezji, dostrzegł, że w wielu miejscowościach młodzi po lekcjach często muszą czekać dwie, trzy godziny na autobus lub pociąg i w tym czasie nie mają co robić. Widząc ten problem biskup wraz z duszpasterzami postanowił stworzyć przestrzeń dla młodych, otwartą właśnie popołudniami, po zakończeniu lekcji w szkole. Na Forum wybraliśmy właśnie Kalisz, by zobaczyć jak ten pomysł funkcjonuje w rzeczywistości. Na spotkanie zaprosiliśmy także salezjanów wraz zespołem, aby opowiedzieli jak tworzy się takie miejsca, na co należy zwrócić uwagę. Chcieliśmy w ten sposób pokazać uczestnikom Forum pomysł na to jak dotrzeć do młodych. W tym roku odbędzie się druga część Forum w Zembrzycach w archidiecezji krakowskiej, aby zastanowić się już nie tyle nad logistyką (bazą lokalową), ale nad kontentem duchowym i społecznym takiej przestrzeni, a więc nad tym, co powinno znaleźć się w ofercie i programie dobrze funkcjonującego oratorium, co powinno być koniecznym elementem, by było to oratorium katolickie, a nie tylko klubo-świetlica czy przestrzeń typowo kulturalna. Wiemy, że jest to praca rozłożona na lata, ponieważ wymaga nakładów finansowych, dobrego zaplecza. Ale musimy pamiętać, że dzisiejsza młodzież nie przyjdzie już do zimnej, obdartej salki, gdzie wiszą smętne firanki; młodzi dzisiaj są przyzwyczajeni do lepszych warunków. To kolejny aspekt do przemyślenia. Lepiej zrobić lepsze oratoria, nawet jeśli wymaga to więcej czasu, niż już na wstępie spalić ten pomysł i zniechęcić młodzież do przychodzenia.

Reklama

Wydaje się, że młodych do Kościoła mogą również przyciągnąć charyzmatyczni duchowni, obecni także w przestrzeni wirtualnej. Jacy powinni być kapłani posługujący w oratioriach i szerzej – wśród młodzieży?

Księża są ważną częścią oratoriów. Najlepiej, aby prowadzili je ci, którzy kochają młodzież i nie boją się wchodzić z nimi w dialog. Księża ci muszą mieć na to czas, nie mogą być obłożeni tysiącem innych funkcji i zobowiązań. Istotną częścią ich posługi jest bowiem towarzyszenie.

Sami księża jednak nie wystarczą. Oratorium potrzebuje też świeckich, młodych i dorosłych. Dlatego bez wątpienia ważną kwestią jest odpowiedzenie sobie na pytanie: kto jeszcze powinien posługiwać w oratorium. Z pewnością potrzebna tam będzie młodzież zaangażowana wolontaryjnie, ale także być może większe grono osób, nawet specjalistów w różnych dziedzinach. Dla przykładu, w diecezji siedleckiej, z której pochodzę i gdzie posługuję, w Centrum Duszpasterstwa Młodzieży stworzyliśmy w ramach oratorium Młodzieżowe Pogotowie Duchowe oraz Młodzieżowe Pogotowie Emocjonalne. W pierwszym pełnią dyżury księża, gotowi na odbycie rozmowy lub wysłuchanie spowiedzi, ale w drugim – emocjonalnym, które cieszy się o wiele większym zainteresowaniem, zatrudniliśmy profesjonalnych psychologów. Planując oratoria koniecznie, z uwagą musimy odczytywać, co dzieje się dzisiaj w duszy młodego człowieka. Oczywiście zatrudnienie specjalistów wymaga niemałych środków, dlatego przy oratorach, czy Centrach Duszpasterstwa Młodzieży, tworzone są np. fundacje, które zajmują się pozyskiwaniem funduszy, pisaniem wniosków o dotacje i zdobywaniem grantów.

Czy w oratioriach lub Centrach Duszpasterstwa Młodzieży znajdzie się również miejsce dla rodziców?

Oczywiście. Włączenie rodziców do działania to obowiązkowy element profesjonalnego zespołu. Charakter współpracy zależeć będzie w dużej mierze od charakteru podejmowanych inicjatyw oraz od wieku uczestników oratoriów. Jeśli oratorium gromadzi dzieci ze szkoły podstawowej obecność rodziców jest wręcz konieczna. U nas w Siedlcach rodzice włączają się w takie działania – przykładowo co sobotę przygotowują obiady dla dzieci, które się spotykają się w oratorium przy parafii katedralnej. Myślę że to bardzo ważne, byśmy jako Kościół nie „zabierali” dzieci ich rodzicom, ale razem z nimi odczytywali potrzeby i podejmowali pewne działania.

