Nasze projekty
Reklama
Fot. Materiały Wydawnictwa Edycja Św. Pawła

Ks. Marek Piedziewicz: “Nowy Jork śladami abp. Sheena to podróż… detektywistyczna”

“Nowy Jork to miasto najbardziej związane z abp. Sheenem, ale też miasto, które samo z siebie nie szczyci się nim szczególnie mocno. Podróż do Nowego Jorku jest więc pewnego rodzaju poszukiwaniem jego śladów” - mówi ks. Piedziewicz, autor niezwykłego przewodnika po Nowym Jorku.

Był telewizyjną gwiazdą, zdobył nagrodę Emmy i trafił na okładkę „Time’a”. Jego program oglądały miliony Amerykanów. Dziś w domu, w którym spędził ostatnie lata życia, portier nie wiedział, kim był Fulton Sheen. To pokazuje, jak bardzo zmieniło się amerykańskie społeczeństwo – mówi ks. Marek Piedziewicz, autor książki „Podróż do Ameryki śladami bł. Fultona J. Sheena” w wywiadzie, przybliżającym nieznane fakty i miejsca, związane z życiem i posługą jednego z charyzmatycznych kaznodziejów XX wieku.

Poniżej przytaczamy fragmenty rozmowy, przygotowanej przez Wydawnictwo Edycja Św. Pawła:

Gdybyśmy wylądowali w Nowym Jorku, wsiedli do żółtej taksówki i powiedzieli kierowcy: „Fulton Sheen”, dokąd byśmy trafili?

Ks. Marek Piedziewicz: Przypuszczam, że taksówkarz nie wiedziałby, o co chodzi. Nawet gdyby kojarzył postać abp. Fultona Sheena, co już w tych czasach nie jest takie oczywiste, pewnie nie wiedziałby, gdzie jechać. Nowy Jork to miasto najbardziej związane z abp. Sheenem, ale też miasto, które samo z siebie nie szczyci się nim szczególnie mocno. Podróż do Nowego Jorku śladami arcybiskupa Sheena jest więc pewnego rodzaju poszukiwaniem jego śladów. I rzeczywiście jest to podróż trochę detektywistyczna. Idziemy do miejsca związanego z Sheenem i możemy się zdziwić, że nie ma tam właściwie nic na jego temat.

Reklama

Dlaczego człowiek, który był prawdziwą telewizyjną gwiazdą, jest dziś w Stanach Zjednoczonych tak mało obecny?

W Polsce jego popularność zaczęła się właściwie dopiero około 2003-2004 roku, kiedy zaczęto masowo publikować jego książki. W Stanach Fulton Sheen był natomiast popularny przede wszystkim dzięki telewizji, a nie książkom. Kiedy jego program “Life Is Worth Living” („Życie jest warte przeżycia”) zszedł z anteny, nadal był popularny. W zasadzie do końca życia, mówiąc dzisiejszym językiem, był kimś w rodzaju celebryty. Ale później pozostał przede wszystkim w świadomości pokolenia, które oglądało go na żywo. Kiedy byłem w domu, w którym spędził ostatnie lata życia, zapytałem portiera, czy wie, że mieszkał tutaj abp Fulton Sheen. Spojrzał na mnie i powiedział, że nie wie, kto to jest. To pokazuje, jak bardzo zmieniło się amerykańskie społeczeństwo.

Sheen otrzymał nagrodę Emmy jako najwybitniejsza osobowość telewizyjna i pojawił się na okładce magazynu „Time”. Co ciekawe, nie miał studiów dziennikarskich ani szkoły aktorskiej. Jako młody człowiek był nawet krytykowany za swoje umiejętności oratorskie. Potraktował jednak głoszenie bardzo poważnie i stworzył własny warsztat. Był niezwykle oczytanym i wykształconym człowiekiem, a jednocześnie potrafił przełożyć tę wiedzę na język mówiony. W jednym ze swoich programów żartował, że dobry mówca powinien mieć „mocny początek, mocny koniec i jak najmniej pomiędzy”.

Reklama

Jedna z najbardziej niezwykłych historii wydarzyła się podczas Narodowego Śniadania Modlitewnego. Sheen, już bardzo wiekowy i schorowany, zwrócił się bezpośrednio do prezydenta Jimmy’ego Cartera, rozpoczynając przemówienie od nazwania go… grzesznikiem.

Ilustracja z książki „Podróż do Ameryki śladami bł. Fultona J. Sheena” | Fot. Materiały Wydawnictwa Edycja Św. Pawła

To była prowokacja?

Przede wszystkim uzyskał jedną rzecz – przykuł uwagę audytorium. Wszyscy zwrócili się ku mówcy. A to, co potem powiedział, pastor Billy Graham określił jako jedno z najbardziej erudycyjnych wystąpień, jakie kiedykolwiek słyszał. Sheen nie chciał po prostu szokować. Mówił o relacji człowieka, społeczeństwa i państwa z Bogiem. Potrafił jednak rozpocząć w sposób, którego nie dało się zignorować. 

Reklama

Sheen był człowiekiem niezwykle wykształconym. Studiował w Europie, interesował się filozofią św. Tomasza z Akwinu i był związany z nurtem neotomistycznym. Postawił sobie dwa pytania: o czym myśli współczesny świat i jak na myślenie współczesnego świata odpowiedzieć jako chrześcijanin?

Starał się łączyć wiedzę o świecie, odkrycia nauki i doktrynę Kościoła. Jego sposób argumentowania również nie był przypadkowy. Najpierw starał się zrozumieć punkt widzenia drugiej osoby, następnie przedstawiał własne stanowisko, a dopiero później konfrontował oba sposoby myślenia, dlatego jego przekaz nie był wyłącznie efektowną retoryką. Za słowami stała wiedza i argumentacja.

Co najbardziej księdza zaskoczyło?

Dzięki rozmowom z ludźmi, którzy znali go osobiście, dowiedziałem się, że na co dzień był dosyć oszczędny w słowach. To było dla mnie zaskakujące. W zbiorowej świadomości zapisał się jako wybitny orator i mówca, a prywatnie używał słów bardzo oszczędnie. Przypuszczam, że właśnie z tego jego wewnętrznego skupienia płynęło bogactwo treści, które był w stanie wypowiedzieć.

Fundamentem jego dnia była godzinna modlitwa przed Najświętszym Sakramentem. Nie był to więc człowiek, który uczył aktywizmu polegającego na zaangażowaniu w ogromną liczbę działań. Swoim życiem uczył czerpania z Chrystusa. W ostatnich latach życia mieszkał w dwupokojowym mieszkaniu. Jeden pokój przeznaczył na kaplicę z Najświętszym Sakramentem. Została mu więc sypialnia i kuchnia, która była jednocześnie salonem. Było to bardzo proste życie zwyczajnego człowieka, niewyróżniającego się statusem materialnym. On właśnie tą skromnością mnie zainspirował.

Sheen nie był jednak wyłącznie wielkim mówcą i telewizyjną osobowością. W Rochester, gdzie został biskupem, widać go jako duszpasterza. Był biskupem z wizją, choć wiele jego pomysłów napotykało na opór współpracowników. Jednocześnie był bardzo blisko ludzi. W soboty chodził po mieście, odwiedzał ich w domach. Czasami wokół niego gromadziła się cała rzesza osób. Zdarzało się, że zabierał ze sobą paramenty i w mieszkaniu, do którego go zaprowadzono, sprawował Eucharystię. To pokazuje Sheena z zupełnie innej strony – jako pasterza, który nie chciał czekać, aż ludzie przyjdą do niego.

Fot. Materiały Wydawnictwa Edycja Świętego Pawła

Sheen potrafił rozmawiać z ludźmi niewierzącymi, przedstawicielami innych religii i wyznań. Jednocześnie nie rezygnował z własnej tożsamości ani z nauczania Kościoła. Był człowiekiem otwartym, nowatorem, przy tej wyjątkowej cesze, którą była wierność. Dzisiaj wielu ludzi w Kościele boleje nad tym, że otwarcie Kościoła jest często pojmowane jako zatracenie własnej tożsamości lub rezygnacja z pewnej prawdy Ewangelii. Sheen tego na pewno nigdy nie zrobił.

Jego celem było dotarcie do człowieka. I właśnie dlatego w swoich programach nie zaczynał od języka zrozumiałego wyłącznie dla katolików. Szukał tematów, które mogły zainteresować każdego, a dopiero potem prowadził słuchacza do chrześcijańskiej, a nawet katolickiej odpowiedzi.

Co moglibyśmy dzisiaj zaczerpnąć od Fultona Sheena?

W pierwszej kolejności – życie duchowe. Bez modlitwy Fulton Sheen nie byłby taki, jakim był. Gdyby nie miał tak głębokiego życia modlitewnego, opartego na praktyce „godziny świętej”, nie miałby sił do wszystkiego, co zrobił. Źródłem misji Kościoła jest więź z Jezusem i on o nią bardzo starannie dbał. Druga rzecz to wyczucie audytorium. Sheen rozumiał społeczeństwo, do którego należał, rozumiał jego problemy i umiał dotknąć ich w sposób realny. Potrafił mówić o wierze tak, aby słuchali go nie tylko katolicy. I być może właśnie dlatego warto dziś szukać jego śladów. Nie tylko w Nowym Jorku, Rochester, Waszyngtonie, El Paso czy Peorii. Także w pytaniach, które stawiał współczesnemu człowiekowi.

Posłuchaj całego wywiadu z autorem:


Podróż do Ameryki śladami bł. Fultona J. Sheena
ks. Marek Piedziewicz

„Podróż do Ameryki śladami bł. Fultona J. Sheena” wyrasta z fascynacji jedną z najbardziej niezwykłych postaci współczesnego Kościoła oraz z pragnienia odkrycia Ameryki na nowo, nie tylko tej geograficznej, lecz także duchowej.
KUP KSIĄŻKĘ>>>

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
WIARA I MODLITWA
Zatrudnij nas