Wielu młodych ludzi chętnie angażuje się w różne katolickie eventy jak np. Lednica, Światowe Dni Młodzieży, Festiwal Młodych w Kokotku… Czy Ksiądz Biskup ma pomysł jak dalej wykorzystać ten potencjał?

Do właściwego rozwoju duchowego młodego człowieka potrzebne jest podwójne doświadczenie. Doświadczenie formacji w małej grupie, a więc w swojej rodzimej, lokalnej, wspólnocie oraz doświadczenie Kościoła powszechnego, czyli spotkania z innymi młodymi, którzy być może żyją innymi charyzmatami, formują się na innych ścieżkach, ale współtworzą ten sam Kościół Jezusa Chrystusa. To podwójne doświadczenie: mała grupa i duży Kościół, uzdrawia i dobrze formuje sylwetkę młodego katolika dzisiaj. Dlatego uważam, że tego typu spotkania, jak Lednica czy ŚDM są bardzo potrzebne, wręcz konieczne, jednak nie w oderwaniu od formacji ciągłej, która dokonuje się jako praca organiczna we wspólnocie lokalnej. Udział w samym dużym wydarzeniu daje poczucie, że nie jestem sam, że na drodze Kościoła jest nas wielu, co pomaga w kształtowaniu asertywnego podejścia do świata, by dawać świadectwo chrześcijańskiej postawy w swoim środowisku, gdzie coraz częściej człowiek wierzący jest niestety w mniejszości.

Drugi aspekt to pokazywanie mojego miejsca w Kościele, otwartości na osoby, które mają inne doświadczenia wiary i Kościoła. Uczy to także postawy otwartej na świat w ogóle, który jest z nie do końca chrześcijański. Umiejętność dialogu w świecie współczesnym, do czego zachęcał już Sobór Watykański II, to też pewna umiejętność, której my katolicy, żyjący w pluralistycznym społeczeństwie, musimy się uczyć. Otwartość na pluralistyczną postawę w młodym pokoleniu, stanowi pozytywną bazę do tego, by być zdolnym do dialogu ze światem, który myśli inaczej, nierzadko wykracza nawet poza świat moich wartości.

Doświadczenie tego dużego Kościoła, jest nam bardzo potrzebne, dlatego cieszę się, że już w przyszłym roku możemy zaprosić młodzież na Jubileusz Roku Świętego do Rzymu (28 lipca – 3 sierpnia 2025), a następnie – w 2027 roku – na Światowe Dni Młodzieży do Korei Południowej.

A co z osobami, które w ogóle nie chodzą do Kościoła, czy ma Ksiądz Biskup pomysł na to jak je zaktywizować?

Myślę, że przede wszystkim trzeba być bardzo cierpliwym. Wiele osób, które pozostawiają wiarę, mają jakieś swoje motywy. Już niejednokrotnie, także podczas debat organizowanych przez Katolicką Agencję Informacyjną, omawialiśmy te przyczyny, jedną z nich jest zapewne zmierzch chrześcijaństwa domowego i zerwanie pokoleniowej, relacyjnej więzi rodziców z dziećmi w przekazie wiary, nauczaniu modlitwy, autentycznym świadectwie życia sakramentalnego. Niestety to nam pękło, weszło w serca, umysły i postawy młodych ludzi. Dlatego nie tak łatwo jest ich przywrócić. Na pewno nie należy na siłę ciągnąć człowieka, który nie jest przekonany do świata wartości i sakramentów. Jezus nigdy nie ciągnął nikogo na siłę, zawsze mówił: „Jeśli chcesz”, dawał wolność. Wolność jest najtrudniejszym darem jaki mamy. Czasem trzeba trochę zostawić młodego człowieka z jego buntem, kryzysem wiary, by wszystko poukładało się w jego głowie na nowo. Na pewno zmierzch tego domowego chrześcijaństwa w tym nie pomaga.

Mamy też problem z kryzysem wizerunkowym Kościoła, jako instytucji z wszystkimi trudnymi tematami, dotyczącymi łączenia „tronu z ołtarzem”, korzyści ekonomicznych dla Kościoła, a także problemu wykorzystywania seksualnego, o których ostatnio mówiło się w mediach bardzo dużo, nakreślając negatywny sposób patrzenia na Kościół. Dlatego młodemu człowiekowi trudno przyjąć dzisiaj propozycję Kościoła, nawet mimo tylu tych dobrych inicjatyw.

Musimy pamiętać, że nawet ci, którzy do niego przychodzą rozglądają się bardzo czujnie. Jako Kościół musimy zasłużyć na zaufanie. Również na tym polu widzę dużą rolę do odegrania przez rodziców. Jestem optymistą, ufam że Pan Bóg, ale i Kościół, po tym trudnym okresie, znajdzie jakąś drogę do serc ludzi młodych, choć będzie to pewnie długi proces; ufam przemianom, które się dokonują. Wierzę, że młodzi także to dostrzegą.

Pamiętajmy, że Pan Bóg ma swoje ścieżki dotarcia, dlatego też rodzicom, którzy boją się, ponieważ ich dzieci przestały chodzić do Kościoła, wypisały się z lekcji religii, mówię: „bądźcie cierpliwi, czekajcie, dawajcie dobre świadectwo, nie zniechęcajcie się, nie przestawajcie ich kochać”. Jako przykład podaję przypowieść o synu marnotrawnym, w której miłosierny ojciec pozwolił odejść swojemu ukochanemu synowi, roztrwonić niemalże cały majątek, ale wciąż czekał na jego powrót, był gotowy na powrót marnotrawnego dziecka. My również musimy być gotowi na przyjęcie tych, którzy wracają. Nie z rózgą w ręku, ale z otwartymi ramionami, by tak jak miłosierny ojciec powiedzieć: „Dobrze synu, że wróciłeś, tu jest miejsce dla ciebie, wyprawimy wesele, będziemy się radować”. To jest Ewangelia i na takie powroty liczymy, o takie się modlimy, tworząc różne przestrzenie rozmowy, przyjęcia osób i budowania wiary na zasadzie wzajemnych relacji, nie tylko doktryny, wymagań sakramentalnych, ale przede wszystkim otwartego serca i postawy wzajemnej uczynności.

Czy Duszpasterstwo Młodzieży ma jakieś pomysły na problem rezygnacji młodych ludzi z lekcji religii?

Bezpośrednie kompetencje w tej dziedzinie ma Komisja Wychowania Katolickiego. Osobiście mam pewną trudność z tym tematem, ponieważ w diecezji siedleckiej, gdzie posługuję, średnia uczęszczających na lekcje religii wynosi teraz 94%. Wiem jednak, że w porównaniu z Warszawą, Łodzią, czy innymi dużymi miastami jest to prawdziwa przepaść. Myślę, że bardzo ważna jest tu osoba katechety, jego charyzma, podnoszenie kwalifikacji i prowadzenie zajęć z młodzieżą w atrakcyjny sposób. Widzę, także u nas, że są katecheci, do których młodzi chętnie chodzą na lekcje i tacy, którzy młodych nie pociągają. Dla mnie bardzo ważnym wyrazem troski o formację młodych jest to, co ma do zaproponowania parafia. Sama szkoła nie wystarczy.

Co Ksiądz Biskup myśli na temat postulatów ks. Radosława Piotrowskiego, diecezjalnego duszpasterza młodzieży z Siedlec, który proponuje m.in. jedną godzinę religii w tygodniu i lepszą pracę z młodzieżą w parafii, w ramach małych wspólnot?

Wpis ks. Radosława jest dobrym przyczynkiem do dyskusji na temat jakości nauczania religii w szkole. I tak go odbieram. Ks. Radosław zaznaczył, że pisze tutaj o szkole średniej. Jest to kapłan, który czyta młodzież, rozumie ich i im towarzyszy. Jego głos uważam za bardzo ważny w obecnej dyskusji. Osobiście też uważam, że dla rozwoju wiary młody człowiek więcej zyska formując się w dobrej grupie czy wspólnocie młodzieżowej przy parafii. Dlatego taki nacisk kładziemy na tworzenie oratoriów. Do wzrostu w wierze potrzebne jest środowisko wiary. Całym sercem jestem za lepszą pracą z młodzieżą w parafii. Nie przekreśla to jednak pracy katechetów w środowisku szkolnym. Wiem, że wielu wychowawców i dyrektorów szkół ceni sobie obecność kapłana czy katechety w szkole. Rozmawiajmy więc, analizujmy, słuchajmy się nawzajem, i przede wszystkim pytajmy się o dobro dzieci i młodzieży.

rozmawiała Anna Rasińska/KAI

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Reklama

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę